Księga gości

 
 
ARCHIWUM WPISÓW


.
4436 wpisów.
Z topazem napisał/a 24 stycznia 2021 o 00:40:
Kochana Autorko! Ćwierć wieku temu „Szósta klepka” wprowadziła do mojego nastoletniego jestestwa dużą dawkę humoru i promyk nadziei na posiadanie chłopaka. Dziękuję Pani za każdą książkę, balsam dla duszy i czekan, by wspinać się nadal po życiowych skałach, gdy wokół błotko. Dziękuję za każdy felieton w „Filipince” (ach, jak żałuję, że nie skorzystałam z tego adresu!) i „Tygodniku...” Z radością przyjęłam wiadomość o ostatniej nagrodzie dla Pani: laudacja jest piękna i prawdziwa. Postanowiłam więc wziąć już trójeczkę moich dzieci (11, 10, 5) do Pani jeżyckiego świata. Czytam im „Szóstą klepkę”. I powiem Pani, Kochana Pani Małgorzato: Bobcio nadal wymiata!
Kochana Autorko! Ćwierć wieku temu „Szósta klepka” wprowadziła do mojego nastoletniego jestestwa dużą dawkę humoru i promyk nadziei na posiadanie chłopaka. Dziękuję Pani za każdą książkę, balsam dla duszy i czekan, by wspinać się nadal po życiowych skałach, gdy wokół błotko. Dziękuję za każdy felieton w „Filipince” (ach, jak żałuję, że nie skorzystałam z tego adresu!) i „Tygodniku...” Z radością przyjęłam wiadomość o ostatniej nagrodzie dla Pani: laudacja jest piękna i prawdziwa. Postanowiłam więc wziąć już trójeczkę moich dzieci (11, 10, 5) do Pani jeżyckiego świata. Czytam im „Szóstą klepkę”. I powiem Pani, Kochana Pani Małgorzato: Bobcio nadal wymiata!
Irys napisał/a 23 stycznia 2021 o 23:43:
Bardzo mnie wzruszył wpis Donaty. Do łez. Widzisz więc Kochana Autorko jak ważna dla nas jesteś, jak bardzo potrzebne są Twoje książki. Pomagasz. Stwarzasz nam świat, w którym choć na chwilę możemy się schować, nabrać otuchy, zaczerpnąć ciepła i ogrzać się lub po prostu uśmiechnąć. Pisz więc Kochana, bardzo Cię proszę. A Donacie życzę dużo szczęścia i pokoju serca.
Bardzo mnie wzruszył wpis Donaty. Do łez. Widzisz więc Kochana Autorko jak ważna dla nas jesteś, jak bardzo potrzebne są Twoje książki. Pomagasz. Stwarzasz nam świat, w którym choć na chwilę możemy się schować, nabrać otuchy, zaczerpnąć ciepła i ogrzać się lub po prostu uśmiechnąć. Pisz więc Kochana, bardzo Cię proszę. A Donacie życzę dużo szczęścia i pokoju serca.
wisienka103 z Bochnia napisał/a 23 stycznia 2021 o 12:55:
Droga Pani Małgosiu! Dziękuję za piękny wpis na Dzień Dziadków ubogacony jak zwykle wspaniale uzupełniającymi temat obrazami (jak Pani je wyszukuje?!). Wpis od razu przypomniał mi zdanie z "Kalamburki", które mocno mnie poruszyło, głęboko wryło mi się w serce oraz pamięć i zostanie ze mną już na zawsze: "Mila! Nie płacz. Ludzie odchodzą, ale miłość pozostaje." (fragment listu Gizeli) Pozdrawiam serdecznie, z głębi serca ściskam Panią, dziękując za całą wrażliwość i mądrość jaką się Pani z nami dzieli.
Droga Pani Małgosiu! Dziękuję za piękny wpis na Dzień Dziadków ubogacony jak zwykle wspaniale uzupełniającymi temat obrazami (jak Pani je wyszukuje?!). Wpis od razu przypomniał mi zdanie z "Kalamburki", które mocno mnie poruszyło, głęboko wryło mi się w serce oraz pamięć i zostanie ze mną już na zawsze: "Mila! Nie płacz. Ludzie odchodzą, ale miłość pozostaje." (fragment listu Gizeli) Pozdrawiam serdecznie, z głębi serca ściskam Panią, dziękując za całą wrażliwość i mądrość jaką się Pani z nami dzieli.
