ARCHIWUM WPISÓW
.
.
4436 wpisów.
Pracowite wakacje nadzwyczaj udane, skoro i "Jowisz 2" gotowy, i już w tle nowe pomysły na książki. DUA umie rozbudzać ciekawość :). I jaki wdzięczny pomysł, te dwie myszki w łapce Bobcia :). Już niedługo uczta nas czeka.
Pracowite wakacje nadzwyczaj udane, skoro i "Jowisz 2" gotowy, i już w tle nowe pomysły na książki. DUA umie rozbudzać ciekawość :). I jaki wdzięczny pomysł, te dwie myszki w łapce Bobcia :). Już niedługo uczta nas czeka.
O, jakże nam miło, że Starosta w dobrym zdrowiu i że szykuje się nowa, smakowita premiera książkowa. Wielkopolskie geny nie pozwolą DUA zasypiać w popiele gruszek, choćby tych z Kurnika. Więc coś tam będzie. Jak nie Chucherko, to może Herkulesik, albo inny Goliacik. Przyjmiemy ich z otwartymi ramionami, jak Gieniusia. Zwracamy się z uprzejmą prośbą o przydział papierogodzin ;-)
O, jakże nam miło, że Starosta w dobrym zdrowiu i że szykuje się nowa, smakowita premiera książkowa. Wielkopolskie geny nie pozwolą DUA zasypiać w popiele gruszek, choćby tych z Kurnika. Więc coś tam będzie. Jak nie Chucherko, to może Herkulesik, albo inny Goliacik. Przyjmiemy ich z otwartymi ramionami, jak Gieniusia. Zwracamy się z uprzejmą prośbą o przydział papierogodzin ;-)
Dobry wieczór, Brodnica też już pachnie jesienią, ale szykuje się ona całkiem dobrze. Te żółte i pomarańczowe pozdrowienia są pełne dojrzałego słońca. Spokojnego wieczoru wszystkim życzę.
Dobry wieczór, Brodnica też już pachnie jesienią, ale szykuje się ona całkiem dobrze. Te żółte i pomarańczowe pozdrowienia są pełne dojrzałego słońca. Spokojnego wieczoru wszystkim życzę.
Pani Małgosiu - dziękujemy za wpis! Tak liczyłam, że zawita Pani od Księgi Gości jeszcze w sierpniu. Portret wszystkich sióstr Borejko- cudowna wiadomość! Już się nie mogę doczekać października. PS. Zasmuciło mnie "i czy w ogóle" odnośnie "Chucherka" . Ale wszystko rozumiem. Proszę się trzymać ciepło w tej zimnej końcówce sierpnia (w Małopolsce również zimno i szaro).
Pani Małgosiu - dziękujemy za wpis! Tak liczyłam, że zawita Pani od Księgi Gości jeszcze w sierpniu. Portret wszystkich sióstr Borejko- cudowna wiadomość! Już się nie mogę doczekać października.
PS. Zasmuciło mnie "i czy w ogóle" odnośnie "Chucherka" . Ale wszystko rozumiem. Proszę się trzymać ciepło w tej zimnej końcówce sierpnia (w Małopolsce również zimno i szaro).
Kasztanowłosa, co prawda miałam wypożyczonego łasucha, ale nie spisałam wszystkich przepisów. To lecimy w poniedziałek będzie ciasto, na wtorek do jedzenia, a w środę będzie po.
Kasztanowłosa, co prawda miałam wypożyczonego łasucha, ale nie spisałam wszystkich przepisów. To lecimy w poniedziałek będzie ciasto, na wtorek do jedzenia, a w środę będzie po.
Weroniko, nie próbowałam, ale z tego co pamiętam przepis ten jest ponownie umieszczony w "Łasuchu literackim" jako potwierdzenie, że jest prawdziwy i działa (przepis, nie Łasuch).
Weroniko, nie próbowałam, ale z tego co pamiętam przepis ten jest ponownie umieszczony w "Łasuchu literackim" jako potwierdzenie, że jest prawdziwy i działa (przepis, nie Łasuch).
Jesien bedzie piekniejsza niz zwykle
Jesien bedzie piekniejsza niz zwykle
Statystyka mówi, że na pewno próbował.
Statystyka mówi, że na pewno próbował.
