ARCHIWUM WPISÓW
.
.
4436 wpisów.
Dzień dobry!!! Wreszcie przyszła wiosna (przynajmniej do mnie, ale mam nadzieję, że do wszystkich) Na dworze zrobiło się zielono i cieplutko. Takimi wrażeniami warto się dzielić. Byłam wczoraj w ogrodzie botanicznym. Rosną tam teraz tulipany (prześliczne) i mnóstwo innych kwiatów oraz drzew i krzewów (wszystkie prześliczne) Czytałam też ich nazwy i najbardziej urzekła mnie jedna "Scarlet Flame" czyż to nie brzmi cudownie? Tak mi się spodobała ta nazwa, że postanowiłam jej używać jako pseudonimu. Przybywam tu dzisiaj z pytaniem (nietypowym) A więc Pani Małgosiu czy lubi Pani gwiezdne wojny? (tak, ja wiem, że to pytanie jest dość dziwne, ale bardzo chciałam je zadać) Natomiast drugie pytanie. W febliku jest fragment, w którym Agnieszka pokazuje Pulpecji (i chyba Nutrii) jak tworzy farby z kwiatów, chciałam się zapytać, czy Pani także sama tworzy takie kwiatowe farby? To by było ode mnie na tyle dzisiaj i niech wiosna nadal trwa!! :D
Dzień dobry!!! Wreszcie przyszła wiosna (przynajmniej do mnie, ale mam nadzieję, że do wszystkich) Na dworze zrobiło się zielono i cieplutko. Takimi wrażeniami warto się dzielić. Byłam wczoraj w ogrodzie botanicznym. Rosną tam teraz tulipany (prześliczne) i mnóstwo innych kwiatów oraz drzew i krzewów (wszystkie prześliczne) Czytałam też ich nazwy i najbardziej urzekła mnie jedna "Scarlet Flame" czyż to nie brzmi cudownie? Tak mi się spodobała ta nazwa, że postanowiłam jej używać jako pseudonimu. Przybywam tu dzisiaj z pytaniem (nietypowym) A więc Pani Małgosiu czy lubi Pani gwiezdne wojny? (tak, ja wiem, że to pytanie jest dość dziwne, ale bardzo chciałam je zadać) Natomiast drugie pytanie. W febliku jest fragment, w którym Agnieszka pokazuje Pulpecji (i chyba Nutrii) jak tworzy farby z kwiatów, chciałam się zapytać, czy Pani także sama tworzy takie kwiatowe farby? To by było ode mnie na tyle dzisiaj i niech wiosna nadal trwa!! :D
Musiu, ja również jestem wzruszona Twoim pięknym, szczerym wpisem. To prawda, że Jezycjada nas buduje, tworzy mosty miedzy na pozór obcymi sobie ludźmi. To, że miałaś w sobie siłę, by postępować według swojego serca, jest godne podziwu. Niełatwo wytyczyc sobie własną drogę pod prąd zbiorowym tendencjom i modom! Sama piszesz, jak wiele zyskalas dzięki temu:) i jak to dobrze, że dzięki mądrym ludziom, wartościowym książkom i w ogóle szeroko pojętej kulturze, możemy dojrzewać, stawać się bardziej świadomi - i to wcale nie dzięki modnym obecnie poradnikom samoswiadomosci typu "Jak mniej myslec" :)
Musiu, ja również jestem wzruszona Twoim pięknym, szczerym wpisem. To prawda, że Jezycjada nas buduje, tworzy mosty miedzy na pozór obcymi sobie ludźmi. To, że miałaś w sobie siłę, by postępować według swojego serca, jest godne podziwu. Niełatwo wytyczyc sobie własną drogę pod prąd zbiorowym tendencjom i modom! Sama piszesz, jak wiele zyskalas dzięki temu:) i jak to dobrze, że dzięki mądrym ludziom, wartościowym książkom i w ogóle szeroko pojętej kulturze, możemy dojrzewać, stawać się bardziej świadomi - i to wcale nie dzięki modnym obecnie poradnikom samoswiadomosci typu "Jak mniej myslec" :)
Droga Pani Małgorzato, Brykczyńska to moje nazwisko, nie miejscowość, byłam tak przejęta możliwością napisania do Pani, że nie zauważyłam, iż w formularzu nie ma miejsca na nazwisko. Ale to moje nazwisko zawsze było mi obce (tak jak Tygryskowi mogło być obce nazwisko Pyziak), całkiem mi się podoba myśl, że to jakieś miasto, z którego można w razie czego wyjechać.
