Addio, róże!…

IMG_20200607_150744

Wszystkie zdjęcia: MM

 

 

Zbigniew Herbert

O RÓŻY

1

Słodycz ma imię kwiatu –

Drżą kuliste ogrody
zatrzymane nad ziemią
westchnienie odwraca głowę
twarz wiatru przy sztachecie
ścielą się nisko trawy
oczekiwania pora
przyjście zgasi zapachy
przyjście otworzy kolory

 

IMG_20200609_174601

.

drzewa budują kopułę
zielonego spokoju
róża cię woła i tęskni
za tobą zerwany motyl

 

.

IMG_20200617_123755

.

.
pęka nitka za nitką
mija chwila za chwilą
pąku zielona larwo
rozchyl

.

.

IMG_20200622_104602

 

 .

słodycz ma imię: róża

.

 

IMG_20200609_182717

.

wybuch –
z wnętrza wychodzą
chorążowie purpury
szeregi nieprzeliczone
trębacze zapachów

na długich motylich trąbach
obwołują spełnienie

.

 

IMG_20200625_113614

.

2

koronacje zawiłe
wirydarze modlitwy
obrzędy pełne złota
płonące kandelabry
potrójne wieże milczenia
promienie załamane na szczytach
dno –

.

IMG_20200617_124116

 

.

o źródło nieba na ziemi
o konstelacje płatków

.

 

IMG_20200623_121656

 

.

nie pytaj czym jest róża Ptak ją może
opowie

 

.

IMG_20200622_104308

 

.
zapach zabija myśli twarz lekkim
muśnięciem starta
kolorze pożądania
kolorze płaczących powiek
brzemienna kulista słodycz
czerwień do wnętrza rozdarta

 

.

IMG_20200609_182842

.

3

róża pochyla głowę
jakby miała ramiona

opiera się na wietrze
a wiatr odchodzi sam

.

IMG_20200614_115134

.

 

nie zdoła wyrzec słowa
nie zdoła wyrzec słowa

im bardziej róża umiera
tym trudniej mówić o róży

.

 

IMG_20200625_114251

 

.

Tak, Kochane Czytelniczki i Drodzy Czytelnicy – co tu kryć, trudno będzie także żyć bez nich przez najbliższe pół roku. Jeszcze kwitną, to prawda, jeszcze cieszą oko, ale to już ostatnie ich tygodnie.

Na szczęście, będąc zapobiegliwą a dobrą gospodynią, zrobiłam im przez lato olbrzymie zapasy portretów z bliska oraz wiele zdjęć grupowych. Kiedy będzie już bardzo smutno, szaro, czarno-biało albo buro, będę miała w czym zanurzyć wzrok i wyobraźnię, a i z Wami się szczodrze podzielę!

.

 

IMG_20200627_193542

 

To złote cudo powyżej, płonące w blasku zachodzącego słońca, to rzeczywiście Lemon Parody – jak trafnie odgadła KC Mama Isi, pisząc w Księdze Gości miłe słówko o bukiecie w zielonym wazonie. Druga – katalogowa – nazwa tej róży to Graham Thomas. 

A jeśli Was interesuje, jakież to jeszcze piękności występują u nas dzisiaj, to proszę bardzo, oto ich imiona – w kolejności pojawiania się: Louise Odier (zdjęcie pierwsze i drugie), dalej – dwa portrety Claire Matin, znów Westerland, potem złocisty Graham Thomas, znów Louise Odier, dalej dwa razy ognisty Westerland, potem schyla ciężką główkę Eden Rose i na koniec – portret w dużym zbliżeniu: prześwietlona słońcem na łososiowo, lecz w istocie żółta Goldfassade. (Z nich wszystkich tylko Eden Rose nie pachnie!)

Kochani Goście, tak licznie wpisujący się do Księgi! – witam tych z Was, którzy pojawili się tu po raz pierwszy (choć, jak rozumiem, bywali już przedtem, tylko nie odzywali się wcale – widocznie nowy system ich zachęcił!). Są to: Babette, marcowaryba, FiliżAnka, AgnieszkaO, madduszka, Magdalena oraz laputańczyk. Dziękuję Wam za miłe słowa i tyle serdeczności!

