ARCHIWUM WPISÓW
.
.
4436 wpisów.
O, Legimi właśnie przysłało mi linka do filmu. Zaraz go umieścimy na stronie głównej, we wpisie, tam gdzie jego miejsce. Zobaczycie te przemiłe dzieci, którym niepotrzebnie przerywa jakaś siwa staruszka. Skąd ona tam się w ogóle wzięła?! ////Mamo Isi (wiad.pryw.) - ależ oczywiście, zrobię to, i nie raz. Odwagi, dobrze będzie! Nie takie ciężkie czasy już były, a przetrwaliśmy i nawet się wewnętrznie wzbogaciliśmy. Byle razem! Pozdrawiam Isiątka i ich rodziców, Ciebie ściskam mocno.
O, Legimi właśnie przysłało mi linka do filmu. Zaraz go umieścimy na stronie głównej, we wpisie, tam gdzie jego miejsce. Zobaczycie te przemiłe dzieci, którym niepotrzebnie przerywa jakaś siwa staruszka.
Skąd ona tam się w ogóle wzięła?! ////Mamo Isi (wiad.pryw.) - ależ oczywiście, zrobię to, i nie raz. Odwagi, dobrze będzie! Nie takie ciężkie czasy już były, a przetrwaliśmy i nawet się wewnętrznie wzbogaciliśmy. Byle razem! Pozdrawiam Isiątka i ich rodziców, Ciebie ściskam mocno.
Magdo Z., dzięki za zachętę, ale mam tak głębokie przekonanie, że sama na pewno coś nachachmęcę, że poczekam, aż dzieci przebrną za mnie przez te techniczne trudności. W kwestii smoków - ciekawe, jak one ryczały. Pewnie jak krokodyle. No bo reszta gadów raczej syczy.
Magdo Z., dzięki za zachętę, ale mam tak głębokie przekonanie, że sama na pewno coś nachachmęcę, że poczekam, aż dzieci przebrną za mnie przez te techniczne trudności. W kwestii smoków - ciekawe, jak one ryczały. Pewnie jak krokodyle. No bo reszta gadów raczej syczy.
Obejrzałam właśnie zapowiadany film o Jeżycjadzie. Już można! - na YouTube, Anette.
Obejrzałam właśnie zapowiadany film o Jeżycjadzie. Już można! - na YouTube, Anette.
Ha! Do książek w smartfonie przekonałam się i ja. Człowiek spędza bezczynnie tyle czasu, na przykład jadąc tramwajem dookoła rozkopanego miasta. Nie zawsze ma się papierową książkę przy sobie, a telefon jednak tak. I wtedy nawet chce się, żeby tramwaj jechał dłużej, nawet bez końca, gdy do ucha tak miło szepcze DUA. Może też naszeptywać w czasie zmywania, wyrywania chwastów, grabienia albo innych niezbędnych życiowo a monotonnych czynności.
Ha! Do książek w smartfonie przekonałam się i ja. Człowiek spędza bezczynnie tyle czasu, na przykład jadąc tramwajem dookoła rozkopanego miasta. Nie zawsze ma się papierową książkę przy sobie, a telefon jednak tak. I wtedy nawet chce się, żeby tramwaj jechał dłużej, nawet bez końca, gdy do ucha tak miło szepcze DUA. Może też naszeptywać w czasie zmywania, wyrywania chwastów, grabienia albo innych niezbędnych życiowo a monotonnych czynności.
Mól to mól- zgadza się. Nic nie przebije przyjemniutkiego papieru, szeleszczących stron i znajomej okładki. Ale fakt- do wanny czytnik lepszy (zwłaszcza po tym jak "Wielcy pisarze amerykańscy" wpadli mi kiedyś do wody. Smuteczek był. Prasowałam każdą kartkę osobno. Zajęło mi to dwa tygodnie, bo książka była/jest gruba).
