Na Walentynki

walentynka27

 

 

Spojrzyj, Rozyno, jak świat szeroki,
Na ziemię, morze i na obłoki;
Bogów i ludzi, ryby, zwierzęta,
Słodka miłości wabi ponęta.

Jaki błąd próżny wielu z nas łudzi,
Że miłość tylko służy dla ludzi!
Już my się dzisiaj bardzo zepsuli;
Ptaszki, ach, ptaszki kochają czuléj!

 

Tomasz Kajetan Węgierski
(1755-1787)

fragment wiersza „Do Rozyny”.

 

walentynka26

Takie właśnie, i jeszcze inne, gotowe do wysłania walentynki czekają na Was, Kochane Czytelniczki i Drodzy Czytelnicy, w naszym dziale „e-kartki”. Zapraszam!

A na dwa dni przed św. Walentym trafia się wreszcie okazja, by spełnić prośbę KC Joanny (Wawa) o przypomnienie stosownego wierszyka amerykańskiego poety Ogdena Nasha (1902-1971). Przedstawiłam tu kiedyś ten wierszyk, ale po ostatnim ataku hakerskim dawne wpisy szóstkowe musiały pozostać w archiwum. Stamtąd więc wydobywam  mój przekład, specjalnie dla Was zrobiony przed paru laty. Można go też wysyłać we fragmentach na e-kartkach walentynkowych!

Najpierw oryginał:

 

Ogden Nash

To My Valentine

More than a catbird hates a cat,
Or a criminal hates a clue,
Or the Axis hates the United States,
That’s how much I love you.

I love you more than a duck can swim,
And more than a grapefruit squirts,
I love you more than a gin rummy is a bore,
And more than a toothache hurts.

As a shipwrecked sailor hates the sea,
Or a juggler hates a shove,
As a hostess detests unexpected guests,
That’s how much you I love.

I love you more than a wasp can sting,
And more than the subway jerks,
I love you as much as a beggar needs a crutch,
And more than a hangnail irks.

I swear to you by the stars above,
And below, if such there be,
As the High Court loathes perjurious oathes,
That’s how you’re loved by me.

 

A teraz mój przekład:

 

Ogden Nash

Dla mojej Walentynki

Jak nienawidzi kota ptak,
A więzień kraty w oknie klnie,
Jak kraje zła nie cierpią USA,
Tak właśnie kocham Cię.

Kocham Cię mocniej niż pies kość,
I niż z grejpfruta tryska sok,
I niż nudzi ktoś, kto już wypił dość,
I niż ćmi chory ząb.

Tak jak rozbitek ma mórz dość,
A żongler tego, kto go pchnie,
Jak dławi złość, gdy nocą wpadnie gość,
Tak bardzo kocham Cię.

Mocniej niż osa żądłem tnie,
Mocniej niż w metrze rzuca mnie,
Niż żebrak chce posiadać kule dwie,
Tak mocno kocham Cię.

Klnę się na gwiazdy, co tam lśnią,
A jak gdzie indziej lśnią, to też:
Jak Najwyższy Sąd tępi kłamstwa trąd,
Tak bardzo kocham Cię.

 

Miłego walentynkowania!

Wasza

MM

Galeria Piernika

sowap1

 

Kochane Czytelniczki (KC) i Drodzy Czytelnicy (DC)!

Zgodnie z kilkuletnią już tradycją na święto Trzech Króli otwieramy naszą Galerię Piernika. Co roku jest piękniejsza i bogatsza! Za każdym też razem w gronie twórców pojawiają się, obok wiernych dusz i stałych bywalców, także nowe osoby – serdecznie je dziś witamy!

KC Sowa P. nadesłała prześliczną aranżację z fragmentem znanej nam kantyczki, z kamertonem i stylowo złoconymi figurkami (skąd ona wzięła jadalny złoty lukier?!!!) – i niech to będzie plakat naszej wystawy. Przypominam, że to jest wystawa właśnie, a nie konkurs, jak niektórzy z was sądzili. Nie ośmieliłabym się przecież wyrokować, który pierniczek jest najpiękniejszy. Za chwilę, gdy tylko obejrzycie wszystkie nasze eksponaty, sami zrozumiecie, że taka decyzja byłaby na pewno krzywdząca. Wszystkie są przepiękne! – każdy  na swój sposób!

Nasza wystawa, wobec obfitości nadesłanego materiału, podzielona została na działy.

Zapraszamy!

