Na Zielone Świątki

tam w górze

 

Kazimierz Wierzyński

POCZĄTEK

 

Trzeba przeczytać raz,

trzeba przeczytać dwa razy,

Trzeba czytać przez lata:

Wtedy przyleci ptak

Do ręki twojej,

Nie zlęknie się, oswoi,

Ptak który teraz przed tobą

Ulata.

 

Trzeba napisać raz,

Trzeba napisać dwa razy,

Trzeba pisać przez lata:

Aż ptak ci wywróży

Koniec twej samotności,

Uniesie cię nad wodami

Ze ślepej nocy i burzy,

Wtedy zaufaj mu,

Zaufaj samemu sobie,

Zacznij początek

Świata.

 

(z tomu Sen mara, Instytut Literacki, Paryż 1969)

 

Taki oto wiersz mi się przypomniał na tę niedzielę.

I  znalazłam  piękne zdjęcie, nadesłane kiedyś przez naszą utalentowaną KC Marple.

W sam raz.

 

MM

103 przemyślenia nt. „Na Zielone Świątki

  1. Pani Małgosiu, niezmiernie mi miło, że nadal ma Pani moje fotki :-) Pozdrawiam najcieplej, najserdeczniej. Miłego dnia!..

  2. W rzeczy samej, tknęło Cię, Marple moja nieoceniona!
    Jak widzisz, nadal przechowuję Twoje piękne zdjęcia.
    Dziękuję za nie!
    Całus dla dzieciaczka, Ciebie ściskam najserdeczniej!

  3. Pani Małgosiu..coś mnie tknęło, coś mnie tu sprowadziło pierwszy raz od..ojej, czy to możliwe? Od marca, bodajże. Ten wiersz..trafił w sedno moich dzisiejszych rozmyślań, dziękuję. Ja już chyba przeczuwam czym jest, ten ptak, choć on jeszcze do mnie nie przyfrunął. Myślę, że 35 lat to już najwyższy czas, żeby zorientować się, co jest naprawdę ważne :-) A tak jeszcze a propos macierzyństwa, dziś przyszło mi do głowy takie zdanie: Jestem nieidealną mamą najcudowniejszego nieidealnego Dziecka na świecie..moje życie jeszcze nigdy nie było tak idealne. Spóźnione życzenia najcieplejsze dla wszystkich Mam :-) PS. Właśnie po raz kolejny sięgnęłam po „Wnuczkę do orzechów” – i po raz kolejny utwierdzam się w przekonaniu, że jest Pani mistrzynią po prostu…zaśmiewam się do łez z tych gierek słownych..Pani Małgosiu,,kocham, kocham Pani ksiązki niezmiennie od dwudziestu lat..przesyłam uściski !..

  4. Droga Pani Małgorzato,
    serdecznie dziękuję. Tyle radości! Już spieszę z wysłaniem, bo koniec roku szkolnego tuż, tuż.
    Cieszę sie jak dziecko z Pani odpowiedzi i jak dziecko mówię szczerze: „Jest Pani kochana!”.
    Gorąco pozdrawiam.

  5. Dobry wieczór, Anno!
    Nie mam agentki…
    Ale proszę śmiało wysłać książki do wydawnictwa, załączając liścik z wyjaśnieniem – zostaną mi na pewno dostarczone, a ja podpiszę i zaraz odeślę.
    Dziękuję za miłe słowa!
    Pozdrawiam serdecznie!
    MM

  6. Szanowna Pani Małgorzato,
    z przyjemnością wczytuję się w te serdeczne rozmowy, które odkryłam zaledwie dwa dni temu i aż się boję naruszyć ich sielankowość przyziemnością mojej prośby. Jestem nauczycielką języka polskiego w małym wielkopolskim miasteczku. Moje uczennice zostały laureatkami Wojewódzkiego Konkursu Języka Polskiego. Wymagało to od nich dużo pracy, ale było też przyjemnością, bo dziewczyny kochają CZYTANIE I KSIĄŻKI. Jadzia ( III kl. gimnazjum) i Marysia (VI kl.) to siostry z cudownej wielodzietnej rodziny, dzieci mądrych rodziców, dbających o ich duchowy i intelektualny rozwój. Anię, uczennicę mojej koleżanki znam nie tak dobrze, ale … wszystkie uwielbiają Pani książki. Przeczytały każdą z nich. Marysia ma wspaniałą pamięć i potrafi cytować długie ich fragmenty. W nagrodę za ich pracę pragnę ofiarować im wybrane Pani powieści, zresztą już je kupiłam. Jestem przekonana, że największą radość sprawiłaby im dedykacja od Pani – książki stałyby się bezcenne, dlatego ośmielam się o to prosić. Nie chcę w żaden sposób naruszyć Pani prywatności, mogłabym dostarczyć książki do wydawnictwa lub do Pani agentki i również stamtąd je odebrać. Mam wielką nadzieję, że dzięki Pani sprawię dziewczynom dużą radość. Nawiasem mówiąc, również kocham świat Pani powieści, bo przecież bohaterowie pierwszych tomów to moi rówieśnicy.
    Serdecznie pozdrawiam.

  7. Hm, uważam, że ja jeszcze nie bardzo umiem malować.
    Ale żeby zaraz bąbelka …?

  8. Zuziu (wiad. pryw.), na pewno wszystko będzie doskonale!:)

    Dziękuję za życzenia na jutro, ściskam serdecznie!

  9. Jakie to cudowne co Pani napisała.
    Jest Pani niesamowita.
    Niech ma Pani jutro cudowny dzień,jako,że też jest Pani mamą,niech będzie najlepszy i słoneczny!

    A ja z radością informuję,że moja nauka zostałą zakończona,a teraz sobie tylko przeczytam to co napisałam i książka pod poduchę!Udało mi się nawet zapamiętać zasadę działania termometru cieczowego.
    Dobranoc,kolorowych snów wszystkim życzę!

  10. No, Dziatwo! Pamiętajcie koniecznie o Mamusiach w dniu jutrzejszym!
    A kto jeszcze malować nie umie ani ciasteczek upiec, niech chociaż zrobi bąbelka ze śliny i powie: „gu-gu-gu!”.
    Albo niech się uśmiechnie do swojej Mamy.

  11. Jak za przyrodę, to trzymam kciuki z całych sił!

    Hej, a czeresienki i tak robaczywe.

  12. Oczywiście,że własnej roboty!Muszę się przyznać,że ściągnęłam parę rysunków z e-kartek i namalowałam dla mamy mnóstwo obrazków,a nawet ożywiłam podium z medalem i napisem MAMA.
    Czuję lekki niedosyt,że nie wymyśliłam nic sama,ale to chyba też dobre,prawda?
    Myślałam,żeby coś tak upichcić,ale może być ciężko,bo mama jutro wraca z przychodni po czternastej,a jestem o piętnastej w domu,chyba ją wyślę na konwalię do lasu,a sama się zajmę ciasteczkami?

    Uff,już większość tematów z przyrody znalazła miejsce w mojej głowie,zastały tylko roślinny okrytonasienne i nagonasienne.
    Będzie Pani trzymać kciuki o ósmej?Powinny pomóc…
    Wracam do roślin nasiennych:))

  13. Nadciągaj, Starosto, nadciągaj! Lepiej nadciągać, niż niedociągać – jak mógłby powiedzieć wuj Tarabuk, gdyby tylko nie był zajęty pisaniem poezji oraz sprawami wyższymi.
    Muza Errata bardzo dziękuje i przesyła wzajemne pozdrowienia;)

  14. Nasza stara czereśnia też wyrosła na 10 metrów i od lat służy głównie ptakom. Nie żałujemy im, bo w końcu one sobie czereśni w sklepie nie kupią, a jesć muszą. Zaś my się i tak fruwać nie nauczymy, żeby im podebrać owoce;)
    Tak więc sobie tylko skromnie skubiemy z dolnych gałęzi;)

  15. Och, jak pięknie zaczął mi właśnie za oknem gwizdać kos! Najpiękniejsza muzyka wiosny.

    Czereśnie nie zachwycają mnie i raczej nie pożałuję ich, bo mam sporo innych wysokich drzew, dużo mniej kłopotliwych.
    Z disco-polo nie zaryzykuję, jeszcze bym się do zraziła sama do siebie. Już ten McCartney lepszy.

    Z innych ornitologicznych obserwacji – wczoraj odwiedziła mnie kukułka tercjowa wielka. Zaczynam poważnie wątpić w teorię Selborne’a o poszerzającej się skali głosu kukułek.

  16. Aha, na Dzień Matki najlepszy jest prezencik własnej roboty. Wiem coś o tym.
    Smaczne ciasteczka, Zuziu12? Może to jest pomysł.

    No i polecamy nasze e-kartki na tę okazję.

  17. Ale za to jakie są ładne! Takie duże!
    Sowo, nie wycinaj. Pożałujesz.

    Metoda sąsiada: wieszamy na drzewie głośniki i puszczamy disco-polo. Czereśnie ocalały; ptaki się do sąsiada zraziły, ale ja też.

  18. To już lepiej włączę im Koncert fortepianowy G-dur Mozarta, może im obyczaje złagodnieją, he, he.

    A poważnie mówiąc, wieszanie błyszczących przedmiotów nie wchodzi w grę – drzewa nigdy nie przycinane wyrosły na jakieś dziesięć metrów w górę i teraz nie ma śmiałka chętnego do wspinaczki. Na obce dźwięki zaś ptaszyska są dziwnie odporne i na dzwonki nie reagują, musiałabym chyba zawiesić orkiestrowe dzwony rurowe. Ale też wątpię w ich skuteczność, bo nawet na sąsiedzkie strzały ślepakami uciekały tylko na kilka minut. Za jakiś czas drzewa się i tak wytnie, bo żadnego pożytku z nich nie ma – już tylko ptaki dosięgają do owoców.

