31 grudnia 2008



Kochane Czytelniczki i Drodzy Czytelnicy!
Już dziś w nocy –

2009!

Niech ten nowy rok będzie dużo lepszy od 2008
i dużo, dużo gorszy od 2010!
Tego Wam życzy
Wasza
MM




26 grudnia 2008


Tak, tak, beniaminek1983 ma rację, Kochane Czytelniczki i Drodzy Czytelnicy... myślę o Was nawet wtedy, kiedy nie mam chwili, by do Was napisać... A właśnie mam czas świąteczny, tłumny, gwarny i wesoły, z kolędami, z tupotem małych bucików na schodach, z okrzykami, śmiechami i choinką wieeelką jak w „Dziadku do orzechów”, z gotowaniem, podawaniem, ściskaniem, całowaniem i rozmawianiem, z życzeniami wszystkich dla wszystkich...

Łamię się opłatkiem i z Wami. Gloria, gloria, gloria in excelsis Deo!

I uściski - dla wszystkich!

Wasza - MM




24 grudnia 2008






18 grudnia 2008


Kochane Czytelniczki i Drodzy Czytelnicy, czy słyszycie, że odzywam się do Was dzisiaj głosem pana Gruszki: skrzypiącym i zdartym? O, tak, o, tak, z Warszawy przywiozłam we własnym organizmie zgrabnego małego wiruska: zaatakował znienacka, kiedy już byłam w domu, po męczącej trasie. Efekt: gorączka i zapalenie oskrzeli. No, to klops. Nigdzie nie wychodzę, leżę i nawet czytać zbyt długo nie mogę. Przepraszam, spotkanie w M1 przełożymy sobie na lepszy czas, zgoda?

Ale na stronę zaglądam, żeby sprawdzić, jak tam po awarii – przy okazji chciałabym zauważyć, że przepisy i regulaminy zawsze są po coś. Kilkuzdaniowy – jak każe regulamin – wpis w Księdze Gości może być równie ciekawy, zabawny, miły i pełen treści, jak te wieloakapitowe. Powiem więcej: krótkie, lapidarne formy sprzyjają kształceniu pióra! Bardzo, bardzo prosimy naszych Najmilszych Gości o zdyscyplinowanie. Bo – chociaż załatwiliśmy już większy transfer – znów nam może kiedyś w końcu wysadzić stronę i będziecie żałować utraconych wpisów… Faktycznie, mnie też ich żal, toteż tym goręcej nawołuję do stosowania miniatur literackich zamiast eposów.

Teraz co do Waszych propozycji utworzenia forum dyskusyjnego: naprawdę, przykro mi, ale nie mam na to czasu, a nasz Admin kochany tym bardziej (strasznie zapracowany przy małym dziecku i przy całych tomach tłumaczeń z angielskiego). Żadna z nas nie ma ani chwili wolnej na budowanie tego forum (KC Aleksandro Ejsmont Wspaniała Od Sonetu, dzięki za wielkoduszną propozycję, ale chyba nie możemy wchłonąć całego Twojego wolnego czasu…) oraz na administrowanie nim i pilnowanie go. Osobiście zamiast dłubać przy forum wolę napisać jeszcze parę książek – co Wy na to? A Admin woli iść na spacer z mężem i dzieckiem. I trudno nam się dziwić, prawda? Poza tym istnieją już znakomite fora dyskusyjne poświęcone „Jeżycjadzie” i nie chcę robić im konkurencji: działają znacznie dłużej niż ta strona i są prowadzone w sposób bardzo ciekawy. (Dwa przykłady: Jeżycjada jedyna: http://www.jezycjada.jedyna.com i reniferek: http://www.renifer.aplus.pl/jezycjada Ach, uwaga! Już napłynęły cztery sonety, wyobrażacie sobie? Och, poezja zawisła nad naszym szarym krajem i wszyscy się nią infekują. Dziś publikuję pierwsze dwa z nich:


Na płonący parapet. Sonet z przymrużeniem oka.

Eheu, to zbój-płomień trawi mój parapet,
W nic go obracając żółtawym językiem,
Na początku cicho, później z głośnym sykiem
(Szczęśliwie w mieszkaniu moim nie ma tapet).