Mam pytanko: Czy ktoś z księgowych próbował kiedyś następującego przepisu i czy on się udał? "(...) No dobrze, więc słuchaj. Kostka margaryny... -Już piszę już. Kostka margaryny... -Cztery łyżki mleka, cztery łyżki kakao... (...) -Pisz dalej. Półtorej szklanki cukru... -Tak... -Włożyć do garnka i raz zagotować. Ma zabulgotać, jasne? (...) -Potem trzeba to ostudzić i dodać jedno żółtko. -A co z białkiem? -Boże, daj mi cierpliwość. Gabrielo, białko należy oddzielić od żółtka i wlać do miseczki. (...) -(...). Odlać z masy pół szklanki (...) -(...)Po upieczeniu posmarujesz nią tort. - Aha. -Do masy w garnku dodać trzy żółtka... -A białka do miski. (...) -Dalej- półtorej szklanki mąki, proszek do pieczenia, skórkę otartą z cytryny. Wymieszać dodać pianę z tamtych czterech białek. Znowu wymieszać i wlać do formy." ~ Kwiat Kalafiora 31 stycznia 1978, wtorek rozdział 2. Pytanie zadaję z prostego powodu: chcę spróbować tego przepisu, a jestem ciekawa czy on się uda, z - może? - doświadczenia kogoś z Was. Mam nadzieję, że jednak nie będę musiała tego testować jako pierwsza. Jeśli tak to napiszę czy się udało. Weronika
Mam pytanko: Czy ktoś z księgowych próbował kiedyś następującego przepisu i czy on się udał?
"(...) No dobrze, więc słuchaj. Kostka margaryny...
-Już piszę już. Kostka margaryny...
-Cztery łyżki mleka, cztery łyżki kakao...
(...)
-Pisz dalej. Półtorej szklanki cukru...
-Tak...
-Włożyć do garnka i raz zagotować. Ma zabulgotać, jasne?
(...)
-Potem trzeba to ostudzić i dodać jedno żółtko.
-A co z białkiem?
-Boże, daj mi cierpliwość. Gabrielo, białko należy oddzielić od żółtka i wlać do miseczki.
(...)
-(...). Odlać z masy pół szklanki
(...)
-(...)Po upieczeniu posmarujesz nią tort.
- Aha.
-Do masy w garnku dodać trzy żółtka...
-A białka do miski.
(...)
-Dalej- półtorej szklanki mąki, proszek do pieczenia, skórkę otartą z cytryny. Wymieszać dodać pianę z tamtych czterech białek. Znowu wymieszać i wlać do formy." ~ Kwiat Kalafiora 31 stycznia 1978, wtorek rozdział 2.
Pytanie zadaję z prostego powodu: chcę spróbować tego przepisu, a jestem ciekawa czy on się uda, z - może? - doświadczenia kogoś z Was. Mam nadzieję, że jednak nie będę musiała tego testować jako pierwsza. Jeśli tak to napiszę czy się udało. Weronika
Tak! Gdyby 3 część się pojawiła byłoby wspaniale. Co do podtytułu to kiedy zobaczyłam twój wpis wpadło mi do głowy praktycznie to samo co Anette. Zresztą, zobaczymy co czas przyniesie. Zawsze najlepsze dla Jeżycjady będzie to co DUA postanowi.
Tak! Gdyby 3 część się pojawiła byłoby wspaniale. Co do podtytułu to kiedy zobaczyłam twój wpis wpadło mi do głowy praktycznie to samo co Anette. Zresztą, zobaczymy co czas przyniesie. Zawsze najlepsze dla Jeżycjady będzie to co DUA postanowi.
O tak! Trzecia część "Na Jowisza" dopełniłaby trylogii! Tytuł np. "Na Jowisza 3! I znów uzupełniam Jeżycjadę".
O tak! Trzecia część "Na Jowisza" dopełniłaby trylogii! Tytuł np. "Na Jowisza 3! I znów uzupełniam Jeżycjadę".
Hej, a widzieliście podtytuł " Na Jowisza 2"? W pierwszym tomie było " Uzupełniam Jeżycjadę", w drugim jest " Nadal uzupełniam Jeżycjadę". Kto chciałby " Na Jowisza 3" ? ( Jaaaa!) I jaki macie pomysł na kolejny podtytuł?