  19. Zuziu, Patrycjo, wakacje już blisko! Odwagi!

    Anette, no, miejmy nadzieję, że znalazł. Ale już w międzyczasie trochę chyba za stary się zrobił, żebym się interesowała jego losami. Ech, jak ten czas leci, co?

  20. Wczoraj skończyłam czytać „Żabę” (w ramach odświeżania całej Jeżycjady) i mam nadzieję, że Wolfi znalazł świetną dziewczynę, która wypełniła lukę w jego duszy, którą wyraźnie czuł. Fajny chłopak z niego! (Tak czuję, że Wolfi z Józinkiem dobrze by się rozumieli).

  21. Dzień dobry,
    Patrycjo i Pani Małgosiu,ja tak samo!
    I tak samo żyję wakacjami,ale jutro sprawdzian roczny z przyrody,jego się boję najbardziej.
    O zgrozo,tyle tego jest do nauczenia!
    Jutro Dzień Matki,a ja nie mam kompletnie pomysłu na prezent,pustka w głowie!Ubolewam nad tym!

    Na Wielkanoc piekłam chleb na zakwasie,ale nie za bardzo uważnie czytałam przepis i zamiast wlać ciepłą wodę,wlałam wrzątek,lecz o dziwo wyszedł lepszy niż zazwyczaj.
    A tak ogólnie,to sądzę,że do kuchni się nie nadaję,zawsze coś zrobię za szybko.Ostatnio piekłam ciasteczka,nie wyszły dobre,ale to już wina przepisu:)

  22. Dzień dobry!
    Poszaleli z tymi kartkówkami i sprawdzianami na koniec roku. Ja już żyję wakacjami a tu codziennie ktoś chce sprawdzać moją wiedzę. I jeszcze egzaminy próbne w tym tygodniu.
    Pierwszy raz w życiu spróbowałam dzisiaj prawdziwego wiejskiego chleba, takiego, który się piekło jeszcze dawno temu i prawdziwego swojskiego masła. Jestem zachwycona. Zupełnie inny smak. Cudo. Wielbię wszystko, co swojskie. A Pani?

  23. Puść im McCartneya na cały regulator!
    Tolerują tylko te dźwięki, które same wydają. Muzyka je płoszy. Kosy boją się też długich pasków folii alum., migoczących na wietrze. Lusterek. Dzwonków.
    No, jadę.

  24. Mamo Isi, po to jest KG, by wiedzę poszerzać. Wszystkiego wiedzieć się nie da, ale próbować można ;)

    Siedzę w ogrodzie i patrzę jak horda szpaków wykańcza moje czereśnie. Jakoś nie umiem dostrzec w tych ptakach mozartowskiego piękna. W każdym razie kompozycja bazująca na odgłosach jakie wydają te ptaki przy konsumpcji byłaby tak samo strawna jak na wpół dojrzałe czereśnie.

    Natomiast trawnik podgryza cichutko, a niepostrzeżenie impatiens noli tangere (cóż za piękna nazwa, swoją drogą). Ewidentnie natura chce przemienić mój ogród w miejsce ruinalne. Ale, patrząc z perspektywy Polyanny, cóż to za radość będzie za parę lat, jak już Sowiątko podrośnie, zamienić Tajemniczy Ogród w Rajski Ogród!

    Muzyka na dziś:

    „Accentuate the Positive” w wykonaniu Paula McCartneya, z jego jazzowej (!!) płyty „Kisses on the Bottom”. Polecam cały koncert z Capitol Studios (jest na YT). A co za gwiazdy mu towarzyszą!

  25. To pozdrawiam Muzę!
    I wskakuję na rower.
    O, piękny świecie! Nadciągam!
    PS. Tak naprawdę to jadę na pocztę, do miasteczka.:)

  26. Wiem, kochany Starosto, że to właśnie chciałeś to powiedzieć, ale jako klasyczna maruda muszę poprawiać, szczególnie że akurat Muza Errata nade mną polata;)

  27. Oj, nieletkie, nieletkie…
    A, wiem, że zawsze w pięknym stylu, ale niekiedy w jeszcze piękniejszym. To chciałam powiedzieć.

  28. Starosto, Spiritus zawsze lata gdzie chce i w pięknym stylu;)
    Co innego Gattamelata. No ale takie jest zycie kondotiera, nieletkie.

    Sowo P., wielkie dzięki za wyjasnienia; bardzo lubię wszystko wiedzieć. No ale wszystkiego się nie da;(

  29. Spiritus flat, ubi vult.
    Niekiedy lata w pięknym stylu.
    Dzień dobry wszystkim!
    Piękny dzień dzisiaj.

    Odpowiedź na wiad. pryw. Zgreda: niestety… pomóc nijak nie mogę, żałuję.
    A kolega ma rację: tak jest wszędzie.
    Ale może lepiej będzie?

  30. Tak, mamo Isi, tradycja sekwencji „Veni, Sancte Spiritus” jest długa. Stephen Langton jest, zdaje się, autorem jej tekstu. W średniowieczu sekwencji było wiele mnogo (Encyklopedia PWM podaje, że aż 5 tysięcy), dopiero na Soborze Trydenckim ograniczono ich liczbę do 4, a „Veni, Sancte” to jedna z 2 obowiązkowych, które się ostały do użytku liturgicznego w czasach obecnych (druga to ta wielkanocna, „Victimae paschali laudes”).