A ja niczym Neron z Bajorniczym głosem,
Co drży przy okazji wielkiego zdarzenia,
Niebaczna na skutki ciała poparzenia,
Nad Rzym mój płonący parapet wynoszę.

O rozkosz, o piękno, dymie sinobrody,
W ócz lustra uderzasz z kadzidlaną mocą,
To Feuerwerkmusik na ciemnym tle, nocą.

Wszystko to zaprawdę warte również ody,
Jednak trzeba dzwonić już po straż pożarną,
By się jak parapet nie stać całopalną.

Napisała: KC Palto_Sześć



Szukając w lesie swego śniadania
Bestia ogromna chyłkiem się skrada
By złapać myszkę, czy choćby gada.
Milkną w popłochu ptasie śpiewania.

Nie słychać dzisiaj wcale ćwierkania
W puszczy, nie gwizdnie ptaszyna rada
Wszystek wciąż kwili: biada, oj biada!
Gdy słyszą głodnej bestii stąpania.

Bestia nie widzi żadnej ofiary
Zapłacze rzewnie nad własnym losem:
Czy przyjdzie zjeść mi badyl ten stary?

Kiedyś ja wszystko miałam pod nosem
Sprawić ja muszę se okulary,
Inaczej umrę, rzewnym łka głosem.

Napisała: KC KJTR


Kolejne  utwory będą publikowane sukcesywnie.
To tyle na razie. Idę chorować. Ale przed Świętami zamierzam tu jeszcze wpaść, z życzeniami, aniołkami, e-kartkami i uściskami.

A w Sylwestra (w same urodziny DC beniaminka1983 i tuż przed urodzinami KC lotty7 siadam do pisania „McDusi”!

Ściskam Was gorączkowo i przesyłam chorobliwy uśmiech
- Wasza MM




16 grudnia 2008


Nie tylko dzień szóstkowy mamy dzisiaj, Kochane Czytelniczki i Drodzy Czytelnicy, ale w dodatku mija równiutko pół roku od startu tej strony! - nastąpił on bowiem 16 czerwca 2008. Jakże miałabym nie skwitować tego jubileuszu! - muszę, po prostu muszę, choć nadal jeszcze jestem ciężko zmęczona po powrocie z trasy i najchętniej bym spała lub, dla relaksu, w kółko oglądała serial BBC „Jane Eyre” (z uwodzicielskim Tobym Stephensem w roli pana Rochestera i wspaniałą Ruth Wilson w roli naszej ulubionej bohaterki), względnie grałabym do upadłego w Delightful Gifts lub Mah-jonga (obie godne polecenia gry solowe ściągnięte z Free Games w Play City).

Pół roku nam minęło jak z bicza strzelił, prawda? Dobrze nam ze sobą, co? Sukces strony przeszedł wszelkie oczekiwania! Przeskoczyliśmy nawet Wikipedię! Z początku odnotowywaliśmy ok. 2900 wizyt w ciągu miesiąca, a potem liczba ta stopniowo rosła, by dojść do przeszło 22500 wizyt miesięcznie. Statystyki pokazują, że mamy średnio ok. 850 wizyt na dobę, zaś rekordowym był dzień 7 grudnia - 1053 wejścia! Przez pół roku wysłano 1472 e-kartki, a wpisów w Księdze Gości jest do dziś ponad 2500.

Ale, co najważniejsze, udało się tutaj stworzyć - Wam i nam! - kawałek dobrego świata. Zgromadzili się tu bowiem ludzie mili, empatyczni, serdeczni i dobrze wychowani, a co najważniejsze - kochający książki! Nie ma z nami ani jednego gbura, ani jednej zawistnicy, nikt z pianą na ustach nie toczy bezsensownych dyskusji o niczym i nie obrzuca bliźnich anonimowymi inwektywami. Przeciwnie. Kiedy zaglądam do Księgi Gości, muszę się cieszyć panującą tam dobrą atmosferą i Waszymi miłymi pogawędkami na wszelkie tematy, ze szczególnym uwzględnieniem tych bibliofilskich. Cieszę się też każdym nowym gościem, a już szczególnie - DC beniaminkiem1983, który najwyraźniej od razu zadomowił się u nas i znalazł sobie przyjacielskie środowisko - do tego stopnia, że na łamach Księgi Gości po prostu się zaręczył ze swoją Księżniczką! (Gratulacje i życzenia szczęścia, kochani!)