Katarzyna, także nasz nowy Gośćwpisała do KG wiadomość prywatną – dziękuję, bardzo się cieszę, że strona moja budzi w Tobie takie dobre uczucia i przynosi poczucie spokoju! Wszystkim nam jest on potrzebny w tych dziwacznych czasach. Zachowajmy go więc, niewzruszenie! Co za szczęście, że – wbrew wszystkiemu – możemy się cieszyć pięknem świata i wolnością myśli. 

Anette, Magdalena, Mama Isi i Irys niech zechcą przyjąć podziękowania za sugestie co do Chucherka – zwłaszcza ta od Mamy Isi bardzo mi się przydała. („Ach, pisz, nie oglądając się na żadną tzw.rzeczywistość – na co ona komu w tej postaci?”).

Od razu mi ulżyło!

Dziękuję! – wszystkim!

 

I wszystkich ściskam bardzo serdecznie –

Wasza

MM

 

 

Nowy rok szkolny! Ha!!!

koledzy2

Kochane Uczennice i Drodzy Uczniowie!

A więc – za chwilę zaczynacie!

Trzymam za Was kciuki. I postaram się przez cały rok je trzymać! – no, przynajmniej ten lewy. Albo prawy, na zmianę.

Może być ciężko, wiem. Ale nie traćcie ducha i zapału, dobrze? Wielu – naprawdę wielu! – jest tych dorosłych, którzy nie stracili zdrowego rozsądku, poczucia miary, właściwych manier i rozeznania w tym, co dobre, a co złe. Na nich patrzcie przede wszystkim i od nich właśnie starajcie się uczyć.

Dzięki nim możecie czuć się bezpieczni.

Ci ludzie myślą przede wszystkim o Waszym dobru – o tym, by nikt nie wyrządził Wam krzywdy, nie obrażał Was i nie nękał.  Wiedzą, że najcenniejszym darem, jaki można dać małemu człowiekowi, jest, obok miłości, prawdziwy szacunek.

Życzę Wam, żeby jak najwięcej Waszych nauczycieli rozumiało Was, lubiło i szanowało.

Z wzajemnością, rzecz jasna!

A wtedy wszelkie zewnętrzne trudności, absurdy, zarządzenia i mniej lub bardziej sensowne ograniczenia łatwiej będzie znieść – i Wam, i nauczycielom.

 

IMG_20200822_113338

 

Szanowne Nauczycielki i Nauczyciele,

przyjmijcie ode mnie, oprócz najlepszych myśli na nowy rok szkolny, ten jesienny już bukiet. Jest on w założeniu symboliczny: każdy z tych kwiatów sama wyhodowałam!  Co to za radość, tak troszczyć się i starać, obserwować wzrastanie malutkich roślinek, pomagać w ich rozwoju i doczekać się wreszcie bujnego ich rozkwitu, ku pełnemu pięknu. To całkiem podobnie jak z dziećmi!

Właśnie takiej wielkiej satysfakcji z własnej pracy życzę Wam jak najserdeczniej.

Dobrego roku szkolnego!

 

IMG_20200709_135639

 

A teraz te dwie różyczki oraz kilka odpowiedzi dla osób, które wpisały się do nowej Księgi Gości.

Kochana Kocimiętko, otóż właśnie, ja do niej wpisywać się nie będę – Księga Gości jest tylko dla Was! – a odpowiadać na Wasze pytania będę tak jak teraz oto, we wpisach.  Wiem, poprzedni system był znacznie bardziej swobodny i bezpośredni, ale, jak to trafnie dostrzegł nasz mądry Zgred (dziękuję za zrozumienie!), obsługa tej strony zabierała mi ogromną ilość czasu. A – co tu kryć! – właśnie czasu mam coraz mniej…

Drodzy  Psianko i KrzysztOfie,  no właśnie i mnie tak się teraz wydaje – pewnie długo by trzeba przeczekiwać absurdy rzeczywistości. Istnieje realne niebezpieczeństwo, że one mogłyby przeczekać mnie. Chyba więc wezmę się do roboty! Pogoda sprzyja. Jest chłodniej.