Mól to mól- zgadza się. Nic nie przebije przyjemniutkiego papieru, szeleszczących stron i znajomej okładki. Ale fakt- do wanny czytnik lepszy (zwłaszcza po tym jak "Wielcy pisarze amerykańscy" wpadli mi kiedyś do wody. Smuteczek był. Prasowałam każdą kartkę osobno. Zajęło mi to dwa tygodnie, bo książka była/jest gruba).
Mól to mól i nic, co ludzkie, nie jest mu obce, fakt. Ale ja chcę usłyszeć głos DUA czytającej Jeżycjadę. Co tam chcę, muszę! Muszę, bo się uduszę, jak powiada znajomy mechanik. // Żebyż mi obiecali Odyseję czytaną osobiście przez Homera, tak bym nie chciała, jak chcę Jeżycjadę czytaną przez kochaną Autorkę. No ale z czystej ciekawości bym posłuchała, choć nie znam greki. Podobno to był półśpiew z towarzyszeniem instrumentu.
Mól to mól i nic, co ludzkie, nie jest mu obce, fakt. Ale ja chcę usłyszeć głos DUA czytającej Jeżycjadę. Co tam chcę, muszę! Muszę, bo się uduszę, jak powiada znajomy mechanik. // Żebyż mi obiecali Odyseję czytaną osobiście przez Homera, tak bym nie chciała, jak chcę Jeżycjadę czytaną przez kochaną Autorkę. No ale z czystej ciekawości bym posłuchała, choć nie znam greki. Podobno to był półśpiew z towarzyszeniem instrumentu.
Nie ma za co. Sama prawda. ☺️
Nie ma za co.
Sama prawda.
☺️
Madziu, dziękuję Ci za to stanowcze zapewnienie w kwestii smoczej.
Madziu, dziękuję Ci za to stanowcze zapewnienie w kwestii smoczej.
Wójcie Wiewiórko, oj, zabiłaś mi ćwieka! Jak ja to wyskanduję?! I żeby mi się tylko plęzyk nie jątał przy związkach frazeologicznych pana Oracabessy! Trzymaj się i jednak nie przemęczaj się! //// Mamo Isi, ależ wcale nawet nie musisz się do tego wynalazku nakłaniać! Nie masz jak prawdziwa książka, z kartkami, okładką i zakładką. My to wiemy, no nie? - dwa mole książkowe. Mól to mól.
Wójcie Wiewiórko, oj, zabiłaś mi ćwieka! Jak ja to wyskanduję?! I żeby mi się tylko plęzyk nie jątał przy związkach frazeologicznych pana Oracabessy! Trzymaj się i jednak nie przemęczaj się! //// Mamo Isi, ależ wcale nawet nie musisz się do tego wynalazku nakłaniać! Nie masz jak prawdziwa książka, z kartkami, okładką i zakładką. My to wiemy, no nie? - dwa mole książkowe. Mól to mól.
Ma, cieszę się, że Twoja Mama też skorzysta. Miło pomyśleć. Co do wiad.pryw. - tak, potwierdzam z doświadczenia, masz całkowitą rację, to bardzo ważne w terapii. I dziękuję Ci za ten obrazek ze szkoły! I za przyznawanie się do przynależności, jakże miłej. Proszę ode mnie pozdrowić Piątoklasistkę! Mamie życzę zdrowia i siły, a Tobie - powodzenia i siły także. Łączę uściski!
Ma, cieszę się, że Twoja Mama też skorzysta. Miło pomyśleć. Co do wiad.pryw. - tak, potwierdzam z doświadczenia, masz całkowitą rację, to bardzo ważne w terapii. I dziękuję Ci za ten obrazek ze szkoły! I za przyznawanie się do przynależności, jakże miłej. Proszę ode mnie pozdrowić Piątoklasistkę! Mamie życzę zdrowia i siły, a Tobie - powodzenia i siły także. Łączę uściski!
Ooo, cześć i czołem, Gąsko luba! Cieszę się, że Gąsiątko nr 1 skorzysta. No i pokrewne mu istoty. Nawet w wannie skorzystają, jak Ola z Eindhoven, jeśli mają wodoodporny czytnik.