Jak bardzo jesteście przyjaźni i otwarci, KC i DC, miałam okazję się przekonać - po raz kolejny, zresztą - na spotkaniach promocyjnych. Widziałam Wasze uśmiechy, miłe twarze, czułam pogodny nastrój, panujący w tych kolejkach, obserwowałam waszą wzajemną życzliwość i zainteresowanie. Opowiadaliście mi - przez minutę lub dwie, żeby nie przedłużać stania pozostałym - swoje życie, mówiliście o kłopotach i miłościach, o nowych dzieciach i o starości, operacjach i rozstaniach, o klasówkach i kolokwiach, o nowej pracy, o planach na przyszłość, o przeprowadzce, o rodzeństwie i o bliskich ślubach. Jak to możliwe - pytałam sama siebie - że w takich miniopowieściach zawieracie to, co dla Was najważniejsze, nieomylnie wybieracie takie dwa-trzy zdania, które charakteryzują Was bezbłędnie? Dzięki temu zapadacie mi w pamięć na długo - a potem tak się dziwicie, że Was rozpoznaję, kiedy przyjdziecie po roku czy dwóch latach na kolejne spotkanie. No, jak to? Jak mogłabym zapomnieć te twarze i te historie! Nasze rozmowy są tak intensywne, zapewne właśnie wskutek owej wymuszonej okolicznościami kondensacji, że musiałabym bardzo pracować nad wyrzucaniem ich z pamięci. A wcale tego nie zamierzam. Chcę Was pamiętać - tworzycie wielki, epicki Portret Zbiorowy, złożony z malutkich, pięknych i barwnych kamyczków. Wielkie dzięki!!!! („Cztery wykrzykniki to za dużo, za dużo...”)

Ach, właśnie. Podpisując „Sprężynę” starałam się wszędzie poprawiać ów irytujący błąd na stronie 203. (Ma być: „Zażyła gorącej kąpieli”, pamiętajcie!). Widziałam, że bardzo wiele osób już go poprawiło, na moje wezwanie, i nawet odnalazło dwa kolejne byki w tekście( brak słówka: „na” i brak ogonka pod „ę”). Widzę, że odbyła się wielka ogólnopolska korekta, i bardzo dobrze, tak powinno być. Błędy bowiem wynikły z powodu wymuszonego - także przez Was! - pośpiechu. Zabrakło jednej, ostatniej korekty - bo wydawca wyrwał mi tekst powieści na 10 dni przed umówionym terminem. Byłam wściekła, ale stwierdzam teraz, że to jednak wydawnictwo miało rację: dzięki tej szybkości działania spokojnie zdążyliśmy ze „Sprężyną” na św. Mikołaja. Książka, zresztą, rozeszła się fantastycznie i już 12 grudnia, w łódzkim „Matrasie”, miałam sposobność zdumieć się po zajrzeniu na stronę 203: błędu już tam nie było, bo wydawca zrobił błyskawiczny dodruk, uwzględniwszy poprawkę.

Tak więc rację miała KC lotta7, kiedy pisała o antykwarycznej wartości egzemplarzy z błędem. Jest ich w obiegu tylko 60 tysięcy - taka była wysokość pierwszego nakładu przed dodrukiem. I już więcej takich nie będzie, podobnie jak nie ma już nigdzie owego pamiętnego (pierwszego w „Akapit Press”) wydania „Pulpecji”, w którym korektorka przepuściła fantastyczny błąd drukarski („posikałam się perfumami” - zamiast „popsikałam się”! Hihihi... teraz chichoczę, ale wtedy było mi nie do śmiechu...).