Droga Pani Małgorzato,
Brykczyńska to moje nazwisko, nie miejscowość, byłam tak przejęta możliwością napisania do Pani, że nie zauważyłam, iż w formularzu nie ma miejsca na nazwisko. Ale to moje nazwisko zawsze było mi obce (tak jak Tygryskowi mogło być obce nazwisko Pyziak), całkiem mi się podoba myśl, że to jakieś miasto, z którego można w razie czego wyjechać.
Szanowna Pani Małgorzato, dziękujemy za napisanie pięknej książki jaką jest „Kłamczucha”. Przeczytaliśmy ją z wielką przyjemnością. Lektura nie pozwalała się nudzić, akcja trzymała w napięciu oraz było mnóstwo zabawnych wątków, szczególnie motyw zaklinowania w okienku od spiżarni oraz sytuacje związane z jej kłamstwami. Naszą uwagę zwróciła śmieszna scena, w której Aniela podszyła się pod księgową Spółdzielni Zaopatrzenia i Zbytu. Książka sprawiła, że wiemy, jakie konsekwencje mogą wynikać z małych i drobnych kłamstw. Ananasy z szóstej klasy😊. Klasa VIB z Ciepłowód
Szanowna Pani Małgorzato,
dziękujemy za napisanie pięknej książki jaką jest „Kłamczucha”. Przeczytaliśmy ją z wielką przyjemnością.
Lektura nie pozwalała się nudzić, akcja trzymała w napięciu oraz było mnóstwo zabawnych wątków, szczególnie motyw zaklinowania w okienku od spiżarni oraz sytuacje związane z jej kłamstwami. Naszą uwagę zwróciła śmieszna scena, w której Aniela podszyła się pod księgową Spółdzielni Zaopatrzenia i Zbytu. Książka sprawiła, że wiemy, jakie konsekwencje mogą wynikać z małych i drobnych kłamstw.
Ananasy z szóstej klasy😊.
Klasa VIB z Ciepłowód
Hanko - Nutrio, zapewne począł gromadzić armię do zbrojnego powstania przeciwko maturom ;)
Hanko - Nutrio, zapewne począł gromadzić armię do zbrojnego powstania przeciwko maturom ;)
Kochana Pani Małgosiu, jestem wielką fanką Pani książek. Przeczytałam wszystkie części Jeżycjady oprócz "Idy sierpniowej", gdyż chcę zakończyć czytanie serii razem z bratem, któremu brakuje do końca jeszcze kilku tomów. W Pani książkach uwielbiam atmosferę przytulności, którą tworzą opisy mieszkania Borejków na Roosevelta (stół i książki) i powtarzająca się obecność samych członków rodu (ale oczywiście również uwielbiam, gdy pojawiają się nowi bohaterowie). Z seniorem rodziny B. dzielę zamiłowanie do książek, a od najstarszej jego córki przejęłam zwyczaj czytania, leżąc z zawiniętą poduszką pod brodą. Moimi ukochanymi częściami natomiast są: "Feblik" (którego główni bohaterowie, czyli Ignacy Grzegorz S. i Agnieszka Ż., są moimi ulubieńcami z całej serii), "Sprężyna" oraz "Pulpecja". Gdy czytam Pani książki, muszę przyznać, nie tylko ja je pochłaniam, ale i one mnie. Czuję się wtedy jakbym sama siedziała przy stole z Borejkami albo grała z nimi w Scrabble. Bardzo podobało mi się "Na Jowisza" i z niecierpliwością czekam na drugą część. Zastanawiam się, kto będzie na okładce... Kolorystyka też bardzo trafiła mi do gustu i już widzę drugiego "Jowisza" w kolorze żółto- pomarańczowym. Dziękuję bardzo za Jeżycjadę, dzięki której mam bardzo wielu nowych przyjaciół! Pozdrawiam bardzo-bardzo serdecznie Aniela
