26 czerwca 2008


A oto zapowiadana odpowiedź zbiorowa.

Po pierwsze: WITAJCIE, po drugie: DZIĘKUJĘ ZA NADZWYCZAJNĄ FREKWENCJĘ! (każda szkoła mogłaby mi pozazdrościć...). Po trzecie: pardon, ale nie mogę się za długo rozpisywać, bo, jak wiecie, piszę dla Was „Sprężynę”.
Dużo osób o nią pyta, więc o tym najpierw: chciałabym, żebyście dostali ją na Gwiazdkę. I może się to udać.

Dlaczego: „może”? - zapytacie natychmiast tonem podejrzliwym. Cóż. Już kiedyś gęsto się tłumaczyłam z opóźnień – w wywiadzie, o który poprosiła nadzwyczajna, czternastoletnia Kochana Czytelniczka i Blogerka Gabunia. Ale powtórzę te ekskuzy jeszcze i tutaj: kiedy naciskani przez Was wydawcy naciskają, bym podała datę napisania kolejnej powieści, ja najpierw wzdycham, potem zaś dokonuję obliczeń i rzucam przybliżony termin, którego mam szczery zamiar dotrzymać. Siadam ochoczo do pracy... i niemal natychmiast muszę robić mnóstwo rzeczy zupełnie innych. Jest ich z tysiąc, ale najważniejsze dotyczą mojej rodziny. Macie rodziny, prawda? No to już wiecie, o co mi chodzi. Jest rzeczą absolutnie niemożliwą przewidzieć takie wydarzenia jak choroby, pogrzeby, śluby, urodzenia, wyjazdy, przyjazdy, radości i kłopoty. „Język Trolli” miał spóźnienie, ponieważ zachorowała i umarła moja najbliższa przyjaciółka. A „Sprężyna” opóźnia się z powodu narodzin wnuczki. Jakim potworem bez uczuć musiałabym być, gdybym w obu okazjach nie rzuciła roboty w kąt!

Mam nadzieję, że teraz już zrozumiecie: jedyną rzeczą, jaką mogę Wam obiecać, jest – że nie będę już odtąd rzucać nawet przybliżonych terminów oddania nowych książek.

A ile ich jeszcze będzie? - pytacie w mailach. (Tak, Kochana Czytelniczko koliberko z księgi gości, te maile do mnie docierają; przyszło ich już dużo!). Otóż, tego też nie mogę określić. Planowałam, że napiszę 20 tomów Jeżycjady (a „Małomówny” to będzie „oczko”, czyli razem - 21 powieści, co uważam za całkiem niezły wynik jak na 33 lata pracy twórczej). Ale jak z tym będzie - nie wiadomo. Może napiszę tych powieści mniej niż 21, a może więcej. To się zobaczy. Mam mnóstwo pracy i obowiązków, a czasu coraz mniej. A przecież teraz jeszcze muszę zaglądać tu, na stronę!

Co prawda, malowanie idzie mi znacznie szybciej niż pisanie powieści. Dziś wieczorem przejrzałam księgę gości (z wielką przyjemnością i wdzięcznością!!! - bardzo dziękuję wszystkim za serdeczne, dobre, miłe słowa!!!), i zaraz machnęłam muchołówkę, zamówioną przez Kochaną Czytelniczkę ats. Niebawem wrzucimy ten obrazek do e-kartek; notabene, będzie ich przybywać i ubywać, więc zaglądajcie tam często. Aha, specjalnie dla Kochanej Czytelniczki maryś, która domaga się wstrząsu, i dla Kochanej Czytelniczki aniol nastąpi niebawem przekazywanie cuguara cannibalis w zakamuflowanych odcinkach, tak żeby młodsze pokolenie czytelnicze nie przestraszyło się zanadto!).

Kochana Czytelniczka zieleniack prosi, żeby na stronie były ciekawostki na temat poszczególnych moich książek, a przybyłe z zaprzyjaźnionego, imponujacego forum Jeżycjada Jedyna Kochane Czytelniczki rachel i esme oraz zuza i inne, chciałyby widzieć na stronie wszystkie ilustracje jeżycjadowe. Na ten temat mam do powiedzenia co następuje: owszem, jestem kombajnem wieloczynnościowym o licznych przystawkach, ale jednak nie działam na paliwie atomowym. Miłe zamówienia Wasze ewentualnie zrealizuję po napisaniu ostatniej powieści w życiu, z tym, że właśnie nie wiem, kiedy to  nastąpi.