Ooo, cześć i czołem, Gąsko luba! Cieszę się, że Gąsiątko nr 1 skorzysta. No i pokrewne mu istoty. Nawet w wannie skorzystają, jak Ola z Eindhoven, jeśli mają wodoodporny czytnik.
Cześć i czołem! Tylko dodam, że istnieją takie osoby /z jedną nawet mieszkam/, które żyją wyłącznie na audiobookach /takich profesjonalnych lub analogowych= matka czyta/. Tak że takiej informacji wyczekiwały jak kania dżdżu. Uściski i gratulacje
Cześć i czołem! Tylko dodam, że istnieją takie osoby /z jedną nawet mieszkam/, które żyją wyłącznie na audiobookach /takich profesjonalnych lub analogowych= matka czyta/. Tak że takiej informacji wyczekiwały jak kania dżdżu.
Uściski i gratulacje
Mamo Isi, Wiewióreczko - użytkowanie Legimi jest niewątpliwie bardzo proste. Nic trudniejszego od - dajmy na to - Księgi Gości albo księgarni internetowej. Wiem co mówię, bo długotrwale korzystam z serwisu - nie chciałam się przekonać, ale kiedyś w ramach podziękowań i nagród za gorliwe korzystanie z zasobów lokalnej biblioteki otrzymałam taki prezent w postaci rocznego kodu do zasobów. Zdążyłam już przywyknąć do ebooków - bardzo praktyczne w podróży na przykład. Audiobooków z zasady nie słuchałam. Wygląda na to, że audiobook z głosem pani Małgosi będzie pierwszym wysłuchanym do końca od ponad trzydziestu lat, kiedy to jakie małe dziecko bałam się nieco legendy o smoku wawelskim nagranej na kasetę. (Smok miał ryknąć, a ja wtedy wyłączam magnetofon. Ostatecznie się przełamałam z pomocą młodszej siostrzyczki). Pani Małgosia wcale nie przypomina smoka - czyta bardzo wesoło, jakby miała za chwilę sama się roześmiać nad lekturą i brzmi to tak jakby Autorka pysznie się bawiła tekstem. Miło się słucha, bardzo mi się podoba, chociaż - zaznaczam - odsluchalam na razie tylko małego fragmentu. Będę sobie bowiem dawkować tę frajdę po troszeczku.
Mamo Isi, Wiewióreczko - użytkowanie Legimi jest niewątpliwie bardzo proste. Nic trudniejszego od - dajmy na to - Księgi Gości albo księgarni internetowej. Wiem co mówię, bo długotrwale korzystam z serwisu - nie chciałam się przekonać, ale kiedyś w ramach podziękowań i nagród za gorliwe korzystanie z zasobów lokalnej biblioteki otrzymałam taki prezent w postaci rocznego kodu do zasobów. Zdążyłam już przywyknąć do ebooków - bardzo praktyczne w podróży na przykład. Audiobooków z zasady nie słuchałam. Wygląda na to, że audiobook z głosem pani Małgosi będzie pierwszym wysłuchanym do końca od ponad trzydziestu lat, kiedy to jakie małe dziecko bałam się nieco legendy o smoku wawelskim nagranej na kasetę. (Smok miał ryknąć, a ja wtedy wyłączam magnetofon. Ostatecznie się przełamałam z pomocą młodszej siostrzyczki). Pani Małgosia wcale nie przypomina smoka - czyta bardzo wesoło, jakby miała za chwilę sama się roześmiać nad lekturą i brzmi to tak jakby Autorka pysznie się bawiła tekstem. Miło się słucha, bardzo mi się podoba, chociaż - zaznaczam - odsluchalam na razie tylko małego fragmentu. Będę sobie bowiem dawkować tę frajdę po troszeczku.
