Księga gości

 
 
ARCHIWUM WPISÓW


.
4436 wpisów.
Rysiek napisał/a 21 marca 2022 o 02:50:
Rozkwitł pierwszy zimowo-wiosenny tulipan - pomimo wszystko.
Rozkwitł pierwszy zimowo-wiosenny tulipan - pomimo wszystko.
Dona Be napisał/a 19 marca 2022 o 21:30:
Pani Małgorzato, proszę pozwolić serdecznie podziękować za wszystkie części Jeżycjady. Moja znajomość z tym wspaniałym cyklem rozpoczęła się 21 lat temu od "Idy sierpniowej". Od tego momentu zaraziłam moją sympatią córkę, męża, teściową i mamę. Cieszę się z dwóch części uzupełniających, ale muszę przyznać, że z niecierpliwością czekam na "Chucherko". Jakiś czas temu przeczytałam Pani wypowiedź na temat trudności w pracy nad najnowszą częścią, że nie chciałaby Pani opisywać tej dziwnej pandemicznej rzeczywistości. Nie chcę się wtrącać, ani niczego narzucać. Ale gdyby tak zastosować już raz sprawdzoną metodę? I podobnie jak w przypadku "Opium w rosole", opisać ówczesny świat oczami dziecka? Ufam, że cokolwiek Pani postanowi, będzie to najlepsze dla powieści. Pozdrawiam Panią bardzo serdecznie.
Pani Małgorzato, proszę pozwolić serdecznie podziękować za wszystkie części Jeżycjady. Moja znajomość z tym wspaniałym cyklem rozpoczęła się 21 lat temu od "Idy sierpniowej". Od tego momentu zaraziłam moją sympatią córkę, męża, teściową i mamę. Cieszę się z dwóch części uzupełniających, ale muszę przyznać, że z niecierpliwością czekam na "Chucherko". Jakiś czas temu przeczytałam Pani wypowiedź na temat trudności w pracy nad najnowszą częścią, że nie chciałaby Pani opisywać tej dziwnej pandemicznej rzeczywistości. Nie chcę się wtrącać, ani niczego narzucać. Ale gdyby tak zastosować już raz sprawdzoną metodę? I podobnie jak w przypadku "Opium w rosole", opisać ówczesny świat oczami dziecka? Ufam, że cokolwiek Pani postanowi, będzie to najlepsze dla powieści. Pozdrawiam Panią bardzo serdecznie.
Kasia napisał/a 15 marca 2022 o 17:28:
Czy Fryderyk wróci do Róży? I czy ktoś wie kiedy będzie ,,Chucherko’’?
Czy Fryderyk wróci do Róży? I czy ktoś wie kiedy będzie ,,Chucherko’’?
Kasia napisał/a 14 marca 2022 o 19:51:
Dzień dobry, mam na imię Kasia, mam 10 (prawie 11 lat) i bardzo lubię ,,Jeżycjadę’’ . Zaczęłam od ,,Małomównego’’ , i nie mogę się doczekać ,,Chucherka’’ . Najbardziej podobały mi się :,,Ida Sierpniowa’’ ,, Pulpecja’’ ,,Nutria i Nerwus’’ ,,Imieniny’’ ,,Język Trolli’’ ,,Kalamburka’’ ,,Wnuczka do orzechów’’ i ,,Ciotka Zgryzotka’’ . Kocham konie, biegać (sama) po lesie i się w nim bawić. A , no i jeszcze uwielbiam ,,Sprężynę’’. Z bohaterów najbardziej lubię Norę, Idę, Różę, Dorotkę, Bobcia i Łusię. Mam piegi, lubię ortografię i gramatykę (dzięki ,,Jeżycjadzie’’) i w ogóle szkołę (oprócz matematyki).Lubię wiedzieć, bardzo podoba mi się łacina no i przypominam Łusię (bardzo żałuję że nie jestem ruda, naprawdę.) Kocham chodzić boso, zawsze i wszędzie, na wsi w lecie ubieram buty tylko jak jadę na konie lub na rower. Kocham czytać Mickiewicza,, Opowieść wigilijną "i książki fantazy. A ,,Władcę Pierścieni’’ i ,,Hobbita’’ przeczytałam mając lat sześć. Mam kota Futrzankę czyli Lotkę (Futrzak czyli Diesel spadł z belek). I muszę kończyć, mam tylko nadzieję że pani mi odpowie i że nie ma tu błędów ortograficznych. Proszę, czy Fryderyk może wrócić do Róży już na zawsze ?