Drogi Czytelnik Potworek - julus (hej, czy to nie Tobie, miły chłopcze, posłałam kiedyś esemesa?) prezentuje zachwycającą postawę człowieka cierpliwego i sugerowałabym, Kochane Czytelniczki i Drodzy Czytelnicy (w skrócie: KC i DC), żeby stała się ona pewnym modus operandi w naszych wzajemnych stosunkach. Co Wy na to? Bardzo będę zobowiązana.

KC zieleniack oraz KC ananke666 cieszą się ludzikiem o niebieskich włosach, widocznym tu w prawym regale. Muszę zaznaczyć, że regał ten bardzo jest podobny do mojego własnego, nawet jeśli chodzi o zawartość, a obrazek, jaki stoi u mnie nad ptaszkiem, przedstawia pewnego dzidziusia w wianku z chabrów. Wianek ten bardzo się dzidziusiowi podobał, chociaż co chwilę spadał mu na oczy!

DC myszek zaprasza serdecznie do Białegostoku i pyta z wyrzutem, dlaczego jeszcze tam nie zagościłam. Cóż, albo się ujeżdża po Polsce, albo się pisze. A Białystok jest daleeeeko ode mnie, nie tak łatwo się wybrać. Przejeżdżałam kiedyś przez Twoje strony, kierując się na Wilno. Było tak ładnie, że na pewno jeszcze kiedyś ruszę w tamtą stronę (dam Ci znać!), zwłaszcza że w Wilnie mieszka KC alineczka. Jakże miło było przeczytać Twój wpis, alineczko! Od razu sobie przypomniałam to śliczne miasto, uniwersytet, wzgórza i muzea - i zatęskniłam!

I Wy też czym prędzej opuszczajcie miejskie mury! Życzę Wam zachwycających wakacji, pełnych zieleni i ptaków, kwiatów i owoców, słońca, deszczu i wiatru, cudownych książek czytanych w cieniu lipy (cień lipy jest najchłodniejszy, wiecie o tym?), nowych przyjaźni i radosnych, dobrych przygód.

Ściskam Was serdecznie! -
Wasza

MM
 
PS KC martynie dziękuję za słowa o trosce i zrozumieniu. A wszystkim KC i DC (fleur de lis, magda lewinska, marysia 219, małgorzata mos, etc) dziękuję, dziękuję, dziękuję za przyjaźń i wierność!!!




16 czerwca 2008


Kochane Czytelniczki i drodzy Czytelnicy!

Dostaję od Was tak wiele listów, tyle wyrazów pamięci, sympatii i poparcia – że nie daję już sobie rady z odpisywaniem. Może się zdarzyć, że jakiś miły list pozostanie bez odpowiedzi, choć doprawdy bardzo się staram nadążyć ze wszystkim. Długo się broniłam przed założeniem własnej strony internetowej, obawiając się licznych nowych obowiązków. Ale dłużej już zwlekać niepodobna. Ufam, że łatwiej mi wybaczycie brak indywidualnych odpowiedzi, kiedy otrzymacie jedną, poniekąd zbiorową. Strona przyda się też do zamieszczania terminarzy spotkań, a także do prostowania dezinformacji.

Będę też mogła podziękować Wam za spotkania, które już miały miejsce; zazwyczaj w tłoku, ścisku, gwarze i śmiechu nie starcza jakoś na to czasu. A  przecież właśnie wtedy mam ochotę wznieść okrzyk „DZIĘKUJĘ!”- okrzyk tak tubalny, żebyście wszyscy go usłyszeli. 

Przygotowałam tu dla Was - nie mogąc poczęstować moich miłych gości herbatką i ciastem - trochę niespodzianek i prezentów (dobrze poszukajcie!). Podzieliłam się z Wami moimi skarbami i moim dorobkiem,  pokazałam Wam też swój warsztat pracy. Mam nadzieję, że będzie Wam u mnie przyjemnie.

Mocno Was obejmuję jednym wielkim, zbiorowym, elektronicznym, lecz ciepłym uściskiem – i uśmiecham się do Was wszystkich

– Małgorzata Musierowicz






Archiwum wiadomości:

[rok 2010] wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń  
[rok 2009] grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń  
[rok 2008] grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec