Dzień Bibliotekarzy

IMG_20200506_163357

 

Najmilsze wiosenne kwiatki – dla Was, Przyjaciele książek, czytelników  i pisarzy!

Nie zapominamy o Was nawet wtedy, gdy biblioteki są zamknięte.  Tak wiele Wam zawdzięczamy!

Na dowód – mały kawałek mojej książki „Na Jowisza” – fragment hasła „Biblioteka Raczyńskich”:

 

 Oniemiałam z zachwytu natychmiast
po pierwszym wejściu do tej biblioteki. Zdawało mi się,
że od wszystkich książek naraz bije ciepły blask. W mnogości
ciasno wyładowanych regałów było coś nieopisanie kuszącego,
magnetycznego, a zrazem – kojącego i napawającego
pewnością oraz poczuciem bezpieczeństwa. Jakby się człowiek
znalazł w fortecy!
Książki były schludnie i z szacunkiem obłożone w czysty,
szary, szorstki papier pakowy, każda miała na grzbiecie
jaśniejszą nalepkę z symbolami i numerkami wypisanymi
ręcznie, ładnie – piórem i granatowym atramentem.
Wyglądały tajemniczo i zarazem apetycznie.
Początkowo byłam onieśmielona tym cudownym
nadmiarem, nie wiedziałam, co mam wziąć do pierwszego
czytania, ale miła pani bibliotekarka zaraz mi pomogła,
wypytała, zatroszczyła się i usadziła przy stoliku ze stosem
książek do spróbowania. I przepadłam!
Odtąd spędzałam tam wszystkie wolne popołudnia.
Musiałam dotrzeć na Armii Czerwonej sama,
mijając zbombardowane domy, których wciąż jeszcze
nie odbudowano, i puste miejsca, z których już uprzątnięto
gruzy. Bywało mi trochę straszno, ale raczej z powodu
ciemności, która tak szybko zapadała.
Na szczęście moja czytelnia znajdowała się niedaleko
od ulicy Kościuszki, za drugim narożnikiem. Światło i ciepło,
błoga słodka cisza i powitalny uśmiech pani bibliotekarki – to
czekało na mnie na końcu ciemnej przeprawy. Wkraczałam tam –
i roztapiałam się ze szczęścia.
Większość tego księgozbioru pochodziła jeszcze sprzed wojny –
książki różniły się od tych, które można było dostać w księgarniach
lub wypożyczyć w szkolnej biblioteczce. Były rozkosznie zużyte,
przyjemnie pożółkłe, grube, aksamitnie miękkie w dotyku i mile
pachnące czymś nieznanym. Kiedy się je czytało, miało się wrażenie
obcowania ze światem dziwnie stałym, pewnym, z czymś, na czym –
czułam to! – można się zawsze oprzeć.
A rzadko miewałam to wrażenie w rzeczywistości.
Książki okazały się niezawodnym przejściem do lepszego świata.
Popadłam w nałóg uciekania tam przy każdej okazji i bardzo szybko
literatura stała się dla mnie przestrzenią prawdziwej wolności.
Po jakimś czasie zaczęłam zabierać tam ze sobą braciszka,
bo żal mi było, że cieszę się czymś bez niego. I tak staliśmy się
oboje wiernymi gośćmi czytelni dla dzieci. A wychodząc przed
jej zamknięciem, wypożyczaliśmy sobie jeszcze po dwie książki
do domu. Po dwie dlatego, że więcej nie wolno było.

 

Tamtej  niezapomnianej pani bibliotekarce i wszystkim innym bibliotekarzom, których dane mi było spotkać – wielkie podziękowanie!

MM

Za zielone, żółte i fioletowe!

IMG_20200506_161649

   fot. MM

 

 

Gerard Manley Hopkins (1844-1889)
PSTRE PIĘKNO

 

Za wszystko, co pstrokate, chwała niech będzie Panu –
     Za niebo wielobarwne jak łaciate cielę;
          Za grzbiety pstrągów, różem nakrapiane w cętki;

Za skrzydła zięb; żar szkarłatny rozłupanych kasztanów;
     Za ziemię w działkach, w kawałkach – za ugór i za zieleń;
          I za rzemiosło wszelkie, jego narzędzia i sprzęty.

Wszystkiemu, co nadmierne, osobliwe, sprzeczne,
     Rzeczom pstrym i pierzchliwym (któż wie, jak to się dzieje?),
           Wartkim i wolnym, słodkim i słonym, mocnym i miękkim,
On wciąż początek daje, Ten, czyje piękno jest wieczne:
                           Jemu niech będą dzięki.

(przekład: Stanisław Barańczak)

 

 

IMG_20200506_130156

    fot. MM

 

 

Gerard Manley Hopkins

PIED BEAUTY

 

Glory be to God for dappled things—
For skies of couple-colour as a brinded cow;
For rose-moles all in stipple upon trout that swim;
Fresh-firecoal chestnut-falls; finches’ wings;
Landscape plotted and pieced—fold, fallow, and plough;
And all trades, their gear and tackle and trim.

All things counter, original, spare, strange;
Whatever is fickle, freckled (who knows how?)
With swift, slow; sweet, sour; adazzle, dim;
He fathers-forth whose beauty is past change:
Praise Him

 

IMG_20200505_132914

Fot. MM

Drzewa majowe

IMG_20200503_105714

fot. MM

 

Robert Frost

DRZEWO ZA OKNEM

 

Drzewo za oknem, drzewo zaokienne:

Dzieli nas szyba, kiedy noc nadchodzi,

Lecz niech zasłona nigdy nie odgrodzi

Ciebie ode mnie.

 

Głowo snów pełna, podźwignięta mgliście

Wzwyż, rozwichrzona prawie jak obłoki,

Nie zawsze głoszą jakiś sens głęboki

Szumne twe liście.

 

Jednak – widziałem cię w burzliwe noce;

A ty, jeżeliś widziało mnie we śnie,

Wiesz, że mną także targają boleśnie

Nieznane moce.

 

Dwie nasze głowy jednym chwytem zręcznym

Zetknęło z sobą pomysłowe Fatum:

Twoją – zajętą zewnętrznym klimatem,

Moją – wewnętrznym.

 

(przełożył Stanisław Barańczak)

 

 

IMG_20200503_105742

fot. MM

 

Robert Frost

TREE AT MY WINDOW

 

Tree at my window, window tree,
My sash is lowered when night comes on;
But let there never be curtain drawn
Between you and me.

Vague dream head lifted out of the ground,
And thing next most diffuse to cloud,
Not all your light tongues talking aloud
Could be profound.

But tree, I have seen you taken and tossed,
And if you have seen me when I slept,
You have seen me when I was taken and swept
And all but lost.

That day she put our heads together,
Fate had her imagination about her,
Your head so much concerned with outer,
Mine with inner, weather.

 

IMG_20200424_175755

fot. MM

 

Wiwat maj!

 

IMG_20200428_100209

Pięknego świętowania!

A czy znacie pełny tekst tego mazurka?

Oto on, w całej swej krasie:

 

Witaj majowa jutrzenko,
Świeć naszej polskiej krainie,
Uczcimy ciebie piosenką,
Która w całej Polsce słynie.

Witaj maj, piękny maj,
U Polaków błogi raj.

Witaj dniu trzeciego maja,
który wolność nam zwiastujesz.
Pierzchła już ciemiężców zgraja.
Polsko, dzisiaj tryumfujesz!

Witaj maj, piękny maj,
U Polaków błogi raj.

Nierząd braci naszych cisnął,
Gnuśność w ręku króla spała,
A wtem trzeci maj zabłysnął –
I nasza Polska powstała.

Witaj maj, piękny maj,
Wiwat wielki Kołłątaj!

Ale chytrości gadzina
Młot swój na nas gotowała,
Z piekła rodem Katarzyna
Moskalami nas zalała.

Chociaż kwitł piękny maj,
Rozszarpano biedny kraj.

Wtenczas Polak z łzą na oku
Smutkiem powlókł blade lice
Trzeciego maja co roku
Wspominał lubą rocznicę.

I wzdychał: Boże daj,
By zabłysnął trzeci maj!

Na ustroniu jest ruina,
W której Polak pamięć chował,
Tam za czasów Konstantyna
Szpieg na nasze łzy czatował.

I gdy wszedł trzeci maj
Kajdanami brzęczał kraj.

W piersiach rozpacz uwięziona
W listopadzie wstrząsła serce,
Wstaje Polska z grobów łona,
Pierzchają dumni morderce.

Błysnął znów trzeci maj
I już wolny błogi kraj!

Próżno, próżno, Mikołaju
Z paszcz ognistych w piersi godzisz,
Próżno rząd wolnego kraju
Nową przysięgą uwodzisz.

To nasz śpiew: wiwat maj!
Niech przepadnie Mikołaj!

O zorzo trzeciego maja!
My z twoimi promieniami
Przez armaty Mikołaja
Idziem w Litwę z bagnetami.

Wrogu, precz! Witaj maj
Polski i litewski kraj!

23 kwietnia 1831, Kałuszyn

 

 

 

Co dwie głowy, to nie jedna!

Jowisz_duo_uo

fot: Bartłomiej Kiereś

 

Kurier nareszcie przybył i przywiózł egzemplarze autorskie! Starsza głowa i młodsza głowa, usatysfakcjonowane, oglądają, smakują i rzucają sobie porozumiewawcze spojrzenia.

– Ho, ho, kawał księgi, panie dziejaszku! Pięknie wyszło, pięknie! – powtarza starsza głowa, jak zwykle entuzjastyczna, a młodsza, ta bardziej zrównoważona, wyraża spokojne zadowolenie.

Dziękujemy wydawnictwu Egmont z Warszawy, pani redaktor Agnieszce Betlejewskiej, która prowadziła książkę aż do końca, a szczególnie pani redaktor Annie Czech, bez której „Na Jowisza”  pewnie by wcale nie było. Pani Anna  zaprosiła nas kiedyś do współpracy, proponując początkowo, byśmy stworzyły wywiad-rzekę. Ta myśl średnio nam się spodobała, bo o cóż w takim wywiadzie miałaby pytać wieloletnia córka swą wieloletnią matkę, zwłaszcza że w ogóle się nie rozstają i wszystko o sobie wiedzą? Najpierw więc odmówiłyśmy, ale następnie nam pomysł przeewoluował, zaś pani Anna Czech się do niego zapaliła. Bardzo jej za to jesteśmy wdzięczne i jakże mile wspominamy jej fachowość, rzeczowość, polot, dowcip i inteligencję oraz pełne zrozumienie, z jakim się spotkałyśmy.

Pomysł takiego jeżycjadowego kompendium chodził nam po głowach od dłuższego czasu i Emilia, systematyczna oraz metodyczna jak zwykle, zaczęła prowadzić obszerny skorowidz haseł jeżycjadowych, doprowadzając je do liczby zawrotnej (ponad 500!), z czego do książki zmieściło się zaledwie 130 z kawałkiem. Hasła następnie rozwijałam ja, a w tym czasie Emilia to przekopywała się przez nasze wielkie rodzinne archiwum, to znów biegała z aparatem po Jeżycach i robiła śliczne zdjęcia, to wreszcie tworzyła mapę miejsc jeżycjadowych. Tę mapkę zgrabnie opracowała świetna graficzka, pani Anna Pol (jej dziełem jest zakomponowanie całego dostarczonego przez nas materiału i oprawa graficzna „Na Jowisza!”) i uważamy, że to jest clou naszej książki.

Cieszymy się bardzo i serdecznie zapraszamy do lektury!

Czeka Was sporo miłych niespodzianek!

Uściski załącza –

Wasza

MM

 

Jowiszowy Przeciek nr 4

Kazimierz_Trak_str

 

 

Dzień dobry po Świętach, Kochane Czytelniczki i Drodzy Czytelnicy!

Uśmiecha się do Was, powściągliwie lecz ciepło, zacny pan Kazimierz Trak, mąż Gizeli z „Kalamburki”, a pierwszy znany Wam lokator mieszkania przy ulicy Roosevelta 5.

W tej chwili właśnie pan Kaziu, z charakterystycznym dla siebie niezmąconym spokojem, przelatuje przez tryby maszyny, multiplikującej jego oblicze. Wiem to na pewno, bo przysłano mi z wydawnictwa Egmont zdjęcia, ukazujące proces drukowania książki „Na Jowisza!”.

 Oto one:

 

92659163_1896280337173864_8011743891294257152_o

 

Po lewej stronie pana Kazia widnieje mapka, zamieszczona w japońskim wydaniu jednej z jeżycjadowych powieści, a towarzysząca w „Na Jowisza” hasłu KAZUKO TAMURA (widać je poniżej):

 

92871285_1896280493840515_728835905518829568_o

 

Widać na zdjęciach nawet fragment owej maszyny drukarskiej, która, jak się okazuje, nie ma zbyt wielu trybów, a składa się głównie z eleganckich przycisków:

 

92929704_1896280210507210_2742471888490987520_o

 

Coś jeszcze, z rzeczy już apetycznie wydrukowanych: wyklejka na wewnętrzną stronę okładki! Bardzo pomysłowo wykorzystano to miejsce dla przejrzystej a dokładnej mapki, wykonanej przez panią Annę Pol, której dziełem jest opracowanie graficzne całości książki.

Naprawdę świetna to będzie pomoc w zwiedzaniu Poznania, a zwłaszcza Jeżyc!

 

92654338_1896280247173873_6815739204669014016_o

 

I, rzecz jasna, drukuje się także okładka! Oto ona:

 

92368900_1896280200507211_6403840442139410432_o

 

W tym stanie rzeczy pozostaje nam tylko spokojnie czekać do drugiego tygodnia maja. Co prawda epidemia trwa, księgarnie zamknięte, ale można przecież bez obaw o zdrowie sprowadzać sobie książki za pomocą internetu!

A w ogóle – przecież kiedyś będzie lepiej, no nie?

Uściski!

Wasza

MM

 

Niedziela Palmowa

palemka2020

Fot. MM

 

Leopold Staff

RANEK NIEDZIELNY

 

W niedzielnym słońcu poranka

Drogi są cichsze i pustsze.

Świat zda się we śnie widziany

Jakby odbity był w lustrze.

.

Urokiem świętej godziny

Ziemia się w zjawę przemienia

I błękit boski przepaja

Czarowna nicość marzenia.

.

Na łąki, pola, na gaje,

Na chaty z sady niskiemi

Spływa anielska pogoda

I pokój ludziom na ziemi.

.

Czy mi się zdaje, że widzę

Stojąc na wzgórza wierzchołku,

Że z palmą w ręce ktoś w dali

Jedzie na małym osiołku?

 

***

Czekamy!

Wielkanoc  już blisko!- nabierzmy otuchy!

Niech to będą – mimo wszystko – piękne i prawdziwe Święta!

Najserdeczniej tego życzę Wam wszystkim i  nam wszystkim –

Wasza

MM

Pamiętam

Vom 15. bis 19. November 1980 besuchte Seine Heiligkeit Papst Johannes Paul II. die Bundesrepublik Deutschland. Auf Einladung von Bundespräsident Karl Carstens hat der Papst seinen pastoralen Besuch mit einem offiziellen in Bonn verbunden. Am 15. November gab der Bundespräsident einen Empfang zu Ehren Seiner Heiligkeit auf Schloß Augustusburg in Brühl bei Bonn. Dort führte Papst Johannes Paul II. auch ein Gespräch mit Bundeskanzler Helmut Schmidt. Gleichzeitig traf Bundesaußenminister Hans-Dietrich Genscher mit Kardinal-Staatssekretär Casaroli zusammen. Im Anschluß an den offiziellen Teil begab sich der Papst auf den Bonner Münsterplatz, um dort eine Ansprache zu halten. Ferner bestand der pastorale Teil aus Besuchen in Köln, Osnabrück, Mainz, Fulda, Altötting und München. In allen diesen Städten hielt Papst Johannes Paul II. die Heilige Messe. Eigentlicher Anlaß seines Aufenthaltes in der Bundesrepublik war der 700. Todestag von Albertus Magnus (1193-1280), dessen Grab der Papst in Köln besuchte. Bundespräsident Karl Carstens und Papst Johannes Paul II. auf Schloß Augustusburg in Brühl.

 

„Jeden drugiego brzemiona noście” – to zwięzłe zdanie Apostoła jest inspiracją dla międzyludzkiej i społecznej solidarności. Solidarność – to znaczy: jeden i drugi, a skoro brzemię, to brzemię niesione razem, we wspólnocie. A więc nigdy: jeden przeciw drugiemu. Jedni – przeciw drugim. I nigdy „brzemię” dźwigane przez człowieka samotnie. Bez pomocy drugich. Nie może być walka silniejsza nad solidarność. Nie może być program walki ponad programem solidarności. Inaczej – rosną zbyt ciężkie brzemiona. I rozkład tych brzemion narasta w sposób nieproporcjonalny.

Fragment z homilii Jana Pawła II wygłoszonej podczas Mszy świętej  w Gdańsku, 12 VI 1987

 

 

Frank-Brangwyn-painting-6390

mal. Frank Brangwyn (1867-1956) – Stacja V

 

Z Lipinek

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

fot. Piotr Popielarz

 

Przeglądałam sobie, tak jak lubię, ogromne galerie malarstwa w internecie, skupiając się tym razem na obrazach Drogi Krzyżowej.

Nagle pośród znanych arcydzieł – tu Andrea Mantegna, tu Pieter Bruegel – pojawiła się ta oto wzruszająca stacyjka, rzeźbiona w drewnie i pięknie pomalowana – i już wiedziałam, że muszę Wam ją pokazać.

Chciałam obejrzeć pozostałe stacje – są równie piękne! – chciałam też poznać autora, ale go nie znalazłam, jest zapewne anonimowy. Trafiłam jednak na elipinki.pl i dowiedziałam się, że autorem zdjęć całej Drogi Krzyżowej z zabytkowego kościoła jest Piotr Popielarz, będący zarazem twórcą tej ciekawej strony.

Pan Piotr Popielarz opowiada o swoich Lipinkach, położonych w Beskidzie Niskim – o ich przyrodzie i  architekturze, o okolicach i ludziach, o ich dniu dzisiejszym i ich historii.

Ciekawa to historia! Od roku 1530 na ziemiach okolicznych mieli prawo osiedlać się Łemkowie i Wołosi, a to na mocy zezwolenia królewskiego (zacytowanego niemal w całości na stronie), opatrzonego taką oto pieczęcią:

 

herb17d

 

Łemkom poświęcono na stronie Lipinek sporo uwagi, jest nawet szczegółowy artykuł o tradycyjnych strojach łemkowskich, które tak oto wyglądały:

 

lemkowie

 

I wreszcie jest dział poświęcony starym fotografiom – dużo ich, mieszkańcy Lipinek najwyraźniej chętnie odpowiedzieli na apel pana Popielarza! A wśród nich jedno zwłaszcza, chyba najstarsze – pochodzi z roku 1930 – przykuwa uwagę. To właśnie:

 

stare-zdjecia2

Patrzę na miłą i zacną twarz tego wąsacza i myślę sobie, że to chyba ktoś taki właśnie mógł wyrzeźbić tę piękną Drogę Krzyżową dla kościoła w Lipinkach.

Prawda?