Dzień dobry, mam na imię Kasia, mam 10 (prawie 11 lat) i bardzo lubię ,,Jeżycjadę’’ . Zaczęłam od ,,Małomównego’’ , i nie mogę się doczekać ,,Chucherka’’ . Najbardziej podobały mi się :,,Ida Sierpniowa’’ ,, Pulpecja’’ ,,Nutria i Nerwus’’ ,,Imieniny’’ ,,Język Trolli’’ ,,Kalamburka’’ ,,Wnuczka do orzechów’’ i ,,Ciotka Zgryzotka’’ . Kocham konie, biegać (sama) po lesie i się w nim bawić. A , no i jeszcze uwielbiam ,,Sprężynę’’. Z bohaterów najbardziej lubię Norę, Idę, Różę, Dorotkę, Bobcia i Łusię. Mam piegi, lubię ortografię i gramatykę (dzięki ,,Jeżycjadzie’’) i w ogóle szkołę (oprócz matematyki).Lubię wiedzieć, bardzo podoba mi się łacina no i przypominam Łusię (bardzo żałuję że nie jestem ruda, naprawdę.) Kocham chodzić boso, zawsze i wszędzie, na wsi w lecie ubieram buty tylko jak jadę na konie lub na rower. Kocham czytać Mickiewicza,, Opowieść wigilijną "i książki fantazy. A ,,Władcę Pierścieni’’ i ,,Hobbita’’ przeczytałam mając lat sześć. Mam kota Futrzankę czyli Lotkę (Futrzak czyli Diesel spadł z belek). I muszę kończyć, mam tylko nadzieję że pani mi odpowie i że nie ma tu błędów ortograficznych. Proszę, czy Fryderyk może wrócić do Róży już na zawsze ?
Saba z Warszawa Wesoła napisał/a 14 marca 2022 o 10:15:
Kochana Pani! Uwielbiam Panią bezgranicznie a piszę wiedziona impulsem, przeczytawszy ostatnie strony "Febliku" ("Feblika"?). Rechot mój zadziwił właśnie pozostałe w domu pod byle pozorem dzieci. Gdy Ida rzuciła się całować Dorotę i Józinka, wpadając przy tem w pląsy, zaśmiałam się nawet dziwnym basem i syn Witalis powiedział, że śmieję się nazbyt szaleńczo. Dziękuję, dziękuję, dziękuję! Niczym przejęte słuchaczki Programu Drugiego, które dzwonią, by nawiązać do tematu a zarazem nieśmiało uchylić okienka swojego bardzo osobistego życia, pragnę z dumą stwierdzić, że pośród licznych i tak ukochanych odwołań do rzeczy najdroższych (mój najulubieńszy w świecie Salinger na przykład) zauważam też - i to nie raz - blask i humor P.G. Wodehousa, teraz w tych ostatnich dialogach nestorów rodu, w upałach "Feblika"!... mam li ja rację? Czy i Pani go tak lubi, tego Wodehousa, nie tego feblika...? I pomiędzy Ignacym a Agą jakoś ten Wodehouse się unosi, z jego rosą na trawnikach i nieprzewidywalnością niewieścią... I wszystko, wszystko, nawet o Bogu jako o Tacie napisała Pani, ach! A zatem jest w Pani książkach wszystko, co najważniejsze, i kręcę głową w zadziwieniu i tak bardzo dziękuję za to wszystko, i jak to jest, jak to! Że oni wszyscy są tacy żywi i bliscy? Ci Pani Borejkowie? Że jest w ich kuchniach dwóch miejsce dla każdego z nas? Cud prawdziwy! Dziękuję raz jeszcze! Pełna uwielbienia i wdzięczności za Panią, Saba Litwińska