Kochana Pani Małgosiu,
jestem wielką fanką Pani książek. Przeczytałam wszystkie części Jeżycjady oprócz "Idy sierpniowej", gdyż chcę zakończyć czytanie serii razem z bratem, któremu brakuje do końca jeszcze kilku tomów. W Pani książkach uwielbiam atmosferę przytulności, którą tworzą opisy mieszkania Borejków na Roosevelta (stół i książki) i powtarzająca się obecność samych członków rodu (ale oczywiście również uwielbiam, gdy pojawiają się nowi bohaterowie). Z seniorem rodziny B. dzielę zamiłowanie do książek, a od najstarszej jego córki przejęłam zwyczaj czytania, leżąc z zawiniętą poduszką pod brodą. Moimi ukochanymi częściami natomiast są: "Feblik" (którego główni bohaterowie, czyli Ignacy Grzegorz S. i Agnieszka Ż., są moimi ulubieńcami z całej serii), "Sprężyna" oraz "Pulpecja".
Gdy czytam Pani książki, muszę przyznać, nie tylko ja je pochłaniam, ale i one mnie. Czuję się wtedy jakbym sama siedziała przy stole z Borejkami albo grała z nimi w Scrabble.
Bardzo podobało mi się "Na Jowisza" i z niecierpliwością czekam na drugą część. Zastanawiam się, kto będzie na okładce... Kolorystyka też bardzo trafiła mi do gustu i już widzę drugiego "Jowisza" w kolorze żółto- pomarańczowym.
Dziękuję bardzo za Jeżycjadę, dzięki której mam bardzo wielu nowych przyjaciół!
Pozdrawiam bardzo-bardzo serdecznie
Aniela
DUA, dziękuję za wyjaśnienia w kwestii wpływu( czy raczej jego braku) "Małych kobietek" na Pani twórczość. Widać pewne ideały są wspólne dla niektórych ludzi na całym świecie i ta WSPÓLNOTA jest budująca. Musiu, pięknie napisałaś o tym, jak ważna dla Ciebie jest "Jeżycjada". Mogłabym powtórzyć za Tobą niektóre sformułowania. Tutaj znów ta WSPÓLNOTA. Zgredzie, "Labirynt nad morzem" Herberta - warto, warto. Podobnie jak "Barbarzyńcę w ogrodzie".
DUA, dziękuję za wyjaśnienia w kwestii wpływu( czy raczej jego braku) "Małych kobietek" na Pani twórczość. Widać pewne ideały są wspólne dla niektórych ludzi na całym świecie i ta WSPÓLNOTA jest budująca.
Musiu, pięknie napisałaś o tym, jak ważna dla Ciebie jest "Jeżycjada". Mogłabym powtórzyć za Tobą niektóre sformułowania. Tutaj znów ta WSPÓLNOTA.
Zgredzie, "Labirynt nad morzem" Herberta - warto, warto. Podobnie jak "Barbarzyńcę w ogrodzie".
Droga,kochana Małgorzato! Chce spytać co Wolfi zrobił na studniówce?
Droga,kochana Małgorzato! Chce spytać co Wolfi zrobił na studniówce?