 

WYKRAWANIE I PIECZENIE

 

klaudynka

Nadesłała: KC Klaudynka

 

sondelani4

Sondelani

 

SAMSUNG CAMERA PICTURES

ania w

 

magpie2

magpie

 

i Just:

Jpeg

 

 

LUKROWANIE I EFEKTY SPECJALNE

Te dwa zdjęcia nadesłała KC scoiattolo, czyli nasza Wiewóreczka, zwana też, dla swych zasług, Wójtem:

 

wiewiorka2

 

To jest misterne dzieło KC ann:

 

pierniczki_2015

 

A tu – KC Nini:

 

nini1

 

Taki rozmach ma KC aknordeiB, czyli Biedronka wspak:

 

biedronka1

 

To są dzieła dwu córeczek naszej KC Buczyny:

 

buczyna1

 

A tu – pierniczki KC Asi i jej córki Oli:

 

asia i ola majkut2

asia i ola majkut

 

Polukrowane już pierniczki KC Magpie:

 

magpie

 

Perfekcja połączona z rozmachem, czyli  KC Sondelani:

 

sondelani3

sondelani1

 

Te kolorowe cudeńka poniżej nadeszły z Chomęcic, wraz z takim liścikiem:

Nasza Kochana Autorko,

przesyłam zdjęcia pierników, które robiłam wspólnie z dziećmi – Tosią (12 lat) i Jankiem (9 lat), a chwilami również z Frankiem (niecałe 2 latka). Niewątpliwie Tosia w tym roku wykonała najwięcej pracy, poświęciła kilka godzin na dekorowanie i – co jest niewidoczne na zdjęciach, ale bezcenne dla mamy – posprzątała (z własnej inicjatywy!) kuchnię po piernikowym szaleństwie. Tosine są uśmiechnięte i pięknie osiodłane renifery, seria misiów (podarowanych potem nauczycielom) oraz te najładniejsze gwiazdy i choinki. Janek dołożył akcent motoryzacyjny (elegancki renault), zaś Franio koncentrował się głównie na degustacji lukrów i pierników oraz robieniu artystycznego nieładu. Tatuś zaś, choć nie brał bezpośrednio udziału w piernikowych działaniach, niewątpliwie ma swój wpływ na kreatywność dzieci, bo od wielu lat pracuje z równie plastycznym jak piernikowe ciasto materiałem w Pracowni Ceramiki i Rzeźby.

 

witczaki1

 

A oto pierniczki KC Historynki:

 

SONY DSC

 

i klejnot z Kanady, czyli dzieło KC Justysi  i jej rodziny:

 

justysia6

 

Tu zaś – przesyłka od KC Moni S. z Bolkowa (obecnie z Poznania), która pisze:

Tegoroczne pierniczki powstawały w dwóch turach w naszym domu, ponieważ ciężko było połączyć przyjazd Ani z Paryża z późniejszym terminem, a i ja w grudniu musiałam zostać w Poznaniu, więc listopadowa porcja (która nie doczekała niestety Świąt, gdyż została rozwieziona oraz zjedzona w międzyczasie z przyjemnością) była pieczona w pełnym gronie rodzinnym i to ona została sfotografowana. Nawet obydwaj bracia byli zaangażowani i nie narzekali! W grudniu z kolei przyjechała ciocia z przyjaciółką i godnie mnie i Anię zastępowały.
Cieszę się, że w tak wielu rodzinach ta ciepła pierniczkowa tradycja jest utrzymywana!

 

monia.s

 

Rozkoszna obfitość od KC Joli (spójrzcie na te wesołe pysie z różowymi nosami!):

 

jola pasierb2

 

Kolejny klejnocik – dzieło KC Ani:

 

ania l3

 

Barwne inkrustacje od KC Oli:

 

olagarstka

 

I cacuszka od naszej KC Zuzi12:

 

zuzia12

 

Księżycowa subtelność od KC MagdyZ:

 

magdaz

 

I wreszcie – pyszności od KC Aleksandry, u której co roku odbywają się specjalne piernikowe seanse z udziałem całej licznej rodziny:

 

aleksandragawor2

aleksandragawor1

 

Niektóre z naszych tegorocznych eksponatów cechuje

 

ZAMIERZONA OSZCZĘDNOŚĆ ŚRODKÓW WYRAZU

Oto, co pisze KC paczka chusteczek:

Dobry wieczór!

pierniczki może mało oryginalne, wszystkie powstały dzięki fachowym foremkom, zresztą nie wszystkie ulubione kształty zmieściły się na zdjęciu. Ale to wszystko dlatego, że, jak co roku, razem z jakością idziemy w ilość – świątecznie zapakowane i pokryte idealną ilością lukru wędrują z ciepłymi życzeniami do dobrych ludków. W tym roku z jednym takim ludkiem były właśnie wyrabiane! Muszę powiedzieć, że robią furrrrorę!

