ARCHIWUM WPISÓW
.
.
4436 wpisów.
Casciolino, w tym smutnym czasie recepta na życie według profesora Dmuchawca wybrzmiewa z tym większa siłą. Nigdy nie wiemy na pewno, w czym bierzemy udział, wypełniając nasze codzienne zobowiązania. I jeszcze do tych mądrych słów naszej Ulubionej Autorki można dodać słowa Matki Teresy z Kalkuty: "A jeśli nie możemy czynić rzeczy wielkich, czyńmy małe, ale z wielką miłością". Na przekór złu, które wokół z taką siłą działa.
Casciolino, w tym smutnym czasie recepta na życie według profesora Dmuchawca wybrzmiewa z tym większa siłą. Nigdy nie wiemy na pewno, w czym bierzemy udział, wypełniając nasze codzienne zobowiązania. I jeszcze do tych mądrych słów naszej Ulubionej Autorki można dodać słowa Matki Teresy z Kalkuty: "A jeśli nie możemy czynić rzeczy wielkich, czyńmy małe, ale z wielką miłością". Na przekór złu, które wokół z taką siłą działa.
Dzień dobry, zachęcona twórczością Łucji i Ignacego postanowiłam napisać wiersz. Jestem Pani, kochana Autorko, bardzo wdzięczna za takie inspirujące postacie :) Proszę o szczerą opinię (przede wszystkim - czy wszystko jest poprawnie). Wiersz jest następujący: Temat Jaki by znaleźć temat do wiersza? Myśl, że nic nie wiem nasuwa się pierwsza. Czy o miłości? Wszak byłby to plagiat. A o pomocy? To nie wolontariat! Nic więcej już nie wymyślę, co robić? Tekst trzeba treścią wymowną ozdobić… Może o oczach drugiego człowieka, Albo o piegach, gdy słońce dopieka? O śmierci pisać? Temat nieco trudny. Jaki by nie był, wygląda na żmudny. Poproszę o radę - gdzie znaleźć rymy? W głowie nie wszyscy je zrazu słyszymy. Przypuszczam, że blisko jestem poddania, Umysł mój słania się już z wyczerpania. Mija dokładnie dziewiąta godzina, Nie umiem wybrać tematu z tuzina. Kończy się jednak mój czas dylematu, Napisał się wiersz na temat tematu. PS. jeszcze raz proszę o szczerą opinię i gorąco pozdrawiam :)
Dzień dobry, zachęcona twórczością Łucji i Ignacego postanowiłam napisać wiersz. Jestem Pani, kochana Autorko, bardzo wdzięczna za takie inspirujące postacie :)
Proszę o szczerą opinię (przede wszystkim - czy wszystko jest poprawnie).
Wiersz jest następujący:
Temat
Jaki by znaleźć temat do wiersza?
Myśl, że nic nie wiem nasuwa się pierwsza.
Czy o miłości? Wszak byłby to plagiat.
A o pomocy? To nie wolontariat!
Nic więcej już nie wymyślę, co robić?
Tekst trzeba treścią wymowną ozdobić…
Może o oczach drugiego człowieka,
Albo o piegach, gdy słońce dopieka?
O śmierci pisać? Temat nieco trudny.
Jaki by nie był, wygląda na żmudny.
Poproszę o radę - gdzie znaleźć rymy?
W głowie nie wszyscy je zrazu słyszymy.
Przypuszczam, że blisko jestem poddania,
Umysł mój słania się już z wyczerpania.
Mija dokładnie dziewiąta godzina,
Nie umiem wybrać tematu z tuzina.
Kończy się jednak mój czas dylematu,
Napisał się wiersz na temat tematu.