Agata z Kraków napisał/a 22 stycznia 2021 o 21:57:
Dziękuję, że Pani jest.
Dziękuję, że Pani jest.
Mimi M napisał/a 22 stycznia 2021 o 20:53:
Pani Małgosiu, znów dzieli się Pani z nami pięknem Sztuki. Dziękuję! Babcia tańcząca z wnuczkami i dziadzio tulący maleństwo na kolanach chwytają za serce. Czy Pani wie, że tu u Pani jest jak przy stole Borejkow? Ledwo się zajrzy, a tu już się okazuje, że i miejsce czeka, i herbatka, i do tego kawałek pięknej, dobrej literatury albo malarstwa. Albo i ten Pani "ogród przedziwny", w którym aż chciałoby się odpocząć:) wszystko tu dobre, mądre i poukładane- ludzie, przemyślenia, żarty i humor. Tego nam dziś trzeba, w tym naszym coraz bardziej pokreconym świecie:) jak Pani to robi??? :)
Pani Małgosiu, znów dzieli się Pani z nami pięknem Sztuki. Dziękuję! Babcia tańcząca z wnuczkami i dziadzio tulący maleństwo na kolanach chwytają za serce. Czy Pani wie, że tu u Pani jest jak przy stole Borejkow? Ledwo się zajrzy, a tu już się okazuje, że i miejsce czeka, i herbatka, i do tego kawałek pięknej, dobrej literatury albo malarstwa. Albo i ten Pani "ogród przedziwny", w którym aż chciałoby się odpocząć:) wszystko tu dobre, mądre i poukładane- ludzie, przemyślenia, żarty i humor. Tego nam dziś trzeba, w tym naszym coraz bardziej pokreconym świecie:) jak Pani to robi??? :)
Agusia napisał/a 22 stycznia 2021 o 17:36:
Witam serdecznie. Tak naprawdę Agusia-gapusia to ja. Nazwałam się "gapusia" bo trochę się zagapiłam z życzeniami. Pozdrawiam Agusia vel gapusia
Witam serdecznie. Tak naprawdę Agusia-gapusia to ja. Nazwałam się "gapusia" bo trochę się zagapiłam z życzeniami. Pozdrawiam Agusia vel gapusia
Administracja napisał/a 22 stycznia 2021 o 16:04:
Tosieńko, MM nigdy nie mieszkała przy Roosevelta... A list możesz wysłać na adres wydawnictwa Akapit Press, zostanie dostarczony autorce.
Tosieńko, MM nigdy nie mieszkała przy Roosevelta... A list możesz wysłać na adres wydawnictwa Akapit Press, zostanie dostarczony autorce.
Tosieńka napisał/a 22 stycznia 2021 o 14:06:
Droga Autorko! Tak bardzo chciałabym napisać do Pani list. Wiem, że nie chce Pani podawać swojego adresu (oczywiście szanuję to i nie dziwię się temu zupełnie), ale myślę, że nie wszystko da się wyrazić tak pięknie jak w liście. Jestem bardzo wdzięczna za Księgę Gości i możliwość pisania do Pani. Mam też parę pytań do Pani. Czy jeśli skończyłaby się pandemia, ma Pani w planach jakieś spotkania autorskie? I czy myśli Pani, że jeżeli wyślę list na Roosevelta 5 w Poznaniu, to powinien do Pani dotrzeć (tak, wiem, że przeprowadziła się Pani, ale być może zostanie Pani przekazany)? Mam nadzieję, że odpowie mi Pani. Pozdrawiam ciepło znad ,,Języka Trolli" i życzę dużo zdrowia i optymizmu. PS. Piękne są te obrazy!