 

paczka chusteczek

 

W tym dziale znajdziemy jeszcze przykład surowego minimalizmu w wykonaniu KC Agnieszki Cz.:

 

agnieszka-cz

 

Przy okazji – parę interesujących słów od niej:

Przesyłam zdjęcie do kolekcji pierników. U mnie w tym roku wersja MAX, piernik dojrzewający.

Wierną czytelniczką Pani twórczości jestem od lat, od niedawna również w języku japońskim. W tym roku spełniłam swoje marzenia i pojechałam na samodzielną wyprawę do Japonii. W tokijskiej księgarni wypatrzyłam i kupiłam ku uciesze swojej i rodziny „Córkę Robrojka”. Czytanie tłumaczeń wraz z oryginałem uważam za najlepszy dla mnie sposób na przyswajanie nowych wyrazów i konstrukcji, i tym razem też się nie zawiodłam. Tłumaczka sprawdziła się idealnie i mam nadzieję, że uda się jej przetłumaczyć wszystkie Pani książki, oraz wznowi poprzednie wydania, aby pokazać Japończykom, że Polska jest ciekawym krajem i ma równie wspaniałe tradycje, jak Kraj Kwitnącej Wiśni.

 

Idźmy dalej. Oto kolejny dział:

 

ANIOŁY

Tu – przemiły aniołek o rozkosznych stópkach od naszej KC PatrycjiF:

 

patrycja f

 

Anioł Czytelnik – od KC Jadzi:

 

SONY DSC

 

Malowniczy anioł o słodkich ustach od KC Chesterki:

 

chesterka1

 

Apetyczne aniołki od DC AdamaS – jeden gra na trąbce, drugi śpiewa jak z nut:

 

beata2

beata1

 

Uśmiechnięty anioł od KC Justysi i jej rodziny (dobry pomysł – rączki rodzynkowe!):

 

justysia2

 

 

SZOPKI

Potężna i respekt budząca gwiazda betlejemska mknie  nad mizerną, cichą stajenką lichą – dzieło KC AniW:

 

SAMSUNG CAMERA PICTURES

 

Przytulna szopka KC aknordeiB:

 

biedronka2

 

Pomysłowe szopki KC Sondelani:

 

sondelani2

 

I puszyście, troskliwie otulone Dzieciątko w szopce naszej miłej KC Zośki, która pisze:

Drogie DUA i Adminko,

w załączeniu przesyłam zdjęcia moich wypieków pierniczkowych. Niezmiennie od trzech lat według przepisu Aleksandry. Chociaż w tym roku nastąpiła pewna niezaplanowana zmiana w składnikach. Zamiast odrobiny kawy wsypałam kawę inkę, przez nieuwagę i roztargnienie oczywiście. Wpłynęło to na zmianę koloru wypieków, ciemniejsze wyszły zdecydowanie, ale smak za to zyskał nową nieznaną mi dotąd nutę.

 

zośka2

 

Tu – świetnie narysowana czekoladą (to niełatwe!) na okrągłym pierniczku szopka od KC Joli:

 

jola pasierb1

 

I wreszcie dwie piękne, a różne, szopki od KC Mamy Isi:

 

mamaisi1

mamaisi2

 

 

DOMKI

Ten jest od KC Hani, która tłumaczy się trochę z tego, że niechcący zamiast domku stworzyła coś w rodzaju spalonej przez Krzyżaków katedry (faktycznie, ale cóż to szkodzi? Fajna jest ta posoka, wylewająca się z okna w ścianie bocznej):

 

hania hojnacka gdynia

 

Tu zaś  idylliczna chatynka obok – chyba? – kościółka, w nieoczekiwanym towarzystwie sporego barana: dzieło KC Beatuszki. Baranek, choć potężny,  jest uroczy! A ciasto piernikowe Beatuszki zawsze ma taki apetyczny, ciepły kolor!