PS. jeszcze raz proszę o szczerą opinię i gorąco pozdrawiam :)
Mamo z Dużego Domu, jakże trafnie to ujęłaś ❤️
Mamo z Dużego Domu, jakże trafnie to ujęłaś ❤️
"Nie umiem żyć ze świadomością tego, co się dzieje. Tuż obok giną całe narody - a ja co? Przewijam dziecko i gotuję obiad. Mogę tylko dać składkę albo podpisać petycję. - Wiem - pokiwał głową Dmuchawiec. - Mnie tak samo dręczy ta moja bezsilność. Próbuję się pocieszać, robiąc, co się da. - A co się da? - To, co robisz. Żyć i działać. Ważne, żeby nie dla siebie, ale dla innych. To ma być - dla innych. Pomalutku, po troszeczku, po cegiełce - i już się coś buduje. Takie mam, widzisz, proste, domowe sposoby. - Znam je - powiedziała Gabrysia. - Ale, bądźmy szczerzy, istota sprawy się od nich nie zmienia. - A skąd wiesz? - spytał profesor. - Przecież nie masz pojęcia, w czym właściwie bierzesz udział. I ilu naprawdę jest tych, którzy budują. To właśnie dlatego mi żal, że nie zobaczę, co było dalej. Taki jestem ciekaw, na ile się przyczyniłem...ile pomogłem. W czym uczestniczyłem. - Jestem pewna, że nam to kiedyś pokażą. - oświadczyła Gabrysia, śmiejąc się cicho, żeby nie obudzić dziecka. - Bo jak nie, to im tam narobimy rabanu. A profesor z zadowoleniem spojrzał na jej roześmianą, piegowatą twarz i na brązowe oczy jak szpareczki. - Kiedy się śmiejesz - powiedział - to tak, jakbyś dodawała po cegiełce. A nawet po całkiem solidnej cegle. Bo od tego innym robi się raźniej. Dla dobra ludzkości, Gabrysiu, powinnaś śmiać się jak najczęściej."
"Nie umiem żyć ze świadomością tego, co się dzieje. Tuż obok giną całe narody - a ja co? Przewijam dziecko i gotuję obiad. Mogę tylko dać składkę albo podpisać petycję.
- Wiem - pokiwał głową Dmuchawiec. - Mnie tak samo dręczy ta moja bezsilność. Próbuję się pocieszać, robiąc, co się da.
- A co się da?
- To, co robisz. Żyć i działać. Ważne, żeby nie dla siebie, ale dla innych. To ma być - dla innych. Pomalutku, po troszeczku, po cegiełce - i już się coś buduje. Takie mam, widzisz, proste, domowe sposoby.
- Znam je - powiedziała Gabrysia. - Ale, bądźmy szczerzy, istota sprawy się od nich nie zmienia.
- A skąd wiesz? - spytał profesor. - Przecież nie masz pojęcia, w czym właściwie bierzesz udział. I ilu naprawdę jest tych, którzy budują. To właśnie dlatego mi żal, że nie zobaczę, co było dalej. Taki jestem ciekaw, na ile się przyczyniłem...ile pomogłem. W czym uczestniczyłem.
- Jestem pewna, że nam to kiedyś pokażą. - oświadczyła Gabrysia, śmiejąc się cicho, żeby nie obudzić dziecka. - Bo jak nie, to im tam narobimy rabanu.
A profesor z zadowoleniem spojrzał na jej roześmianą, piegowatą twarz i na brązowe oczy jak szpareczki.
- Kiedy się śmiejesz - powiedział - to tak, jakbyś dodawała po cegiełce. A nawet po całkiem solidnej cegle. Bo od tego innym robi się raźniej. Dla dobra ludzkości, Gabrysiu, powinnaś śmiać się jak najczęściej."
Kochana Pani Małgosiu. Właśnie przed chwilą zaczęłam czytać "Łasucha literackiego" i już od pierwszych stron ogarnęło mnie to, no właśnie, co? Nie umiem tego nazwać, poczucie bezpieczeństwa, spokoju, pewności? Nie wiem, to chyba mieszanina tych wszystkich uczuć. Dziękuję za to specjalne uczucie, tak ostatnio potrzebne.
Kochana Pani Małgosiu.
