Jesienne haiku lunofila

miechunka

fot.: Emilia Kiereś

 

„Haiku nie jest wierszem, nie jest literaturą, jest to skinięcie, półotwarcie drzwi, wytarcie lustra do czysta”.

„Haiku jest wyrazem krótkotrwałego olśnienia, kiedy wglądamy w życie rzeczy”.

„Haiku żąda od nas, aby nasza dusza znalazła swoją własną nieskończoność w granicach jakiejś skończonej rzeczy”.

R.H. Blyth – Historia haiku

(z wstępu Czesława Miłosza do jego Haiku, Wydawnictwo m, Kraków 1992)

 

 

koson ohara

Niebieskie kwiaty w świetle księżyca – japoński drzeworyt barwny, autor: Koson Ohara (1877-1945)

 

Oby temu,

Który tej nocy przynosi kwiaty,

Świecił księżyc.

 

Kikaku (1661-1707)

 

 

shufu-miyamoto-moon-lake-woodblock_1_329b54bd920d9492bbce28eea7218151

Światło księżyca nad jeziorem – japoński drzeworyt barwny, autor: Shufu Miyamoto (1950-)

 

Na mokrych liściach

Jarzenie się

Świateł wioski.

 

Ryota (1707-1787)

 

 

sh koho moonlit sea

Morze w blasku księżyca – japoński drzeworyt barwny, autor: Shoda Koho (1871-1946)

 

Co za księżyc –

Złodziej przystaje

Żeby śpiewać.

Buson (1726-1776)

 

 

herons in reeds koson ohara

Czaple w trzcinach – japoński drzeworyt barwny, autor: Koson Ohara (1877-1945)

 

Łuk nowego księżyca

Nie ma cięciwy.

Dzikie gęsi krzyczą.

 

Gonsui (1650-1722)

 

 

(Wszystkie haiku w przekładzie Czesława Miłosza)

Zagadka kwiatka

bretania 1

 

Kochane Czytelniczki i Drodzy Czytelnicy,

nasza KC Paczka Chusteczek właśnie nadesłała suplemencik do swojego  reportażu, którego fragmenty widzieliście w poprzednim wpisie. Rzecz dotyczy ślicznych kwiatków, z wdziękiem wysianych w sąsiedztwie bretońskich kamieni, murków i płotów, a nawet, jak widzimy – na schodach. Przypuszczaliśmy, że to może być skalnica, lecz byliśmy w błędzie. Autorka zdjęć napomykała o stokrotkach, że niby te kwiatki są do nich bardzo podobne. Ale to chyba nie stokrotki?!

 

Bretania 4

 

Stokrotki przecież mają całkiem inne liście (fot.: Wikipedia):

 

1024px-Bellis_perennis_full_plant

 

Kto by wiedział, co to za bretońska roślinka o listkach jak sztyleciki, niech prędko powie!

 

Bretania 2

 

Skoro zaś jesteśmy wciąż w Bretanii, zerknijmy na jeszcze jeden księżycowy jej krajobraz, ujrzany i niezwykle, odkrywczo i śmiało  namalowany przez  Charlesa Victora Guilloux (1866-1946) – Paysage lacustre au clair de lune (technika: olej na kartonie):

 

guilloux

 

Gładkie, lśniące wody! Wszystko zalane mlecznym światłem. I tak, to prawda: wody jeziora są zawsze o ton jaśniejsze od nieba, które odbijają.

Ech, chyba muszę się przejść nad pobliskie jezioro w lesie. Zatęskniłam. „Zgryzotka” poczeka!

Już mknę!

MM

Nutria w Bretanii!

 

Hisilicon Balong

 

…i w dodatku – z Paczką Chusteczek!

Ależ się cieszy z tej niespodziewanej podróży! Pędzi przez Bretanię z księżycem we włosach i nawet nie wie, jak stosownie wygląda!

Tegoroczne wakacje przyniosły mi niezwykłą podróż na zachodni kraniec Europy  — pisze nasza miła KC Paczka Chusteczek  – i, co najważniejsze, spełniło się moje marzenie o podróżowaniu przez pola i lasy pociągiem. W dodatku jednym z najszybszych jakie istnieją, w końcu TGV to nie byle co!

Ale, ale – oczywiście, korzystając z okazji, wzięłam w podróż obowiązkowo dla kolejowych okoliczności „Nutrię i Nerwusa”, no inaczej być nie mogło!