Hej, a widzieliście podtytuł " Na Jowisza 2"?
W pierwszym tomie było " Uzupełniam Jeżycjadę",
w drugim jest " Nadal uzupełniam Jeżycjadę".
Kto chciałby " Na Jowisza 3" ? ( Jaaaa!)
I jaki macie pomysł na kolejny podtytuł?
Przychylam się do zdania Słowianki i Szymona - drobne wzmianki o pandemii byłyby świetnym znakiem czasu dla czytelników za kilka/ kilkanaście lat, tak jak kartki na mięso czy inne realia PRL-u. PS. "Na Jowisza 2" kupione. Ze spokojem, ale i z dużą ekscytacją czekam na 13.10.
Przychylam się do zdania Słowianki i Szymona - drobne wzmianki o pandemii byłyby świetnym znakiem czasu dla czytelników za kilka/ kilkanaście lat, tak jak kartki na mięso czy inne realia PRL-u.
PS. "Na Jowisza 2" kupione. Ze spokojem, ale i z dużą ekscytacją czekam na 13.10.
A ja jestem okropnie ciekawa stosunku Pani, Pani Małgosiu do tej całej Pandemii, i myślę że Borejkowie jako ludzie myślący, bez telewizora w kuchni, na pewno nie dadzą sobie w kaszę dmuchać i nie będą bardziej cenić zdrowia niż życie. Również chciałabym przytoczyć dwa piękne cytaty, mianowicie „łatwiej jest ludzi oszukać, niż przekonać że zostali oszukani” oraz „nie protestowanie przeciwko błędom jest ich zatwierdzaniem”. Gorąco pozdrawiam.
A ja jestem okropnie ciekawa stosunku Pani, Pani Małgosiu do tej całej Pandemii, i myślę że Borejkowie jako ludzie myślący, bez telewizora w kuchni, na pewno nie dadzą sobie w kaszę dmuchać i nie będą bardziej cenić zdrowia niż życie. Również chciałabym przytoczyć dwa piękne cytaty, mianowicie „łatwiej jest ludzi oszukać, niż przekonać że zostali oszukani” oraz „nie protestowanie przeciwko błędom jest ich zatwierdzaniem”. Gorąco pozdrawiam.
Za pozwoleniem, ja jestem przeciw. Jeśli komuś jeszcze brakuje maseczek, to niech sobie na własnym egzemplarzu książki, przed każdym rozdziałem napisze wielkimi literami, że wszyscy bohaterowie w tym rozdziale noszą maseczki: jedni w kwiatki, a drudzy w kratkę, żeby nie było za smutno. Pozdrawiam wolnych ludzi!
Za pozwoleniem, ja jestem przeciw. Jeśli komuś jeszcze brakuje maseczek, to niech sobie na własnym egzemplarzu książki, przed każdym rozdziałem napisze wielkimi literami, że wszyscy bohaterowie w tym rozdziale noszą maseczki: jedni w kwiatki, a drudzy w kratkę, żeby nie było za smutno. Pozdrawiam wolnych ludzi!