Właśnie przed chwilą zaczęłam czytać "Łasucha literackiego" i już od pierwszych stron ogarnęło mnie to, no właśnie, co? Nie umiem tego nazwać, poczucie bezpieczeństwa, spokoju, pewności? Nie wiem, to chyba mieszanina tych wszystkich uczuć. Dziękuję za to specjalne uczucie, tak ostatnio potrzebne.
Dzień dobry Pani, pare lat temu natrafiłam w bibliotece na pani książki które, były apetycznie wyczytane. Od pierwszych stron bardzo mi się spodobało. Od zawsze bardzo lubiłam czytać, kiedy wychodziłam z biblioteki z moją mamą i rodzeństwem byliśmy wyładowani książkami, ale kiedy przeczytałam pani książki zaczęłam uczyć się pojedynczych słów łaciny, czytać książki literatury greckiej np.mity greckie(oraz rzymskie), Homera (Iliada i Odyseja), Pana Tadeusza itp. Polecam panią każdemu mojemu znajomemu który lubi czytać. Pozdrawiam. Małgorzata Rabong
Dzień dobry Pani, pare lat temu natrafiłam w bibliotece na pani książki które, były apetycznie wyczytane. Od pierwszych stron bardzo mi się spodobało. Od zawsze bardzo lubiłam czytać, kiedy wychodziłam z biblioteki z moją mamą i rodzeństwem byliśmy wyładowani książkami, ale kiedy przeczytałam pani książki zaczęłam uczyć się pojedynczych słów łaciny, czytać książki literatury greckiej np.mity greckie(oraz rzymskie), Homera (Iliada i Odyseja), Pana Tadeusza itp. Polecam panią każdemu mojemu znajomemu który lubi czytać. Pozdrawiam. Małgorzata Rabong
Pani Małgosiu, tak dawno tu nie zaglądałam - muszę przyzwyczaić się do nowych zasad (chociaż to chyba trochę powrót do dawnej Księgi, prawda?) Chciałam tylko krótko napisać, że po raz nie wiem który w swoim dosyć już długim życiu czuję tak ogromną wdzięczność za to, że dane mi było wzrastać i wychowywać się w obecności Pani książek (jestem rocznik Idy, nawet ślub brałyśmy w tym samym roku, w odstępie trzech dni :) ). Jak wszyscy, od miesiąca żyję przygnieciona sytuacją za naszą wschodnią granicą. Tydzień temu przeżywałam kryzys w przetwarzaniu natłoku złych wiadomości i postanowiłam udać się na emigrację wewnętrzną w postaci powolnej, długiej i smacznej lektury całej Jeżycjady. Cóż to jest za cudowna podróż! Pierwszych tomów nie czytałam od lat i czuję się, jakbym wsiadła do dobrego wehikułu czasu; takiego, co to przenosi nas bardzo troskliwie tylko w najlepsze wspomnienia i najpiękniejsze chwile życia. Niech Pan Bóg hojnie Pani wynagrodzi za całe dobro, które za Pani sprawą tak szeroko rozlewa się po tym zasnutym spalinami świecie. Ho ho, tak - tak - za oknem bujny kwietniowy śnieg, na wschodzie wojna, ale my i tak wiemy swoje, prawda? Wiosna już za progiem, a na horyzoncie majaczy - już całkiem nieźle widoczny - Happy End. Jeszcze raz - dziękuję bardzo za całokształt! <3
Pani Małgosiu, tak dawno tu nie zaglądałam - muszę przyzwyczaić się do nowych zasad (chociaż to chyba trochę powrót do dawnej Księgi, prawda?) Chciałam tylko krótko napisać, że po raz nie wiem który w swoim dosyć już długim życiu czuję tak ogromną wdzięczność za to, że dane mi było wzrastać i wychowywać się w obecności Pani książek (jestem rocznik Idy, nawet ślub brałyśmy w tym samym roku, w odstępie trzech dni :) ). Jak wszyscy, od miesiąca żyję przygnieciona sytuacją za naszą wschodnią granicą. Tydzień temu przeżywałam kryzys w przetwarzaniu natłoku złych wiadomości i postanowiłam udać się na emigrację wewnętrzną w postaci powolnej, długiej i smacznej lektury całej Jeżycjady. Cóż to jest za cudowna podróż! Pierwszych tomów nie czytałam od lat i czuję się, jakbym wsiadła do dobrego wehikułu czasu; takiego, co to przenosi nas bardzo troskliwie tylko w najlepsze wspomnienia i najpiękniejsze chwile życia. Niech Pan Bóg hojnie Pani wynagrodzi za całe dobro, które za Pani sprawą tak szeroko rozlewa się po tym zasnutym spalinami świecie.