Kochana Pani! Uwielbiam Panią bezgranicznie a piszę wiedziona impulsem, przeczytawszy ostatnie strony "Febliku" ("Feblika"?). Rechot mój zadziwił właśnie pozostałe w domu pod byle pozorem dzieci. Gdy Ida rzuciła się całować Dorotę i Józinka, wpadając przy tem w pląsy, zaśmiałam się nawet dziwnym basem i syn Witalis powiedział, że śmieję się nazbyt szaleńczo. Dziękuję, dziękuję, dziękuję! Niczym przejęte słuchaczki Programu Drugiego, które dzwonią, by nawiązać do tematu a zarazem nieśmiało uchylić okienka swojego bardzo osobistego życia, pragnę z dumą stwierdzić, że pośród licznych i tak ukochanych odwołań do rzeczy najdroższych (mój najulubieńszy w świecie Salinger na przykład) zauważam też - i to nie raz - blask i humor P.G. Wodehousa, teraz w tych ostatnich dialogach nestorów rodu, w upałach "Feblika"!... mam li ja rację? Czy i Pani go tak lubi, tego Wodehousa, nie tego feblika...? I pomiędzy Ignacym a Agą jakoś ten Wodehouse się unosi, z jego rosą na trawnikach i nieprzewidywalnością niewieścią... I wszystko, wszystko, nawet o Bogu jako o Tacie napisała Pani, ach! A zatem jest w Pani książkach wszystko, co najważniejsze, i kręcę głową w zadziwieniu i tak bardzo dziękuję za to wszystko, i jak to jest, jak to! Że oni wszyscy są tacy żywi i bliscy? Ci Pani Borejkowie? Że jest w ich kuchniach dwóch miejsce dla każdego z nas? Cud prawdziwy! Dziękuję raz jeszcze! Pełna uwielbienia i wdzięczności za Panią, Saba Litwińska
Hania napisał/a 13 marca 2022 o 22:18:
Dzień dobry, przyszłam na....... Dawno mnie nie było, ale wpadłam. Mam do Pani pytanie. Czy przed pisaniem książki rozpisuje sobie Pani jakiś plan wydarzeń czy pisze Pani to, co do głowy przyjdzie? Jak to wygląda?
Dzień dobry, przyszłam na....... Dawno mnie nie było, ale wpadłam. Mam do Pani pytanie. Czy przed pisaniem książki rozpisuje sobie Pani jakiś plan wydarzeń czy pisze Pani to, co do głowy przyjdzie? Jak to wygląda?
Monika z Łódź napisał/a 13 marca 2022 o 20:00:
Droga Pani Małgosiu, oderwałam się na chwilę od lektury "Na Jowisza 2", bo już od jakiegoś chcę napisać Pani: DZIĘKUJĘ! Na zakończenie roku szkolnego w drugiej klasie szkoły podstawowej w 1994 roku, wychowawczyni podarowała mi "Kłamczuchę". I stało się: pokochałam Jeżycjadę i Panią rzecz jasna :) Chłonęłam Pani książki ze słownikiem u boku, ucząc się wielu nowych słów i niepostrzeżenie pracując nas stylem moich własnych wypowiedzi. Dziękuję za Pani piękne serce, za całe dobro, wrażliwość i miłość płynące z każdej książki <3 I za cudowne przepisy (Rodzina co roku czeka na "Piernik panny na wydaniu", a "Chlebowy obiad Włóczykija" tak wspaniale smakuje na śniadanie ;)) Przesyłam moc pozdrowień i serdeczności, Monika :) P.S. Czy docierają do Pani listy wysłane za pośrednictwem Akapit Press?
Droga Pani Małgosiu, oderwałam się na chwilę od lektury "Na Jowisza 2", bo już od jakiegoś chcę napisać Pani: DZIĘKUJĘ! Na zakończenie roku szkolnego w drugiej klasie szkoły podstawowej w 1994 roku, wychowawczyni podarowała mi "Kłamczuchę". I stało się: pokochałam Jeżycjadę i Panią rzecz jasna :) Chłonęłam Pani książki ze słownikiem u boku, ucząc się wielu nowych słów i niepostrzeżenie pracując nas stylem moich własnych wypowiedzi. Dziękuję za Pani piękne serce, za całe dobro, wrażliwość i miłość płynące z każdej książki <3 I za cudowne przepisy (Rodzina co roku czeka na "Piernik panny na wydaniu", a "Chlebowy obiad Włóczykija" tak wspaniale smakuje na śniadanie ;)) Przesyłam moc pozdrowień i serdeczności, Monika :) P.S. Czy docierają do Pani listy wysłane za pośrednictwem Akapit Press?