    To co śpiewa Libera, to kompozycja własna dyrygenta chóru, nie zawierająca ani tekstu, ani melodii właściwej sekwencji Langtona, ale ma ciekawy, „niebiański” klimat, pasujący do zdjęcia KC Marple. I ładny tekst.

  31. Posłuchałam sobie „Veni Sancte” w wykonaniu chóru Libera podług zalecenia Sowy P. i od razu mi lepiej.
    Rzecz dodana do liturgii Zesłania ducha Świętego w XII wieku, czyli w czasach braciszka Cadfaela. A co za autorzy! Wymienia się m.in. Wipona z Burgundii, XI-wiecznego poetę i kapelana cesarza niemieckiego Konrada II, angielskiego kardynała i prymasa Stephana Langtona (ca. 1160–1228), a także papieża Innocentego III (1161-1216, pont. 1198-1216).

  32. O tak, Anonimku! Cały czas z tym walczę! W szkole, w domu, na dworze cały czas poprawiam.

  33. Przepraszam za błąd: bardziej realistycznie, bez j na końcu.
    Zauważyłam, że powszechne jest mówienie zamiast biorę TĘ książkę, biorę TĄ książkę.
    Czy ktoś też to zaobserwował?

  34. Zawsze czytałam o otchłani rozpaczy.
    Dziękuję Pani Małgosiu, ale mnie się po prostu nie chciało pisać o jakichś przerażających scenach z osą, więc opisałam sprawdzian szóstoklasisty z perspektywy owada. O tym, że zwykle w tym budynku wszyscy wrzeszczeli i hałasowali, a w tym właśnie dniu – nic. Jednak muszę przyznać, iż to nie to samo, co te przygody u mojej koleżanki: wersja 1. nauczycielka dzwoni pod nieznany numer, rozmawia w języku rosyjskim, przyjeżdża rosyjska mafia, gangster jednym strzałem zabija osę, wszystko kończy się źle;
    wersja 2. (poprawiona) rozmowa w języku angielskim, przyjeżdża FBI, czyli Fedaralni Badacze Insektów, zabijają osę, wszystko kończy się dobrze.
    Prawie cała klasa musiała poprawiać opowiadania, żeby brzmiały bardziej realistyczniej.

  35. „-Ty nic nie jesz- powiedziala ostro Maryla, mierzac dziewczynkę wzrokiem, tak jakby dziecko popełniło jakieś przestępstwo.
    Ania westchnęła.
    -Nie mogę. Jestem na samym dnie rozpaczy. Czy pani może spokojnie jeść, gdy jest pani na samym dnie rozpaczy?”. roz. 3. „Co zadziwiło Marylę Cuthbert”. Pamiętam również fragment z otchłania, więc może używała i tego i tego, albo jest to kwestia tłumaczenia.

  36. Dzień dobry Wszystkim w ten świąteczny, choć pochmurny dzień :)
    Jeżeli można, Pani Małgosiu, pozwolę sobie podsunąć Dziewczynce z zapałkami, gdzie szukać odpowiedzi na pytanie, dlaczego gołębica. Przez 9 dni słuchałam o. Adama Szustaka OP, który na swojej stronie (langustanapalmie) podpowiadał, jak przygotować się na Zstąpienie. Wczorajszy, ostatni odcinek poświęcony był właśnie symbolowi gołębicy. Owszem, gołębica Noego jak najbardziej łączy się z Duchem Świętym. Życzę Wszystkim mocy i pokoju.

  37. Dziewczynko z zapałkami, gołębica w starożytności symbolizowała ulatującą duszę. Gołębica jest obecna w Piśmie Św. w wielu miejscach, nie tylko w historii z Noem, poszukaj! Ciekawe, że od XVIII wieku (od papieża Benedykta XIV) w sztuce obowiązuje nakaz przedstawiania Ducha Św. wyłącznie pod postacią gołębicy.

    To mi przypomniało ciekawą książkę, którą czytałam niedawno, o ikonie Trójcy Św. Rublowa. Autor (Gabriel Bunge) dowodzi w niej, analizując kolorystykę, mimikę i gesty postaci, że centralną osobą tej ikony jest właśnie Duch Święty.

  38. Aniu Fr., dziękuję za poruszającą, osobistą wypowiedź, którą oczywiście pozwalam sobie zachować jako ściśle prywatną.
    Cieszę się, że mogłam pomóc w tak ciężkim dla Was czasie.
    Najserdeczniej pozdrawiam! I niech Ci się dobrze darzy!

  39. Pozdrawiam świątecznie Was wszystkich. W Kętach skąd piszę kolejny dzień pada, i ja, i dzieci zakatarzone (tylko mąż się trzyma), ale woda to znak Ducha więc nie narzekam. Wszystkiego dobrego Wam wszystkim :)

  40. Sowo P. uwielbiam „Veni Sancte Spiritus”!
    Wczoraj na spotkaniu formacyjnym dużo mówiliśmy o Duchu Św. skąd się wziął, w jaki sposób jest obecny z nami i w jaki sposób działa, jakie dary od niego otrzymujemy.
    A teraz krótka historyjka na temat stworzenia Ducha Św.:
    Bóg Ojciec stworzył Syna i tak bardzo Go miłował, że wypowiedział Słowo, a to Słowo to właśnie Duch Św. Czyli Duch Św. powstał z miłości Ojca i Syna.

    PS. Zastanawia mnie dlaczego Duch Św. przedstawiany jest jako gołębica. Czy to ma jakiś związek z tą gołębicą Noego?
    PS. 2 Prześliczne zdjęcie! :)

  41. Słuchane przed świtem:

    „Veni Sancte” brytyjskiego chóru chłopięcego Libera.

    Mocno słodkie brzmienie. Ostrożnie z ilością.

  42. Dobry wieczór. Zaglądam dziś, a tu znowu piękny wiersz. Tak bardzo pasuje mi do atmosfery – daje nadzieję.

    Miłej niedzieli wszystkim życzę ;)

  43. Starosta się z nami przekomarza, a wie dobrze, że ten powracający Pietro to ten od Quo Vadis.

  44. Jakże się cieszę! Co do Ani, muszę to sprawdzić w ksiażce. Jutro napiszę, a teraz wracam do lektury „Belli i Sebastiana”.
    Dziękuję i dobranoc!

  45. Kapucynko (wiad.pryw.), nic takiego nie widzę.
    A Ania Shirley mówiła chyba o otchłani?… ;)

  46. Któż z nas ogarnia wszystko…
    A Ty, Nutko, masz do ogarnięcia trudne studia.
    Podziwiam niezmiennie!
    Świat rzeczywiście pachnie pięknie, deszczowo, bzowo, zielono.

    Just, pewnie pierwszy wypożyczający książkę Włoch miał na imię Pietro.

  47. Pięknie pachnie świat o tej godzinie. Oderwałam się na chwilę od pracy, powąchałam powietrze i pomyślałam: „A wpadnę na Stronę. Tak dawno mnie tu nie było”.
    Więc daję znać, że jestem, tylko trochę nie ogarniam wszystkiego co się wokół mnie dzieje. :)
    Serdecznie, Świątecznie pozdrawiam!

  48. Witam Was serdecznie! A we Wloszech, kiedy sie cos komus pozycza dodaje sie zwrot „si chiama Pietro”, co doslownie znaczy : „nazywa sie Piotr”, czyli „niech to do mnie wroci. Ciekawe.

  49. O! I bardzo dobrze! – że pada i że pójdziesz do babci i dziadka, popytasz.:)

    Natalio, tak, to wiersz Juliana Ejsmonda.
    Zgadzam się, że śmieszny ten wpis Anonimka. Ładnie i oryginalnie nasz Anonimek wybrnął z zadanego tematu: z punktu widzenia osy!

  50. Popytałam o litewskie korzenie,tata sądzi,że to nie była Litwa,ponieważ nasza rodzina przybyła z miejscowości Lipsk,na Suwalszczyźnie ,bardzo blisko granicy z Litwą.Wtedy wszystko należało do Rosjan i niektórzy sądzili,że tam była Litwa.Nie wiem jak było dokładnie,ale przynajmniej tyle się dowiedziałam,jutro pójdę do babci i dziadka,może oni będą wiedzieć lepiej,gdyż to rodzina babci stamtąd.
    Pozdrawiam,caluteńki dzień pada.:)

  51. Teraz, gdy przyjrzałam się dokładnie temu ptakowi, w pełni się zgadzam: to jest gołąb. Na 100%.

    Na temat tataraku: u mnie w domu właśnie pojawił się szampon do włosów tatarakowo-chmielowy. Oby okazał się tatarakowo-chmielowo-skuteczny.

    Wpis Anonimka o wypracowaniu jest naprawdę bardzo śmieszny. Chciałabym te historie przeczytać.

    A ten wiersz o ptaku bujającym też się chyba pojawiał w Jeżycjadzie?

  52. Och,mnie zachwyca ilustracja z orzechem i domkiem Dorotki.Cudo!
    Takie to pomysłowe z tym ręcznikiem,sama zastanawiałam się tak zostały wykonane liście,a teraz mam odpowiedź.

  53. Zwykły ołówek średniej miękkości, Anonimku – łatwo się poddaje gumce.
    Mam zestaw pisaków japońskich z czarnym tuszem: wiele różnych grubości końcówek.
    A do ilustracji z orzechem i domkiem użyłam: tych właśnie pisaków, pędzla i tuszu kreślarskiego oraz piórka. A efekt liści uzyskałam przez odciskanie na gruboziarnistym papierze kawałka ręcznika frotte, maczanego w tuszu! Jak się dobrze przyjrzysz, zobaczysz jeden odcisk koło drugiego – tworzą te jakby kłęby liści.
    Łapy wtedy miałam czarne, z czarnymi paznokciami. ale zeszło.
    Aha, i w ferworze pracy wylałam czarny tusz na nogę i na podłogę, plama na parkiecie jest do dziś. Spodnie dały się wyprać.

    Brawo za szóstkę z polskiego, Anonimku!

  54. Z całą pewnością to nie drapieżnik, Mama Isi ma rację: sylwetka, układ skrzydeł, główka – to gołąb.
    I nie jastrząb. Drapieżniki mają sylwetkę bardzo charakterystyczną.

    Mamo Isi (wiad. pryw.), adyć, adyć. Nie martw się tym.

  55. I jeszcze w sprawie gołębia pod cumulusem. Cumulusy pętają się na wysokości 600 – 2500 m. Dla gołębia na pewno nie jest to wyczyn, bo w końcu pocztowe przelatują nad wyższymi górami.

  56. Czy do konturów rysunku do np. okładki książki używa Pani ołówka, czy też jakiejś specjalnej kredki?
    A jakimi mazakami rysuje DUA te przepiękne ilustracje do Jeżycjady?
    We ”Wnuczce” jest taka przedstawiająca domek Rumianków i orzech Dorotki, jak Pani ją zrobiła?

  57. I ja mam szóstkę z polskiego. A ostatnio dostałam piątkę za wypracowanie, na temat ,, Podczas sprawdzianu szóstoklasisty do klasy wleciała osa”. Napisałam opowiadanie z perspektywy osy. A co inni nawymyślali! Owad przebijał żądłem kabel od magnetofonu, nauczycielka zabijała insekta krzesłem, osa gryzła chłopca, który dzięki temu stał się geniuszem .
    A wypracowanie miało być realistyczne. Hm…

  58. Dzień dobry!
    Piękne zdjęcie i przepiękny wiersz. Raczej nie czytam liryki, ale jak Pani coś wstawi, to zawsze jestem zachwycona.
    Szóstki rzeczywiście są miłe. Ostatnio bym dostała 6- ze sprawdzianu z biologii, ale pani nie dała się wytargować i postawiła mi 5+. Za to na koniec roku będę miała dwie szóstki: z zajęć artystycznych i z historii sztuki. :)
    Piątki też są miłe. Dostałam wczoraj ową z polskiego. Dla mnie, piątka u tej pani jest warta więcej niż trzy piątki z francuskiego na przykład. Tak samo, jak ,,uśmiech Józinka jest jak promyk słońca, tym cenniejszy, że rzadki”.

  59. Też tak mówię, jak pożyczam książki kolegom z klasy! Nawet nie wiedziałam, że to popularne. :-)

  60. Chociaż układ skrzydeł wskazywałby na gołębia. No i poza tym, jakby nie było, mamy wigilię Zesłania Ducha Świętego.

  61. Mnie się też Wierzyński podoba. Zuziu, chciałabym tak jak ty recytować jego wiersze na konkursach, ale niestety to niemożliwe, bo w naszej szkole organizowane są tylko konkursy polskiej liryki religijnej i ja zawsze recytuję ks. Jana Twardowskiego. Też bardzo dobry.

  62. Ach jej, Zuziu, przylaszczka i widłaki już nie są pod ochroną! A jest ich tak malutko w dzikim stanie. Co do reszty zgadzam się z orzeczeniem: swego czasu bluszcz pospolity, marzankę wonną, barwinek pospolity, kopytnik pospolity i konwalię majową sprowadziłam do ogrodu i teraz muszę z nimi walczyć, bo się szarogęsią!
    Natalio, a nie jest to jakiś ptak drapiezny? One chętnie latają pod chmurami, bo tam się tworzą kominy powietrzne.
    Kochany Starosto, bardzo, bardzo dziękuję za propozycję:)

  63. Myślę, że to gołąb.
    Jaskółka na pewno nie.

    Mamo Isi, to wpisz mi tu prywatnie adresik. Chętnie się podzielę tą frajdą. „Tylko mi nie zniszcz ani nie zgub!” – (tak zawsze mówią mole książkowe, pożyczając swe skarby).

  64. Na pewno nie gołąb, bo gołębie tak wysoko nie latają. To może być raczej jaskółka.

  65. Dzień dobry, bardzo ładne zdjęcie. Chciałbym wiedzieć, czy ten ptak to gołąb.

  66. Dzień dobry,
    ja na konkursie recytatorskim mówiłam Wierzyńskiego.
    Już go polubiłam!

    Przed wczoraj byłam na konwaliach w lesie,jak mi teraz pięknie pachną w pokoju!Nie są już pod ochroną!To cudownie,prawda?Zawsze ubolewam,gdy mam świadomość,że jakaś roślina,tudzież zwierze może wyginąć.
    Dołujące…
    Tak samo zrezygnowano z ochrony: paprotka zwyczajna, wszystkie gatunki widliczki, bluszcz pospolity, grążel żółty, przylaszczka pospolita, kopytnik pospolity, konwalia majowa, przytulia (marzanka) wonna, pierwiosnek lekarski, kalina koralowa, porzeczka czarna, kruszyna pospolita, barwinek pospolity i grzybów: sarniak świerkowy, purchawica olbrzymia, siedzuń sosnowy, mądziak psi, sromotnik fiołkowy, czarka szkarłatna, gąska wielka i wachlarzowiec olbrzymi.

    Pozdrawiam!!:)
    PS Mamo Isi,ile tych nazw jest!Niesamowite!

  67. Mamo Isi, zaczniesz serię o inspektorze Felse. W razie czego pożyczę, mam całość.

    Ach, na Podkarpaciu, Natalio! Doooobrze masz.

  68. Lubię się uczyć historii z przysłów. Czytając o biedzie na przednówku, zastanawiałam się, kiedy to wypadało. A wystarczyło poszukać w przysłowiach ludowych:
    Kiedy bez kwitnie, najbardziej jeść się chce.
    Na Zielone Świątki dobre i otrąbki.
    Kiedy kwitnie głóg, to największy głód, a kiedy mak to już nie tak.

    Czytam”The Rose Rent” i lada chwila skończy mi się seria o Cadfaelu i co ja wtedy pocznę?
    Ech, życie; nie ma letko.

  69. Dzień dobry, bo się nie przywitałam.
    Ps. Ja pewnie rozpoznawałam te cytaty, bo niedawno przeczytałam całą Jeżycjadę. Ale i tak musiałam chwilę się zastanawiać przed odpowiedzią, bo zdarzały się podobne fragmenty w różnych książkach. Zupełnie nie wiem, dlaczego telefon, z którego piszę, chce zaczynać każde słowo dużą literą. Chyba zaraz się zdenerwuję.
    ;-)

  70. Dobrze pamiętasz, Natalio miła.
    Polub Wierzyńskiego.

    A gdzie mieszkasz, można spytać? Suwalszczyzna?

  71. Czy dobrze pamiętam, że wiersze Wierzyńskiego były prezentami dla Gabrysi i Nutrii w McDusi?
    Zuziu, ja też czasem gram w scrabbelka i często mam taki problem, jak ty. Nie przejmuj się.
    U nas niestety I Komunia jest zawsze na Zimną Zośkę i mamy beznadziejną pogodę. Okropnie zazdroszczę wszystkim, u których jest inaczej.
    Pozdrawiam!

  72. Świat nasz jest przesycony symboliką. Gamoń, kto tego nie dostrzega.

    Idę nad jezioro.:)

  73. Tatarak ma niejedną nazwę: agier, ajer, cypr, kalmus (m.in. na Kaszubach), łabuzie, plaskoć, pluszcz i pluszczaj (trzech ostatnich nazw używano na Wileńszczyźnie), sasyna, sowar (na Lubelszczyźnie), tatar, tatarczuch, tatarski korzeń i wis, a czasem też: palma, trzcina i szuwar, bazuny, bluszcz, gałga, gałgan, jasyna, kalamus, kalmusz, kłącz, lepecha, lepiech, lepiecha, łabzie, łącz, łobuzie, panny, panny na rzece, panny w rzece, sacyna, szczar, szczwar, talerz, tatarcuch, tatarcuk, tatarcze ziele, tatarczok, tatarczuk, tatarsky korzeny, taterz i źdźbło.
    Jak przedziwna jest wędrówka słów; nazwa kalamus wywodzi się bezpośrednio z greckiej nazwy kálamos (κάλαμος) oznaczającego trzcinę.
    Olejek tatarakowy jest jednym ze składników olejku namaszczającego chorych. Recepis jest w Piśmie Świętym.

  74. A u nas rośnie tatarak! Nad jeziorem!
    A jak on ślicznie, słodko, świeżo i subtelnie pachnie!

    Tak, pamiętam z lat szkolnych (PRL) tatarakowy szampon i mydło.

    Celestynko, dobranoc!

  75. Na Zielone Świątki, tatarak w kątki!

    Raczej domu tatarakiem nie umaję, bo w okolicy nie rośnie, ale znalazłam ciekawy przepis na szarlotkę gruszkową z dodatkiem sproszkowanego kłącza. Na niedzielę będzie jak znalazł.
    W ogóle jaka ciekawa historia tataraku (sięgająca starożytności) i ileż ma różnorakich zastosowań! Można nim, przykładowo, wzmocnić włosy, jak ktoś przypadkiem je sobie żółtymi uczyni -albo wręcz spędzi – eksperymentując zanadto z jaskółczym zielem.

  76. Szarotko, Biedronko, miło Was widzieć! :)
    Najlepsze myśli przesyłam najmłodszej Szarotuni.

  77. Wierzyński!- tak jest, Beato. Prosto do serca. Za każdym razem trafia.
    Cóż to musiał być za człowiek serdeczny!

    Zuziu12, znam to uczucie! Ułożyć skrabelka i nie mieć na niego miejsca! Aaach! zgrzytanie zębów.

    Pozdrawiam Rodziców!:) (skrabelkowiczów)

  78. Nie oprę się, patrząc na to idealnie pasujące zdjęcie i czas, wierzę, że mądrych wyborów, by zawołać za św. Janem Pawłem II: „Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi. Tej ziemi.”
    Pani Małgosiu, dzięki za te inspirujące zdjęcia i wiersze. Ach, Wierzyński…
    Dobrej nocy wszystkim.

  79. Właśnie skończyłam grać z rodzicami w scrabble i miałam z wszystkich siedmiu liter ułożone słowo „ogromni” ,ale nie było miejsca do wstawienia,jaka szkoda:).

    Dziękuję Natalio,podziwiam z cytatami,ja nie mam do nich pamięci,ale chcę znać ich jak najwięcej.
    Na szczęście mam jeszcze trochę czasu na naukę.
    Ja też brałam udział w konkursach,ale nie zajęłam żadnego miejsca.:(Niedługo ma być gramatyczny,już się zgłosiłam.
    Gratuluję Ci konkursów i szóstki!!
    Dobranoc!

  80. A mnie się przypomniało jeszcze to: Pytano raz ptaka, co bujał w lazurze- czy jest z lewa, czy jest z prawa- bo to bardzo ważna sprawa. A on odparł- jestem w górze…”

    ;-)

    Zdjęcie i wiersz Wierzyńskiego świetne!
    Pozdrawia Biedronka.

  81. Piękne zdjęcia ostatnio :) I bez (bardzo lubię!) i to ostatnie i poprzednie…
    Jak już wspomniał Zgred – też mamy w niedzielę I komunię najmłodszej córeczki. Ładnie – w Zesłanie Ducha Świętego.
    Może dlatego trochę rzadziej tu zaglądam ;)
    Ale a propos begonii – to na balkonie też świetnie się sprawdzają. W zeszłym roku kwitły mi do przymrozków!
    Pozdrawiam cieplutko wszystkich i Każdego z osobna :)

  82. Przepiekny wiersz sklaniajacy do refleksji i udane zdjecie w podobnym klimacie. (Dawno temu w Bieszczadach po zdobyciu szczytow oddawalismy sie medytacji majac przed soba podobne widoki).

  83. Zdjęcie jest niesamowite, podziw dla jego autorki. Wspaniałe ujęcie. A wiersz również jest piękny. Tymczasem trochę wieści z domu: tata urządził konkurs polegający na rozpoznawaniu cytatów z Pani Małgosi książek, ale po czwartym pytaniu się poddał, bo wszystko zgadłam.

  84. Zuziu, szóstkę mam, bo wzięłam udział w wielu konkursach między innymi frazeologicznym i jestem w piątej klasie, zgadłaś. Gratuluję twojej klasie średniej i współczuje ci kataru. Nasza 5b jest podobno najniegrzeczniejsza w szkole, ale jest jeszcze 4b która też strasznie rozrabia. Obie klasy łącznie z naszą muszą mieć zajęcia z psychologiem i wszyscy są źli bo przez to tracimy wf. Choć nasza klasa jako całość nie jest zbyt dobra w nauce (taki jeden chłopak zdobył 1 punkt za część matematyczną, wyobrażasz to sobie?), to chodzi do nas znaczna część najlepszych uczniów w szkole. Dziwne, co? Życzę zdrówka. :-D

  85. A tu do Natalii,z pod poprzedniego wpisu:
    Czy ty też jesteś w piątej klasie?
    Tak masz rację,ja też miałam problem co napisać w tym liście,ale jakość przebrnęłam i nawet jestem zadowolona.
    Zazdroszczę szóstki z polskiego,jak Ci się udało ją zdobyć,a ja się raduję na każdą lekcję,zgłaszam,mam dobre oceny,a piątka.
    Ależ nie narzekam,to cudowna ocena,nie chcę być chciwa,lecz mogłaby się Pani zlitować.
    W ogóle Pani nie przepada za naszą klasą(choć ja ją bardzo lubię),większość się wymądrza i gada,a pani wychowawczyni,tłumaczy to z tego,że my nie chcemy na złość,ale jesteśmy zbyt mądrzy.Może racja,rok temu mieliśmy najlepszą średnią w szkole!
    Ups,za bardzo odbiegłam od tematu,przepraszam:))
    Pozdrawiam znad katarku.
    PS Mogłabym na to zdjęcie patrzeć godzinami!

  86. Przepiękny wiersz.
    Zdjęcie zaś niesamowite,takie proste,a takie magiczne.
    Dziękuję Pani Małgosiu kochana!
    Bardzo dziękuję!

  87. U nas na Zielone Świątki zawsze jest I Komunia.
    I zawsze była wtedy ładna pogoda.
    Pogodo! Słyszysz mnie? Nie zawiedź w tym roku.

  88. Piekny wiersz! I sliczne zdjecie.
    Tez zycze madrych i dobrych wyborow!
    A my przygotowujemy sie rowniez do niedzielnej I Komunii Daniela (we Wloszech przystepuje sie do niej dopiero w 4 klasie), Rodzina z Krakowa specjalnie przyjechala na te okazje. :)
    Pozdrawiam cieplo.

Dodaj komentarz