Ho ho, tak - tak - za oknem bujny kwietniowy śnieg, na wschodzie wojna, ale my i tak wiemy swoje, prawda? Wiosna już za progiem, a na horyzoncie majaczy - już całkiem nieźle widoczny - Happy End. Jeszcze raz - dziękuję bardzo za całokształt! <3
Droga Pani Małgorzato, Jeżycjadę czytam od czasów nastoletnich, co jakiś czas z radością wracając do tego świata dobra i mądrości. Tak sobie pomyślałam, że podziękuję Pani szczególnie za jedno - ja, Gdańszczanka urodzona już w demokratycznej Polsce, słuchałam od moich solidarnościowych rodziców opowieści o biedzie, strajkach i protestach. Ale to dopiero Pani twórczość pozwoliła mi cofnąć się w czasie i zobaczyć, jak wtedy wyglądało życie. I to właśnie te stare powieści są moimi ulubionymi. A głównie na "Kalamburce" oparłam swoją maturę ustną o temacie "obrazu PRL-u w dziełach literackich" - zaliczając ja na 100%. Teraz czytam Jowisza i słuchanie Pani wspomnień daje tyle radości! Nie wiem, jak Pani to robi, ale otwiera Pani drzwi do świata, w którym wszystko, nawet bieda i ból, są piękne!
Droga Pani Małgorzato,
Jeżycjadę czytam od czasów nastoletnich, co jakiś czas z radością wracając do tego świata dobra i mądrości.
Tak sobie pomyślałam, że podziękuję Pani szczególnie za jedno - ja, Gdańszczanka urodzona już w demokratycznej Polsce, słuchałam od moich solidarnościowych rodziców opowieści o biedzie, strajkach i protestach. Ale to dopiero Pani twórczość pozwoliła mi cofnąć się w czasie i zobaczyć, jak wtedy wyglądało życie. I to właśnie te stare powieści są moimi ulubionymi.
A głównie na "Kalamburce" oparłam swoją maturę ustną o temacie "obrazu PRL-u w dziełach literackich" - zaliczając ja na 100%.
Teraz czytam Jowisza i słuchanie Pani wspomnień daje tyle radości! Nie wiem, jak Pani to robi, ale otwiera Pani drzwi do świata, w którym wszystko, nawet bieda i ból, są piękne!
Na wszystko to co nas przytłacza od ponad miesiąca i odbiera tak wiele, siejąc strach i poczucie bezradności, na myśl przychodzą mi słowa Alberta Einsteina "Są dwie drogi aby przeżyć życie. Jedna to żyć tak jakby nic nie było cudem. Druga to żyć tak jakby cudem było wszystko. Kochani wiosna nadchodzi...
Na wszystko to co nas przytłacza od ponad miesiąca i odbiera tak wiele, siejąc strach i poczucie bezradności, na myśl przychodzą mi słowa Alberta Einsteina "Są dwie drogi aby przeżyć życie. Jedna to żyć tak jakby nic nie było cudem. Druga to żyć tak jakby cudem było wszystko. Kochani wiosna nadchodzi...