Droga MM! Piszę na tej stronie pierwszy raz, a skłoniło mnie to, co napisał tu na początku lipca niejaki Szymon :) W pełni go popieram! Przyznam z góry, że jestem z rocznika '98, a Jeżycjadę uwielbiam właśnie za "podróże w czasie". Bardzo doceniam to, w jaki sposób opisywała Pani otaczającą Panią rzeczywistość - z humorem, z przymrużeniem oka. Mi, jako osobie młodej, która nie pamięta czasów innych niż obecne, z pełnym dostępem do wszelkich artykułów spożywczych itd. - bardzo ciekawią takie maleńkie wstawki z Pani książek, które pozwalają zrozumieć, jak się kiedyś żyło. Mogę podać przykłady: Gabrysia na zakupach, której nie udaje się prawie nic kupić, kakao, którego nigdzie nie można dostać, Kreska odrzucająca rzuconą w Operze czekoladę, Maciek, którego pierwsza myśl po zobaczeniu pięknej dziewczyny dotyczy cytryn, wreszcie - wzmianki o stanie wojennym. A to gdzieś przeszła milicja, a to nie ma taty Borejki... Wszystko to ma wielką wartość historyczną dla takich młodych osób :) Dlatego bardzo, bardzo proszę o uwzględnienie pandemii w "Chucherku"! Nie chodzi o opisywanie jej jakoś bardzo, ale wystarczą nawet maleńkie wzmianki typu "Wróciłam! Miałam skoczyć przecież jeszcze do sklepu po kaszkę dla Norci, a zapomniałam maseczki... - zakrzyknęła Agnieszka od progu, po czym stanęła wryta, widząc XYZ wypłakującą się Szymonowi w rękaw". Droga Pani MM, nawet takie malutkie zdanka wystarczą, aby czytelnicy poczuli, że nie są w tym całym chaosie sami, bo gdzieś tam są Borejkowie, którzy też zapominają maseczek i muszą wracać się po nie do domu! :) Zresztą pandemia to czas nie tylko smutku, w końcu w każdym czasie można odnaleźć radość. To też czas bardzo interesujący dla pandemicznych wątków romantycznych. Mogę tu podać swój przykład - otóż, poznałam chłopaka na pewnym kursie na miesiąc przed wybuchem pandemii. Było wspaniale, w planach kino, kawa, a tu nagle... wszystko zamknięte, nie wolno wychodzić... Czytaj więcej
Droga MM! Piszę na tej stronie pierwszy raz, a skłoniło mnie to, co napisał tu na początku lipca niejaki Szymon :) W pełni go popieram! Przyznam z góry, że jestem z rocznika '98, a Jeżycjadę uwielbiam właśnie za "podróże w czasie". Bardzo doceniam to, w jaki sposób opisywała Pani otaczającą Panią rzeczywistość - z humorem, z przymrużeniem oka. Mi, jako osobie młodej, która nie pamięta czasów innych niż obecne, z pełnym dostępem do wszelkich artykułów spożywczych itd. - bardzo ciekawią takie maleńkie wstawki z Pani książek, które pozwalają zrozumieć, jak się kiedyś żyło. Mogę podać przykłady: Gabrysia na zakupach, której nie udaje się prawie nic kupić, kakao, którego nigdzie nie można dostać, Kreska odrzucająca rzuconą w Operze czekoladę, Maciek, którego pierwsza myśl po zobaczeniu pięknej dziewczyny dotyczy cytryn, wreszcie - wzmianki o stanie wojennym. A to gdzieś przeszła milicja, a to nie ma taty Borejki... Wszystko to ma wielką wartość historyczną dla takich młodych osób :)
Dlatego bardzo, bardzo proszę o uwzględnienie pandemii w "Chucherku"! Nie chodzi o opisywanie jej jakoś bardzo, ale wystarczą nawet maleńkie wzmianki typu "Wróciłam! Miałam skoczyć przecież jeszcze do sklepu po kaszkę dla Norci, a zapomniałam maseczki... - zakrzyknęła Agnieszka od progu, po czym stanęła wryta, widząc XYZ wypłakującą się Szymonowi w rękaw". Droga Pani MM, nawet takie malutkie zdanka wystarczą, aby czytelnicy poczuli, że nie są w tym całym chaosie sami, bo gdzieś tam są Borejkowie, którzy też zapominają maseczek i muszą wracać się po nie do domu! :)
Zresztą pandemia to czas nie tylko smutku, w końcu w każdym czasie można odnaleźć radość. To też czas bardzo interesujący dla pandemicznych wątków romantycznych. Mogę tu podać swój przykład - otóż, poznałam chłopaka na pewnym kursie na miesiąc przed wybuchem pandemii. Było wspaniale, w planach kino, kawa, a tu nagle... wszystko zamknięte, nie wolno wychodzić z domu! A jednak dzień po dniu, rozmowy przez telefon, i jakoś wszystko się udało, spotkaliśmy się pod koniec kwietnia - na spacerze w lesie, bo tam nie było zakazu noszenia maseczek i można było normalnie pogadać. Z perspektywy czasu uważam, że taki test cierpliwości na samym początku był ciekawy i szalenie romantyczny ;)
Mam nadzieję więc, że uwzględni Pani moją prośbę (z tego, co widziałam, inni czytelnicy tez są za!). A tymczasem serdecznie pozdrawiam i życzę dużo zdrowia!