Droga Autorko! Tak bardzo chciałabym napisać do Pani list. Wiem, że nie chce Pani podawać swojego adresu (oczywiście szanuję to i nie dziwię się temu zupełnie), ale myślę, że nie wszystko da się wyrazić tak pięknie jak w liście. Jestem bardzo wdzięczna za Księgę Gości i możliwość pisania do Pani. Mam też parę pytań do Pani. Czy jeśli skończyłaby się pandemia, ma Pani w planach jakieś spotkania autorskie? I czy myśli Pani, że jeżeli wyślę list na Roosevelta 5 w Poznaniu, to powinien do Pani dotrzeć (tak, wiem, że przeprowadziła się Pani, ale być może zostanie Pani przekazany)? Mam nadzieję, że odpowie mi Pani. Pozdrawiam ciepło znad ,,Języka Trolli" i życzę dużo zdrowia i optymizmu. PS. Piękne są te obrazy!
kris napisał/a 22 stycznia 2021 o 09:55:
Kochana Pani Malgosiu, piekne zyczenia dla Babc i Dziadkow i piekne obrazy! Najlepsze zyczenia i dla Pani, wspanialej Babci, duzo radosci z Wnukow! Ciesze sie, ze przesylka w koncu doszla, mam nadzieje, ze w calosci. :) Pozdrawiam cieplo z Wyspy.
Kochana Pani Malgosiu, piekne zyczenia dla Babc i Dziadkow i piekne obrazy! Najlepsze zyczenia i dla Pani, wspanialej Babci, duzo radosci z Wnukow! Ciesze sie, ze przesylka w koncu doszla, mam nadzieje, ze w calosci. :) Pozdrawiam cieplo z Wyspy.
OluK napisał/a 21 stycznia 2021 o 21:31:
Kochana pani MM, zrobiliśmy naszym babciom święto, a teraz wszyscy dziękujemy pani i składamy najlepsze życzenia zdrowia i weny...
Kochana pani MM, zrobiliśmy naszym babciom święto, a teraz wszyscy dziękujemy pani i składamy najlepsze życzenia zdrowia i weny...
Justyna z Brodnica napisał/a 21 stycznia 2021 o 13:21:
Dzień dobry, tak czułam w kościach, że z okazji pięknego święta pojawi się nowy wpis. Zachwyca mnie obraz babci tańczącej z wnukami. Moja mama nauczyła różnych tego typu zabaw swoje wnuki, a moich bratanków. Bardzo lubię, kiedy przybiegają, żeby z nimi tańczyć. Wszystkiego dobrego dla Babć i Dziadków.
Dzień dobry, tak czułam w kościach, że z okazji pięknego święta pojawi się nowy wpis. Zachwyca mnie obraz babci tańczącej z wnukami. Moja mama nauczyła różnych tego typu zabaw swoje wnuki, a moich bratanków. Bardzo lubię, kiedy przybiegają, żeby z nimi tańczyć. Wszystkiego dobrego dla Babć i Dziadków.
Kocimiętka z Słupsk napisał/a 21 stycznia 2021 o 11:00:
Obrazy pana Nicolaos'a prześliczne. Pełne miłości. Zachwyca mnie w nich światło. Takie ciepłe... zupełnie jak relacje między babcią i dziadkiem a wnukami. Życzę wszystkim dziadkom i babciom zadowolenia z życia i wnuków, zdrowia tak ważnego szczególne w dzisiejszych czasach, duuuużo miłości, radości i słońca zarówno na niebie jak i w sercu - kochająca Kocimiętka. PS. ten dzień to przy okazji rocznica mojego pojawienia się tu!
Obrazy pana Nicolaos'a prześliczne. Pełne miłości. Zachwyca mnie w nich światło. Takie ciepłe... zupełnie jak relacje między babcią i dziadkiem a wnukami. Życzę wszystkim dziadkom i babciom zadowolenia z życia i wnuków, zdrowia tak ważnego szczególne w dzisiejszych czasach, duuuużo miłości, radości i słońca zarówno na niebie jak i w sercu - kochająca Kocimiętka. PS. ten dzień to przy okazji rocznica mojego pojawienia się tu!
Aśka D napisał/a 21 stycznia 2021 o 09:44:
Dzień dobry! Pokazałam Pani wpis mojej babci. Prawie się popłakała. Przesyła Pani pozdrowienia i życzy miłego Dnia Babci!
