Księga gości

Chcesz napisać coś na temat moich książek? O coś zapytać? Podzielić się wrażeniami z lektury? A może po prostu - tylko się przywitać? Zapraszam! Jesteś mile widzianym Gościem! - Małgorzata Musierowicz

 
 
 
 
 
 
 
Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.
Należy wypełnić pola oznaczone gwiazdką.
Twój wpis będzie widoczny po zatwierdzeniu przez moderatora.
1738 wpisów.
WiolaM. napisał/a 13 października 2020 o 19:16:
U mnie poprawa humoru przy "Na Jowisza!". Dostałam opasłe tomisko na urodziny, a sama już je przeglądałam, gdy też komuś zrobiłam taki prezent. Drugi raz też miło się czyta. : ) Co do kasztanów, przypomniały mi się "Kasztaniaki" z dzieciństwa. A z bohaterów, Agnieszko, trudno wybrać. Chyba Nutria, Robrojek, Józinek, z Idą i Anielką fajnie by się żartowało, Kreska, Maciek, Gaba, Róża, tak naprawdę przy każdej historii człowiek się uśmiecha i nie da się ich nie lubić.
U mnie poprawa humoru przy "Na Jowisza!". Dostałam opasłe tomisko na urodziny, a sama już je przeglądałam, gdy też komuś zrobiłam taki prezent. Drugi raz też miło się czyta. : ) Co do kasztanów, przypomniały mi się "Kasztaniaki" z dzieciństwa. A z bohaterów, Agnieszko, trudno wybrać. Chyba Nutria, Robrojek, Józinek, z Idą i Anielką fajnie by się żartowało, Kreska, Maciek, Gaba, Róża, tak naprawdę przy każdej historii człowiek się uśmiecha i nie da się ich nie lubić.
mama Isi napisał/a 13 października 2020 o 13:12:
Wzajemnie, Jane! Właściwie są to i moje ulubione rzeczy. No może poza sznycelkiem z makaronem. Jeszcze z kopytkami i owszem, ale z makaronem - nigdy!
Wzajemnie, Jane! Właściwie są to i moje ulubione rzeczy. No może poza sznycelkiem z makaronem. Jeszcze z kopytkami i owszem, ale z makaronem - nigdy!
Jane napisał/a 13 października 2020 o 12:40:
Mamo Isi, uśmiecham się do Ciebie.
Mamo Isi, uśmiecham się do Ciebie.
Sowa P. z Dziupli napisał/a 13 października 2020 o 12:15:
Na jesienną melancholię nie masz to jak wpisy Zgreda.
Na jesienną melancholię nie masz to jak wpisy Zgreda.
mama Isi napisał/a 13 października 2020 o 11:50:
A co tam, dajmy jej wszystkie ulubione drobiazgi: "Cream-colored ponies and crisp apple strudels Doorbells and sleigh bells And schnitzel with noodles Wild geese that fly with the moon on their wings These are a few of my favorite things Girls in white dresses with blue satin sashes Snowflakes that stay on my nose and eyelashes Silver-white winters that melt into springs." These are a few of my favorite things
A co tam, dajmy jej wszystkie ulubione drobiazgi: "Cream-colored ponies and crisp apple strudels Doorbells and sleigh bells And schnitzel with noodles Wild geese that fly with the moon on their wings These are a few of my favorite things Girls in white dresses with blue satin sashes Snowflakes that stay on my nose and eyelashes Silver-white winters that melt into springs." These are a few of my favorite things
mama Isi napisał/a 13 października 2020 o 11:47:
Nie znałam tego, a to przecież Julie Andrews śpiewa! Niezapomniana Mary Poppins. Dziękuję, Jane:)
Nie znałam tego, a to przecież Julie Andrews śpiewa! Niezapomniana Mary Poppins. Dziękuję, Jane:)
Jane z Łódź napisał/a 13 października 2020 o 10:14:
Zgredziku, a mnie się skojarzyła ta piosenka (i teraz mnie męczy) : "Raindrops on roses and whiskers on kittens Bright copper kettles and warm woolen mittens Brown paper packages tied up with strings These are a few of my favorite things" (moje ulubione wykonie to Kathleen Battle i Al Jarreau) Miłego, jesiennego dnia dla Ulubionej Pani Małgosi i Ludu.
