|
|
26 maja 2010
|
DZIEŃ MATKI!!!
Kochane Czytelniczki i Drodzy Czytelnicy,
tę gałązkę serduszki okazałej (łac: dicentra spectabilis) przekażcie swoim Kochanym Mamom z okazji Ich Święta.
Chyba że wolicie wykorzystać stosowne e-kartki z życzeniami (patrz: dział „niespodzianki”).
A tym Czytelniczkom, które są już nie tylko dziećmi swoich Mam, lecz także - Mamami swoich dzieci, przesyłam osobne życzenia i piękne, tajemnicze, włoskie „kwiatki-mamy”, jak je nazywa KC Kris, która mieszka na Sardynii. To właśnie dzieci Kris nadały tę nazwę roślinie, z uwagi na jej budowę i urok. Prawdziwej nazwy nie znamy, ani Kris, ani ja.
Wszystkim Mamusiom życzę miłości, radości, pogody ducha, pociechy z Was i pociechy z nas!
I niech Im dzieci rysują takie piękne obrazki, jakie są dziełem synków DC Zgreda. Nasz Zgred ma dużo dzieci, ale postanowił się pochwalić na razie dwoma z nich, Grzesiem i Rafałkiem.
Przesyłam Pani rysunki wykonane przez moich synów. Grześ (urodzony w sierpniu 2003, a dokładnie w połowie sierpnia) narysował jakieś 2 miesiące temu ZOO nocą. Widać księżyc, czarne chmury, rząd latarń na pobliskiej ulicy, drzewa, krzewy, kwiaty i wybiegi dla zwierząt. Rafałek (urodzony na początku maja 2005) całkiem niedawno narysował, co następuje: - w lewym dolnym rogu - mama - białe kwiaty na prawo od mamy - przebiśniegi - na środku u dołu - karmnik przymocowany do drzewa ciemnoczerwonymi mocowaniami - do karmnika przylatuje ptak - trzy kameleony (najokazalszy jest jasnoniebieski), które chwytają owady swoimi długimi językami - ptaki - ponad niebieskim kameleonem, a pod prawym ptakiem - ważka - drzewa, kwiaty, słońce i chmury.
Mamie Grzesia i Rafałka gratuluję serdecznie! – portrecik jej („w lewym dolnym rogu”) nakreślono z prawdziwym uczuciem!
Muszę dodać, że w Dniu Matki myślę także - a może przede wszystkim - o Mamach, którym jest właśnie niewesoło i nieświątecznie. O tych, które płaczą, pozbawione domów, i o tych, które muszą patrzeć na swoje płaczące dzieci. Myślę o tym, jak mogłabym pomóc. I namawiam też Was do okazywania pomocy. Nie zapominajmy o naszych bliźnich, których ta smutna wiosna unieszczęśliwiła.
Bądźmy solidarni! Zawsze! - Tak trzeba.
Serdecznie was pozdrawiam -
Wasza
MM
|
|
|
16 maja 2010
|
Kochane Czytelniczki i Drodzy Czytelnicy!
Kciuki mam wciąż zaciśnięte, przydałaby się para dodatkowych. Ale jak tu kciuków nie ściskać, kiedy ta nasza KC Kingusia wciąż zalicza (i wygrywa) jakieś konkursy, podobnie jak jej uzdolniony matematycznie brat oraz oczywiście całe rzesze innej dziatwy, a tymczasem maturzyści przez cały maj zdają i zdają, umieszczając gdzie się tylko da słowo „koza”. Muszę dodać, że rozbawił mnie ten rozkosznie absurdalny pomysł, o którym dowiedziałam się z naszej Księgi Gości. Spodobała mi się zwłaszcza sugestia, że na egzaminie z matematyki można było opisywać tymi czterema literkami na przykład trapez. Zaraz ruszyła mi wyobraźnia i zaczęłam sobie wyobrażać egzaminy z geografii, angielskiego, chemii, historii, wiedzy o społeczeństwie i tak dalej. Świetny kawał na skalę ogólnopolską!
Jak to dobrze, że młode organizmy są tak pełne humoru! - świat wydaje się dzięki temu miejscem mniej posępnym.
Wiosna jest w tym roku taka smutna, a przy tym zimna i pochmurna. A przecież kwiaty, z typowym dla siebie wigorem, znów zrobiły swoją kolorową rewolucję, zieleń buchnęła z takim samym, jak co roku, zapałem i odmieniła wszystko wokół. To prawdziwy cud: listki, pchane tajemniczą siłą, wydostają się poprzez suchy patyk, trawa zarasta nawet zgliszcza, a „ta siła, która przez zielony lont prze kwiaty” (Dylan Thomas) nigdy nie słabnie.