Dzień dobry, właśnie przeczytałam ,,Wpływ Roślin" z książki ,,Musierowicz dla zakochanych". Od razu kiedy przeczytałam o pierwotnym pomyśle na książkę ,,Szósta Klepka" zaczęłam się zastanawiać kogo chciała pani uśmiercić w tym tomie i dlaczego zrezygnowała pani z tego ?
Dzień dobry, właśnie przeczytałam ,,Wpływ Roślin" z książki ,,Musierowicz dla zakochanych". Od razu kiedy przeczytałam o pierwotnym pomyśle na książkę ,,Szósta Klepka" zaczęłam się zastanawiać kogo chciała pani uśmiercić w tym tomie i dlaczego zrezygnowała pani z tego ?
Dzień dobry, jesteśmy uczniami Szkoły Podstawowej im. Adama Mickiewicza w Ciepłowodach (woj. dolnośląskie). Czytaliśmy "Kłamczuchę" i bardzo nam się podobała, z chęcią ją teraz opracowujemy. Jest Pani bardzo zdolna. Lektura jest niesamowicie ciekawą książką, pełną przygód. W książce podobało nam się to, że przygody bohaterów dzieją się w kilku miejscach. Lektura jest pełna niespodziewanych zwrotów akcji, czytało się ją z zapartym tchem. Uważamy, że ma Pani bardzo bogatą wyobraźnię. Nauczyliśmy się, że nie warto kłamać, ponieważ kłamstwo ma krótkie nogi. Książka uczy nas, żebyśmy nie udawali kogoś innego, tylko po to, aby się komuś przypodobać. Dzięki tej książce można nauczyć się mówić prawdę. Książka ponadto opowiada o tym, jak łatwo wpaść w tarapaty i z nich wyjść. Już wiemy, że nie ma sytuacji bez wyjścia. Uczniowie klasy VI c.
Dzień dobry, jesteśmy uczniami Szkoły Podstawowej im. Adama Mickiewicza w Ciepłowodach (woj. dolnośląskie). Czytaliśmy "Kłamczuchę" i bardzo nam się podobała, z chęcią ją teraz opracowujemy. Jest Pani bardzo zdolna. Lektura jest niesamowicie ciekawą książką, pełną przygód. W książce podobało nam się to, że przygody bohaterów dzieją się w kilku miejscach. Lektura jest pełna niespodziewanych zwrotów akcji, czytało się ją z zapartym tchem. Uważamy, że ma Pani bardzo bogatą wyobraźnię. Nauczyliśmy się, że nie warto kłamać, ponieważ kłamstwo ma krótkie nogi. Książka uczy nas, żebyśmy nie udawali kogoś innego, tylko po to, aby się komuś przypodobać. Dzięki tej książce można nauczyć się mówić prawdę. Książka ponadto opowiada o tym, jak łatwo wpaść w tarapaty i z nich wyjść. Już wiemy, że nie ma sytuacji bez wyjścia.
Uczniowie klasy VI c.
Może kiedyś przeczytam "Labirynt nad morzem".
Może kiedyś przeczytam "Labirynt nad morzem".
Bożenko, chyba właśnie poleciłaś mi kolejną ciekawą książkę :) Bardzo dziękuję i cieszę się na lekturę!
Bożenko, chyba właśnie poleciłaś mi kolejną ciekawą książkę :) Bardzo dziękuję i cieszę się na lekturę!
Dzień dobry Pani Musierowiczowo! Chciałam tylko pozdrowić Panią, oraz wszystkich Gości, w Księdze Gości, w pierwszym dniu matur! W ostatnich dniach, żyję z uczuciem, że coś definitywnie się kończy. Dlatego, łapię każdą chwilę, delektuję się nią i wchłaniam w siebie, jak gąbka! P. S. Matura bardzo zbliża ludzi! I łączy! Miłego wieczoru!
Dzień dobry Pani Musierowiczowo!
Chciałam tylko pozdrowić Panią, oraz wszystkich Gości, w Księdze Gości, w pierwszym dniu matur!
W ostatnich dniach, żyję z uczuciem, że coś definitywnie się kończy. Dlatego, łapię każdą chwilę, delektuję się nią i wchłaniam w siebie, jak gąbka!
P. S.
Matura bardzo zbliża ludzi! I łączy!
Miłego wieczoru!
Zgredzie, wszystko dostrzegasz. W samej rzeczy w tytule, migotliwym, wieloznacznym, chciałam zawrzeć aspekt poszukiwania, odkrywania, co wydało mi się pasować do książeczki, będącej zachętą do wędrówki po jeżyckiej epopei, do wejścia w głąb. Niemałą rolę w jego wyborze odegrała "Księga labiryntu" Paola Santarcangelego, z pewnością czytana przez filologa klasycznego i bibliotekoznawcę Ignacego Borejkę :).
Zgredzie, wszystko dostrzegasz. W samej rzeczy w tytule, migotliwym, wieloznacznym, chciałam zawrzeć aspekt poszukiwania, odkrywania, co wydało mi się pasować do książeczki, będącej zachętą do wędrówki po jeżyckiej epopei, do wejścia w głąb. Niemałą rolę w jego wyborze odegrała "Księga labiryntu" Paola Santarcangelego, z pewnością czytana przez filologa klasycznego i bibliotekoznawcę Ignacego Borejkę :).
Jak dobrze zajrzeć tutaj do ogrodu, gdy za własnym oknem znowu pada deszcz. Szafirowy ocean zaskoczył (zanurzyłabym się w te pachnące fale), ale prawdziwie oszałamia widoczna na zdjęciach kipiąca w pąkach moc.
Jak dobrze zajrzeć tutaj do ogrodu, gdy za własnym oknem znowu pada deszcz. Szafirowy ocean zaskoczył (zanurzyłabym się w te pachnące fale), ale prawdziwie oszałamia widoczna na zdjęciach kipiąca w pąkach moc.
Wszystkie trzy jesteśmy w Kutnie na majówce. Więc jako kuzynki chcemy zrobić wspólny wpis. Od Hanki - Nutrii: Dziękuje za wyjaśnienie okładki "Sprężyny". Cieszę się też że zgadłam kto jest rodzicami chłopca z twojego szkicu. To zresztą nie było zbyt trudne bo miał oczy jak Laura. Chce też napisać że majówkę spędzam Kutnie z moimi kuzynkami a teraz słówko od nich. Od Poli - Robrojki: Dzień dobry Małgorzato! Bardzo mi się podobała książka "Kłamczucha". A teraz czytam "Nutrię i Nerwusa". Mam pytanie: czy ma pani jakieś zwierzę domowe? Ja mam świnki morskie, które nazywają się Bolek i Lolek ale bardzo chce mieć psa. Od Julci Noelki: Bardzo mi się podobała książka "Opium w rosole" było w niej dużo miłości. Bardzo chciałabym mieć wszystkie twoje książki bo są ogromnie fajne. Chcę zapytać czy często jeździłaś do Pobiedzisk? Które są w "Dziecko piątku". Pozdrawiamy z Kutna :-)
Wszystkie trzy jesteśmy w Kutnie na majówce. Więc jako kuzynki chcemy zrobić wspólny wpis.
Od Hanki - Nutrii: Dziękuje za wyjaśnienie okładki "Sprężyny". Cieszę się też że zgadłam kto jest rodzicami chłopca z twojego szkicu. To zresztą nie było zbyt trudne bo miał oczy jak Laura. Chce też napisać że majówkę spędzam Kutnie z moimi kuzynkami a teraz słówko od nich.
Od Poli - Robrojki: Dzień dobry Małgorzato! Bardzo mi się podobała książka "Kłamczucha". A teraz czytam "Nutrię i Nerwusa". Mam pytanie: czy ma pani jakieś zwierzę domowe? Ja mam świnki morskie, które nazywają się Bolek i Lolek ale bardzo chce mieć psa.