Droga Pani Małgorzato , czekanie na koniec pandemii jest czekaniem na Godota. Już nigdy nie będzie jak kiedyś. Jestem pewna, że bohaterowie Jeżycjady odnajdą się w tej nowej sytuacji . Nie takie " końce świata" już przeżyli. Oni dadzą radę . A ja nie - bez Chucherka- na które czekam i czekam. W kolejnych tomach zmienia się Poznań, Polska i świat. Myślę , że nie da się ominąć tego co się zdarzyło na świecie i co pewnie będzie rzutować na naszą przyszłość. Pani książki wzmacniają . Pora na kolejną dawkę :) Serdecznie pozdrawiam z życzeniami zdrowia , sił i optymizmu.
Droga Pani Małgorzato ,
czekanie na koniec pandemii jest czekaniem na Godota. Już nigdy nie będzie jak kiedyś. Jestem pewna, że bohaterowie Jeżycjady odnajdą się w tej nowej sytuacji . Nie takie " końce świata" już przeżyli. Oni dadzą radę . A ja nie - bez Chucherka- na które czekam i czekam. W kolejnych tomach zmienia się Poznań, Polska i świat. Myślę , że nie da się ominąć tego co się zdarzyło na świecie i co pewnie będzie rzutować na naszą przyszłość. Pani książki wzmacniają . Pora na kolejną dawkę :) Serdecznie pozdrawiam z życzeniami zdrowia , sił i optymizmu.
Blanko - rozumiem Cię doskonale, ja również chodziłam po Jeżycach mocno wzruszona, pstrykałam zdjęcia co chwilę, Krasińskiego - magiczna uliczka :) Wójcie Wiewiórko - racja z tą przedsprzedażą! Zaraz zamawiam!
Blanko - rozumiem Cię doskonale, ja również chodziłam po Jeżycach mocno wzruszona, pstrykałam zdjęcia co chwilę, Krasińskiego - magiczna uliczka :)
Wójcie Wiewiórko - racja z tą przedsprzedażą! Zaraz zamawiam!
Oho! Zgred zainspirował Kokoszanel lapidarnością, a Kokoszanel Zgreda wędrowaniem :) Zapukał ktoś, to do mnie gość ... Tak będzie, zapuka do mnie ... kurier i przyniesie mi " Na Jowisza 2" już w październiku. Tym razem zamawiam w przedsprzedaży, bo przy pierwszej części się zagapiłam i musiałam czekać na dodruk, gdyż nakład zszedł błyskawicznie. Chociaż sądzę, że po tamtej eksplozji zamówień to już teraz nadrukują ile trzeba. Ale tak na wszelki wypadek...
Oho! Zgred zainspirował Kokoszanel lapidarnością, a Kokoszanel Zgreda wędrowaniem :)
Zapukał ktoś, to do mnie gość ...
Tak będzie, zapuka do mnie ... kurier i przyniesie mi " Na Jowisza 2" już w październiku. Tym razem zamawiam w przedsprzedaży, bo przy pierwszej części się zagapiłam i musiałam czekać na dodruk, gdyż nakład zszedł błyskawicznie. Chociaż sądzę, że po tamtej eksplozji zamówień to już teraz nadrukują ile trzeba. Ale tak na wszelki wypadek...
Szanowna Pani Małgorzato, czy istnieje sposób, by podzielić się z Panią zdjęciem krzewu róży, niegdyś zmarnowanego i nie rokującego nadziei, a przez pewne dłonie mojej znajomej i siłę własną odrodzonego? Nie potrafimy ustalić jaka do odmiana. Może Pani będzie znać. Pozdrawiam serdecznie ! (lutowa mama bliźniąt, sierpniowo półrocznych)
Szanowna Pani Małgorzato,
czy istnieje sposób, by podzielić się z Panią zdjęciem krzewu róży, niegdyś zmarnowanego i nie rokującego nadziei, a przez pewne dłonie mojej znajomej i siłę własną odrodzonego? Nie potrafimy ustalić jaka do odmiana. Może Pani będzie znać.
Pozdrawiam serdecznie !
(lutowa mama bliźniąt, sierpniowo półrocznych)