Kochana Buczyno z Gromadką – miło mi było poczytać o Waszej wyprawie na Jeżyce. Dziękuję za nowe Czytelniczki!

Bożence i Rozmarynowi dziękuję za docenienie i pochwały! Dumna jestem z ich powodu – bo znam Wasz niezawodny smak!

Mamo Isi, różę Rambling Rector zachwalam gorąco: obsypana pąkami, cudownie pachnie, słodko, mocno i korzennie, a zarazem świeżo. I rośnie jak szalona! Ukorzeniam kilka gałązek – może coś z tego wyjdzie, a wtedy dostaniesz ode mnie sadzonkę!  (Najtrudniej podobno przechować takie młodziutkie  roślinki przez zimę)

 

IMG_20200607_152637

 

IMG_20200620_112407

 

Spieszę  powitać nowych Gości: Joannę z Kielc, Bebe CMadlenkę i wreszcie Emilkę z miłego sercu Podkarpacia. Cześć i czołem, drogie dziewczyny! Bardzo się cieszę, że mnie odwiedzacie! Zostańcie na dłużej!

A wszystkich starych przyjaciół, którzy wiernie się pojawili po wakacyjnej przerwie, ściskam gorąco i całuję w mądre czółka!

Wasza niezmiennie –

MM

 

Lato odchodzi

IMG_20200626_180802

Fot. MM

 

 

Konstanty Ildefons Gałczyński

KRONIKA OLSZTYŃSKA

 

I.

Gdy trzci­na za­czy­na pło­wieć,
a żo­łądź więk­szy w dą­bro­wie,
znak, że lata zło­te nogi
już  się szy­ku­ją  do dro­gi.

Lato, jak­że cię ubła­gać?
proś­bą jaką, łka­niem ja­kim?
Tak ci pil­no pójść i za­brać
w wa­liz­ce zie­leń i pta­ki?

Pta­ków tyle. Zie­le­ni tyle.
Lato, za­cze­kaj chwi­lę.

 

 

 

IMG_20200622_104711

Fot. MM

 

Kochane Czytelniczki i Drodzy Czytelnicy!

 

Jak przyjemnie jest witać się z Wami po kolejnych minionych wakacjach!

Dziękuję za Waszą stałą tu obecność – mimo przerwy! Co prawda, zgodnie z twardym postanowieniem (dla zdrowia, panie dziejaszku, dla zdrowia!) unikałam komputera i nie zaglądałam tu od czerwca, lecz wierna Administracja zaglądała, dzięki czemu mam teraz sporo miłej lektury. Czytam i uśmiecham się do Was!

Dziękuję także za listy i pocztówki z wakacyjnych szlaków. Dobrze było śledzić w ten sposób Wasze – zwłaszcza  górskie! – wyprawy. Sama spędziłam lato w ogrodzie i lesie, a także na polach, czyli – nie wyjeżdżałam nigdzie, swobodnie za to kontemplując piękno przyrody na własnym terytorium.

Są efekty:

 

IMG_20200626_175957

 

IMG_20200626_180215

 

IMG_20200626_180414

 

IMG_20200626_180321

Fot. MM

 

To nie znaczy, że wciąż padało! – nie, w czerwcu zrobiłam po prostu wielką serię zdjęć podeszczowych i stale się nimi cieszę.

Mieliśmy tu następnie długie okresy pięknej, a nawet nieznośnie pięknej pogody z temperaturami ponad 33 st., toteż zupełnie nie chciało mi się pisać „Chucherka”, zwłaszcza że rzeczywistość światowa i krajowa stała się raczej przytłaczająca i absurdalna, a ja nadal nie wiem, jak niby (i po co) miałabym ją opiewać. Postanowiłam więc, że  przeczekam największe absurdy – zobaczymy, czy mi się to uda! – i dopiero potem napiszę powieść pogodną oraz jak zawsze optymistyczną.

Na razie widzę z nadzieją, że oto dziatwa będzie mogła pójść pierwszego września do szkoły, i to – miejscami – bez maseczek na spragnionych wiedzy ustach (i nosach). To już coś! Życzę Wam, kochani uczniowie i nauczyciele, żeby upragniona normalność wreszcie powróciła.