Dzień dobry! Pokazałam Pani wpis mojej babci. Prawie się popłakała. Przesyła Pani pozdrowienia i życzy miłego Dnia Babci!
Alicja napisał/a 21 stycznia 2021 o 09:42:
Przemiły jest ten dziadunio! A babcia tańcząca z wnuczkami to sam urok. Pani Małgosiu, dziękuję za piękne słowa o naszych babciach i dziadkach. Łączę życzenia także dla Pani!
Przemiły jest ten dziadunio! A babcia tańcząca z wnuczkami to sam urok. Pani Małgosiu, dziękuję za piękne słowa o naszych babciach i dziadkach. Łączę życzenia także dla Pani!
mama Isi napisał/a 21 stycznia 2021 o 09:28:
Oj, jak dobrze, że jest nowy wpis; już się martwiłam (to już gdzieś było u Grodzieńskiej, że ilekroć zamartwia się o bliskich, to od razu idzie na całość i od razu jej myśli błąkają się gdzieś między szpitalem a kostnicą;). I znowu dzięki kochanemu Staroście nadrabiam braki w wykształceniu; pierwszy raz słyszę nazwisko Nicolaos Gyzis. Świetny malarz. Przejrzałam jego obrazy i widzę, że dziadunio występuje w szeregu z nich.
Oj, jak dobrze, że jest nowy wpis; już się martwiłam (to już gdzieś było u Grodzieńskiej, że ilekroć zamartwia się o bliskich, to od razu idzie na całość i od razu jej myśli błąkają się gdzieś między szpitalem a kostnicą;). I znowu dzięki kochanemu Staroście nadrabiam braki w wykształceniu; pierwszy raz słyszę nazwisko Nicolaos Gyzis. Świetny malarz. Przejrzałam jego obrazy i widzę, że dziadunio występuje w szeregu z nich.
Małgosia z Kostrzyn napisał/a 20 stycznia 2021 o 00:49:
Dzień dobry, Chciałabym nawiązać z Panią kontakt w sprawie współpracy. Proszę o kontakt. Pozdrawiam serdecznie. Małgosia
Dzień dobry, Chciałabym nawiązać z Panią kontakt w sprawie współpracy. Proszę o kontakt. Pozdrawiam serdecznie. Małgosia
Mimi M napisał/a 19 stycznia 2021 o 22:38:
Szkodniku, rzeczywiście dostrzegles miły drobiazg :) wydaje mi się, że za każdym razem (przy Elce i przy Ignasiu) Grzegorz ZOSTAWAŁ dziadkiem na nowo :) przy okazji - ukłony dla wszystkich Babć i Dziadków (tych literackich i tych całkiem rzeczywistych, drogich Księgowych, no i Pani Małgosi naszej!!) przed zbliżającym się Świętem:) Donato, czytałam Twój wpis i bardzo mnie on wzruszył. Dobrze, że się tu pojawiłas - tutaj wszyscy czujemy sie jak w domu :) mama przekazała Ci piękny dar- miłość do czytania. Jak dobrze, że zachowalas go w sercu i pomaga Ci on zachować dobre wspomnienia o niej. Podziwiam Cię, że po trudnych doświadczeniach stworzyłas ciepły, pełen miłości dom swoim dzieciom. Nie poddawaj się i nie trać wiary! Jak mówi nasza Ulubiona Autorka- dobra jest wiele wokół, ono tylko nie robi wokoło siebie szumu :) trzymaj się ciepło!!! Ps. Zazdroszczę Wam bliskości TEGO jeziora :-)
Szkodniku, rzeczywiście dostrzegles miły drobiazg :) wydaje mi się, że za każdym razem (przy Elce i przy Ignasiu) Grzegorz ZOSTAWAŁ dziadkiem na nowo :) przy okazji - ukłony dla wszystkich Babć i Dziadków (tych literackich i tych całkiem rzeczywistych, drogich Księgowych, no i Pani Małgosi naszej!!) przed zbliżającym się Świętem:) Donato, czytałam Twój wpis i bardzo mnie on wzruszył. Dobrze, że się tu pojawiłas - tutaj wszyscy czujemy sie jak w domu :) mama przekazała Ci piękny dar- miłość do czytania. Jak dobrze, że zachowalas go w sercu i pomaga Ci on zachować dobre wspomnienia o niej. Podziwiam Cię, że po trudnych doświadczeniach stworzyłas ciepły, pełen miłości dom swoim dzieciom. Nie poddawaj się i nie trać wiary! Jak mówi nasza Ulubiona Autorka- dobra jest wiele wokół, ono tylko nie robi wokoło siebie szumu :) trzymaj się ciepło!!! Ps. Zazdroszczę Wam bliskości TEGO jeziora :-)
