ARCHIWUM WPISÓW
.
.
4436 wpisów.
Dziękuję za napisanie tak wspaniałej książki! Cieszę się ze zdjęć pana Bolesława Musierowicza. Cenne uwagi o TV i o wydawnictwach bezdebitowych. Poza tym - nie wiedziałem, że były już przed moim urodzeniem. Teraz będę się delektował po troszeczku. Przejmujące uwagi, między innymi o osobistej odpowiedzialności za historię przy okazji kalendarza. Kochana Rodzina!
Dziękuję za napisanie tak wspaniałej książki! Cieszę się ze zdjęć pana Bolesława Musierowicza. Cenne uwagi o TV i o wydawnictwach bezdebitowych. Poza tym - nie wiedziałem, że były już przed moim urodzeniem. Teraz będę się delektował po troszeczku. Przejmujące uwagi, między innymi o osobistej odpowiedzialności za historię przy okazji kalendarza. Kochana Rodzina!
Przeniesiony żywcem ze strony autorskiej wybór właściwego Sławka Lewandowskiego przeniósł mnie w młode lata, kiedy to z psiapsiółkami omawiało się wady i zalety kolegów otwartym tekstem i bezpardonowo. Dobrze, że biedak nie istnieje w realu, bo ciężka by to była dlań chwila.
Przeniesiony żywcem ze strony autorskiej wybór właściwego Sławka Lewandowskiego przeniósł mnie w młode lata, kiedy to z psiapsiółkami omawiało się wady i zalety kolegów otwartym tekstem i bezpardonowo. Dobrze, że biedak nie istnieje w realu, bo ciężka by to była dlań chwila.
Które to z dzieci na lekcji udawało czkawkę? Zachwycające te donosy klasowe. W III etapie połowa uczestników wybrała Sonatę fortepianową b-moll op. 35 i zaczynam być znużona powtarzającym się marszem żałobnym. Nieszczęsny marsz przestał mi się konotować muzycznie, a zaczął okolicznościowo i to zapewne od dawna, więc sprawa jest beznadziejna.
Które to z dzieci na lekcji udawało czkawkę? Zachwycające te donosy klasowe.
W III etapie połowa uczestników wybrała Sonatę fortepianową b-moll op. 35 i zaczynam być znużona powtarzającym się marszem żałobnym. Nieszczęsny marsz przestał mi się konotować muzycznie, a zaczął okolicznościowo i to zapewne od dawna, więc sprawa jest beznadziejna.
Z Juleczka musi być niezły ancymon. Świetny.
Z Juleczka musi być niezły ancymon. Świetny.
A ja z przeczytaniem "Jowisza 2" będę musiała poczekać do grudnia. Wprawdzie skrupulatnie go zamówiłam i Teść odebrał już nawet paczkę, ale będzie musiała ona poczekać na mój powrót z Hiszpanii. Niemniej bardzo się cieszę czytając wszystkie wpisy Księgowych i widząc ile ciekawej lektury mnie czeka po powrocie! Serdecznie Wszystkich pozdrawiam i ściskam!
A ja z przeczytaniem "Jowisza 2" będę musiała poczekać do grudnia. Wprawdzie skrupulatnie go zamówiłam i Teść odebrał już nawet paczkę, ale będzie musiała ona poczekać na mój powrót z Hiszpanii. Niemniej bardzo się cieszę czytając wszystkie wpisy Księgowych i widząc ile ciekawej lektury mnie czeka po powrocie!
Serdecznie Wszystkich pozdrawiam i ściskam!
Róże - w tę monomanię popadłam pod wpływem kochanego Starosty. Właśnie skończyłam przygotowania na przyjęcie kolejnych czterech krzaczków i ledwo żyję. Ale pocieszam się, że jednak nie zamówiłam, dajmy na to, trzydziestu. Wtedy bym już z życiem nie uszła.
Róże - w tę monomanię popadłam pod wpływem kochanego Starosty. Właśnie skończyłam przygotowania na przyjęcie kolejnych czterech krzaczków i ledwo żyję. Ale pocieszam się, że jednak nie zamówiłam, dajmy na to, trzydziestu. Wtedy bym już z życiem nie uszła.
Po drugim czytaniu Jowisza 2 nadal trwam w zachwycie. Jowisz 1 zdecydowanie wymagał uzupełnienia. Moje ulubione hasła to: Optymizm, Dziadek jako zjawisko, Taksówkarz, Gen ogrodniczy, Szpital im. Raszei. I wiele, wiele innych. Dzięki tym książkom i Pani, Pani Małgorzato, i Borejkowie są mi jeszcze bliżsi. PS. W wywiadzie na Lubimyczytac.pl zasmuciło mnie zdanie, że w zasadzie Jeżycjada jest już skończona.