Sama Bretania piękna, zielona i zdobiona mnóstwem kolorowych i zadbanych ogrodów.

Z całego tego ogromu wspomnę tylko o pięknej wyspie Brehat, która, jak gdzieś przeczytałam, idealnie nadaje się jako inspiracja dla niespełnionych pisarzy! Śliczne domki, piękne kwiaty, połyskujące zatoczki – cuda, cuda!

 

wyspa Brehat

 

I chociaż dla Ani z Zielonego Wzgórza byłoby tam pewnie trochę za ciasno i zbyt tłoczno, domki były tam jednak wyjątkowo urocze, jestem pewna, że byłaby nimi zachwycona!

 

domek Ani

 

O, ja też tak myślę, Paczko Chusteczek miła, czuję też, że i moja Nutria była absolutnie urzeczona tą wyprawą, zwłaszcza że ma tak bliskie i zażyłe związki z księżycem! Tak, ona też jest zapamiętałą Lunofilką! – i pędząc tak przez bretońskie pola, łąki i lasy, mijając lśniące wody i oglądając bretońskie niebo, z pewnością przypominała sobie obrazy Charlesa Victora Guilloux (1866-1946), który tak pięknie malował księżyc nad Bretanią!

Czy mam może przypadkiem jego księżycowe pejzaże w swojej Galerii Lunofila? – zapytacie, Kochane Czytelniczki i Drodzy Czytelnicy. A ja odpowiem: – Ależ oczywiście. I to nie jest żaden przypadek.

I tylko się przez chwilę zastanowię, który z nich dać jako pierwszy, a który – jako ostatni, bo wiadomo, że ten właśnie najlepiej wam zapadnie w pamięć.

Trudny wybór.

Ale dobrze, oto Chaumière bretonne au clair de lune  (chaumière to budynek kryty strzechą):

 

charles-victor-guilloux-chaumière-bretonne-au-clair-de-lune

 

Ależ świeci ta pełnia, co?

 

A tu –  urocza kompozycja  L’allée d’eau:

 

l'allee d'eau

 

I wreszcie – coś dla naszej KC Sowy Przemądrzałej, która na pewno się ucieszy z tego, że księżyc jest na dole obrazka – (swoją drogą, śliczny to i przewrotny pomysł, wyjątkowy zgoła w Galerii Lunofila)  – Clair de Lune:

 

guilloux

 

Paczko Chusteczek, dziękuję za bretoński reportaż, a przede wszystkim  za sprawienie Nutrii takiej podróżniczej radości!

Wszystkich pozdrawiam nieomal lunatycznie (minęła północ) – i idę sprawdzać, jaki to dziś księżyc wisi nad Wielkopolską!

MM

Zorzy polarnej nie widać…

…ale przecież i zwykła noc księżycowa może być zielonkawa –

 

grimshaw1

 

– co udowodnił John Atkinson Grimshaw (1836 –  1893), malując Figure in the Moonlight, a także  sporo innych  romantycznych i księżycowych pejzaży, za które był najbardziej ceniony (wszystkie bardzo mi się podobają!).

Tworzył w czasach królowej Wiktorii, więc nic dziwnego, że reprodukcja tego obrazu znalazła się na okładce wielce wiktoriańskiej, świetnie napisanej  powieści The Dead Secret (autorem jest Wilkie Collins, wyd. Oxford University Press 2008, w serii „Oxford World’s Classics”), która zresztą ukazała się w Polsce pod tytułem Tajemnica mirtowego pokoju (ale, niestety, z wystrojoną damą na okładce).

Niezwykle wprost pasuje ten nocny krajobraz do atmosfery powieści tak tajemniczej i zawikłanej, że nawet taki jak ja stary mól książkowy nie potrafił do samego końca odgadnąć, jak za chwilę potoczy się akcja i jakie będzie jej rozwiązanie.

A tu – inny obraz tego artysty, który włączyłam do swojej kolekcji księżycowej i którym chętnie się z Wami dzielę – Moonlight on the Lake:

 

jezioro księzycowe grimshaw

 

Miłe chwile spędziłam, wyobrażając sobie powieść, która by pasowała do tego seledynowego, świetlistego obrazu, na którym światło aż wibruje, woda jest namalowana po mistrzowsku, a drzewa na pierwszym planie, jak też i te w oddali, zdają się mówić rzeczy intrygujące i zagadkowe.

Wy też spróbujcie!

Mistrz nie lada był z tego pana Grimshawa, który wyglądał niepozornie, tak mianowicie:

 

John_Atkinson_Grimshaw_2

 

Dziwnie przenikliwe ma spojrzenie, prawda?

Nawet czujne, powiedziałabym. A nawet z lekka niesamowite.

Dobrze, że tak dużo malował – zresztą musiał. Miał piętnaścioro dzieci!

 

Ciąg dalszy kolekcji dla Lunofilów nastąpi oczywiście, rzecz to jasna jak księżyc w pełni.

Dobranoc wszystkim!

MM

 

Do szkoły!!! Hura!!!

1wrzesnia2017

Nareszcie się kończą te nudne wakacje, witaj, praco wytężona i noce zarwane, witajcie, klasówki, kartkówki, sprawdziany, wkuwanie na pamięć przylądków świata i elementów przewodu pokarmowego ropuchy, rozgryzanie tajników strukturalnych sejmu międzywojennego i genezy rewolucji przemysłowej w Anglii, pisanie referatów o wojnie secesyjnej i przyrodzie tundry oraz tajgi, o, witajcie, witajcie kolejne miesiące! (konkretnie: dziesięć).

I obyście szybko oraz bezboleśnie minęły.

Tego życzę naszym Kochanym Czytelniczkom i Czytelnikom, a na pamiątkę minionego lata przedstawiam pierwsze z mej wirtualnej kolekcji najpiękniejszych obrazów, poświęconych światłu księżyca.  Zamierzam kontemplować je kolejno z naszymi tutejszymi Lunofilami oraz wszystkimi wielbicielami Piękna – to tak bardzo uspokaja i skłania do łagodnej refleksji.

Oto fragment obrazu „Letni wieczór na plaży” duńskiego impresjonisty, który nazywał się Peder Severin Krøyer (1851-1909) i związany był z grupą artystyczną „Malarze ze Skagen”. To właśnie w miejscowości Skagen na samym krańcu Półwyspu Jutlandzkiego lubił ten dżentelmen mieszkać przez połowę roku i – siedząc ze sztalugami na skraju morza w białym, niepokalanym (jak świadczą autoportrety) ubraniu oraz białym kapeluszu – łapać wrażenie chwili.

 

Kroyer_Skagen

 

Oto chwila kolejna, uchwycona przez pana Krøyera, już innego wieczoru, bo przy wschodzącej złotej pełni:

 

bf0c5acb8bd77b130f28ba0615777de9--beach-paintings-seascape-paintings

 

Żegnaj, piękne lato!

 

Ha! Cóż począć?! (Nic! –  tylko się pogodzić z Nieuchronnym).

Wszystkie Uczennice oraz nawet Uczniów otaczam krzepiącym uściskiem wirtualnym i życzę, żeby wspomnienia z wakacji rozgrzewały ich przez coraz zimniejsze następujące tygodnie.

Ja też ciepło o Was będę myśleć!

Wasza –

MM

PS Wszystkim Nauczycielkom i Nauczycielom, a także PT Rodzicom życzę oczywiście tego samego, co Dziatwie!

Dołączam uściski.

 

Co Zośka widziała

biblioteche-thibaud-poirier-4

(fot. ze str. Pinterest)

Otóż widziała ta nasza wierna KC Zośka (muzykolog, osoba utalentowana, mądra i urocza, pracująca teraz jako bibliotekarka) – jedną z najsłynniejszych bibliotek świata.

Długa Sala Biblioteki Trinity College w Dublinie mieści na swych regałach wiele skarbów. Wśród nich najcenniejszy, wręcz bezcenny, jest cudownie iluminowany manuskrypt średniowieczny: Księga z Kells, czyli Ewangeliarz świętego Kolumby.

 

chrystus kells

 

Ten niezwykłej piękności manuskrypt pochodzi, jak się przypuszcza, z 800 roku po narodzeniu Chrystusa, ale przecież musi to być data umowna: takie cudo wymagało wielu wcześniejszych lat nieprawdopodobnej wręcz, drobiazgowej pracy.

Opactwo w Kells (w hrabstwie Meath w Irlandii), w którym manuskrypt przechowywany był przez większość Średniowiecza, założone zostało na początku IX wieku, w epoce najazdów Wikingów, przez celtyckich mnichów, wywodzących się z klasztoru na wyspie Iona. Ten znów klasztor założył święty Kolumba, w VI wieku po narodzeniu Chrystusa.

Wyspa Iona, leżąca na szlaku wojowniczych Wikingów,  stała się miejscem zbyt niebezpiecznym, więc większość tamtejszych mnichów przeniosła się  do Kells, chroniąc przed rabusiami i przewożąc wśród wielu niebezpieczeństw, walk i pożarów, tę cudowną Księgę.

Spisana po łacinie, na przestrzeni lat bogato iluminowana przez przynajmniej kilku mnichów, Księga z Kells zawiera tekst czterech Ewangelii, a jej 680 pergaminowych kart zdobią misterne celtyckie motywy i inicjały. Tu na przykład spleciono w inicjale dwie litery, A i V (AVE?):

 

inicjał kells AV

 

To jest – jak widzicie – litera M a w niej A i R (MARIA?) :

 

m kells

 

A to – święty monogram XPI (czyli CHRISTI):

 

kells monogram

 

W tym wszystkim nasza KC Zośka chodziła jak zaczarowana, gdyż nie tylko trafiła w swoje środowisko naturalne, ale w dodatku opadło ją ze wszystkich stron Piękno, nagromadzone przez Historię.

Oto jej reportaż – a raczej, niestety, zaledwie jego fragmenty! 

Tu na przykład, prawdopodobnie najstarsza na świecie,  harfa irlandzka z wierzbowego drewna, o 29 strunach  – pierwowzór herbu Irlandii. Legenda głosi, że należała do króla Briana Śmiałego (Brian Boru), władającego   Irlandią od roku 1002 :

 

Irlandia_2017 013

 

Tu –  fragmencik  księgozbioru, w którym  chyba każda książka jest drogocenna. Dołem – przyjemne pulpity do czytania i sporządzania notatek:

 

Irlandia_2017 043

 

Tędy wchodzi się na coraz wyższe poziomy:

 

Irlandia_2017 001

 

A z żabiej perspektywy wygląda to tak:

 

Irlandia_2017 047

 

Wspaniałe, prawda?

Ale nasza Zośka widziała w Irlandii i inne cuda, na przykład witraże w Katedrze Kościoła Chrystusowego w Dublinie:

 

Irlandia_2017 109

 

A ponieważ umie patrzeć, a w dodatku – WIDZI to, co innym może umykać, sfotografowała nawet  (prześlicznie!) refleksy witrażowych szkiełek:

 

Irlandia_2017 110

 

Irlandia_2017 114

 

Irlandia_2017 118

 

Oraz kurz stuleci:

 

Irlandia_2017 112

 

Tak, tak, Kochane Czytelniczki i Drodzy Czytelnicy, stulecia mijają, pajęczyny i kurz pokrywają to, co lśniło złotem, barwą i nowością, a skoro tak bardzo pokryte jest kurzem, wydaje się niektórym naszym nowoczesnym  mądralom dziwnie niepotrzebne, przebrzmiałe, jak najsłuszniej pozostawione w tyle.

Doprawdy?! Ilekroć słyszę lub czytam ich zarozumiałe słowa: „mrok Średniowiecza”, pogardliwe zarzuty:  „cofacie nas do Średniowiecza”, czy też pełne pychy stwierdzenie: „to jest wiek XXI, to nie Średniowiecze”, zdejmuje mnie śmiech pusty, a potem litość i trwoga.

Ludzie Średniowiecza wiedzieli może mniej, niż my wiemy, ale rozumieli o wiele, wiele więcej. O wiele więcej też potrafili zrobić własnymi rękami, a już z całą pewnością do głowy by im nie przyszło otaczanie się brzydotą. Tworzenie blasku Piękna przychodziło im w sposób równie naturalny, jak oddychanie.

Wiedzieli już wtedy to, co później sformułował Norwid: że Piękno kształtem jest Miłości.

 

Irlandia_2017 142

 

I jeszcze kamienny kościółek w Glendalough – czyli w jednym z najważniejszych miejsc religijnych Irlandii. W VI w. św. Kevin założył tu ośrodek monastyczny. To też widziała – i zobaczyła! – nasza Zośka.

Dziękujemy!

 

Savannah

 

drzwi

To najwyraźniej drzwi do ogrodu!

Tędy właśnie wychodziła, żeby się pobawić lub poczytać wśród drzew, mała dziewczynka Mary Flannery O’Connor, która wyrosła na jedną z najwybitniejszych pisarek amerykańskich XX wieku.

Przez pierwszych trzynaście lat swego krótkiego życia mieszkała tu, w tym domu!- i chodziła na msze do pobliskiego kościoła katolickiego.

Dom ten  i kościół odwiedziła, będąc w Savannah,  nasza nieoceniona KC Atena, i wszystko sfotografowała  specjalnie dla nas:

 

dom FO

 

tabl

 

Ta wybitna pisarka była zajadłą czytelniczką już od najmłodszych lat: spojrzcie tylko na to pochylone z uwagą mądre  czoło, na  brwi ściagnięte w skupieniu  – cóż za wyraz powagi na tej małej buzi! Co za koncentracja!

 

Flannery O'Connor

Ciekawe, co też ona czyta.

Może baśnie Grimma?- należały do jej ulubionych lektur.

 

Urządzała sobie w łazience czytelnicze sesje z koleżankami – pisze nasza KC Atena.Siedzialy sobie w wannie, ozdabiały muszlę klozetową kwiatkami i czytając Baśnie Braci Grimm, umilały sobie dnie. Wiadomo, że baśnie wpomnianych braci mogą przyprawić  o nocne koszmary niejednego dorosłego, a co dopiero dzieci. Zabroniono jej chwilowo bawić się z koleżanką z sąsiedztwa.

Ale lubiła też Beatrix Potter. Miło pomyśleć.

 

wanna

 

Krytyczna  mała czytelniczka miała zwyczaj opatrywać swe książki najkrótszymi recenzjami:

 

IMG_2219

 

A tu jest jej dziecięcy księgozbiór (na dolnej półce ustawiono  jej własne dzieła; zauważmy ich okładki, zdobne w motyw pawich piór):

 

ks

 

Ten dom miał szczęście – pisze dalej Atena przez lata był wynajmowany, ale miasto odkupiło go od właściciela. Przywrócono dom  do oryginalnego wyglądu i otwarto  dla takich ciekawskich jak ja.

 Na strychu było wiele pudeł z meblami i rzeczami MFO (czyli Flannery).Oryginalne jej rzeczy są przeplecione czerwonymi wstążkami.

 

 

 

 Laleczka też jest oryginalna, należała do małej Mary:

 

lalka

 

Późniejsze lata spędziła Flannery O’Connor z matką na farmie Milledgeville w  Georgii. Była już ciężko chora (na toczeń rumieniowaty, który ostatecznie ją zabił w wieku 39 lat) i mogła poruszać się tylko o kulach. Ale – z ciałem udręczonym przez chorobę – zachowała wspaniałą wolność ducha. Pisała, czytała, rysowała i malowała.

To jest jej autoportret:

 

self-portrait1953

 

Ta czytelniczka  Beatrix Potter od dziecka lubiła zwierzęta, zwłaszcza  ptaki (jako mała dziewczynka nauczyła swoją kurę chodzenia tyłem!- pokazano je obie w kronice filmowej, można zobaczyć ten filmik na YouTube pod tytułem Do You Reverse?(1932) ).  Na farmie  w Georgii zaczęła hodować ptactwo. Miała tam aż 200 pawi!

 

 

FO

 

„Król ptaków”- pisała o pawiu.  I znalazła dla niego miejsce w swoich książkach.

 

a good

 

Sama była przecie człowiekiem dobrym. Odważnym, dzielnym, mądrym i niezwykłym.

Jest dumą Ameryki; poświęcono jej serie znaczków pocztowych :

 

flannery_stamps_070915688

 

la-et-jc-flannery-oconnor-usps-stamp-20150526

 

Czytajmy jej książki!

 

 

Ateno, dziękuję za relację i zdjęcia, jesteś naszym skarbem!

Uściski od

MM

 

 

Wakacje! Wakacje!

 

beach book

(„Beach book” – malował Charlie Mackesy)

 

Kochane Czytelniczki i Drodzy Czytelnicy, już nam znowu minął rok szkolny! – jak to miło i ładnie z jego strony. Jest to jedna z jego najsympatyczniejszych cech: że mija.

Lada dzień się rozjedziecie. Nie zapomnijcie tylko, że  wypoczywa się najlepiej nie wtedy, kiedy się nic nie robi, tylko wtedy, gdy się robi to, co się lubi!

A wiadomo, co my, mole, lubimy robić najbardziej.

Życzę Wam wspaniałych książek!

Dobrego, radosnego wypoczynku! – wołam jak co roku o tej porze, po czym  ogłaszam przerwę wakacyjną i –

 

RADOŚNIE

ZNIKAM

W LETNIEJ PRZYRODZIE:

 

P1010324

 

Pięknego lata! Do zobaczenia we wrześniu!

                                                                       – Wasza

                                                                             MM

 

P1010556

 

Zwierz jeż

jeż

(fot. DC Alek)

 

Rzeczywiście!

Giętkie pióro Alka opisało sytuację dokładnie i wiernie. Patrz: komentarze pod poprzednim wpisem.

Bardzo miłe to zdjęcie (jeżyk jest taki przedsiębiorczy i sympatyczny!) – zamieszczam je à propos wieczornej rozmowy, choć, przysławszy zdjęcie, nasz Alek (z powodu późnej pory zapewne) jeszcze mi nie odpowiedział na pytanie, czy mogę to uczynić. 

Ale co tam! Mamy dziś dziewiątą rocznicę uruchomienia tej strony, więc coś przyjemnego się moim kochanym Księgowym i Gościom  należy! Mam też nadzieję, że nie zostanę skarcona przez autora zdjęcia. Nie, na pewno nie. Poczciwe z niego chłopisko.

 

Dziewięć lat to niby dużo, ale, z drugiej strony, nie ma się czym ekscytować. „Jeżycjada” ukończyła właśnie lat czterdzieści, to już jest coś. Ale  też się nie ekscytujemy. Ważne, że sporo czasu jesteśmy już razem, Kochane Czytelniczki i Drodzy Czytelnicy, i że dobrze nam ze sobą. Lubimy się!

Bardzo Wam jestem za to wdzięczna!

Byle tak dalej!

 

Jeszcze koniecznie kwiatki dla Was z tej okazji – bo bez nich ani rusz! Fotografowała (pięknie!) nasza KC Ann, a imię róży to Graham Thomas.

 

graham

 

Dzień Księgowego! – Sto lat!

czere

(Zdjęcie zrobiła nasza nieoceniona KC Gio!)

 

Julian Tuwim

CZEREŚNIE

                                Siostrze

 

Rwałem dziś rano czereśnie,

Ciemnoczerwone czereśnie,

W ogrodzie było ćwierkliwie,

Słonecznie, rośnie i wcześnie.

 

Gałęzie, jak opryskane

Dojrzałą wiśni jagodą,

Zwieszały się omdlewając

Nad stawu odniebną wodą.

 

Zwieszały się omdlewając

I myślą tonęły w stawie,

A plamki słońca migały

Na lśniącej, soczystej trawie.

 

[ 19 VI 1917]

 

Za kilka dni minie równo sto lat od chwili, gdy młody Julian Tuwim napisał ten pełen zachwytu wiersz. Chciałam go Wam przypomnieć dokładnie dziewiętnastego czerwca, ale nie wytrzymałam. Mam od Gio tak śliczne i tak stosowne zdjęcie, że skoro tylko się dowiedziałam od Sowy P. o dzisiejszym  Dniu Księgowego, postanowiłam uczcić nim Was i zarazem Wam podziękować.

Kochane Księgowe i Drodzy Księgowi, dziękuję Wam za to, że jesteście ze mną tutaj już od dziewięciu lat i że wciąż się na nowo pojawiacie, że się ze mną tak wiernie przyjaźnicie, że towarzyszycie mi w dobrych i w złych, i nawet w bardzo złych chwilach. Piszecie listy i maile, przysyłacie zdjęcia, zwierzacie się,  wspieracie, pocieszacie, rozśmieszacie, bawicie, dopingujecie, poganiacie do pracy – przecież pewnie by mi się już nie chciało pisać nowych powieści, gdyby nie świadomość, że są tak przez Was oczekiwane!

Dobrze Was mieć!

Dziękuję i ściskam  wszystkich Księgowych!- tych młodziutkich, tych młodych i tych  wiecznie młodych!

Wasza

MM