 

beata3

 

Tutaj – śliczny domek zrobiony przez KC Emilię Cz. z Piły:

 

ewa cierlikowska

 

I z czterech stron widziana smakowita chatka od KC Kasi Sz.:

 

kasia szeluga

 

Romantyczny i zwiewny domek od KC Zuzanny („tej od omdleń”, jak sama się przedstawia) z Bydgoszczy:

 

zuzanna od omdleń

 

Zasypana śniegiem chałupka od KC Daisy:

 

daisy1

 

Inkrustowany klejnotami domek od KC Ani:


ania l2

 

I domeczek od KC Oli B.:

 

aleksandra bieryt

 

 

FLORA I FAUNA

Tego miłego jeżyka wykonał synek KC Szarotki i DC Zgreda:

 

zgred2

 

A króliczka zrobiła jego siostra, Gabrysia:

 

zgred1

 

To jest mocarny renifer od DC Przemka, trzecioklasisty z Lubonia:

 

przemek luboń

 

A ten milutki  – od KC Marty:

 

martaorzechowska

 

Wdzięczne łabędzie w towarzystwie baletnic – od KC Nini:

 

nini3

 

A tu – jeszcze słówko od KC aknordeiB:

Tegoroczną Galerię chciałam uświetnić jakimś nietypowym kształtem. Otóż, zastanawiałam się, jak z piernikowego ciasta wykroić konia, i to wykroić tak, ażeby dało się poznać, że to właśnie koń. No i wyszedł mi koń: na biegunach – z dedykacją dla Mamy Isi i wszystkich księgowych koniarzy.

 

biedronka3

 

Ryby i króliki od córeczek KC Buczyny:

 

buczyna2

 

Muchomor ze ślimaczkiem  i sowa od KC Kapucynki:

 

kapucynka2

kapucynka1

 

Kolorowe reniferki oraz stado niedźwiedzi, z których jeden (środkowy w górnym rzędzie) postanowił ujawnić, że jest agentem – w dalszym ciągu od rodziny W. z Chomęcic:

 

witczaki4

witczaki3

witczaki2

 

Leśny widoczek oraz grupa choinek – od KC Justysi:

 

justysia5

justysia1

 

Głodna, a wręcz bardzo głodna wiewiórka – od KC Ani:

 

ania l

 

Wdzięczne ptaszęta oraz koniki od KC SowyP.:

 

sowap3

sowap2

 

I na koniec – pyszne jabłuszka od KC Aleksandry:

 

aleksandragawor4

 

 

INSPIRACJE LITERACKIE

Turkusowe i zielone dzbanki (z uchami) oraz pary wisienek (w sam raz do powieszenia na uszach) – dzieło KC Sondelani:

sondelani-czeresnie

 

I oczywiście KC Justysi!

 

justysia3

 

Seria z Gandalfem i Aslanem w mistrzowskim wykonaniu najstarszej córki KC Chesterki, KC Arturianki:

 

gandalf arturianki

łucja z n3

łucja z n2

łucja z n1

 

Oraz seria muminkowa,  wykonana przez najmłodszą z córek KC Chesterki, KC Łucję z Narnii:

 

łucja z n4

chesterka5

chesterka4

 

Kot z Cheshire – dzieło starszej z córek Chesterki, KC Kapucynki:

 

kapucynka3

 

Wielki Piernik Mamy Żakowej, udekorowany Dziadkiem do Orzechów i Klarą – dzieło KC L.i.l.k.i.:

 

llka

 

Seria Puchatkowa – wspólne dzieło KC Isi i DC Pana Piotrusia:

 

isia4

isia3

isia2

isia1

 

 

MARYNISTYKA

Szkaradła mi wyszły w tym roku. Przyjechałam późną nocą i w te pędy ruszyłam do produkcji pierników.
Natchniona cudownymi zachodami słońca, zapragnęłam odzwierciedlić to piękno w pierniczku, hehe. Jak wyszedł z pieca to nawet nieźle wyglądał, ale jak już go upiększyłam kolorowym lukrem to …, a na domiar złego, moment później posypywałam cukrem pudrem kolo sterownicze, i wtedy (złośliwie) włączyło mi się ogrzewanie nawiewowe, i poleciało na (i tak już paskudny) zachód słońca z łódką i ptakiem. Starosta chciał marynarza, sam się prosił, to ma. Artystyczną duszę to ja mam, ale pierniczki o tym nie wiedzą i dlatego takie wychodzą :) – pisze samokrytycznie z Chicago KC Atena, żeglarka, wędrowniczka i w ogóle kobieta czynu.

Ja tam uważam, że marynarz Ateny jest bardzo przystojny! Porywa mnie jego przerywany uśmiech.

A zachód słońca z ptakiem przelotnym i z żaglówką, walczącą z żywiołem bałwanów jest wręcz patetyczny.

Tylko koło sterowe jest niedoskonałe: proszę zwrócić uwagę na te nierówne wyprztyki. Takim kołem Atena nie zasterowałaby zbyt daleko, a na pewno nie po linii prostej!

 

aneta1

aneta2

aneta3

 

Tu jest elegancka, lśniąca żaglóweczka od KC Nini:

 

nini2

 

A tu – krajobraz nadmorski z foką i latarnią od KC Łucji z Narnii:

 

chesterka3

 

VARIA

But lub skarpeta – od KC AniW:

 

SAMSUNG CAMERA PICTURES

 

Pojazd mechaniczny nie budzący najmniejszych wątpliwości – od tej samej miłej rodziny W. z Chomęcic:

 

witczaki5

 

Wreszcie – coś niebywałego!!! – nasza ulubiona gra Carcassonne z piernika!!! – dzieło KC Jadzi:

 

SONY DSC

 

I ostatnie słowo w naszej Galerii – miłe przesłanie z Kanady od KC Justysi:

 

justysia4

 

To wszystko!

A raczej: wszystko, co wraz z Adminką wybrałyśmy z ogromnej ilości zdjęć, nadesłanych na nasz apel. Trzeba było, niestety, dokonać niełatwych wyborów, ale mam wrażenie, że Galeria dobrze ukazuje olbrzymią różnorodność, bujność, pomysłowość, fantazję, wdzięk i dowcip, rozmach i precyzję, dobry smak i prawdziwe przejęcie, słowem: to wszystko, co cechuje Was i Waszą piernikową twórczość.

To była prawdziwa przyjemność – obejrzeć wszystkie te cudeńka.

I jak co roku myślę sobie na zakończenie: jakież wspaniałe rzeczy powstają, kiedy coś się robi z radością!

Dziękuję! Gratuluję!

Ściskam Was serdecznie –

Wasza

MM

Z piernikiem w Nowy Rok!

pi114

 

Tuż przed końcem odchodzącego w mrok przeszłości roku 2015, zerkając w zamgloną jeszcze głębię roku 2016, nie mając przy tym pojęcia, co się w nim stanie, a zdając sobie w pełni sprawę z tego, że niewiele jest wydarzeń, spraw i zamierzeń, nad którymi mamy całkowitą kontrolę – uśmiecham się do Was pogodnie, Kochane Czytelniczki i Drodzy Czytelnicy i życzę Wam po prostu wszystkiego najlepszego w Nowym Roku!

Życzenia  ilustruję rzeźbą piernikową własnej roboty – zegar ten, bardzo stosownie do okoliczności, pokazuje, że jest już prawie północ, a wydobyłyśmy go z Adminką z głębi naszego archiwum wpisów szóstkowych; zdobił którąś z naszych Galerii Piernika.

A ponieważ wyrażono tu chęć stworzenia Galerii kolejnej – oto adres, pod który nadsyłać można zdjęcia Waszych gwiazdkowych arcydzieł:

pierniki@musierowicz.com.pl

Postarajcie się zdążyć z nadsyłaniem zdjęć do 4 stycznia, bowiem, zgodnie z naszą tradycją, Galeria Piernika zostanie otwarta  już  w Trzech Króli!

Strasznie jestem ciekawa, co tam w tym roku ciekawego ulepiliście!

A tymczasem – miłego Sylwestra!!!

I noworoczne uściski od

MM

 

Naprawdę najlepsze życzenia

van_hornthorst_adoration_children_800x583

 

„Zawsze, ilekroć uśmiechasz się do swojego brata, jest Boże Narodzenie.” 

(Matka Teresa z Kalkuty)

 

Uśmiechając się także do „Adoracji  Dzieciątka” – obrazu barokowego malarza holenderskiego Gerrita van Honthorsta (1592-1656) – i do Was wszystkich, Kochane Czytelniczki i Drodzy Czytelnicy, składam Wam najlepsze życzenia na Boże Narodzenie: bądźcie dobrzy. Bądźcie radośni i wyrozumiali, starajcie się łączyć ludzi, a nie – dzielić, starajcie się zawsze być posłańcami Dobrej Nowiny dla Świata.

To wcale nie jest trudne!

Radosnych Świąt!

 

Różne muzyk chory,

alty i tenory,

śpiewajcie i grajcie!

Bóg się nutą staje,

w ziemskie wchodząc kraje.

Śpiewajcie.

Lutnie wdzięcznobrzmiące

i trąby krzyczące,

śpiewajcie i grajcie!

Wdzięczne grajcie trele

Bogu w ludzkim ciele.

Śpiewajcie.

Krzykliwe kornety,

poważne mutety,

śpiewajcie i grajcie!

Na nutach nie schodzi,

gdy się słowo rodzi.

Śpiewajcie.

Wiole ze skrzypcami,

tuby z puzonami,

śpiewajcie i grajcie!

Z aniołami z nieba

śpiewać dziś potrzeba.

Śpiewajcie.

I szpinecie mały,

i klawicymbały,

śpiewajcie i grajcie!

Grajcie na przemiany

zrodzonemu z Panny.

Śpiewajcie.

I inne muzyki,

wesołe okrzyki,

śpiewajcie i grajcie!

Wdzięczną melodyją

Jezusa z Maryją

Wsławiajcie.

( z Kapeli Generalnej

–  polska kantyczka z XVII-XVIII w.)

 

 

Święty Mikołaj. Niewątpliwie.

Na prośbę Kochanej Czytelniczki Zuzi 12 przenoszę dziś z archiwum wpisów szóstkowych ten, traktujący o największej życiowej przygodzie małej Virginii O’Hanlon, urodzonej  w roku 1889, w Nowym Jorku.

Oto ona we własnej osobie (śliczną ma sukienkę, prawda?):

 

Virginia_O'Hanlon_(ca._1895)

 

Ośmioletnia Virginia pewnego dnia spytała ojca, czy Święty Mikołaj naprawdę istnieje. Tato był zapewne zakłopotany pytaniem, więc poradził córeczce, by napisała do najpopularniejszej wówczas gazety „The Sun” i po prostu poprosiła o odpowiedź. I Virginia to zrobiła.

To jest ten jej list:

 

Virigina-letter

 

Droga Redakcjo, mam osiem lat. Niektórzy z moich kolegów mówią, że Świętego Mikołaja nie ma. Tatuś mówi: „Jeśli piszą o czymś w The Sun, to tak na pewno jest.” Proszę, powiedzcie mi prawdę – czy jest Święty Mikołaj?
Virginia Hanlon

 

Virginia otrzymała natychmiastową odpowiedź w formie komentarza wstępnego w gazecie „The Sun” w dniu 21 września 1897. Odpowiedź nie była sygnowana, lecz wiadomo już dzisiaj, że napisał ją wytrawny reporter Francis Pharcellus Church. Był on w swoim czasie korespondentem wojennym, widział wiele cierpienia, bólu i śmierci, widział – i sam przeżywał – rozpacz i upadek nadziei. Możemy się tylko domyślać, jakie uczucia nim kierowały, kiedy osobiście zajął się listem najmłodszej czytelniczki „The Sun” – przeczytał go i z powagą udzielił dziecku wyczerpującej, pięknej odpowiedzi.

I nawet nie przypuszczał, że tym samym stworzył najczęściej przedrukowywany i cytowany artykuł wstępny w historii dziennikarstwa! Pojawiał się ten tekst w całości lub we fragmentach, w dziesiątkach języków świata, w książkach, w innych wydawnictwach, w filmach, na plakatach i znaczkach pocztowych. Mała Virginia rosła, dorosła, dożyła 82 lat, wreszcie zmarła (w roku 1971), a aż do samej śmierci otrzymywała z całego świata listy dotyczące sprawy Świętego Mikołaja i odpowiadała na nie, rozsyłając drukowane kopie tej oto odpowiedzi Franka P. Churcha:

 

santa2

 

Virginio, twoi koledzy się mylą. Zostali oni dotknięci sceptycyzmem sceptycznego wieku. Wierzą tylko w to, co widzą. Sądzą, że nie może istnieć nic, czego nie pojęliby swoimi małymi umysłami. Wszystkie umysły, Virginio, niezależnie od tego czy dorosłe, czy dziecięce, są małe. W tym naszym wielkim wszechświecie człowiek ze swoim intelektem jest po prostu robaczkiem, mrówką, w porównaniu z bezgranicznym światem wokół niego, a wedle miary inteligencji, zdolnej objąć całość prawdy i wiedzy.

Tak, Virginio, Święty Mikołaj istnieje. Istnieje z taką samą pewnością, jak istnieją miłość, szczodrość i oddanie, a wiesz przecież, że jest ich pełno wokół i że przydają naszemu życiu piękna i radości. Niestety! Jakże ponury byłby świat, gdyby nie było na nim Świętego Mikołaja. Byłby tak samo ponury, jak gdyby nie było na nim małych Virginii. Nie byłoby wtedy na nim dziecięcej wiary, nie byłoby poezji, nie byłoby romantyczności, potrzebnych, by uczynić naszą egzystencję znośną. Nie mielibyśmy przyjemności innych niż te, dane nam przez wzrok i rozsądek. Zgasłoby wieczne światło, którym dzieciństwo napełnia świat.

Nie wierzyć w Świętego Mikołaja! Równie dobrze mogłabyś nie wierzyć we wróżki! Mogłabyś poprosić tatusia, by wynajął ludzi do pilnowania w Wigilię wszystkich kominów i złapania Świętego Mikołaja, ale nawet gdyby nie zobaczyli jak Święty Mikołaj się pojawia, czegóż by to dowiodło? Nikt nie widzi Świętego Mikołaja, ale to nie znaczy, że Świętego Mikołaja nie ma. Najbardziej realne rzeczy na świecie nie są widoczne; ani dla dzieci, ani dla dorosłych. Czy widziałaś kiedyś wróżki tańczące na trawniku? Oczywiście nie, ale to nie dowód, że ich tam nie ma. Nikt nie potrafi sobie nawet wymyślić lub wyobrazić wszystkich cudów tego świata, które są niewidoczne lub – niewidzialne.

Możesz rozerwać niemowlęcą grzechotkę i zobaczyć, co tam w środku tak stuka, ale istnieje welon okrywający niewidoczny świat, welon, którego nie mógłby rozerwać nawet najsilniejszy człowiek ani nawet połączone siły wszystkich najsilniejszych ludzi, jacy kiedykolwiek żyli. Tylko wiara, fantazja, poezja, miłość, romantyczność mogą rozsunąć ów welon i odmalować skryty za nim widok tego niebiańskiego piękna i chwały.

Czy to wszystko jest prawdziwe? Ach, Virginio, na całym tym świecie nic nie jest bardziej prawdziwe i niewzruszone. Nie ma Świętego Mikołaja? Dzięki Bogu – on żyje! – i to żyje na zawsze. Za tysiąc lat, Virginio, nie, za dziesięć razy po dziesięć tysięcy lat, Święty Mikołaj wciąż jeszcze będzie napełniał szczęściem dziecięce serca.

(przekład: Małgorzata Musierowicz)

 

Tak sobie pomyślałam, że to będzie ładny prezent od Św. Mikołaja  – nie tylko dla Zuzi12, ale także dla wszystkich dzieci, dla młodych ludzi i dla dorosłych, i całkiem starszych osób, którzy tutaj zaglądają. Nie ma już odważnej Virginii, nie ma dobrego i mądrego Franka P. Churcha, ale wciąż są na świecie rzeczy, o których pisał, rzeczy niewidoczne i niewidzialne, których nie możemy pojąć naszymi małymi umysłami, a które dają naszym sercom tyle radości.

 

Listopad

pfafrowicz

Autorem tego wyjątkowo pięknego obrazka jest wybitny polski ilustrator, Piotr Fąfrowicz.

Obrazek jest mój! – hura! – mój na zawsze, mój ci jest! Wraz z wieloma innymi, równie pięknymi, kupiłam go od artysty parę lat temu.

Można na niego patrzeć i patrzeć, i wciąż odkrywać nowe cuda, które za nas zobaczył i odtworzył artysta, i podziwiać jego mistrzostwo i jego wspaniałą technikę.

Zwróćcie uwagę na światło: jest łapane przez wirujące liście, które pokazują tego światła zasięg.

Popatrzcie, jak namalowane jest tło: mrok gromadzący się w dolnej części, tam gdzie blask księżyca nie dociera, osiągnął artysta rozpylając delikatnie czarną farbę na papierze, którego właściwą barwę widzicie w górnej części arkusza.

Drzewa: każde zupełnie inne, innego kształtu i innej barwy. Światło księżyca wydobywa je z półmroku, rysuje kształty ich pni i gałęzi.

I oczka ptaków też łapią światło.

I prawda, że widać ruch tych listeczków, ich powolne spadanie?

I prawda, że widać mglistość jesienną i jesienny smutek? I jesienną samotność?

A mimo to: „żeby jesień cudna była” życzył mi wtedy własnoręcznie pan Piotr.

A ja mu życzę tego samego teraz.

No i wszystkim Wam! – ze szczególnym uwzględnieniem księżycowej SowyP.

Uściski od

MM

 

Po spotkaniu

feblik-p

 

Wróciłam! – oto teraz, zmęczona i wzruszona, siedzę za stołem, założonym prezentami, listami i kwiatami, a wdzięczność mnie przepełnia!

Co za spotkanie! Ile miłych twarzy! Jakie kochane istoty przyjechały, nawet z bardzo daleka (Białystok! Kielce! Lublin! Gdynia! Krosno! Katowice! Zakopane!!!). Ileż to serdeczności trzeba mieć w sobie, żeby stać przez kilka godzin w takiej długiej kolejce, po długiej podróży, a przedtem jeszcze piec ciasteczka owsiane i sezamkowe, a nawet domowy chleb! Przyjechała też nalewka owocowa, konfitury, śliczne rękawiczki czerwone własnej roboty (tak! będę je nosić!), książki, rysunki, zakładki, oraz – uwaga! – piernikowe ilustracje!

Jedną z nich widzicie powyżej. Autorką jest KC Chesterka (fantastyczna, radosna  kobitka z dołeczkami w policzkach, mama Kapucynki, która też ma dołeczki i też w policzkach!). A tu  dzieło Łucji z Narnii, młodszej córki Chesterki:

 

wnuczka-p

 

Prawda, że obie bardzo podobne?! (Aga ma nawet garbaty nosek, a korale Doroty – białe błyski!). A to ci dopiero!  A Kapucynka też  idzie w ślady  swojej mamy i oto, co upiekła:

 

nilsson-p

 

Tak, to pan Nilsson, oczywiście. Jak żywy!

I to mi nasuwa myśl, że trzeba będzie chyba zrobić,  jak zwykle w styczniu, Galerię Piernika. Co Wy na to? Piekąc na Święta, pamiętajcie o Galerii i dajcie z siebie wszystko! Macie tyle talentów!

Ale, wracając jeszcze do dzisiejszego spotkania w Empiku: kiedy się skończyło, zabrałam zamiejscowych gości na spóźniony obiad do pobliskiej knajpki i tam, ledwie usiedliśmy, zaczęliśmy jednocześnie mówić o tym, jak krzepiące było spotkanie na małej przestrzeni empikowego salonu WYŁĄCZNIE sympatycznych, życzliwych ludzi, i to w takiej liczbie!

Cóż, zwykle się ich nie widzi. Nie pokazują  ich media. Ludzie cisi żyją i pracują, uczą się i działają gdzieś na uboczu, w tle, przyćmieni przez agresywnych, krzykliwych, aroganckich ważniaków.

Ale są!

I to jest najważniejsze – dla nas – i dla świata.

Dziękuję za wspaniały dzień – wszystkim, którzy zechcieli mnie odwiedzić. A był to dzień przyćmiony wiadomymi wydarzeniami, ludzkimi tragediami, niezawinionym cierpieniem. Nawet zdawało mi się, że  nie wypada organizować teraz  takich spotkań. Ale się myliłam.

Dobrze było spotkać się z tym, co wielki francuski pisarz, Albert Camus, autor „Dżumy” i „Obcego”, określił jako „ludzkie ciepło”.

I za nie właśnie Wam dziękuję!

Wasza

bardzo wdzięczna

MM

 

Dary jesieni!

feblik3

 

Wszystko to własne plony, a jakże! – orzechy włoskie, miechunka rozdęta (Physalis alkekengi L.) oraz świeżutki, pachnący jeszcze drukarnią, „Feblik”.
Miłe chwile! Idzie zima, i to podobno sroga, a u nas pełna spiżarnia. Są i powidła z własnych śliwek, i miód, i grzyby suszone, i dużo zamrożonej dyni na Zapiekankę Kopciuszka, i „Feblik” wreszcie.
Ach! To poczucie zadowolenia! To musi być jakiś atawizm, jak powiedziałaby Dorota Rumianek.
„Feblik” jest w sam raz na listopadową pogodę! Miłego czytania!

Co do spotkań promocyjnych: będzie jedno  zaledwie, bo oficjalnie jestem starszą panią, a nieoficjalnie wcale nie jestem starszą panią, tylko całkiem rześką kobitką „na fleku” (jak to się mawia w Poznaniu i Wielkopolsce), ale „Ciotka Zgryzotka” czeka. (Albo się jeździ, albo się pisze!)

Spotkanie:  14 listopada, w sobotę, o godzinie 12.30 – Empik w Poznaniu, przy ul. Ratajczaka 44  (koło Placu Wolności).
Zapraszam serdecznie!
Miło będzie Was zobaczyć, Kochane Czytelniczki i Drodzy Czytelnicy!
Do zobaczenia!
MM

PS Ściskam serdecznie klasę 1c w wrocławskiego gimnazjum! Dla Waszej Pani Polonistki – miłe pozdrowienia!