Kamila z Warszawa napisał/a 19 stycznia 2021 o 09:57:
Dzień dobry Pani Małgosiu:) Serdecznie pozdrawiam, spieszę z informacją,że mój mąż rozkochany przeze mnie w jezycjadzie, kończy czytać "Ciotkę Zgryzotke"i czeka bardzo niecierpliwie na kolejną część:) Ja również czekam ! Dużo zdrowia:) Pozdrawiamy ciepło
Dzień dobry Pani Małgosiu:) Serdecznie pozdrawiam, spieszę z informacją,że mój mąż rozkochany przeze mnie w jezycjadzie, kończy czytać "Ciotkę Zgryzotke"i czeka bardzo niecierpliwie na kolejną część:) Ja również czekam ! Dużo zdrowia:) Pozdrawiamy ciepło
Donata z Pobiedziska Letnisko napisał/a 19 stycznia 2021 o 00:37:
Dzień dobry. Zbieram się latami by napisać do Pani i oto udaje mi się...Tyle lat chadzam za Panią jak duch, najpierw mieszkając nieopodal na Jeżycach, a następnie po wielu przeprowadzkach i rewolucjach życiowych ląduję jak się okazuje także niedaleko Pani całkiem nieświadoma jednego jak i drugiego faktu....Będzie całkowicie banalne, jeśli napiszę Pani, że uratowała mi Pani życie. Tyle osób już to pisało...Niemniej co poradzę, tak właśnie jest. Mój dom rodzinny mogłabym nazwać koktajlem domu Geniusi (jakże ukochanej przez mojego męża, tak zazdrości szklanej przepięknej figurki!) z domem Agnieszki i wszystko to pomnożone do potęgi którejś tam...Jedno cudowne, co zawdzięczam mej mamie oprócz życia to zaszczepienie we mnie pasji czytania. Czy w całym swoim beznadziejnym bycie, które wiodła ta biedna moja mama, mimo wydobywającej się z niej bełkoczącej pijackim smrodem nienawiści podarowanie mi przez nią Pani książek mogło być aktem próby ratowania chociaż mnie skoro nie mogła uratować już siebie? Tak wierzę jakoś mimo wszystko. I kiedy mając lat 16 wyprowadzałam się z domu, zabrałam swego ukochanego misia i wszystkie na tamten czas wydane książki, które są ze mną do dziś, uzupełniane o kolejne perełki. Czerpię z nich wielokrotnie, jak bohaterowie Pani książki zaczytują "Krystynę", tak ja zamęczam kartki wszystkich pozycji, nawet o świeczce gdy nie ma prądu. Tak, zdecydowanie uratowała mi Pani życie, wraz z pasją do koni i do przyrody. Piszę, bo znowu mam poczucie okrutnej beznadziei, końca świata niemalże, świata, który w jakiś sposób był dla nas przewidywalny i choć momentami przerażający, to przecież nie tak jak teraz. Nie mogę się odnaleźć ani zaczerpnąć świeżego oddechu z oparów absurdu, które nas otaczają. Wprost nie mogę się z tym pogodzić, panika i lęk wręcz mnie porażają. I choć wygrzebuję się z tych stanów, to za chwilę wracają i tak bardzo bardzo nie chcę tego wszystkiego dla moich dzieci, których... Czytaj więcej