Gosza z Stalowa Wola napisał/a 11 marca 2022 o 20:51:
Witam serdecznie... przepełnia mnie dziś wielkie szczęście bo dowiedziałam się, że w lipcu urodzę dziewczynkę... córka... coś niesamowitego =) Pani Małgosiu już nie mogę się doczekać jak będziemy się we dwie zaczytywać w Jeżycjadzie...
Witam serdecznie... przepełnia mnie dziś wielkie szczęście bo dowiedziałam się, że w lipcu urodzę dziewczynkę... córka... coś niesamowitego =) Pani Małgosiu już nie mogę się doczekać jak będziemy się we dwie zaczytywać w Jeżycjadzie...
Panna Oscar z Szczecin napisał/a 11 marca 2022 o 13:12:
Szanowna Pani Małgorzato, pomimo że Pani twórczość towarzyszy mi od lat, jest to pierwsza wiadomość, którą piszę do Pani (nad czym ubolewam). Byłam w Pani powieściach zakochana w dzieciństwie, od czasu, kiedy w bibliotece szkolnej znalazłam rozpadającą się już "Idę sierpniową". Z czasem jednak odeszłam od nich; coraz trudniej było mi znaleźć w nich coś dla siebie, choć nadal wspominałam je z sentymentem i od czasu do czasu rzucałam okiem na informacje o nowych powieściach. Wreszcie - ostatnio coś we mnie drgnęło i na urodziny zażyczyłam sobie wszystkich nowych części "Jeżycjady" wydanych od czasu "McDusi" - i stwierdzam, że mimo upływu lat nadal stwarza Pani postacie, o których dobrze się czyta i przy których losach można się uśmiechnąć. W obecnych czasach, kiedy trudno mi wykrzesać z siebie tę odrobinę nadziei, ze zdumieniem odkryłam, że to Pani twórczość, czy to nowsza, czy to starsza, czy to powieści, czy też felietony, daje mi nieco pocieszenia i otuchy, pozwala na moment odegnać czarne myśli i przygnębiające wizje. (Proszę mi wybaczyć, jeśli ton mojej wypowiedzi stał się zbyt ponury). Dziękuję za wiele miłych chwil, których lektura Pani książek dostarczyła mi przez lata; dziękuję za nieprzerwaną twórczość wbrew krytyce i trudom; dziękuję wreszcie za prowadzenie strony, dzięki której mogłam napisać do Pani i której przeglądanie w przeszłości nieraz dawało mi pewien spokój. Pozdrowienia, wyrazy wdzięczności oraz życzenia zdrowia i siły ducha od czytelniczki marnotrawnej.
Szanowna Pani Małgorzato, pomimo że Pani twórczość towarzyszy mi od lat, jest to pierwsza wiadomość, którą piszę do Pani (nad czym ubolewam). Byłam w Pani powieściach zakochana w dzieciństwie, od czasu, kiedy w bibliotece szkolnej znalazłam rozpadającą się już "Idę sierpniową". Z czasem jednak odeszłam od nich; coraz trudniej było mi znaleźć w nich coś dla siebie, choć nadal wspominałam je z sentymentem i od czasu do czasu rzucałam okiem na informacje o nowych powieściach. Wreszcie - ostatnio coś we mnie drgnęło i na urodziny zażyczyłam sobie wszystkich nowych części "Jeżycjady" wydanych od czasu "McDusi" - i stwierdzam, że mimo upływu lat nadal stwarza Pani postacie, o których dobrze się czyta i przy których losach można się uśmiechnąć. W obecnych czasach, kiedy trudno mi wykrzesać z siebie tę odrobinę nadziei, ze zdumieniem odkryłam, że to Pani twórczość, czy to nowsza, czy to starsza, czy to powieści, czy też felietony, daje mi nieco pocieszenia i otuchy, pozwala na moment odegnać czarne myśli i przygnębiające wizje. (Proszę mi wybaczyć, jeśli ton mojej wypowiedzi stał się zbyt ponury). Dziękuję za wiele miłych chwil, których lektura Pani książek dostarczyła mi przez lata; dziękuję za nieprzerwaną twórczość wbrew krytyce i trudom; dziękuję wreszcie za prowadzenie strony, dzięki której mogłam napisać do Pani i której przeglądanie w przeszłości nieraz dawało mi pewien spokój. Pozdrowienia, wyrazy wdzięczności oraz życzenia zdrowia i siły ducha od czytelniczki marnotrawnej.