Zgredziku, a mnie się skojarzyła ta piosenka (i teraz mnie męczy) : "Raindrops on roses and whiskers on kittens Bright copper kettles and warm woolen mittens Brown paper packages tied up with strings These are a few of my favorite things" (moje ulubione wykonie to Kathleen Battle i Al Jarreau) Miłego, jesiennego dnia dla Ulubionej Pani Małgosi i Ludu.
Zgred z Wyspy napisał/a 13 października 2020 o 00:07:
Najmilsze są drobne panie Z ogromnym mieszkaniem
Najmilsze są drobne panie Z ogromnym mieszkaniem
Basia z Poznań napisał/a 12 października 2020 o 23:18:
Pani Małgosiu! Od zawsze mam słabość do kredensów, szezlongów i sekretarzyków. A ten jest śliczny, istne cudeńko i jakie przydatne! Jest piękną oprawą dla pamiątek. Miło wiedzieć, że nie tylko ja mam kieszenie pełne kasztanów (i orzechów), hi hi... Pozdrawiam złoto-jesiennie, Basia
Pani Małgosiu! Od zawsze mam słabość do kredensów, szezlongów i sekretarzyków. A ten jest śliczny, istne cudeńko i jakie przydatne! Jest piękną oprawą dla pamiątek. Miło wiedzieć, że nie tylko ja mam kieszenie pełne kasztanów (i orzechów), hi hi... Pozdrawiam złoto-jesiennie, Basia
Justyna z Brodnica napisał/a 12 października 2020 o 23:14:
Dobry wieczór, ja też bardzo lubię nosić kasztany w kieszeniach. A jeszcze bardziej lubię to zaskoczenie, gdy znajduję jakiś zapomniany okaz
Dobry wieczór, ja też bardzo lubię nosić kasztany w kieszeniach. A jeszcze bardziej lubię to zaskoczenie, gdy znajduję jakiś zapomniany okaz
Mimi M napisał/a 12 października 2020 o 22:11:
Pani Małgosiu, cudny, uroczy ten kredensik!
Pani Małgosiu, cudny, uroczy ten kredensik!
Anette napisał/a 12 października 2020 o 22:03:
Miłe życia drobiazgi - o tak, najlepsze remedium na deszczową jesień i trudne czasy. Górny rząd kredensiku, czwarty od lewej dzbanuszek róża (?) - piękny. Moim lekarstwem na obecny czas pandemiczno- jesienny jest Jeżycjada. Czytam znów od początku, dziś zaczęłam "Opium..." - lektura mądra, pokrzepiająca i bardzo mi potrzebna.
Miłe życia drobiazgi - o tak, najlepsze remedium na deszczową jesień i trudne czasy. Górny rząd kredensiku, czwarty od lewej dzbanuszek róża (?) - piękny. Moim lekarstwem na obecny czas pandemiczno- jesienny jest Jeżycjada. Czytam znów od początku, dziś zaczęłam "Opium..." - lektura mądra, pokrzepiająca i bardzo mi potrzebna.
Mimi M napisał/a 12 października 2020 o 21:29:
Agnieszko O., moja ulubiona bohaterka jest Natalia:) Gosiu, sama też ostatnio wybrałam się na jesienny spacer po parku i wróciłam obladowana kasztanami :) uwielbiam ich dotykać, trzymać w dłoniach, czuć ich delikatność i miły chłód:) kiedyś nawet w kieszeniach eleganckiego, wyjściowego płaszcza trzymałam po kilka sztuk w razie nagłej potrzeby ich potrzymania!
Agnieszko O., moja ulubiona bohaterka jest Natalia:) Gosiu, sama też ostatnio wybrałam się na jesienny spacer po parku i wróciłam obladowana kasztanami :) uwielbiam ich dotykać, trzymać w dłoniach, czuć ich delikatność i miły chłód:) kiedyś nawet w kieszeniach eleganckiego, wyjściowego płaszcza trzymałam po kilka sztuk w razie nagłej potrzeby ich potrzymania!
Ania z Oleśnica napisał/a 12 października 2020 o 15:36:
Droga Pani Małgorzato , Jeżycjada zawsze była dla mnie lekiem na cało zło. Od paru lat czytam wszystkie po kolei tomy w listopadzie jako antidotum na jesienną melancholię.A teraz w pandemii czytam Pani książki na okrągło:) Pomaga ! Jeśli chodzi o dylematy związane z Chucherkiem to chciałam przypomnieć , że pierwsze tomy Jeżycjady " działy się " w czasach komunizmu a nawet stanu wojennego. Wierzę , że epidemia nie przeszkodzi Pani w stworzeniu kolejnej optymistycznej , ciepłej , podnoszącej na duchu książki. Czekam na nią z nadzieją...Życzę Pani dużo zdrowia . Serdecznie pozdrawiam
Droga Pani Małgorzato , Jeżycjada zawsze była dla mnie lekiem na cało zło. Od paru lat czytam wszystkie po kolei tomy w listopadzie jako antidotum na jesienną melancholię.A teraz w pandemii czytam Pani książki na okrągło:) Pomaga ! Jeśli chodzi o dylematy związane z Chucherkiem to chciałam przypomnieć , że pierwsze tomy Jeżycjady " działy się " w czasach komunizmu a nawet stanu wojennego. Wierzę , że epidemia nie przeszkodzi Pani w stworzeniu kolejnej optymistycznej , ciepłej , podnoszącej na duchu książki. Czekam na nią z nadzieją...Życzę Pani dużo zdrowia . Serdecznie pozdrawiam
Fifik napisał/a 12 października 2020 o 13:33:
Kochana Pani Małgosiu! Dziękuję za wszystko, co Pani robi i za to, jaka Pani jest. Od dawna jest Pani moim autorytetem. Gdy myślę o moich planach i waham się, czy podejmować jakieś działanie, przychodzi mi na myśl kilka mądrych osób (w tym Pani), dla których chciałabym po prostu być lepsza. Kiedy bardzo boję się odrzucenia mojej twórczości, wtedy myślę, że przecież nie ma się ona podobać wszystkim pod słońcem. To też po części dzięki Pani. Mam takie marzenie... Czy mogłaby Pani poprowadzić kurs pisania? W dzisiejszych czasach zapewne najlepiej online... Wiem, że trzeba czytać, czytać, czytać i pisać, pisać, pisać, ale mogę sobie tylko wyobrazić, jak pasjonujące byłoby poznawanie Pani przemyśleń warsztatowych! Tymczasem dziękuję za tę stronę i za uśmiech, który Pani roztacza :)
Kochana Pani Małgosiu! Dziękuję za wszystko, co Pani robi i za to, jaka Pani jest. Od dawna jest Pani moim autorytetem. Gdy myślę o moich planach i waham się, czy podejmować jakieś działanie, przychodzi mi na myśl kilka mądrych osób (w tym Pani), dla których chciałabym po prostu być lepsza. Kiedy bardzo boję się odrzucenia mojej twórczości, wtedy myślę, że przecież nie ma się ona podobać wszystkim pod słońcem. To też po części dzięki Pani. Mam takie marzenie... Czy mogłaby Pani poprowadzić kurs pisania? W dzisiejszych czasach zapewne najlepiej online... Wiem, że trzeba czytać, czytać, czytać i pisać, pisać, pisać, ale mogę sobie tylko wyobrazić, jak pasjonujące byłoby poznawanie Pani przemyśleń warsztatowych! Tymczasem dziękuję za tę stronę i za uśmiech, który Pani roztacza :)
Maciek z Wieliczka napisał/a 12 października 2020 o 12:55:
Dzień dobry Pani Małgorzato. Właśnie żona i córka dorwały się do mojej kolekcji Jeżycjady. Sytuacja sprzyja, bo pada i na kwarantannie jesteśmy. Chciałbym tylko wszystkim życzyć zdrowia... Pozdrawiam.
Dzień dobry Pani Małgorzato. Właśnie żona i córka dorwały się do mojej kolekcji Jeżycjady. Sytuacja sprzyja, bo pada i na kwarantannie jesteśmy. Chciałbym tylko wszystkim życzyć zdrowia... Pozdrawiam.
karikari napisał/a 12 października 2020 o 11:54:
Pani Małgosiu! Dużo zdrowia dla Pani, Pana M. i Rodziny! U nas w porządku. Kozio, jeśli tylko nie jest chory, chodzi do przedszkola. Nie jest chyba do końca przekonany, czy mu się tam podoba, czy nie, choć przedszkole ma chyba najlepsze w okolicy. Ostatnio, po lekturze "Jak Wojtek został strażakiem" (oczywiście Wojtek musiał zostać zmieniony na Kozia, a nazwa wsi Kozie Różki na nazwę naszej miejscowości), babcia zapytała go, kim chce zostać w przyszłości: może strażakiem? Nie. Albo może policjantem? Też nie. To kim będziesz? Kozio odpowiedział: "Pisarzem. Będę pisał książki. Tylko najpierw nauczę się czytać". Kredensik -cudowny! Pamiętam te skarby ukryte w jego wirtualnych szufladkach w starej Księdze Gości. Uściski!
Pani Małgosiu! Dużo zdrowia dla Pani, Pana M. i Rodziny! U nas w porządku. Kozio, jeśli tylko nie jest chory, chodzi do przedszkola. Nie jest chyba do końca przekonany, czy mu się tam podoba, czy nie, choć przedszkole ma chyba najlepsze w okolicy. Ostatnio, po lekturze "Jak Wojtek został strażakiem" (oczywiście Wojtek musiał zostać zmieniony na Kozia, a nazwa wsi Kozie Różki na nazwę naszej miejscowości), babcia zapytała go, kim chce zostać w przyszłości: może strażakiem? Nie. Albo może policjantem? Też nie. To kim będziesz? Kozio odpowiedział: "Pisarzem. Będę pisał książki. Tylko najpierw nauczę się czytać". Kredensik -cudowny! Pamiętam te skarby ukryte w jego wirtualnych szufladkach w starej Księdze Gości. Uściski!
Wannabe napisał/a 11 października 2020 o 20:10:
Droga DUA, ależ raduje mnie Pani wpis! Bardzo! „Na Jowisza” ja też ochoczo czytam. Potrzeba mi takich historii i anegdot. Sama mam już tylko jedną babcię, która nic nie opowiada. Bardzo brakuje mi wsparcia pojętnego starszego pokolenia. Ono gdzieś zniknęło, dzieci też nie mam i takie dziwne to życie, uszczuplone z dwóch stron. A na uczelni co najwyżej mogę otrzymać cios za ciosem. Nie ma już we mnie ani krzty miłości do tego środowiska. Za to bardzo podziwiam moich rodziców za to, że zawsze jakoś się trzymali w tym niepewnym świecie i mogłam dzięki nim spokojnie dorastać i spełniać różne marzenia.
Droga DUA, ależ raduje mnie Pani wpis! Bardzo! „Na Jowisza” ja też ochoczo czytam. Potrzeba mi takich historii i anegdot. Sama mam już tylko jedną babcię, która nic nie opowiada. Bardzo brakuje mi wsparcia pojętnego starszego pokolenia. Ono gdzieś zniknęło, dzieci też nie mam i takie dziwne to życie, uszczuplone z dwóch stron. A na uczelni co najwyżej mogę otrzymać cios za ciosem. Nie ma już we mnie ani krzty miłości do tego środowiska. Za to bardzo podziwiam moich rodziców za to, że zawsze jakoś się trzymali w tym niepewnym świecie i mogłam dzięki nim spokojnie dorastać i spełniać różne marzenia.
AgnieszkaO z Rzeszów napisał/a 11 października 2020 o 12:45:
Drodzy Goście! Ciekawa jestem, kto z Jeżycjady jest dla Was ulubionym bohaterem. Wybór jest dość duży, ale dla mnie chyba Gabrysia i Kreska... Pozdrowienia!
Drodzy Goście! Ciekawa jestem, kto z Jeżycjady jest dla Was ulubionym bohaterem. Wybór jest dość duży, ale dla mnie chyba Gabrysia i Kreska... Pozdrowienia!
Aka z Łodzi napisał/a 11 października 2020 o 00:34:
Od kiedy parę lat temu w Ustroniu Morskim zobaczyłam na stoisku z owocami i warzywami kobiałkę z szyszkami z ceną 9, 50 zł za kilogram, nie mogę się powstrzymać, żeby nie przywieźć z lasu jakiejś szyszki :)
Od kiedy parę lat temu w Ustroniu Morskim zobaczyłam na stoisku z owocami i warzywami kobiałkę z szyszkami z ceną 9, 50 zł za kilogram, nie mogę się powstrzymać, żeby nie przywieźć z lasu jakiejś szyszki :)