Po drugim czytaniu Jowisza 2 nadal trwam w zachwycie. Jowisz 1 zdecydowanie wymagał uzupełnienia. Moje ulubione hasła to: Optymizm, Dziadek jako zjawisko, Taksówkarz, Gen ogrodniczy, Szpital im. Raszei. I wiele, wiele innych. Dzięki tym książkom i Pani, Pani Małgorzato, i Borejkowie są mi jeszcze bliżsi.
PS. W wywiadzie na Lubimyczytac.pl zasmuciło mnie zdanie, że w zasadzie Jeżycjada jest już skończona.
Aż sprawdziłam w necie. Rzeczywiście ten Paganini rozczarowująco cherlawy. Nie tak powinien wyglądać skrzypek naszych marzeń.
Aż sprawdziłam w necie. Rzeczywiście ten Paganini rozczarowująco cherlawy. Nie tak powinien wyglądać skrzypek naszych marzeń.
Na zdjęciu z Dziadkiem Walentym mała Małgosia ma klasyczną fryzurkę z epoki. Wiem, bo sama taką miałam jako dziecię. Włosy krótko na poleczkę, a wzdłuż rozdziałka zwinięte w wałek i umiejętnie podpięte spinkami. Na późniejszym etapie każde dziewczę miało warkoczyki.
Na zdjęciu z Dziadkiem Walentym mała Małgosia ma klasyczną fryzurkę z epoki. Wiem, bo sama taką miałam jako dziecię. Włosy krótko na poleczkę, a wzdłuż rozdziałka zwinięte w wałek i umiejętnie podpięte spinkami. Na późniejszym etapie każde dziewczę miało warkoczyki.
Mam i ja "Na Jowisza2"! Napatrzeć się nie mogę portretowi rodziny Kopców - ale dzieciątek jest siedem, czyli jedno z nich jest bezimienne. Z utęsknieniem czekam na decyzję kochanego Starosty - jak będzie się zwał braciszek lub siostrzyczka Arlety, Esmeraldy, Paskala, Sybilli, Salome i Kristal? Przy użyciu szkła powiększającego przeczytałam zamieszczoną w "Trybunie Ludu" recenzję "Opium w rosole" pióra Tomasza Miłkowskiego. Cytuję jadowitą pointę: "Samarytańska wizja nieodległej przyszłości w kreacji Małgorzaty Musierowicz jest raczej żałosna niż groźna. Dowodzi bowiem klinicznej nieumiejętności postrzegania świata realnego, którego istotę próbuje sprowadzić do manichejskiej koncepcji walki Dobra ze Złem." No i kto się wykazał "kliniczną nieumiejętnością postrzegania świata realnego", jak nie rzeczony komunista? Tylko DUA nie "próbuje sprowadzić", ale zwyczajnie opisuje naszą ziemską rzeczywistość, czyli walkę Dobra ze Złem. A z manicheizmem nie ma to nic wspólnego. I Bogu dzięki.
Mam i ja "Na Jowisza2"! Napatrzeć się nie mogę portretowi rodziny Kopców - ale dzieciątek jest
siedem, czyli jedno z nich jest bezimienne. Z utęsknieniem czekam na decyzję kochanego Starosty - jak będzie się zwał braciszek lub siostrzyczka Arlety, Esmeraldy, Paskala, Sybilli, Salome i Kristal?
Przy użyciu szkła powiększającego przeczytałam zamieszczoną w "Trybunie Ludu" recenzję "Opium w rosole" pióra Tomasza Miłkowskiego. Cytuję jadowitą pointę: "Samarytańska wizja nieodległej przyszłości w kreacji Małgorzaty Musierowicz jest raczej żałosna niż groźna. Dowodzi bowiem klinicznej nieumiejętności postrzegania świata realnego, którego istotę próbuje sprowadzić do manichejskiej koncepcji walki Dobra ze Złem."
No i kto się wykazał "kliniczną nieumiejętnością postrzegania świata realnego", jak nie rzeczony komunista? Tylko DUA nie "próbuje sprowadzić", ale zwyczajnie opisuje naszą ziemską rzeczywistość, czyli walkę Dobra ze Złem. A z manicheizmem nie ma to nic wspólnego. I Bogu dzięki.