Od Julci Noelki: Bardzo mi się podobała książka "Opium w rosole" było w niej dużo miłości. Bardzo chciałabym mieć wszystkie twoje książki bo są ogromnie fajne. Chcę zapytać czy często jeździłaś do Pobiedzisk? Które są w "Dziecko piątku".
Pozdrawiamy z Kutna :-)
Nie wiem czy wolno? Ale jeśli tak, to polecam film "Sekret. Odważ się marzyć".
Nie wiem czy wolno? Ale jeśli tak, to polecam film "Sekret. Odważ się marzyć".
Musiu! Cudowny wpis! Naprawdę. Wzruszyłam się. Myślę, że książki pani Małgosi wywierają pozytywny wpływ na wielu zarówno młodszych jak i starszych czytelników. I chociaż większość ważnych życiowych wyborów i decyzji jeszcze jest przede mną to już teraz podpisuję się obiema rękami pod tym co napisałaś. Pozdrawiam ciepło, wiosennie i kwitnąco - Kocimiętka Ps. Lubię ciepły żółty! Urządziłam sobie pokój m. in. W tym kolorze! :)
Musiu! Cudowny wpis! Naprawdę. Wzruszyłam się. Myślę, że książki pani Małgosi wywierają pozytywny wpływ na wielu zarówno młodszych jak i starszych czytelników. I chociaż większość ważnych życiowych wyborów i decyzji jeszcze jest przede mną to już teraz podpisuję się obiema rękami pod tym co napisałaś.
Pozdrawiam ciepło, wiosennie i kwitnąco - Kocimiętka
Ps. Lubię ciepły żółty! Urządziłam sobie pokój m. in. W tym kolorze! :)
Droga MM! Czy ma pani plan mieszkania Borejków po remontach. Z opisów jest takie ciepłe i rodzinne że aż chcę się dowiedzieć jak wygląda
Droga MM!
Czy ma pani plan mieszkania Borejków po remontach. Z opisów jest takie ciepłe i rodzinne że aż chcę się dowiedzieć jak wygląda
Dzień dobry Wszystkim :) Dziś podczas gotowania obiadu dotarło do mnie, chcę podziękować. Od początku. Pierwszy raz zetknęłam się z "Jeżycjadą" w szóstej lub siódmej klasie szkoły podstawowej, kiedy to nauczycielka języka polskiego poleciła nam, aby przeczytać "Kłamczuchę". Pochłaniałam wtedy książki niczym Smok Wawelski owce. Każde popołudnie spędzałam z książką. 3 razy w tygodniu odwiedzałam bibliotekę. (Na początku pani bibliotekarka nie wierzyła, że czytam te wszystkie książki i raz mnie nawet z jednej przepytała. Od tego momentu byłam już nawet nieco uprzywilejowana). "Kłamczucha" na tyle mi się spodobała, że gdy tylko zauważyłam na końcu, że są inne książki z tej serii, przeczytałam je wszystkie. Borejkowie mnie urzekli. Od tego czasu przeczytałam całą serię już kilka lub kilkanaście razy. Nie zliczę. Uwielbiam w tych książkach wszystko. Dzisiaj dotarło do mnie, jak wiele im zawdzięczam. Dzięki nim w odpowiednim momencie zadałam sobie pytania: "jaką mamą chcę być?", "jaki dom chcę stworzyć?" i wreszcie "jak chcę reagować na to, co się dzieje w moim życiu?", "jakim chcę być człowiekiem?". W swoich lekkich, obyczajowych książkach pokazuje Pani czasami dwie skrajne postawy wobec tego samego wydarzenia. To wychowawcze. Refleksja nasuwa się sama. Cokolwiek się dzieje, mamy wybór, możemy zdecydować. Kiedy urodziłam pierwszą córeczkę, poczułam ogrom, po prostu ogrom miłości. Wraz z tą wielką miłością przyszła niewytłumaczalna intuicja, większa pewność siebie i większa odporność na to, żeby nie żyć tak, jak oczekują tego ode mnie inni. Pomimo wielu głosów z zewnątrz, mówiących, żebym inaczej coś robiła, ja słuchałam tylko siebie. Postanowiłam, że pomimo dopiero co skończonych studiów, póki dziewczynki są małe (po dwóch latach urodziłam kolejną córeczkę) i bardzo potrzebują mojej bliskości, będę mamą, która zawsze jest, zapewnię im ciepły i spokojny dom. W 100% byłam dla nich. Nie pracowałam zawodowo przez 8 lat. Było skromnie, ale nigdy nie żałowaliśmy tej decyzji. To był przepiękny czas,... Czytaj więcej
Dzień dobry Wszystkim :)
Dziś podczas gotowania obiadu dotarło do mnie, chcę podziękować.