Dzień dobry! Zdecydowanie za późno przeczytałam Jeżycjadę, ale przeczytałam i kocham, wiadomo! Ten świat, wartości i mądrość i nawet te moje myśli "oo chciałabym być taka i taka też, ojej taka też!". Teraz Mama moja zaczęła czytać i bardzo się Mamie podoba! I "Na Jowisza" kończę czytać, a już druga część się do mnie uśmiecha! A ja bym chciała małą niespodziankę wysłać dla Pani Małgorzaty Musierowicz! Czy jak podeślę do Akapit Press to do Pani dotrze? :) :) Najserdeczniej pozdrawiam! Magdalena Koźmik
Dzień dobry! Zdecydowanie za późno przeczytałam Jeżycjadę, ale przeczytałam i kocham, wiadomo! Ten świat, wartości i mądrość i nawet te moje myśli "oo chciałabym być taka i taka też, ojej taka też!". Teraz Mama moja zaczęła czytać i bardzo się Mamie podoba! I "Na Jowisza" kończę czytać, a już druga część się do mnie uśmiecha!
A ja bym chciała małą niespodziankę wysłać dla Pani Małgorzaty Musierowicz! Czy jak podeślę do Akapit Press to do Pani dotrze? :) :)
Najserdeczniej pozdrawiam! Magdalena Koźmik
Kochana Pani Małgosiu, jak dobrze, że Pani napisała, bo jednak wbrew rozsądkowi targał nami niepokój. Teraz łatwiej będzie i nam milczeć - w pełnej zrozumienia wspólnocie.
Kochana Pani Małgosiu, jak dobrze, że Pani napisała, bo jednak wbrew rozsądkowi targał nami niepokój. Teraz łatwiej będzie i nam milczeć - w pełnej zrozumienia wspólnocie.
Dziękujemy, że się Pani odezwała;) martwiliśmy się Pani milczeniem. Słów padło już wiele, moze więc rzeczywiście potrzeba trochę takiego mądrego, pełnego współczucia milczenia?
Dziękujemy, że się Pani odezwała;) martwiliśmy się Pani milczeniem.
Słów padło już wiele, moze więc rzeczywiście potrzeba trochę takiego mądrego, pełnego współczucia milczenia?
Kochane Czytelniczki i Drodzy Czytelnicy, proszę się nie martwić, u mnie wszystko w porządku. Po prostu w obecnej sytuacji nie mogę znaleźć właściwych słów i nawet nie chcę ich szukać. Pomilczę więc sobie. "Mowa jest srebrem, lecz milczenie - złotem". Wszystkich najserdeczniej pozdrawiam, dziękuję za dobre słowa i proszę o zachowanie spokoju, otuchy oraz zdrowego rozsądku. Wasza - MM. * PS- Magdo Z --- :)
Kochane Czytelniczki i Drodzy Czytelnicy, proszę się nie martwić, u mnie wszystko w porządku. Po prostu w obecnej sytuacji nie mogę znaleźć właściwych słów i nawet nie chcę ich szukać. Pomilczę więc sobie. "Mowa jest srebrem, lecz milczenie - złotem". Wszystkich najserdeczniej pozdrawiam, dziękuję za dobre słowa i proszę o zachowanie spokoju, otuchy oraz zdrowego rozsądku. Wasza - MM.
* PS- Magdo Z --- :)
I o dziadku Żaku.
I o dziadku Żaku.
Księga wróciła! Ufff. Teraz czekamy na słówko od Naszej Autorki.
Księga wróciła! Ufff. Teraz czekamy na słówko od Naszej Autorki.
Moniko, jakże się cieszę, że sadzisz następną jabłonkę! Martin Luter, autor tego porzekadła (a może jakiś chiński starożytny filozof?) byłby szczęśliwy. Ja też pomimo czarnych chmur na wschodzie odczuwam szczęście na myśl, że znów zakwitną jabłonie. Kochana Pani Małgorzato! Moja radość jest wielka! Bo strona się odblokowała po tylu tygodniach milczenia. Życia nic nie zmoże! Dziękuję, dziękuję, dziękuję!
Moniko, jakże się cieszę, że sadzisz następną jabłonkę! Martin Luter, autor tego porzekadła (a może jakiś chiński starożytny filozof?) byłby szczęśliwy. Ja też pomimo czarnych chmur na wschodzie odczuwam szczęście na myśl, że znów zakwitną jabłonie.
Kochana Pani Małgorzato! Moja radość jest wielka! Bo strona się odblokowała po tylu tygodniach milczenia. Życia nic nie zmoże! Dziękuję, dziękuję, dziękuję!
