Maj – miesiącem książki, ale…

IMG_7822a

 

…ale kwiecień chyba jeszcze bardziej, przynajmniej dla naszej KC Ateny. (Zdjęcie powyższe wykonała Adminka).

Zanim wyjaśnię rzecz  bliżej, przypomnę Wam  wiersz Mariana Hemara:

 

Nauczyciel, co stokroć naukę powtórzy

I jeszcze cierpliwego spokoju nie straci,

Wierzyciel niepamiętny, kto mu dług odpłaci,

Przewodnik wszystkich przygód i każdej podróży.

Przyjaciel twej młodości i szkolny kolega,

wróżbita, który prawdy nieprzekupne wróży

I Siostra Miłosierdzia, gdy ci co dolega,

Zawsze czujna, na każde skinienie gotowa

Czy noc głucha, czy gorzka samotność poranka –

Ostatnia miłość twoja i pierwsza kochanka,

I towarzyszka życia. Książka. O niej mowa.

 

(wiersz Dla Polskiej Fundacji Kulturalnej

z tomu Kiedy znów zakwitną białe bzy – WL 1991)

 

Ten kochający książki polski  poeta, pisarz, tłumacz Szekspira i Horacego, wreszcie  żołnierz, Marian Hemar urodził się w roku 1901 we Lwowie, tam też na uniwersytecie Jana Kazimierza studiował medycynę i filozofię. Po roku 1925 pracował i tworzył w Warszawie, wraz z Julianem Tuwimem i Janem Lechoniem. Po wybuchu II Wojny Światowej przedostał się do Rumunii (wraz z poetą Kazimierzem Wierzyńskim!) i w latach 1940-1941 walczył w Samodzielnej Brygadzie Strzelców Karpackich,  w Palestynie i Egipcie (m.in. pod Tobrukiem). Na rozkaz generała Sikorskiego został przeniesiony do Londynu, gdzie przydzielono go do Ministerstwa Informacji i Dokumentacji. Nigdy nie wrócił do Polski. Jego utwory były objęte cenzurą PRL. Zmarł pod Londynem w roku 1972.

Kilka lat przed Hemarem, w roku 1896, urodził się także we Lwowie Józef Wittlin, poeta, eseista, tłumacz m.in. Odysei i poezji Rainera Marii Rilkego. W roku 1915 Wittlin zdał maturę w gimnazjum klasycznym we Lwowie, po czym w Wiedniu studiował germanistykę, romanistykę i historię sztuki. Od roku 1919 mieszkał i tworzył w Warszawie. Za przekład Odysei otrzymał w roku 1935 nagrodę polskiego PEN Clubu. Jego powieść Sól ziemi była w roku 1939 przedstawiona do Nagrody Nobla. Wybuch wojny zastał go we Francji, skąd w roku 1941 wyjechał do USA. Zamieszkał w Nowym Jorku i w latach 1941-1943 współredagował – wraz z Janem Lechoniem i Kazimierzem Wierzyńskim – ukazujący się w Ameryce „Tygodnik Polski”. Nigdy nie wrócił do Polski, gdzie jego utwory celowo poddano zapomnieniu. Zmarł w Nowym Jorku w roku 1976.

W roku 1955 ukazał się w Ameryce tomik „Siedem lat chudych” Mariana Hemara i pewnie z tej okazji poeta odbywał tam spotkania autorskie.

I w tym punkcie właśnie wkracza z rozmachem do dzisiejszego wpisu  piękna i dzielna Superdziewczyna o wielkiej szopie bujnych loków i ślicznym uśmiechu, czyli mieszkająca w Chicago młoda emigrantka, żeglarka, sportsmenka, słowem – Kochana Czytelniczka Atena,  żywo obecna na tej stronie niemal od samego początku.

Atena kocha książki i tęskni za Polską. Nic dziwnego więc, że jej mieszkanie wypełnione jest wypchanymi po brzegi regałami, a ona sama z upodobaniem odwiedza księgarnie, a już zwłaszcza antykwariaty, w tym – internetowe. Kiedy spotkała się tu przed paru laty z wierszami Kazimierza Wierzyńskiego, natychmiast zamówiła w takim amerykańskim antykwariacie tomik jego wierszy.