Od początku.
Pierwszy raz zetknęłam się z "Jeżycjadą" w szóstej lub siódmej klasie szkoły podstawowej, kiedy to nauczycielka języka polskiego poleciła nam, aby przeczytać "Kłamczuchę". Pochłaniałam wtedy książki niczym Smok Wawelski owce. Każde popołudnie spędzałam z książką. 3 razy w tygodniu odwiedzałam bibliotekę. (Na początku pani bibliotekarka nie wierzyła, że czytam te wszystkie książki i raz mnie nawet z jednej przepytała. Od tego momentu byłam już nawet nieco uprzywilejowana). "Kłamczucha" na tyle mi się spodobała, że gdy tylko zauważyłam na końcu, że są inne książki z tej serii, przeczytałam je wszystkie. Borejkowie mnie urzekli. Od tego czasu przeczytałam całą serię już kilka lub kilkanaście razy. Nie zliczę. Uwielbiam w tych książkach wszystko. Dzisiaj dotarło do mnie, jak wiele im zawdzięczam. Dzięki nim w odpowiednim momencie zadałam sobie pytania: "jaką mamą chcę być?", "jaki dom chcę stworzyć?" i wreszcie "jak chcę reagować na to, co się dzieje w moim życiu?", "jakim chcę być człowiekiem?".
W swoich lekkich, obyczajowych książkach pokazuje Pani czasami dwie skrajne postawy wobec tego samego wydarzenia. To wychowawcze. Refleksja nasuwa się sama. Cokolwiek się dzieje, mamy wybór, możemy zdecydować.
Kiedy urodziłam pierwszą córeczkę, poczułam ogrom, po prostu ogrom miłości. Wraz z tą wielką miłością przyszła niewytłumaczalna intuicja, większa pewność siebie i większa odporność na to, żeby nie żyć tak, jak oczekują tego ode mnie inni. Pomimo wielu głosów z zewnątrz, mówiących, żebym inaczej coś robiła, ja słuchałam tylko siebie. Postanowiłam, że pomimo dopiero co skończonych studiów, póki dziewczynki są małe (po dwóch latach urodziłam kolejną córeczkę) i bardzo potrzebują mojej bliskości, będę mamą, która zawsze jest, zapewnię im ciepły i spokojny dom. W 100% byłam dla nich. Nie pracowałam zawodowo przez 8 lat. Było skromnie, ale nigdy nie żałowaliśmy tej decyzji. To był przepiękny czas, pełen spokoju, radości i miłości. Dziś dziewczynki są już nastolatkami. Są dobrymi, radosnymi i mądrymi ludźmi. Jestem wzruszona, że udało nam się je wychować na tak cudowne istoty.
W pewnym stopniu to też Pani zasługa.
Jestem pewna, że "Jeżycjada" bardzo wpłynęła na moje życiowe decyzje i tym samym na moje macierzyństwo i dzieci.
Z całego serca, dziękuję!
MS