Jaki zbieg okoliczności! Wczoraj ze łzami w oczach skończyłam (po raz enty) czytać Kalamburkę i z tymi łzami poszłam do męża z zamiarem zapędzenia go do poszukiwań. Powiedziałam "Mężu mój, potrzebuję Jeżycjady w ebookach! Zrób coś!". Rzecz jasna wiedziałam, że jest to zadanie awykonalne, bowiem do tej pory ebooków nigdy nie było w planie, niemniej mąż zawsze ambitnie podchodzi do różnych zadań, tym bardziej awykonalnych. A dziś zaglądam do aktualności i poczułam ten przyjemny dreszczyk czytając wpis o ebookach... Rączki mnie świerzbią, mąż będzie wyzwolony z poszukiwań a ja będę mogła spokojnie czytać Jeżycjadę w wannie nie bojąc się o zamoczenie książek, bo czytnik mam wodoodporny (dzięki Ci, mężu!) :) A do tego jeszcze audiobooki! Na Jowisza, jaka rozpusta! Czy to wszystko aby nie przyjemny zbieg okoliczności?! Pani Małgorzato, dziękuję! Za Kalamburkę przede wszystkim.
Jaki zbieg okoliczności! Wczoraj ze łzami w oczach skończyłam (po raz enty) czytać Kalamburkę i z tymi łzami poszłam do męża z zamiarem zapędzenia go do poszukiwań. Powiedziałam "Mężu mój, potrzebuję Jeżycjady w ebookach! Zrób coś!". Rzecz jasna wiedziałam, że jest to zadanie awykonalne, bowiem do tej pory ebooków nigdy nie było w planie, niemniej mąż zawsze ambitnie podchodzi do różnych zadań, tym bardziej awykonalnych. A dziś zaglądam do aktualności i poczułam ten przyjemny dreszczyk czytając wpis o ebookach... Rączki mnie świerzbią, mąż będzie wyzwolony z poszukiwań a ja będę mogła spokojnie czytać Jeżycjadę w wannie nie bojąc się o zamoczenie książek, bo czytnik mam wodoodporny (dzięki Ci, mężu!) :) A do tego jeszcze audiobooki! Na Jowisza, jaka rozpusta!
Czy to wszystko aby nie przyjemny zbieg okoliczności?!
Pani Małgorzato, dziękuję! Za Kalamburkę przede wszystkim.
Ach, Wiewiórko kochana, dziękuję za przyznanie się, że nie wiesz, jak skorzystać z tych cudowności! Ja też, niestety. I muszę doczekać chwili, kiedy Isia z Piotrem będą mieli choć jedną takową wolną. Tak to jest, jak się jest nogą techniczną. Jakoś nigdy nie korzystałam z audiobooków, ni e-booków, w dodatku pojęcia nie mam, co to są synchrobooki. Będę musiała nadrobic braki w wykształceniu. Póki co nadrabiam zaległości konkursowe, bo strasznie krótko są filmiki z przesłuchań na you tube; tylko do końca każdego etapu. Ale kto mi zabroni się cieszyć, że nam nasza kochana UA sprawiła taką nadzwyczajną radość i w niewątpliwej bliższej lub dalszej przyszłości i ja się dorwę do tych skarbów! Nikt!
Ach, Wiewiórko kochana, dziękuję za przyznanie się, że nie wiesz, jak skorzystać z tych cudowności! Ja też, niestety. I muszę doczekać chwili, kiedy Isia z Piotrem będą mieli choć jedną takową wolną. Tak to jest, jak się jest nogą techniczną. Jakoś nigdy nie korzystałam z audiobooków, ni e-booków, w dodatku pojęcia nie mam, co to są synchrobooki. Będę musiała nadrobic braki w
wykształceniu. Póki co nadrabiam zaległości konkursowe, bo strasznie krótko są filmiki z przesłuchań na you tube; tylko do końca każdego etapu. Ale kto mi zabroni się cieszyć, że nam nasza kochana UA sprawiła taką nadzwyczajną radość i w niewątpliwej bliższej lub dalszej przyszłości i ja się dorwę do tych skarbów! Nikt!
Książki ratowałem nie przed wodą, ale przed sprzedaniem. Zawsze myślałem, że nigdy nie tknę tych nowoczesnych bezbożności, jak audiobeki i inne książki bez papieru, bo wyznaję dwoistą naturę książki i nikt mi nie będzie za mnie decydował, w jakim tempie czytam i jak długo smakuję każde zdanie. Ale jednak skoro DUA, no to może zrobię wyjątek...