Przyjemna jaskółka tejże: odkorkowała się lotnicza poczta międzynarodowa – nie we wszystkich jeszcze kierunkach, ale na przykład Japonia poluzowała już pocztowe rygory, dzięki czemu zostałam uszczęśliwiona niespodziewaną przesyłką od japońskiej tłumaczki „Jeżycjady”. Pani Kazuko Tamura, jeszcze nie wiedząc wówczas nic o powstawaniu „Na Jowisza!”, tworzyła równolegle (tak,  to klasyczny Fluid, Błotowijku!) swoje jeżycjadowe kompendium. Ukazało się ono w pięknym wydaniu – oto obwoluta:

 

japo1

 

I tak oto pisze o swej książce pani Kazuko:

japo8

japo9

 

Rozdział ósmy obfituje w zdjęcia Jeżyc, w czym nie ma nic dziwnego, bowiem jego autorka, Tomomi Splisgart, właśnie po przeczytaniu japońskich przekładów „Jeżycjady” postanowiła osiąść na stałe w Poznaniu, w tej właśnie dzielnicy. Wie więc doskonale, jak wygląda Opera, a jak – Rynek Jeżycki, przedstawiła także inne osobliwości, nawet  kulinarne! (są zdjęcia białej kiełbasy, bigosu i uszek w barszczu). Pokazała też japońskim czytelnikom „Jeżycjady”, jak wyglądają szopki bożonarodzeniowe w poznańskich kościołach.

Zuch dziewczyna!

 

japo7

 

japo3

 

japo6

 

japo5

 

japo4

 

Na zakończenie tej odezwy powitalnej dorzucę jeszcze informację, że dokonaliśmy tu pewnych zmian. Otóż dotychczasowe Wasze komentarze pod moimi wpisami zostają  pieczołowicie zachowane w naszym przebogatym archiwum (patrz: dół strony), tak by chętni stale mieli możność się z nimi zapoznać. Natomiast po zlikwidowaniu działu „e-kartki” zyskaliśmy miejsce na utworzenie osobnej, całkiem nowej i świeżutkiej, pojemnej   Księgi Gości, do której od teraz możecie się wpisywać. (Może się zdarzyć, że zmiany – lub część z nich – nie od razu będą widoczne na Waszych komputerach z powodu danych podręcznych przechowywanych w przeglądarce. W takiej sytuacji możecie odświeżać stronę do skutku albo przeczekać!)

Serdecznie Was do Księgi Gości zapraszam!

 

Wasza – żegnająca lato westchnieniem –

Małgorzata Musierowicz

 

 

IMG_20200622_103358AAA

Fot. MM  (ta biała róża pnąca to słynny Rambling Rector – historyczna odmiana od samego Austina:  wspaniale kwitła tego lata! Czerwona piękność, Sowo luba, to Sympatia, a po lewej wspina się winorośl!)

 

Wakacje!

Lavery, Sir John (1856-1941) Girl in a Red Dress Reading by a Swimming Pool

(mal. Sir John Lavery, 1856-1941)

 

 

Pięknego i twórczego lata,

mnóstwa najpiękniejszych książek,

sprzyjającej czytaniu pogody 

i konsekwentnego odpoczynku od komputera

życzy wszystkim –

 

Małgorzata Musierowicz

(po czym znika w  kwiatach, aż do jesieni!)

 

 

IMG_20200609_180501

fot. MM (wnętrze kwiatu ostróżki)

Piwoniowe kraje

IMG_20200609_170708

Wszystkie zdjęcia:  MM

 

Czesław Miłosz

PRZY PIWONIACH

 

Piwonie kwitną, białe i różowe,

A w środku każdej, jak w pachnącym dzbanie,

Gromady żuczków prowadzą rozmowę,

Bo kwiat jest dany żuczkom na mieszkanie.

 

Matka nad klombem z piwoniami staje,

Sięga po jedną i płatki rozchyla,

I długo patrzy w piwoniowe kraje,

Dla których rokiem bywa jedna chwila.

 

Potem kwiat puszcza i, co sama myśli,

Głośno i dzieciom, i sobie powtarza.

A wiatr kołysze zielonymi liśćmi

I cętki światła biegają po twarzach.