Czy zdajecie sobie sprawę, Kochani, że to Wy, dzieci i młodzież, jesteście taką zielenią, takimi kwiatami, taką wciąż nową wiosną dla świata?
Ojejku, jak ja Was lubię!
Nie macie pojęcia!
A dalej: mam tu dla Was małą, śmieszną niespodziankę, znalezioną w sieci. Uprasza się obejrzeć i postępować zgodnie z wykresem:
Spieszę też z dobrą wiadomością: nasza miła KC Fanka Robrojka wygrała uczelniany konkurs poetycki! Dwa jej wiersze zostały nagrodzone, a oto jeden z nich:
Agnieszka Zięba
Magia
Zaczaruję cię w ciszę,
W noc i w dzień
Zaczaruję jak umiem
Najpiękniej
Zaklnę w bursztyn
Z komarzym sercem.
Zaczaruję cię w świt
Jak złoty sen
Zaczaruję cię w zmrok
Długi jak dzień
Zaklnę w muzykę
Z skrzypcowym sercem.
Wielkie gratulacje dla Faneczki! Chyba mogę powiedzieć w Waszym imieniu, że wszyscy jesteśmy z niej dumni? Pisz, Faneczko, pisz jak najwięcej, ty nasz barwny kwiatku wiosenny!
Pełno listów nadeszło do skrzynki priv; na niektóre zdołałam odpisać, na inne pozwolę sobie odpowiedzieć tutaj, ponieważ pytania się powtarzają.
Kami, Pelusia, mizeria, Anna Laskowska pytają o to, które z tomów Jeżycjady zostały przełożone na języki obce. Otóż, wszystkie te informacje staramy się z Adminkiem zamieszczać tu, w dziale Książki - Bibliografia i skrupulatnie uzupełniamy go o wszelkie nowości. Wiadomości są więc zawsze aktualne i warto się z nimi zapoznać. Na włoski przełożono jak dotąd „Język Trolli” (ma się ukazać we Włoszech w tym roku), a dlaczego tę akurat powieść - nie wiem, choć mogę przypuszczać, że pewne znaczenie ma tu fakt, iż została ona wpisana na listę Białych Kruków przez Internationale Jugendbibiliothek w Monachium. Z kolei „Córka Robrojka” przekładana jest właśnie na język japoński przez wspaniałą tłumaczkę, panią Kazuko Tamura, która postawiła sobie za cel przetłumaczyć wszystkie tomy Jeżycjady.
Pani Kazuko, urocza, mądra osoba (patrz: zdjęcie w Galerii), jest wielką przyjaciółką Polski, przyjeżdża do nas często i bardzo ceni polską kulturę. Napisała kilka książek o naszym kraju, a ostatnia z nich, opowiadająca o związkach kulturalnych i historycznych Polski i Japonii, zawiera m.in. opowieść o Doktorze Korczaku i prawdziwą historię o japońskiej lalce odzianej w kimono, która miała swój udział w skrawku historii Polski.
Lalka ta znajduje się w Muzeum Więzienia Pawiak w Warszawie. Zrobiła ją, siedząc w celi śmierci, jedna z więźniarek, Kamila Żukowska. Od dziecka interesowała się ona japońską kulturą, a wzorem lalki była Teiko Kiwa, uwielbiana przez Kamilę primadonna, która występowała przed wojną w warszawskim Teatrze Wielkim w roli Madame Butterfly. Jedna ze strażniczek wyniosła lalkę po kryjomu z więzienia i przekazała rodzinie Kamili, a dzięki temu po wojnie lalka trafiła do Muzeum Pawiaka .
Japończykom ta opowieść spodobała się tak bardzo, że nakręcili o niej film dokumentalny „Japońska lalka patrzy na Warszawę”. Po obejrzeniu filmu grupa nauczycieli z prefektury Nagano przekazała Muzeum – w posłaniu pokoju - nową lalkę, która stanęła obok tamtej, pierwszej. Powstała również na ten temat pantomima, dzieło dwu japońskich artystek, wystawiona została w roku 2005 na Pawiaku, a w dwa lata później – w prefekturze Iwate w Japonii.
Ale wracam do Waszych listów: wiele z nich dotyczy „McDusi”- czy już gotowa, a jeśli nie, to kiedy będzie, i tak dalej. Jedna z dorosłych Czytelniczek poinformowała mnie nawet, że w listopadzie oczekuje dziecka i że muszę zdążyć przed tym terminem, żeby jeszcze mogła McDusię” przeczytać, zanim wpadnie w wir nowych obowiązków. O, rety, rety! Sporo listów przynosi pomysły fabularne, które mają mi się przydać przy pisaniu, inne zawierają z kolei postulaty dotyczące poszczególnych postaci. Za wszystko bardzo dziękuję, ale jednak, jak zwykle, zrobię po swojemu. Jak już wielokrotnie wspominałam – strasznie jestem samowolna, trudno mnie osiodłać, bo brykam, a im bardziej się mnie zmusza czy naciska, tym większy opór stawiam. McDusia z kolei jest równie samowolna, postępuje po swojemu, bryka, wierzga, wciąż narzuca mi jakieś zmiany i zachowuje się inaczej niż bym zakładała. I tak sobie we dwie piszemy, to znaczy - ja piszę, a ona usiłuje mi dyktować. Ciekawa z niej osóbka! Już raz doszło między nami do zwady i wyrzuciłam cały początek powieści, ponieważ wydał mi się niekonsekwentny (wina McDusi!). A teraz, w tym trudnym i smutnym czasie, moja bohaterka w ogóle zaszyła się gdzieś w kąciku mojego umysłu i stamtąd pomstuje, że nie chce jej się wychodzić.
Zobaczymy, co będzie dalej. Uzbrójcie się w cierpliwość. Ja, w każdym razie, terminów żadnych nie podaję. Będzie, kiedy będzie. I już!
Sporo osób pyta o tajniki warsztatu, o to, jak pisać, żeby było dobrze, ale ja na to odpowiedzieć nie umiem w jakiś wyszukany i interesujący sposób. Po prostu - trzeba najpierw odgonić wszelkie pokusy, potem usiąść przy biurku lub komputerze i – pisać. A jak już się napisze - wyrzucać to, co się nie udało, kreślić, poprawiać, przestawiać, szlifować, aż będzie dobrze. A kiedy jest to „dobrze”? Ano wtedy, kiedy nic nie zgrzyta. Więcej nie wiem. Krótko mówiąc: kto chce pisać, powinien PISAĆ, a nie – pytać, jak to się robi. Ja na przykład nie pytałam nigdy i nikogo. Tę umiejętność trzeba zdobyć własną pracą i własnym doświadczeniem! Nie ma innego sposobu.
Na koniec powitam jeszcze nowych Gości - są to KC i DC:
kami, maczek1966, ana12, Soni@, JakJaNieLubieCzytac, Anna, Kildare,Pelusia, nina, atinA1324, Bydgosia, Anna Laskowska, naomi77, ajlowiuuu, Agnieszka, mizeria, grazynek, Casciolina, Krysia, Karola, luiza,ASIA, nowa, Halszka, Ziutap, Jarka, Ania, Bromba, mibajka, ZuzAnka, joa, Lusia, Maggdalena13, Kajunia, Sylwia25, Kaha, Liza, Mela, muszkizpuszki, Ola, Karolka, ofiara losu, Laura Pyziak, lila, mardzia, utęskniona, PożeraczkaJeżycjady, N., Aurelia vel Genowefa, Caiaa, Tysia, Aguś, LadyD., ania, maja, Monteverdi, Marta S, EdytaW, Izabela, rzodkiewka, JA, Leosia, MWB-uś, angelika, Krakowianka, Tomasz, Julcia, oletka98, ale, Karolina, Asia, Karoolcia, tygrysek, Mabrysia, JacekW, Carolo, Zuzik, Liliana, Asia Łukasik, Koniczynna.
Wszystkich bardzo pozdrawiam, dziękuję za ciepło i serdeczność, za dobre słowa i pochwały, za otuchę i radość.
I przekazuję Wam (otrzymanego od DC Adama) linka do pewnej cudownej strony, na której czuję się jak w raju! Zajrzyjcie tam koniecznie!
Uściski, moc serdeczności przesyłam -
Wasza - MM
|
|
|
06 maja 2010
|
Kochane Czytelniczki i Drodzy Czytelnicy,
dziś nie mogę do Was pisać, bo
trzymam kciuki:
za wszystkich maturzystów,
za Kingusię
i za Jarka!
Pozdrawiam Was serdecznie,
Wasza
MM
|
|
|
|
|