Książki ratowałem nie przed wodą, ale przed sprzedaniem. Zawsze myślałem, że nigdy nie tknę tych nowoczesnych bezbożności, jak audiobeki i inne książki bez papieru, bo wyznaję dwoistą naturę książki i nikt mi nie będzie za mnie decydował, w jakim tempie czytam i jak długo smakuję każde zdanie. Ale jednak skoro DUA, no to może zrobię wyjątek...
Pani Małgosiu! Ogromnie się cieszę że będą audiobooki czytane przez PANIĄ!!iiiii jaki cudny pomysł! Toż to jest genialne! Szkoda że nie będzie póki co Chucherka, rozumiem poniekąd dlaczego.Ale jednocześnie myślę że w takim świecie tym bardziej potrzebne są Pani książki, jak najwięcej Pani książek aby móc się w nich zatracić i choć chwilami żyć w tej lepszej, bezpieczniejszej, alternatywnej, jeżycjadowej rzeczywistości. No ale wiem, wiem jak się nie da to się nie da. Życzę Pani wspaniałego, spokojnego dnia 💚💚💚💚
Pani Małgosiu!
Ogromnie się cieszę że będą audiobooki czytane przez PANIĄ!!iiiii jaki cudny pomysł! Toż to jest genialne! Szkoda że nie będzie póki co Chucherka, rozumiem poniekąd dlaczego.Ale jednocześnie myślę że w takim świecie tym bardziej potrzebne są Pani książki, jak najwięcej Pani książek aby móc się w nich zatracić i choć chwilami żyć w tej lepszej, bezpieczniejszej, alternatywnej, jeżycjadowej rzeczywistości. No ale wiem, wiem jak się nie da to się nie da. Życzę Pani wspaniałego, spokojnego dnia 💚💚💚💚
Agnieszko O. ! Ja również wolę książki papierowe, nie wyobrażam sobie bez nich prawdziwego, wymarzonego domu, ale pamiętajmy - starożytni czytali na głos. Ponoć dopiero mnisi w średniowieczu ( chwała im za to ! ) zmienili metodę, żeby nie przeszkadzać sobie w medytacjach. Przecież do dziś istnieją domy, nie tylko Borejków, gdzie praktykuje się wspólne, głośne czytanie. Wiem, żywy człowiek obok to nie głos z maszyny, ale... W dodatku taki głos ! Cieszmy się więc.
Agnieszko O. ! Ja również wolę książki papierowe, nie wyobrażam sobie bez nich prawdziwego, wymarzonego domu, ale pamiętajmy - starożytni czytali na głos. Ponoć dopiero mnisi w średniowieczu ( chwała im za to ! ) zmienili metodę, żeby nie przeszkadzać sobie w medytacjach. Przecież do dziś istnieją domy, nie tylko Borejków, gdzie praktykuje się wspólne, głośne czytanie. Wiem, żywy człowiek obok to nie głos z maszyny, ale... W dodatku taki głos ! Cieszmy się więc.
DUA! Moja wdzięczność za Pani zgodę na propozycję LEGIMI nie ma granic. Weszłam tu, żeby napisać co innego, ale to za chwilę. Nawet Pani nie wie, jaką radość sprawi Pani wszystkim, którzy tracą wzrok a nie znają Braille'a. Tak, jak moja Mama, która co roku powtarza sobie cykl Jeżycjady. Dziękuję ! Teraz ab ovo. Dawno mnie tu nie było, bo mam surowy zakaz częstego korzystania z komputera, co jest oczywiście niewykonalne, bo na komputerze się pracuje. Przyjemności więc sobie zabroniłam, ale radością muszę się podzielić. DUA, wychowała Pani ludzi, którzy poznają się bez słów. Po czym, to doprawdy nie mam pojęcia. Otóż moi drodzy zaczęłam pracę w szkole ( tak ! ) i szalenie mi się podoba. Co prawda nie uczę historii sztuki jak marzyłam, wykorzystuję drugi kierunek, który robiłam z myślą o dziale oświatowym w muzeum, ale przemycam co mogę. Na drugi dzień, podkreślam na drugi, podeszła do mnie piątoklasistka i bez cienia wątpliwości oznajmiła: pani to musi lubić Jeżycjadę, zupełnie jak moja Mama. Przysięgam, nie użyłam w ciągu tych dwóch dni ani jednego cytatu. Dobrze pamiętam. Nie wiem, co sprawiło mi większą radość, Jeżycjada czy Mama. Chyba jednakową. DUA i kochany Ludu Księgi, nawet jak się nie znamy, to jesteśmy z jednego domu, wszyscy znamy Józefa, Józefinę a nawet Józinka. Dziękuję !