Przysłano jej… – uwaga! dosłownie za grosze!… – pierwsze wydanie jego poezji! A kiedy tomik otworzyła, ujrzała na stronie tytułowej zamaszysty, odręczny podpis (wiecznym piórem uczyniony) – KAZIMIERZ WIERZYŃSKI! Pokazałam tu zdjęcia tej książki, w jednym z dawniejszych wpisów szóstkowych, i bardzo wszyscy byliśmy tym antykwarycznym skarbem podekscytowani, ale nie wiedzieliśmy jeszcze, co naszej Bogini  przyszłość szykuje.

Atena tak się zachwyciła wierszami Wierzyńskiego, że niebawem zamówiła sobie kolejny ich tom – chyba były to „Krzyże i miecze”.  Nie pamiętam już, czy zwróciła się do tego samego antykwariusza, czy do innego zgoła, w każdym razie…  znów przysłano jej (i znów za grosze!) pierwsze wydanie (a pamiętajmy, że dla prawdziwych bibliofilów pierwsze wydania to skarb!) tego tomiku, i – znów z autografem Kazimierza Wierzyńskiego!

To było szalenie podniecające i doprawdy wyglądało na jakieś cudowne zrządzenie Losu, a sama Atena – wręcz na jego wybrankę i prawdziwe dziecko szczęścia, ale to było jeszcze nic, bo oto nastał kwiecień  roku bieżącego i nasza Atena zapragnęła posiadać tomik Hemara.

I co?

Oto fragment jej maila i zdjęcia:

 

Zamówiłam Hemara, Siedem lat chudych, przyszło dzisiaj, do pracy, wrzuciłam paczkę do bagażnika.
Dopiero w domu otworzyłam i proszę zobaczyć co za cacko mi się trafiło.
Książkę zamówiłam 27 kwietnia, 60 lat później, poczułam się jak w „Kwadransie” :)

 

hemar 1

 

Ale to jeszcze nic! Bo oto, na kolejnej stronie, wpisał się Józef Wittlin!

 

hemar 3

 

A tuż obok strony tytułowej dedykację dla pana Franka napisała gwiazda przedwojennego polskiego kina, aktorka, która w roku 1939 przedostała się, uciekając przed wojną, do Ameryki i pozostała tam na długie lata (by na koniec życia dopiero, w roku 1970, powrócić do ojczyzny) – Jadwiga Smosarska!

 

hemar 2

 

I takie oto niesłychane antykwaryczne cacko, które na aukcjach bibliofilskich w kraju osiągnęłoby na pewno zawrotną cenę, dostaje nasza Atena na pierwsze zamówienie!

Tak też myślałam – pisze Atena w odpowiedzi na mój entuzjastyczny list – że to było jakieś spotkanie autorskie, nawet próbowałam znaleźć jakieś informacje na ten temat, niestety bez powodzenia.
Ludzie odchodzą, a spadkobiercy, często już nie mówiący po polsku albo też nie umiejący czytać kursywą (tutaj już nawet nie uczą dzieci tak pisać) nawet nie wiedzą, jakie mają skarby pod ręką, albo też uważają książki za „zajmowaczy miejsca w domu”.
Może zrobię jakieś ogólne zdjęcie książki. Muszę napisać, że kosztowała grosze wręcz.
Tak, chyba mam szczęście :). Tak, Bóg mi daje radości.
A w opisie antykwarycznym było zaznaczone, że książka jest podpisana przez właściciela, he he, pan Franek tam nic nie napisał.

Tu wklejam jeszcze zdjęcie ogólne tomiku – właśnie je Atena dosłała:

atena

 

 

No cóż, Ateno luba, ta próba racjonalnego objaśnienia cudu nie wydaje mi się wystarczająca. Moim zdaniem po prostu dostajesz z niebios regularne wytyczne do dalszych działań. Ty chyba musisz się zająć wyszukiwaniem polskich pamiątek literackich w amerykańskich antykwariatach. I ocalić, co się jeszcze da, zanim jakiś nieuk wrzuci to wszystko – och, och! Zgroza! – do pieca.

Czekam na dalsze wieści!

MM

 

Witaj, majowa jutrzenko!

IMG_7769a

Ta przyroda! – no, popatrzcie tylko, ona wie jak się ubrać stosownie do okazji, i to od samego rana!

Jakie piękne mamy święta, prawda?

Jaki piękny mamy maj!

Jakie piękne mamy wiersze o maju!

Przeczytajcie – i zaraz potem koniecznie wyjdźcie na spacer! Najlepiej do lasu, ale ogród też może być, a jak nie, to choćby park albo i skwerek.

Jeszcze trochę – i już będzie po wiośnie. Łapcie ją!

 

Kazimierz Wierzyński (1894-1969)

 

KANTYCZKA

 

Chwalcie łąki umajone,

Góry, doliny zielone,

Wielki kościół pod obłokiem,

Brzozową ziemię musującą sokiem,

Drzewa, co na Zielone Świątki

Sprzątają w gałęziach, robią porządki,

I astry i cynie i pierwsze petunie

Gdy rankiem biegną na pierwszą komunię,

I zgiełk w ogrodzie i tumult w warzywach,

W rzodkiewkach, marchewkach, a także w pokrzywach,

Czerwone ptaki, złociste trzmiele,

Radość wszelkiego stworzenia,

I wiatr na dzisiaj i na niedzielę,

Unisono istnienia.

 

 

(z tomu „Korzec maku”, Londyn 1951)

 

 

Zdjęcie: Emilia Kiereś

„Te rozkwitłe świeżo drzewa…”

ogrod1

Na prośbę KC Beaty – dokumentacja faktu, że ogród jest wysprzątany, nawieziony i w apogeum kwietniowym (drzewo pierwsze z lewej to cudowna aromatyczna śliwka sierpniowa o wciąż nieodgadnionej nazwie, po prawej – pyszna fioletowa renkloda; na pierwszym planie widać fragment kolekcji bzów, za nimi – ostrokrzew w szpalerze) i że nareszcie, miast krzątać się z łopatą lub grabiami, mogę siedzieć nad „Ciotką Zgryzotką”! Praca idzie dobrze i szparko.

Kiedy się zrobi cieplej, przeniosę się pod wielką lipę (rośnie za prawą krawędzią obrazka), bo lipy dają najlepszy cień!

Pies wiernie mi towarzyszy, od czasu do czasu kładąc łeb na mych kolanach albo ucinając sobie słodką drzemkę w trawie, czy też chrupiąc kolejnego ślimaka.

 

Czy jest ktoś, kto nie lubi takiej chłodnej, miłej wiosny????!!!!

Niech się lepiej nie przyznaje!

Uściski znad roboty od –

MM

 

(Fotografowała Adminka, z okna mojego pokoju).

Na polach

krzyżanowski

 

Ten pejzaż (Chmury, 1906, olej na desce) machnął wspaniały polski malarz Konrad Krzyżanowski (1872-1922).

Przypomniał mi się ten obraz, kiedy jechałam dziś sobie przez wietrzne pola w mojej okolicy. Dostrzegłam tylko trochę więcej zieleni, i trochę żywszej – ale kolor zoranej, oczekującej ziemi był właśnie taki: brązowawy, piaszczysty, z lekka oliwkowy.

Szalone niebo! A w nim skowronki.

„Jakże to można być ptakiem!”

Znów się pewnie zdziwi nasza miła KC, szóstoklasistka Zuzia12, że  na widok skowronka wyskoczył mi z pamięci kolejny wiersz – ale przecież po to właśnie (między innymi!) istnieją wiersze, by  pomagać w najpełniejszym wypowiadaniu stanów ludzkiego ducha.

 

Kazimierz Wierzyński (1894-1969)

NUTA O PTAKACH

 

Powietrzem natchnione kości

Ruszają piórami w pogórzu,

Jak lekko na wysokości

W niebieskim ślizgać się kurzu.

 

Świtem, jak igłą zakłutą,

Wdziobać się w obłok puszyście,

O, cienka wysoka nuto

Chwiejąca się w ametyście!

 

Kropeczko w niebie cieknąca

Śmigłym, powiewnym zygzakiem!

Aż oczy bolą od słońca,

Jakże to można być ptakiem!

 

Jak żywić się, najeść w chmurach

I popić wiatru posoką,

Jak można na małych piórach

Latać, latać tak bardzo wysoko.

 

(z tomu Rozmowa z puszczą, 1929)

 

 

Odejdźcie już od tego komputera i pędźcie na spacer, dzieciaki!

Ściskam Was –

MM

 

 

Kwiecień

IMG_7695

 

Nowe życie pojawia się niezawodnie, według wiecznego planu. Nowa nadzieja. To właśnie nas tak wiosną porusza i zachwyca. Tak, śmierci tak naprawdę nie ma, a przynajmniej nie ma jej na zawsze – ta „siła, która przez zielony lont prze kwiaty” (jak pisał Dylan Thomas) jest niepowstrzymana, potężna, porusza całym światem, niesie nową radość i zawsze wygrywa.

Bądźmy po stronie życia i nadziei!

 

Kazimierz Wierzyński (1894-1969)

 

JAK DZIECINNE PIĄSTECZKI

 

Jak dziecinne piąsteczki śmiesznie zaciśnięte,

chwieją się na gałęziach pączki dzikiej gruszy

I przez powietrze w niebo szczęśliwe i święte

Ślą pachnące uśmiechy swej różowej duszy.

 

Pośród tłustej zieleni skromne, nienatrętne,

Na poważnych się prętach huśtają z muchami,

I wszystko jest tak dziwnie dobre i odświętne,

Jak gdyby zamiast pąków myśmy kwitli sami.

 

(z tomu „Wiosna i wino”, Warszawa 1919)

 

 

Zdjęcie: Emilia Kiereś

 

Galeria Pisanki

IMG_7669

 

Szanowni Artyści, Drodzy Goście,

wybaczcie, że otwieram tę galerię dziełem własnym – portretem jajogłowego Ignacego Borejki o piegowatej łysinie (piegi już były na jajku!). Nie mieści się on w żadnej kategorii, więc niech po prostu robi za kustosza.

Poza kategorią znalazły się też dzieła związane z „Muminkami” – nadesłane przez KC Evik. Są bardzo podobne do oryginałów i bardzo udane, Włóczykij ma nawet harmonijkę w dłoni!
Oni też pomogą Was oprowadzać.

 

pis evik

 

Malarstwo abstrakcyjne:

 

atena jajko2

 

Zdjęcie tych obiektów nadesłała z Chicago nasza KC Atena, ale są one dziełem znajomego jej chłopczyka Jakubka, który włożył każdą pisankę do kubka.

 

IMG_7666

 

Tu mamy dzieło naszej Adminki, która pomalowała jajko na zielono, chcąc następnie ozdobić je wymyślnymi figlaskami, ale gdy ujrzała naturalny pointylizm obiektu o jakże nierównej powierzchni, zostawiła go tak, jak jest.

Abstrakcja totalna.

 

Malarstwo impresjonistyczne:

 

W tym dziale dominują dzieła KC Isi, która wykonała serię tak zwanych Jaj Bzdyklaczy, przedstawiających kolejno:

Głównodowodzącego Tapira:

 

pisanka isi2

 

Koguta zwanego poufale Qrfirstem:

 

pisanka Isi 1

 

Świnkę morską Gryzię:

 

pisanka isi3

 

oraz ptaszki:

 

pisanka isi4

 

pisanka isi 5

 

pisanka isi 6

 

i motylka:

 

pisanka isi 7

 

Ale mamy tu też pisankę KC MagdyZ, o tyle unikalną, że jajko  jest dziełem pracownika huty szkła Krosno, nie zaś kury.

Jajko to  Magda Z osobiście  ozdobiła  impresją kwiatową:

 

pisanka magdyz

 

Malarstwo etniczne:

 

Pięknym przykładem tegoż jest pisanka wykonana przez KC Gio, która pisze:

Tak jak przy poprzedniej Galerii, zaczerpnęłam go z folkloru mojej rodzinnej Puszczy Białej. Poprzednio wykorzystałam haft kurpiowski, a tym razem – deseń z narzuty na łóżko, zwanej u nas dywanem kurpiowskim. Jest on dwustronny, w kolorystyce bijącej po oczach. Zdjęcia tego nie oddają, proszę mi wierzyć! Moja pisanka to też właściwie tylko „wariacja na temat”. Ale jej wykonanie sprawiło mi dużą frajdę. Dziękuję za dostarczenie motywacji!!!

 

pisanka gio2

pisanka gio

 

Do działu tego możemy też chyba  zaliczyć, trochę jakby indyjską lub perską, pisankę Adminki:

 

IMG_7662

 

Malarstwo naiwne:

 

Tu na pewno znajdzie się miejsce dla dzieła dwóch bliźniaczych córeczek KC Isi, zrodzonych i zdrowo wychowanych nieomal pod naszym okiem, a występujących u nas  jako Maleństwa. Oto  – jak pisze  babcia dziewczątek, którą znamy jako KC Mamę Isi – ” ich niewymyślna pisanka”:

 

pisanka maleństw

 

Tu zaś widzimy naiwną lecz poruszającą Pasję – dzieło  Adminiątka (po bokach jajka są oczywiście jeszcze dwa krzyże, od góry nadciąga ciemność):

 

IMG_7659

 

Wariacje graficzne:

Te pisanki są moje. Cebula i złoty pisak. Szybkość = oszczędność czasu. Każde jajko  w minutę:

 

IMG_7663

 

IMG_7655

 

IMG_7656

 

A tu- wykonane podobną techniką – dzieło Adminiątka:

 

IMG_7668

 

 

Tekstylia:

Oto wspaniałe jajko-frywolitka, wykonane przez KC Aleksandrę:

 

pisanka aleksandry

 

Tu zaś mamy misterne  dzieła wydziergane przez KC Beatę S:

 

pisanki beaty s

 

oraz bogato reprezentowany poddział, który można zatytułować: „Przez pończoszkę”- te pisanki , a właściwie  kraszanki – wykonuje się, oblepiając jajka zwilżonymi listkami, naciągając na to  wybrany dowolnie odcinek rajstop damskich, a następnie gotując całość, wraz z rajstopami, w wywarze z łupin cebuli. Efekty są zadziwiające!

 

Oto pisanki KC Helenki :

 

pisanki helenki i jej mamy1

 

KC Sondelani (zajączek namalowany został woskiem) :

sondelani

sond2

 

KC Justysi  (zwróćmy uwagę na baranka, cudnie wyrzeźbionego z masła przez Asię ), z  kraszankami żółtymi  od przyprawy zwanej kurkumą. Justysia użyła listków cilianto i kwiatków forsycji – śliczne! :

 

justysia nowa

 

pis justysi1

 

oraz KC K8, która pisze:

Przesyłam zdjęcie kraszanek wg przepisu AniCzyMani. Znaczy listek na
jajo i do pończochy. W tym roku użyłam listków pietruszki (klasyka),
fiołków i rzodkiewki. Miałam pomysł na wykorzystanie zawilców, ale
po badaniach w sieci okazały się rośliną trującą. A wiadomo z
mądrości ludowej, że czym  skorupka nasiąknie…

 

pisanka k8

 

 

Kompozycje wieloobiektowe:

 

Tu , między innymi, również znajdziemy kraszanki z listkami – wykonała je KC Marysia P:

 

pisanki marysip

 

To jest dzieło KC Jesiennej Ady z Króliczkiem:

 

pis jesiennej ady

 

Tu- co prawda bez zwyczajowej żaglówki lub choćby najskromniejszego marynarza – przyjemne dzieła naszej ulubionej żeglarki i wędrowniczki,  KC Ateny (pisklaczki, moim zdaniem, są  nieco podduszone jej mocarną dłonią, a jeden chyba boleśnie skrzeczy) :

 

atena jajko

 

Zestaw od  KC Kapucynki:

 

oooo

 

 

Quilling i decoupage:

 

Oto pisankowy debiut (!!!) naszej wspaniałej KC Bożeny, natchnionej bibliotekarki – wykonany techniką quillingu (o rany! Ale pracochłonna!) z bibułki :

 

Pisanki_Bozeny

 

A tu – klasyczny decoupage w wykonaniu mamy naszej KC Helenki :

 

pis helenki i jej m 3

 

pis helenki i jej m 2

 

pis hel i jej m4

 

oraz wdzięczny zestawik decoupagowy nadesłany przez KC Zuzannę od omdleń i jej Mamę:

 

pisanka zuzanny od omdleń

 

 

Dział rzeźby

 

Tu na czołowym miejscu umieścić musimy niezwykły  doprawdy obiekt, nadesłany przez KC Evik, lecz wykonany przez jej koleżankę za pomocą wiertła, zdaje się, że dentystycznego, operującego na terenie zwykłej wydmuszki. Proszę sobie wyobrazić, jakiej to wymagało determinacji, precyzji, nakładu czasu, nieludzkiej wprost cierpliwości  i w końcu – stalowych nerwów!

 

pis stomato

 

Rzeźbą jest niewątpliwie pisanka, wykonana z klocków Lego przez naszego miłego Jacopino z Sardynii, synka KC Kris (on też urodził się i wychował pod naszym wspólnym okiem i bardzo ładnie pod nim rośnie) :

 

pis jacopina lego

 

No i jak nie nazwać rzeźbami (w cieście), z użyciem polewy (jak w ceramice) tych oto pisanek przysłanych przez KC Jadzię? – (która prosi, by zaznaczyć, że zdjęcia robili jej tata i brat) :

 

SONY DSC

pis jadzia4

 

oraz Mazurka Literaturka KC Arturianki?

 

iiii

 

O, były to, jak widzimy, prawdziwie Wesołe Święta! Zwłaszcza gdy się zważy, że przecież takie cudeńka powstawały w większości polskich domów – tak, kiedy się to w wyobraźni zsumuje, serce rośnie!

 

Dziękuję wszystkim za wspaniałe eksponaty i niniejszym zamykam wernisaż.

Szykujcie się na przyszły rok!

 

Uściski!

MM

 

POST SCRIPTUM:

Dotarły jeszcze dwie spóźnione przesyłki! Jedna od KokoszaNel: przedstawia uroczego Kogucika wraz z trzema oklejankami (powinny chyba się znaleźć w dziale decoupage’u?). Dziękuję!

 

kogucik

 

Na tym zaś zdjęciu (nadesłała je KC Dobrywieczorek) dwie afrykańskie panie pozują z miseczką, w której pośród kwiatów spoczywają dwa jajka z napisami ALLELUJA! Autorki pisanek słyszały o polskim obyczaju i postanowiły w ten sposób złożyć swoje życzenia naszej KC, przebywającej u nich na misji.

Dziękuję, Dobrywieczorku!

 

afryka

 

„Dopokąd idę”

atena

 

To świetne zdjęcie zrobiła nasza KC Atena.

A pokazuję je dziś dlatego, że mam chyba do niego ilustrację tekstową.

W poczcie wielkanocnej dostałam mianowicie, od znanego mi najprawdziwszego NaszegoPanaPolonisty, piękne życzenia z zeskanowanym rękopisem Norwida. Oto jego treść:

 

XI. 

PIELGRZYM

 

1

Nad stanami jest  i  s t a n ó w  –  s t a n,

Jako wieża ponad płaskie domy

Stercząca, w chmury…

 

2

Wy myślicie, że i ja nie Pan,

Dlatego, że dom mój ruchomy

Z wielbłądziej skóry…

 

3

Przecież ja – aż w nieba łonie trwam,

Gdy ono duszę mą porywa,

Jak piramidę!

 

4

Przecież i ja – z i e m i   t y l e   m a m,

I l e   j e j  s t o p a   m a   p o k r y w a,

D o p o k ą d    i d ę !…

 

(Cyprian Kamil Norwid, Vade-mecum)

 

Rękopis poety:

norwid

Dr  Stanisław Falkowski („Ciężkie norwidy – czyli subiektywny przewodnik po literaturze polskiej”, wyd. Świat Książki 2009):

 

„Kim być najlepiej? Cesarzem? Księciem? Rycerzem? Do jakiego stanu najlepiej należeć? Odpowiedź Norwida zaskakuje: najlepiej być… pielgrzymem!

(…) Człowiek świadomy sensu własnej doczesnej wędrówki – a któż może go być bardziej świadom od pielgrzyma? – za czasów życia ziemskiego już ‚trwa’  ‚w nieba łonie’, oczekując narodzin do drugiego życia – wiecznego.

(…)  Wbrew tym, którzy chcieliby widzieć w pielgrzymie bezdomnego nędzarza, stwierdza on w swoim monologu: domu na ziemi właściwie nie potrzebuję, bo gdy wędruję, moja dusza przebywa ponad ziemią, a ziemię (czy raczej: Ziemię?) posiadam całą na własność. Rachunek jest zaskakujący i prosty: – posiadam dokładnie tyle ziemi, ile się zmieści za każdym razem pod powierzchnią mojej stopy. A ponieważ mogę stanąć na każdym miejscu w świecie, cała kula ziemska jest moja! Pielgrzym pochwala życie-wędrówkę obdarowujące człowieka skarbem przebywania na ziemi i w niebie równocześnie – tak przedstawia się w grubym skrócie myśl całego wiersza.

 

Alleluja! Alleluja!

ogród karikari

 

Ks. Jan Twardowski

PRZY STOLE

 

Jezu – wprost na Wielkanoc

usiądź między nami –

wierzących niewierzących

poobmywaj łzami

 

1998

 

 

 

Kochanym Czytelniczkom i Drogim Czytelnikom

z najlepszymi życzeniami na Święta Zmartwychwstania

od

MM

 

(Zdjęcie nadesłała KC Karikari)

 

Niedziela Palmowa

wielkanoc-2016

 

***

 

Dziękuję Ci po prostu za to, że jesteś

za to, że nie mieścisz się w naszej głowie, która jest za logiczna

za to, że nie sposób Cię ogarnąć sercem, które jest za nerwowe

za to, że jesteś tak bliski i daleki, że we wszystkim inny

za to, że jesteś już odnaleziony i nie odnaleziony jeszcze

że uciekamy od Ciebie do Ciebie

za to, że nie czynimy niczego dla Ciebie, ale wszystko dzięki Tobie

za to, że to czego pojąć nie mogę – nie jest nigdy złudzeniem

za to, że milczysz. Tylko my – oczytani analfabeci

chlapiemy językiem

 

(Ksiądz Jan Twardowski, 1969)

 

My to mamy dobrze!

krokusy

Na Dzień Kobiet zawsze nam nasza Matka Natura dostarczy coś kwitnącego.

Te krokusy, na przykład, wylazły w ogródku KC Ann właśnie dzisiaj – a ona robiła im (śliczne jak zawsze) zdjęcia.

Wszystkim kobietom, dziewczynom, dziewczynkom i nawet dziewczyneczkom składam najmilsze wiosenne życzenia!

Cieszmy się naszym dniem, ale bez przesady: nie musimy mieć urzędowej pieczątki, by czuć dumę i radość. Przecież każdy dzień dobrze przeżyty to kolejny Dzień Kobiet!

Każdego dnia potrzebne są – a wręcz niezbędne! – nasze najlepsze cechy: nasza dobroć i serdeczność, nasz rozum i wiedza, nasza odwaga i siła, nasza odpowiedzialność i rozsądek, nasz spokój i nasza miłość, nasze zdolności i nasze talenty. Świat bez kobiet byłby miejscem ponurym, dzikim, ubogim i nie do wytrzymania! (Zupełnie tak samo, jak  ubogim i nie do wytrzymania  byłby świat bez mężczyzn…! –  dodaję dla sprawiedliwości) .

I nikt by się nie cieszył kwiatkami! Nikt!

Niech żyjemy!

(My i oni!)