Wszystkiego najlepszego Kochanej i Jedynej w Swoim Rodzaju Nauczycielce Życia! Dziękuję, że rozświetla nam Pani świat! Przede mną kolejne zapalone Światełko - Na Jowisza 2. Dziękuję ❤️
Wszystkiego najlepszego Kochanej i Jedynej w Swoim Rodzaju Nauczycielce Życia!
Dziękuję, że rozświetla nam Pani świat!
Przede mną kolejne zapalone Światełko - Na Jowisza 2. Dziękuję ❤️
Sylwio z łobuzerskim błyskiem, najmocniej przepraszamy, zgapiliśmy się! Wiadomość już jest ukryta, ale MM przeczyta ją na pewno.
Sylwio z łobuzerskim błyskiem, najmocniej przepraszamy, zgapiliśmy się! Wiadomość już jest ukryta, ale MM przeczyta ją na pewno.
Uwaga, uwaga! Na stronie lubimyczytac.pl ukazał się fascynujący wywiad z Panią Małgorzatą i Panią Emilią. Nie trzeba polecać, więc ja tylko pilnie informuję. :) Dobrego popołudnia Wam wszystkim, Kochani!
Uwaga, uwaga! Na stronie lubimyczytac.pl ukazał się fascynujący wywiad z Panią Małgorzatą i Panią Emilią. Nie trzeba polecać, więc ja tylko pilnie informuję. :) Dobrego popołudnia Wam wszystkim, Kochani!
Niech Pani zgadnie, co jest w moim podręczniku! Fragmenty „Jeżyciady” i biogram Pana Stanisława Barańczaka!
Niech Pani zgadnie, co jest w moim podręczniku! Fragmenty „Jeżyciady” i biogram Pana Stanisława Barańczaka!
Dzień dobry :) Słowa o nauczycielach otuliły mnie jak kojący balsam. Piękny i pioruńsko trudny zawód. Coraz trudniejszy.
Dzień dobry :) Słowa o nauczycielach otuliły mnie jak kojący balsam. Piękny i pioruńsko trudny zawód. Coraz trudniejszy.
Droga Ulubiona Autorko i wszyscy Kochani Księgowi Chcę się podzielić z Wami ogromną radością: moje dziecko kocha książki! Radość ta o tyle niezwykła, że Ula, która jest już w trzeciej klasie (a jeszcze niedawno Pani Małgosia trzymała ją na rączkach na spotkaniu we Wrocławiu) bardzo słabo widzi. Dwa lata temu dowiedzieliśmy się, że ze wzrokiem jest jednak bardzo źle, bałam się, że nawet z nauczeniem się czytać będzie problem. Rehabilitacja pomaga, Ula już czyta całe książki (jeszcze takie z dużymi literami i dużo, dużo woniej, bo oczy szybko się męczą) a resztę głodu czytelniczego uzupełnia audiobookami. Ile ona już tych książek przesłuchała. Dzielę się z Wami tą radością i cieszę się, że audiobooków wydawanych jest coraz więcej, bo głód książek u Uli jest ogromny. Pani Małgosiu, "Na Jowisza 2" przeczytałam wczoraj, to był wieczór radości i wzruszeń, dziękuję. Historynka
Droga Ulubiona Autorko i wszyscy Kochani Księgowi
Chcę się podzielić z Wami ogromną radością: moje dziecko kocha książki! Radość ta o tyle niezwykła, że Ula, która jest już w trzeciej klasie (a jeszcze niedawno Pani Małgosia trzymała ją na rączkach na spotkaniu we Wrocławiu) bardzo słabo widzi. Dwa lata temu dowiedzieliśmy się, że ze wzrokiem jest jednak bardzo źle, bałam się, że nawet z nauczeniem się czytać będzie problem. Rehabilitacja pomaga, Ula już czyta całe książki (jeszcze takie z dużymi literami i dużo, dużo woniej, bo oczy szybko się męczą) a resztę głodu czytelniczego uzupełnia audiobookami. Ile ona już tych książek przesłuchała. Dzielę się z Wami tą radością i cieszę się, że audiobooków wydawanych jest coraz więcej, bo głód książek u Uli jest ogromny.
Pani Małgosiu, "Na Jowisza 2" przeczytałam wczoraj, to był wieczór radości i wzruszeń, dziękuję.