Antoni z Rawa Mazowiecka napisał/a 9 marca 2022 o 16:56:
Ostatnio czytałem książkę pod tytułem "Kłamczucha" która przypadła mi do gustu. Podobali mi się niektórzy bohaterowie a niektórzy wręcz przeciwnie. Nie dość, że każdą dziewczynę jaką spotkał to się w niej zakochiwał i próbował ją poderwać. W sumie to najlepszymi a zarazem śmiesznymi byli Tomcio i Romcia. Ta ich cała dziecięca głupota ale i czułość były najsłodsze, na przykład kiedy poszli sami w deszcz szukać Anieli lub oddali swoje kieszonkowe rodzicom. To tyle co miałem do opowiedzenia o książce i życzę miłego dnia.
Ostatnio czytałem książkę pod tytułem "Kłamczucha" która przypadła mi do gustu. Podobali mi się niektórzy bohaterowie a niektórzy wręcz przeciwnie. Nie dość, że każdą dziewczynę jaką spotkał to się w niej zakochiwał i próbował ją poderwać. W sumie to najlepszymi a zarazem śmiesznymi byli Tomcio i Romcia. Ta ich cała dziecięca głupota ale i czułość były najsłodsze, na przykład kiedy poszli sami w deszcz szukać Anieli lub oddali swoje kieszonkowe rodzicom. To tyle co miałem do opowiedzenia o książce i życzę miłego dnia.
Małgorzata z Gdańsk napisał/a 8 marca 2022 o 20:38:
Dobry wieczór, w oczekiwaniu na Chucherko przeczytałam na nowo prawie całą Jeżycjadę. Jak zwykle smakowita lektura, dzięki niej, między innymi, przetrwałam jesień i zimę. Pani Małgosiu, dziękuję. Więc co z tym Chucherkiem? Nie chcę ponaglać, ale została mi już tylko Ciotka Zgryzotka. Pozdrawiam serdecznie i już prawie wiosennie z Gdańska. Pani wierna imienniczka
Dobry wieczór, w oczekiwaniu na Chucherko przeczytałam na nowo prawie całą Jeżycjadę. Jak zwykle smakowita lektura, dzięki niej, między innymi, przetrwałam jesień i zimę. Pani Małgosiu, dziękuję. Więc co z tym Chucherkiem? Nie chcę ponaglać, ale została mi już tylko Ciotka Zgryzotka. Pozdrawiam serdecznie i już prawie wiosennie z Gdańska. Pani wierna imienniczka
Monika z Londyn napisał/a 6 marca 2022 o 22:45:
Dziękuję za to że Pani pisze , za ten ładunek ciepła i miłości, który daje takie poczucie bezpieczeństwa w tym okrutnym świecie. ❤️
Dziękuję za to że Pani pisze , za ten ładunek ciepła i miłości, który daje takie poczucie bezpieczeństwa w tym okrutnym świecie. ❤️
Zosia napisał/a 1 marca 2022 o 11:41:
Gratuluję Skrzydła Dedala! :D
Gratuluję Skrzydła Dedala! :D
Monika z Warszawa napisał/a 28 lutego 2022 o 20:43:
Dziękuję za wpis o jabłonce :). Zaraz idę ją sadzić Kochani i Cudowni! Dziękuję, że jesteście. I przy okazji :). Właśnie skończyłam "Dziecko piątku ". Tyle wzruszeń :). Wspomnienie mojego rodzinnego Pleszewa :) i nawet pociąg błekitno-żółty. I tyle pięknych prawd. A teraz do sadzenia wracam I ściskam. Będę często zaglądać!
Dziękuję za wpis o jabłonce :). Zaraz idę ją sadzić Kochani i Cudowni! Dziękuję, że jesteście. I przy okazji :). Właśnie skończyłam "Dziecko piątku ". Tyle wzruszeń :). Wspomnienie mojego rodzinnego Pleszewa :) i nawet pociąg błekitno-żółty. I tyle pięknych prawd. A teraz do sadzenia wracam I ściskam. Będę często zaglądać!