 

.

IMG_20200609_170351

.

 

 

IMG_20200609_170508

.

 

 

IMG_20200609_170917

.

 

 

IMG_20200609_171403

.

 

 

 

IMG_20200609_173811

 

 

Japońskie kwiaty

Kono Bairei

 Kōno Bairei (1844 – 1895) – Hortensja

 

 

Poszedłem do kwiatów,

Spałem pod nimi,

Taki był mój wolny czas.

                                      Yosa Buson (1716-1784)

 

 

ohara Ko son

Ohara Koson  (1877-1945  )  – Maki

 

 

Chodź, patrz

Na prawdziwe kwiaty

Bolesnego świata

                                   Matsuo Basho  (1644-1694)

 

 

 

original-1880s-flower-barei-japanese-woodblock_1_dcf74cf71b668c039bbeaecb1f1bec87

 Kōno Bairei (1844-1895) – Fuksja

 

 

Dźwięki milkną,

Kwiaty pachną,

Dzwon zadzwonił wieczorem.

                                                              Matsuo Bashō

 

 

wróbel na kwiat magnolii Ohara Koson

Ohara Koson  – Wróbel na kwitnącej magnolii

 

 

Ciężki wóz

Przejeżdża dudniąc:

Zatrzęsły się piwonie.

                                                              Yosa Buson

 

Kono Bairei pink rose

Kōno Bairei Piwonia

 

 

Świat rozpaczy i bólu.

Kwiaty kwitną

Nawet wtedy.

 

                           Issa Kobayashi (1763-1828)

 

 

(wszystkie wiersze pochodzą z tomu przekładów Czesława Miłosza „Haiku”  – wydawnictwo m, Kraków 1992)

 

 

Czerwiec

IMG_20200602_173221

fot. MM (kolkwicja w rozkwicie)

 

 

 

Beata Obertyńska (1898-1980)

CZERWIEC

 

Balkon, stół  porcelana zielonkawobiała…

Za dziesięć pół do czwartej… To jeszcze za wcześnie!

Jakaś uparta mucha w ciszę się wplątała

I bzyczy nad koszykiem, gdzie się szklą czereśnie.

 

Dno każdej filiżanki niebieskie od nieba

I łyżeczki po brzegi pełne zieloności…

Jeszcze róże  w krysztale poukładać trzeba,

Te zwykłe w moją stronę, tamte w stronę gości.

 

Dobrze. Wszystko gotowe. Już nadejdą wkrótce…

Trzeba jakoś zapełnić te chwile niczyje –

I przestać ustawicznie spoglądać ku furtce…

Każdy się musi spaźniać. Cicho! Czwarta bije!

 

IMG_20200602_174102

fot. MM (Louise Odier)

 

IMG_20200602_174205

IMG_20200529_135025

fot. MM (Claire matin)

 

IMG_20200528_121759

fot. MM ( Goldfassade)

 

Jerzy Liebert (1904-1931)

DOBRY WIECZÓR

 

Pachnie sianem, pomieszanym z wonią łóz,

Wiatr szeleścił, liście pieścił, ścichł,

W srebrze rzeki roztopione srebro brzóz

Srebrzy rzęsy, sięga oczu mych.

 

Śpiew daleki, jak melodia świerszczy – łąk,

Trąca kwiaty, owoc młodych drzew,

Wieczór ciepły, jak stulenie twoich rąk

Z serca gorycz, z czoła zbiera gniew.

 

 

 

IMG_20200530_134313

fot. MM (kolkwicja)

 

 

Józef Czechowicz (1903-1939)

NA WSI

 

Siano pachnie snem

siano pachniało w dawnych snach

popołudnia wiejskie grzeją żytem

słońce dzwoni w rzekę z rozbłyskanych blach

życie – pola – złotolite

 

Wieczorem przez niebo pomost

wieczór i nieszpór

mleczne krowy wracają do domostw

przeżuwać nad korytem pełnym zmierzchu

 

Nocami spod ramion krzyżów na rozdrogach

sypie się gwiazd błękitne próchno

chmurki siedzą przed progiem w murawie

to kule białego puchu

dmuchawiec

 

Księżyc idzie srebrne chusty prać

świerszczyki świergocą w stogach

czegóż się bać

 

Przecież siano pachnie snem

a ukryta w nim melodia kantyczki

tuli do mnie dziecięce policzki

chroni przed złem

 

IMG_20200529_134405

Jessie Willcox Smith

jessie-willcox-smith-the-seven-ages-of-childhood

 

Minął nam Dzień Matki, Kochane Czytelniczki i Drodzy Czytelnicy, nienależycie uczczony, niestety,  bowiem – z powodu wybryku empiku – musiałam utrzymać moje chucherkowe dementi aż do skutku.

Aż przykro!

Ale dementi swój skutek odniosło, wybryk jest już przeszłością, toteż chętnie o sprawie zapomnę, oglądając razem z Wami to, co w sprawie matek (i dzieci!) miała do powiedzenia znakomita malarka i ilustratorka amerykańska, Jessie Willcox Smith (1863-1935). Oto ona:

 

jessie

Portrety dzieci i ich matek stanowią szczególnie dużą część jej wielkiego dorobku twórczego, tak jakby w tych właśnie istotach, w ich wzajemnych uczuciach, w ich niesłychanie mocnym zespoleniu, dopatrywała się pani Willcox Smith, wciąż na nowo,  jakiejś pięknej i frapującej tajemnicy.

 

Jessie_Willcox_Smith_-_The_Newborn_16x20_ognadc__92893.1486481624

 

Cóż za piękne i celne portrety! Co za biegłość! Jaki miły i wdzięczny styl!

Spójrzcie sami, oto mała, staroświecka galeria – w sam raz na czas tuż po Dniu Matki i tuż przed Dniem Dziecka. Z najlepszymi życzeniami dla jednych i drugich!

Niech ta tajemnicza więź, tak znakomicie uchwycona przez malarkę, towarzyszy Wam niezmiennie, teraz i zawsze!

Niech nam żyją Matki i Dzieci!

 

b6c00b316069cd4b247f63a44476ad98

 

 

 

Z serii „Mother’s Day”:

 

d4a3a98684a426bd00376075f909f831

 

unnamed

 

in the

 

fairy

 

8427060721_0b0ce60a48_b

 

 

Dementuję gwałtownie!

Szosta klepka_okladka.indd

 

UWAGA!!! WAŻNE!!!

 

Dzięki informacji od  KC Karoliny dowiedziałam się, że Empik od piątku proponuje klientom przedsprzedaż mojej nieistniejącej jeszcze powieści „Chucherko”. Wyznaczono nawet – tak! – cenę za egzemplarz oraz – to jest najlepsze! – datę premiery! Tę datę, której nie znam jeszcze ja sama, a której wydawnictwo ze mną, tym samym, nie uzgodniło.

 

chucherko_zrzut_empik_1

 

Proszę więc  Czytelników o zachowanie rozwagi i ostrożności!  „Chucherka” jeszcze NIE MA – i nie umiem powiedzieć, kiedy BĘDZIE.

Biedne „Chucherko” musi  po prostu spokojnie poczekać, aż wymyślę je na nowo. Jego akcja  toczyć się miała bowiem właśnie w roku 2020! Zamierzałam pisać tę powieść „na bieżąco” (jak to często mam w zwyczaju), czyli tak, by jej czas pokrywał się z czasem kalendarzowym. Ale nagle nastał okres pandemii i okazało się, że właściwie nic z tego, co już napisałam w „Chucherku”, nie przystaje do nowej rzeczywistości, w której istnieje zakaz bliskich kontaktów i swobodnego przemieszczania się. Niepodobna też pisać o tym żartobliwie, czy zarażać bohaterów wiadomym wirusem; nie miałabym zresztą na to najmniejszej ochoty. Co więcej, czytelnicy, jak sądzę, mieliby jeszcze mniejszą ochotę, by po taką powieść sięgnąć!

Mogę więc tylko zaapelować do Czytelników, by i oni spokojnie poczekali. Zawsze wzdragam się i opieram przed podaniem ostatecznego terminu ukończenia powieści, wiedząc dobrze, jak trudny to proces i jak wiele może być spraw i niespodzianych wydarzeń, które wtargną w rytm mojej pracy. Nie podam więc terminu i tym razem. „Chucherko” będzie, kiedy już na pewno BĘDZIE!