Historynka
Piękna książka, wzruszałam się i śmiałam na przemian. Dziękuję. Zachwyciła mnie postać Dziadka (nocne wyprawy po mleko!), do rozdziału o optymizmie będę na pewno często wracać. Kwiczałam ze śmiechu nad fizjonomią ajenta PZU, uwagami w dzienniczkach i nad firankami drugiej świeżości (jak bardzo rozumiem. Nie znoszę sprzątania, a pedanci mnie stresują). A bibułę i postrzyżyny na stołeczku w kuchni pamiętam z własnego dzieciństwa :) PS Piękne zdjęcie w słomkowym kapeluszu.
Piękna książka, wzruszałam się i śmiałam na przemian. Dziękuję. Zachwyciła mnie postać Dziadka (nocne wyprawy po mleko!), do rozdziału o optymizmie będę na pewno często wracać. Kwiczałam ze śmiechu nad fizjonomią ajenta PZU, uwagami w dzienniczkach i nad firankami drugiej świeżości (jak bardzo rozumiem. Nie znoszę sprzątania, a pedanci mnie stresują). A bibułę i postrzyżyny na stołeczku w kuchni pamiętam z własnego dzieciństwa :) PS Piękne zdjęcie w słomkowym kapeluszu.
Ja mam małe pytanko. Czy Pani lub ktoś inny wie i pamięta kiedy urodziny ma Gabrysia Borejko? Gdzieś kiedyś czytałam że 15 października, czy to prawda? Cieplutkie pozdrowienia
Ja mam małe pytanko. Czy Pani lub ktoś inny wie i pamięta kiedy urodziny ma Gabrysia Borejko? Gdzieś kiedyś czytałam że 15 października, czy to prawda? Cieplutkie pozdrowienia
Dobry wieczór! Dawno mnie tu nie było, pewnie przez licealny zawrót głowy, który towarzyszył mi przez ostatnie miesiące. Dostałam się, wbrew własnym oczekiwaniom, do całkiem niezłego liceum, w dodatku jestem w klasie językowej z francuskim. Po miesiącu nauki tego pięknego języka mogę śmiało stwierdzić, iż jest on również okrutny a czasami nawet bezsensowny (bo po co tworzyć regułę ortograficzną z dwudziestoma wyjątkami???). Każda jednak nowa umiejętność jest w jakimś stopniu przydatna, a poza tym, jak wiadomo, francuski był niegdyś językiem arystokracji. Oprócz tego zbliża się kolorowa i pachnąca jesień że swoimi jabłuszkami i innymi błogościami, więc nie będę narzekać na już na mowę Saint- Exupery'ego. Mam nadzieję, że miewa się Pani dobrze, ślę ciepłe fluidy. Marysia
Dobry wieczór!
Dawno mnie tu nie było, pewnie przez licealny zawrót głowy, który towarzyszył mi przez ostatnie miesiące. Dostałam się, wbrew własnym oczekiwaniom, do całkiem niezłego liceum, w dodatku jestem w klasie językowej z francuskim. Po miesiącu nauki tego pięknego języka mogę śmiało stwierdzić, iż jest on również okrutny a czasami nawet bezsensowny (bo po co tworzyć regułę ortograficzną z dwudziestoma wyjątkami???). Każda jednak nowa umiejętność jest w jakimś stopniu przydatna, a poza tym, jak wiadomo, francuski był niegdyś językiem arystokracji.
Oprócz tego zbliża się kolorowa i pachnąca jesień że swoimi jabłuszkami i innymi błogościami, więc nie będę narzekać na już na mowę Saint- Exupery'ego.
Mam nadzieję, że miewa się Pani dobrze, ślę ciepłe fluidy.
Marysia
Od rana miałam z tyłu głowy myśl, żeby wejść na Pani stronę i sprawdzić, jak się mają sprawy z nowym tomem. Weszłam, a tu taka niespodzianka! Właśnie wróciłam z najbliższej księgarni z pachnącym egzemplarzem Jowisza (ciekawostka: do 20 października słońce, Mars i Merkury wydobywają z Jowisza to, co najlepsze - rozwój i błogosławieństwa. To nie może przypadek :))! Dziękuję, serdecznie pozdrawiam i zanurzam się w lekturze :)))
Od rana miałam z tyłu głowy myśl, żeby wejść na Pani stronę i sprawdzić, jak się mają sprawy z nowym tomem. Weszłam, a tu taka niespodzianka! Właśnie wróciłam z najbliższej księgarni z pachnącym egzemplarzem Jowisza (ciekawostka: do 20 października słońce, Mars i Merkury wydobywają z Jowisza to, co najlepsze - rozwój i błogosławieństwa. To nie może przypadek :))! Dziękuję, serdecznie pozdrawiam i zanurzam się w lekturze :)))