DUA! Moja wdzięczność za Pani zgodę na propozycję LEGIMI nie ma granic. Weszłam tu, żeby napisać co innego, ale to za chwilę. Nawet Pani nie wie, jaką radość sprawi Pani wszystkim, którzy tracą wzrok a
nie znają Braille'a. Tak, jak moja Mama, która co roku powtarza sobie cykl Jeżycjady. Dziękuję ! Teraz ab ovo. Dawno mnie tu nie było, bo mam surowy zakaz częstego korzystania z komputera, co jest oczywiście niewykonalne, bo na komputerze się pracuje. Przyjemności więc sobie zabroniłam, ale radością muszę się podzielić. DUA, wychowała Pani ludzi, którzy poznają się bez słów. Po czym, to doprawdy nie mam pojęcia. Otóż moi drodzy zaczęłam pracę w szkole ( tak ! ) i szalenie mi się podoba. Co prawda nie uczę historii sztuki jak marzyłam, wykorzystuję drugi kierunek, który robiłam z myślą o dziale oświatowym w muzeum, ale przemycam co mogę. Na drugi dzień, podkreślam na drugi, podeszła do mnie piątoklasistka i bez cienia wątpliwości oznajmiła: pani to musi lubić Jeżycjadę, zupełnie jak moja Mama. Przysięgam, nie użyłam w ciągu tych dwóch dni ani jednego cytatu. Dobrze pamiętam. Nie wiem, co sprawiło mi większą radość, Jeżycjada czy Mama. Chyba jednakową. DUA i kochany Ludu Księgi, nawet jak się nie znamy, to jesteśmy z jednego domu, wszyscy znamy Józefa, Józefinę a nawet Józinka. Dziękuję !
Gdybym nie była tak strasznie zmęczona i nie miała jeszcze przed sobą pracy, to bym napisała JAK strasznie się cieszę ( I gdy śpię, i gdy pracuję skupiona, i w kapeluszu i w berecie), a tak to tylko napiszę, że bardzo się cieszę. I gratuluję! Na razie nie mam pojęcia jak z tego skorzystać, ale jakoś do tego dojdę, może w weekend. Jestem ciekawa wielu rzeczy, ale najbardziej, najbardziej na świecie jestem ciekawa czy Kochana Lektorka przeczyta ( a raczej wyskanduje) to tak jak brzmi w mojej głowie : " Yes taka sprawa, żes tanisława – ... Yeah, yeah, yes! Taka sprawa, żes tanisława."
Gdybym nie była tak strasznie zmęczona i nie miała jeszcze przed sobą pracy, to bym napisała JAK strasznie się cieszę ( I gdy śpię, i gdy pracuję skupiona, i w kapeluszu i w berecie), a tak to tylko napiszę, że bardzo się cieszę. I gratuluję!
Na razie nie mam pojęcia jak z tego skorzystać, ale jakoś do tego dojdę, może w weekend.
Jestem ciekawa wielu rzeczy, ale najbardziej, najbardziej na świecie jestem ciekawa czy Kochana Lektorka przeczyta ( a raczej wyskanduje) to tak jak brzmi w mojej głowie : " Yes taka sprawa, żes tanisława – ... Yeah, yeah, yes! Taka sprawa, żes tanisława."