Dzień dobry. Zbieram się latami by napisać do Pani i oto udaje mi się...Tyle lat chadzam za Panią jak duch, najpierw mieszkając nieopodal na Jeżycach, a następnie po wielu przeprowadzkach i rewolucjach życiowych ląduję jak się okazuje także niedaleko Pani całkiem nieświadoma jednego jak i drugiego faktu....Będzie całkowicie banalne, jeśli napiszę Pani, że uratowała mi Pani życie. Tyle osób już to pisało...Niemniej co poradzę, tak właśnie jest. Mój dom rodzinny mogłabym nazwać koktajlem domu Geniusi (jakże ukochanej przez mojego męża, tak zazdrości szklanej przepięknej figurki!) z domem Agnieszki i wszystko to pomnożone do potęgi którejś tam...Jedno cudowne, co zawdzięczam mej mamie oprócz życia to zaszczepienie we mnie pasji czytania. Czy w całym swoim beznadziejnym bycie, które wiodła ta biedna moja mama, mimo wydobywającej się z niej bełkoczącej pijackim smrodem nienawiści podarowanie mi przez nią Pani książek mogło być aktem próby ratowania chociaż mnie skoro nie mogła uratować już siebie? Tak wierzę jakoś mimo wszystko. I kiedy mając lat 16 wyprowadzałam się z domu, zabrałam swego ukochanego misia i wszystkie na tamten czas wydane książki, które są ze mną do dziś, uzupełniane o kolejne perełki. Czerpię z nich wielokrotnie, jak bohaterowie Pani książki zaczytują "Krystynę", tak ja zamęczam kartki wszystkich pozycji, nawet o świeczce gdy nie ma prądu. Tak, zdecydowanie uratowała mi Pani życie, wraz z pasją do koni i do przyrody. Piszę, bo znowu mam poczucie okrutnej beznadziei, końca świata niemalże, świata, który w jakiś sposób był dla nas przewidywalny i choć momentami przerażający, to przecież nie tak jak teraz. Nie mogę się odnaleźć ani zaczerpnąć świeżego oddechu z oparów absurdu, które nas otaczają. Wprost nie mogę się z tym pogodzić, panika i lęk wręcz mnie porażają. I choć wygrzebuję się z tych stanów, to za chwilę wracają i tak bardzo bardzo nie chcę tego wszystkiego dla moich dzieci, których to wspaniałą trójkę z mężem posiadamy. Serce matki galopuje niczym Gabrysine, a wyobraźnia....ech szkoda mówić. Droga mi Pani MM - piszę zdecydowanie przydługawo, wiem. Raczej średnio się to zapewne nadaje na opublikowanie w Księdze Gości, podejrzewam, że przepadnie ten mój "wypocin" gdzieś sobie, ale wierzę, że przeczyta to Pani i przytuli na moment do swojego serca, gdzie tyle już serc się tuli i ogrzewa, jak w jednym z ostatnich bastionów normalności, ciepła i dobra. Przesyłam serdeczne pozdrowienia z mojego cudownego, stworzonego z mężem domu, wierząc, że jest on ciut Borejkowy, ciut Patrycjowy (ja nie mogę! wciąż nie wierzę po przeczytaniu "Na Jowisza", że TA plaża, ta moja i męża plaża jest plażą Florka i Patrycji, którą to plażę widziałam oczyma wyobraźni tyle już lat temu zanim w ogóle zobaczyłam na żywo i plażę i swego przyszłego męża i ona jest po prostu taka sama! Mój mąż mówił, że ogromnie żałuje, że nie widzi Pani mojej reakcji na ten rozdział. Ale wierzę, że wyobraźnia podpowiada co nieco) i tymi pozdrowieniami żegnam się ciepło. Dziękuję za przeczytanie. Oraz za wszystko. Donata
Alicja napisał/a 19 stycznia 2021 o 00:04:
Szkodniku, Grzegorz jest ojcem Ignasia przecież...I to Ignasia(i Agi) dziecko przychodzi na świat w "Zgryzotce". A Elka zrobiła Grzegorza dziadkiem jako pierwsza!
Szkodniku, Grzegorz jest ojcem Ignasia przecież...I to Ignasia(i Agi) dziecko przychodzi na świat w "Zgryzotce". A Elka zrobiła Grzegorza dziadkiem jako pierwsza!