Emilia z Żyrardów/Warszawa napisał/a 28 lutego 2022 o 14:08:
Wielce Szanowna i Łaskawa Pani! Najtrudniej jest zacząć, więc pozwoliłam sobie zaczerpnąć powitanie od Pani dziadka. :) Wiele razy chciałam skreślić do Pani kilka słów, ale choć nie należę do Koszłaków-nieśmiałków, to jednak długo władało mną onieśmielenie, bo jestem dla Pani obcą osobą, a Pani dla mnie - od wielu lat bardzo ważną, której na dodatek chciałabym przekazać więcej, niż jestem w stanie ująć tutaj słowami. Zmobilizował mnie jednak wpis Emilii z Bydgoszczy sprzed paru dni, bo czułam się, jakbym czytała moje własne słowa. Odważyła się opisać zachwyt taki, jaki i ja noszę w sobie oraz ujawniła pragnienie, które i ja żywię (spotkania i rozmowy z Panią), a na dodatek ma na imię tak samo jak ja. Zatem i ja piszę. W końcu! :) Pani Małgosiu, urodziłam się w 1988 roku, a pierwszą pani książkę (była to "Kłamczucha") dostałam na 10. urodziny i to był dzień, w którym Jeżycjadą skradła mi Pani serce. Co roku (a to już przecież ponad dwie dekady!) czytam wszystkie części, dlatego, że zaprzyjaźniłam się z nimi dozgonnie i stały się po-prostu-i-aż ważną częścią mojego życia. Wypełnienie krzyżówek autorstwa Bożeny Zwierzyńskiej było dla mnie fraszką, a ludzie, którzy mnie znają twierdzą, iż Pani książki to moja "nieszkodliwa obsesja". :) Urodziłam się i dorastałam w Żyrardowie, w którym dość długo "wszyscy rodzice byli bez matury", "wszyscy dziadkowie byli rolnikami, którzy zjechali do miasta, by pracować w zakładach tkackich", czyli w miejscu, w którym przez długie lata nikt by nie pomyślał, że np. czyjaś babcia może być uniwersyteckim wykładowcą lub świecki człowiek może zostać misjonarzem. Marzenie "zwykłej Emilki" o tym, by spotkać się z autorką popularnych książek to w mentalności żyrardowianina zuchwałość w czystej postaci. :) Tak jeszcze było do niedawna (bo jednak i tę miejscowość dotknął w końcu postęp) i to chyba ten nieuświadomiony, a głęboko zakorzeniony... Czytaj więcej
Wielce Szanowna i Łaskawa Pani! Najtrudniej jest zacząć, więc pozwoliłam sobie zaczerpnąć powitanie od Pani dziadka. :) Wiele razy chciałam skreślić do Pani kilka słów, ale choć nie należę do Koszłaków-nieśmiałków, to jednak długo władało mną onieśmielenie, bo jestem dla Pani obcą osobą, a Pani dla mnie - od wielu lat bardzo ważną, której na dodatek chciałabym przekazać więcej, niż jestem w stanie ująć tutaj słowami. Zmobilizował mnie jednak wpis Emilii z Bydgoszczy sprzed paru dni, bo czułam się, jakbym czytała moje własne słowa. Odważyła się opisać zachwyt taki, jaki i ja noszę w sobie oraz ujawniła pragnienie, które i ja żywię (spotkania i rozmowy z Panią), a na dodatek ma na imię tak samo jak ja. Zatem i ja piszę. W końcu! :) Pani Małgosiu, urodziłam się w 1988 roku, a pierwszą pani książkę (była to "Kłamczucha") dostałam na 10. urodziny i to był dzień, w którym Jeżycjadą skradła mi Pani serce. Co roku (a to już przecież ponad dwie dekady!) czytam wszystkie części, dlatego, że zaprzyjaźniłam się z nimi dozgonnie i stały się po-prostu-i-aż ważną częścią mojego życia. Wypełnienie krzyżówek autorstwa Bożeny Zwierzyńskiej było dla mnie fraszką, a ludzie, którzy mnie znają twierdzą, iż Pani książki to moja "nieszkodliwa obsesja". :) Urodziłam się i dorastałam w Żyrardowie, w którym dość długo "wszyscy rodzice byli bez matury", "wszyscy dziadkowie byli rolnikami, którzy zjechali do miasta, by pracować w zakładach tkackich", czyli