Wiosna wszędzie a Pani milczy.Pozdrawiam serdecznie.
Wiosna wszędzie a Pani milczy.Pozdrawiam serdecznie.
Myślę o babciach Doroty.
Myślę o babciach Doroty.
Och jak cudnie, nareszcie ruszyła Księga gości! Martwiła mnie ta cisza...Pozdrawiam przedwiosennie z cichą nadzieją że Droga Autorka napisze nam choć dwa słowa :) Nasze Pisklątko, a w zasadzie już mała Kurka będzie wkrótce rekrutką do przedszkola, czas leci...
Och jak cudnie, nareszcie ruszyła Księga gości! Martwiła mnie ta cisza...Pozdrawiam przedwiosennie z cichą nadzieją że Droga Autorka napisze nam choć dwa słowa :)
Nasze Pisklątko, a w zasadzie już mała Kurka będzie wkrótce rekrutką do przedszkola, czas leci...
Kochana Autorko, chciałam dać znać o jeszcze jednym (moim) istnieniu, które jest Pani bardzo wdzięczne. Od czasu do czasu chowam się w Pani książkach, i tam pomieszkuję. Stworzyła Pani całkiem rozległy kosmos, który w dodatku jest tak przytulny. Zapominam o nim na rok, dwa, lecz zawsze wracam. Na studia przyjechałam do Poznania- z powodu Jeżycjady. Moje czytanie Pani było wówczas jeszcze takie pobieżne! Ale serce i umysł otwarte na wszystko, co wokół. Ledwie przyjechałam, spotkałam Panią na Rynku Jeżyckim. Ucięłyśmy pogawędkę. To było tuż po wydaniu „Nutrii i Nerwusa”-moje jedyne spotkanie z Panią. Od tego czasu kosmos dwukrotnie się powiększył- jak to kosmos. Zostałam w Poznaniu „na życie”- jak się nad tym nie zastanawiać, wychodzi na to, że sprowadziła mnie tu literatura. Kochana Autorko, jestem jeszcze jednym istnieniem które od czasu do czasu emigruje do Jeżycjady. Żeby sobie siebie przypomnieć i żeby poczuć wszystkie te zapomniane uczucia, potrzebne do życia, i poszukać ich w codzienności. Z całego serca dziękuję- za Pani istnienie, talent, wytrwałość. I za serce z niezwykłą wiernością okazywane czytelnikom. Mama rudowłosej (sic!) córeczki.
Kochana Autorko, chciałam dać znać o jeszcze jednym (moim) istnieniu, które jest Pani bardzo wdzięczne. Od czasu do czasu chowam się w Pani książkach, i tam pomieszkuję. Stworzyła Pani całkiem rozległy kosmos, który w dodatku jest tak przytulny. Zapominam o nim na rok, dwa, lecz zawsze wracam. Na studia przyjechałam do Poznania- z powodu Jeżycjady. Moje czytanie Pani było wówczas jeszcze takie pobieżne! Ale serce i umysł otwarte na wszystko, co wokół. Ledwie przyjechałam, spotkałam Panią na Rynku Jeżyckim. Ucięłyśmy pogawędkę. To było tuż po wydaniu „Nutrii i Nerwusa”-moje jedyne spotkanie z Panią. Od tego czasu kosmos dwukrotnie się powiększył- jak to kosmos. Zostałam w Poznaniu „na życie”- jak się nad tym nie zastanawiać, wychodzi na to, że sprowadziła mnie tu literatura. Kochana Autorko, jestem jeszcze jednym istnieniem które od czasu do czasu emigruje do Jeżycjady. Żeby sobie siebie przypomnieć i żeby poczuć wszystkie te zapomniane uczucia, potrzebne do życia, i poszukać ich w codzienności. Z całego serca dziękuję- za Pani istnienie, talent, wytrwałość. I za serce z niezwykłą wiernością okazywane czytelnikom. Mama rudowłosej (sic!) córeczki.