Muszę pomyśleć, jak wybrnąć z tej losowej łamigłówki, potrzebuję czasu i spokoju do pisania.

A kiedy już wymyślę wszystko, kiedy wszystko napiszę, kiedy „Chucherko” nareszcie będzie gotowe – to właśnie tutaj – nigdzie indziej, tylko tutaj! – na mojej stronie autorskiej, w dziale „Aktualności”, pojawi się pierwsza o tym wiadomość.

Pamiętajcie o tym!

 

Wasza –

Małgorzata Musierowicz

Na różowo

IMG_20200517_135642

fot. MM (bez różowy)

 

 

 

Leopold Staff

OGRÓD PRZEDZIWNY

 

W przedziwnym mieszkam ogrodzie,

Gdzie żyją kwiaty i dzieci

I gdzie po słońca zachodzie

Uśmiech nam z oczu świeci.

 

Wodotrysk bije tu dziwny,

Co śpiewa jak śmiech i łkanie;

Krzew nad nim rośnie oliwny

Cichy jak pojednanie.

 

Różom, co cały rok wiernie

Kwitną i słodycz ślą woni,

Obwiązujemy lnem ciernie,

By nie raniły nam dłoni.

 

Żywim rój ptaków, co budzi

Ze snu nas z rannym powiewem,

Ucząc nas iść między ludzi

Z dobrą nowiną i śpiewem.

 

I mamy ule bartnicze,

Co każą w pszczół nam iść ślady

I zbierać jeno słodycze

Z kwiatów, co kryją i jady.

 

I pielęgnujem murawę,

Plewiąc z niej chwasty i osty,

By każdy, patrząc na trawę,

Duszą, jak trawa, był prosty.

 

IMG_20200514_151722

fot. MM (tenże bez różowy)

 

 

IMG_20200522_155951

fot. MM (róża Louise Odier – zakwitła jako pierwsza!)

 

Bolesław Leśmian

 

RÓŻA

Czym purpurowe maki
Na ciemną rzucał drogę?
Sen miałem, ale — jaki? —
Przypomnieć już nie mogę.

Twojeż to były usta?
Mojeż to były dłonie?
Głąb  sadu mego — pusta,
We wrotach — księżyc płonie.

Dni się za dniami dłużą,
Noce — w jeziorach witam…
Kiedy ty kwitniesz, różo?
— »Ja nigdy nie zakwitam«…

— »Ja nigdy nie zakwitam«…
Twójże to głos, o, różo?
Słowo po słowie chwytam,
Dni się za dniami dłużą…

 

IMG_20200522_160101

fot. MM

 

Jarosław Iwaszkiewicz

 

STARY OGRÓD

Te drzewa oliwkowe rozpięte jak harfy.
Liście akantu gęste jak liście łopucha.
Cienie, choć niewysokie. Ni żywego ducha.
Czerwone kwiaty wiszą, szarfy Heleny ze Sparty.

Gęsto w tym starym ogrodzie. Czy to tu pamięci
rozmaite te cienie zgęściły zapachy,
i czy to tylko lat ponikłe strachy
wirują: i w mej głowie tak wszystko się kręci?

Stary ogród się staje młodziutkim ogrodem
i chodzą po nim dawni malarze, poeci,
i marzą coś, i piszą, i śmieją jak dzieci,
ogarnięci na zawsze niepamięci lodem.

A pamięć i niepamięć w starym wirydarzu
to dwa liście, dwa kwiaty, dwa pnie oliwkowe,
to dwa wieńce splecione w sam raz na mą głowę,
to płatki spadające na ręce, na twarze.

 

 

IMG_20200522_155301

fot. MM (kolkwicja z daleka)

 

 

IMG_20200520_130759

fot. MM (kolkwicja z bliska)

 

 

IMG_20200517_140922

fot. MM (nieznany chwaścik)

 

 

 

IMG_20200522_160156

fot. MM (wajgela krzewuszka)

 

 

IMG_20200522_155839

fot. MM (orliki)