w miejscu, w którym przez długie lata nikt by nie pomyślał, że np. czyjaś babcia może być uniwersyteckim wykładowcą lub świecki człowiek może zostać misjonarzem. Marzenie "zwykłej Emilki" o tym, by spotkać się z autorką popularnych książek to w mentalności żyrardowianina zuchwałość w czystej postaci. :) Tak jeszcze było do niedawna (bo jednak i tę miejscowość dotknął w końcu postęp) i to chyba ten nieuświadomiony, a głęboko zakorzeniony sposób myślenia (z którego jednak w końcu wyrosłam) właściwy dla mojego miejsca pochodzenia powstrzymywał mnie tak długo przed odezwaniem się do Pani i wejściem w upragniony dialog. Raz jeden, jako nieopierzona jeszcze i zagubiona w Warszawie studentka pedagogiki, zostałam zaciągnięta przez koleżankę z Wydziału na odbywające się wówczas niedaleko spotkanie autorskie z Panią (podpisała wtedy Pani mój egzemplarz "Sprężyny") i to była niesamowita niespodzianka, która jednak (z powodu swego ogromu, oczywiście) kompletnie pozbawiła mnie wtedy, że tak powiem, języka w gębie. Zbaraniałam ze szczęścia. :) Podziwiam Panią z głębi serca! Też chciałabym kiedyś pisać książki i to pragnienie zakorzeniło się we mnie podczas czytania właśnie Pani dzieł, choć jako rasowy mól książkowy czytam bardzo dużo i tak sprawnie, że potrafię iść przez miasto z książką przed nosem, pchać wózek z dziecięciem czytając oraz zrobić surówkę do obiadu oddając się lekturze (aczkolwiek tak, jak Gabrysia, lubię pozycję na brzuchu z poduszką zwiniętą pod brodą :D). Dziękuję Pani za każde słowo wypuszczone w eter, a zwłaszcza za słowa składające się na Jeżycjadę i marzę o tym, by przeczytać jeszcze wieeeeele Pani książek oraz móc spotkać Panią na żywo. Będę również wdzięczna za adres do korespondencji papierowej tudzież podesłania paczuszki, bo też chciałabym, jak wielu innych przede mną, uraczyć Panią jakimś upominkiem, ale nie wiem, w którym miejscu była mowa o adresie. Z poważaniem, wierna czytelniczka - Emilia Rzepecka
AleksandraG napisał/a 26 lutego 2022 o 22:02:
Parę dni temu sięgnęłam po uniwersalne lekarstwo na smutki i szarości życiowe (aktualnie "Wnuczka" na zmianę z "Feblikiem" z chwilowym dodatkiem "Opium"). Zaczyna działać. Ślę mnóstwo ciepła dla Wszystkich.
Parę dni temu sięgnęłam po uniwersalne lekarstwo na smutki i szarości życiowe (aktualnie "Wnuczka" na zmianę z "Feblikiem" z chwilowym dodatkiem "Opium"). Zaczyna działać. Ślę mnóstwo ciepła dla Wszystkich.
mama Isi napisał/a 26 lutego 2022 o 11:48:
W całości podzielam zdanie Jury Nagrody Literackiej Skrzydła Dedala i z całego serca gratuluję naszej ulubionej Autorce! Bez związku z powyższym: wcięło całą stertę komentarzy między 20 a 24 lutego, a miałam nadzieję na poradę, co wybrać. Dzisiaj coraz bardziej skłaniam się do myśli, aby miejsce po wyrwanej czeremsze zajął perukowiec podolski i strączyn żółty. Ale jako typowa mobile donna jeszcze wczoraj typowałam judaszowiec kanadyjski i złotokap. A wcześniej robinię akacjową.
W całości podzielam zdanie Jury Nagrody Literackiej Skrzydła Dedala i z całego serca gratuluję naszej ulubionej Autorce! Bez związku z powyższym: wcięło całą stertę komentarzy między 20 a 24 lutego, a miałam nadzieję na poradę, co wybrać. Dzisiaj coraz bardziej skłaniam się do myśli, aby miejsce po wyrwanej czeremsze zajął perukowiec podolski i strączyn żółty. Ale jako typowa mobile donna jeszcze wczoraj typowałam judaszowiec kanadyjski i złotokap. A wcześniej robinię akacjową.
Lidzia z Milicz napisał/a 25 lutego 2022 o 19:33:
Droga Pani Małgosiu, proszę wybaczyć to spoufalanie się, ale jest mi Pani bliską osobą od lat, chociaż nie wie Pani o mnie (los pisarza). To samo mogę powiedzieć o Pani bracie Stanisławie, ale i o wielu innych osobach. Cudownie czuję się w takiej wspólnocie dusz szukających dobra i prawdy, współczujących, czytających, ale i śmiejących się oraz przeżywających wszystko, co ludzkie. Był taki okres w moim życiu, trochę po studiach, kiedy myślałam, ze wyrosłam z Pani książek, ale okazało się, że nie - i bardzo cieszę się z tego! Zamiast tego, ciągle do nich wracam - ostatnio w ferie ( jestem - ni stąd ni zowąd: nauczycielką) przeczytałam „ Kwiat kalafiora” - znów z ogromną przyjemnością. Bohaterowie Pani powieści są mi bardzo bliscy. Mam prośbę, aby pisała Pani o tych czasach, o pandemii także, tak dyskretnie choćby, jak o stanie wojennym w „Opium w rosole”. Jest mi to potrzebne, a myślę, że nie tylko mi. Pozdrawiam serdecznie Panią i wszystkich czytelników - jak miło znaleźć się w takim gronie :)
Droga Pani Małgosiu, proszę wybaczyć to spoufalanie się, ale jest mi Pani bliską osobą od lat, chociaż nie wie Pani o mnie (los pisarza). To samo mogę powiedzieć o Pani bracie Stanisławie, ale i o wielu innych osobach. Cudownie czuję się w takiej wspólnocie dusz szukających dobra i prawdy, współczujących, czytających, ale i śmiejących się oraz przeżywających wszystko, co ludzkie. Był taki okres w moim życiu, trochę po studiach, kiedy myślałam, ze wyrosłam z Pani książek, ale okazało się, że nie - i bardzo cieszę się z tego! Zamiast tego, ciągle do nich wracam - ostatnio w ferie ( jestem - ni stąd ni zowąd: nauczycielką) przeczytałam „ Kwiat kalafiora” - znów z ogromną przyjemnością. Bohaterowie Pani powieści są mi bardzo bliscy. Mam prośbę, aby pisała Pani o tych czasach, o pandemii także, tak dyskretnie choćby, jak o stanie wojennym w „Opium w rosole”. Jest mi to potrzebne, a myślę, że nie tylko mi. Pozdrawiam serdecznie Panią i wszystkich czytelników - jak miło znaleźć się w takim gronie :)
Wójt Wiewiórka z Lublin napisał/a 25 lutego 2022 o 13:49:
"...świat ten – choć niby oszalały i wymykający się spod kontroli – w dalszym ciągu spajają stare zaklęcia ludzkości: miłość, wierność, przyjaźń, cierpliwość i humor." Ulepszyć mały kawałek świata wokół siebie za pomocą tych starych zaklęć - to możemy zrobić zawsze i w każdej sytuacji. Strach i bezradność niczego nie ulepszą, nikomu nie pomogą. Potrzeba miłości, wierności i odwagi. Zawsze COŚ można zrobić. Stosownie do własnej intuicji i własnych możliwości. Odwagi!
"...świat ten – choć niby oszalały i wymykający się spod kontroli – w dalszym ciągu spajają stare zaklęcia ludzkości: miłość, wierność, przyjaźń, cierpliwość i humor." Ulepszyć mały kawałek świata wokół siebie za pomocą tych starych zaklęć - to możemy zrobić zawsze i w każdej sytuacji. Strach i bezradność niczego nie ulepszą, nikomu nie pomogą. Potrzeba miłości, wierności i odwagi. Zawsze COŚ można zrobić. Stosownie do własnej intuicji i własnych możliwości. Odwagi!
Rozmaryn z Łódź napisał/a 24 lutego 2022 o 09:07:
Kochani Ludzie Księgi! Powiedział pewien mądry człowiek: CHOĆBY JUTRO MIAŁ NASTĄPIĆ KONIEC ŚWIATA, I TAK ZASADZĘ TĘ JABŁONKĘ. I tego się trzymajmy!
Kochani Ludzie Księgi! Powiedział pewien mądry człowiek: CHOĆBY JUTRO MIAŁ NASTĄPIĆ KONIEC ŚWIATA, I TAK ZASADZĘ TĘ JABŁONKĘ. I tego się trzymajmy!