Oprócz rozmów, uścisków, uśmiechów i kolosalnej dawki sympatii podarowaliście mi na tych spotkaniach mnóstwo rzeczy: absolutnie przepyszne ciasta i ciasteczka, aniołki, kwiaty, książki, rysunki, fotografie, świeczkę pachnącą, szklaną kulkę, nieznane zdjęcie Audrey Hepburn, kurczaczka z plasteliny, siedzącego w plastelinowym gniazdku, niebieski kubek i paczkę herbatki zapobiegającej stresowi czasowemu, reprint planu Moskwy z roku 1611, figurkę jeża, przycisk do papieru, pudełko foremek do pierniczków, ozdoby choinkowe, listy i liściki etc. - a przede wszystkim - uwaga, uwaga! - sonet! Ofiarowany w warszawskim Empiku przez szczupłą, bystrą i uroczą dzieweczkę w modnych okularach, wiersz ten został przez nią na miejscu głośno odczytany (Aleksandra, ta obiecująca istota ma lat, zdaje się, piętnaście lub szesnaście?) i sprawił mi mnóstwo dzikiej oraz niepowstrzymanej uciechy (mówiąc otwarcie: po prostu wyłam ze szczęścia...). Oto on:

Pisarka

Czcigodna Pani, kochana Pisarko,
Tchnąca natchnienie w panie i panienki,
Którym Twą książkę starczy wziąć do ręki,
By się na niwie wiedzy stać żniwiarką.

Tyś mowy polskiej najmitką, Pisarko,
Gdyż znane jej są stylu Twego wdzięki,
Zaś wynagradza Ciebie weną; dzięki
Niej dzieła Twoje są polszczyzny arką.

Siejby Twej plonem jest czytelnik rudy.
Nieobce mu są lingwistyczne trudy,
Wszelako mądrość swym pięknem go wabi.

Jednego łakną Polaków języki:
Zupy z przebrzmiałej dobrej gramatyki,
Co pachnie niczym wonności Arabii!

Napisała: Aleksandra Ejsmont, Warszawa, rok 2008

Cudowny sonet, prawda? A zwróćcie uwagę na przerzutnię, fachowo zastosowaną w końcówce drugiej zwrotki... Cóż, moim zdaniem, jeszcze o Aleksandrze Ejsmont usłyszymy...

Jakby kto chciał jeszcze napisać sonet (nie musi to być obowiązkowo pean dla pisarki, tematyka całkowicie dowolna!) będzie mi ogromnie miło. Więcej: będę uszczęśliwiona! Publikacja na naszej stronie - zapewniona... Warunek: sonet musi być prawidłowo zbudowany! (Szczegóły techniczne: „Słownik terminów literackich”).

Więcej sonetów, mniej  internetu!
Mniej bombków, więcej gołąbków.
Mniej zimowej depresji, więcej radosnej pieśni!
Więcej kolędowania, mniej utyskiwania!
Kocham Was!!!!

Przed Gwiazdką zobaczycie nowe zdjęcia (Waszych aniołków też...) w galerii i szufladkach. Będą też nowe e-kartki świąteczne, już za chwilę, za chwilę, zaraz je namaluję... Aha, i jeszcze - przykłady koncertów złożonych z utworów Mozarta! - zapomniałam w pośpiechu o prośbie KC Agai.

A na razie przed nami ostatnie spotkanie w poznańskim M1, w księgarni pp. Piaseckich. W najbliższą sobotę o dwunastej! Do zobaczenia!

Ściskam Was, solenizantom składam zaległe życzenia urodzinowe i imieninowe, na maile odpowiadam sukcesywnie (narosły ich wskutek tych moich wyjazdów straszliwe ilości!) i bardzo wszystkim Wam za wszystko dziękuję!

Wasza

MM




01 grudnia 2008



W KWESTII E-BOOKÓW

Ponieważ w Księdze Gości pojawił się temat e-booków, chcemy przypomnieć, że rozpowszechnianie nielegalnych elektronicznych wersji książek jest niezgodne z prawem i grozi wszczęciem postępowania karnego.

Małgorzata Musierowicz nigdy nie wyraziła zgody na udostępnienie swoich powieści w formie e-booków.


Administracja Strony






Archiwum wiadomości:

[rok 2010] wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń  
[rok 2009] grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń  
[rok 2008] grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec