Dla Zosiek

bzy2

 

Julian Tuwim

RWANIE BZU

 

Narwali bzu, naszarpali,

Nadarli go, natargali,

Nanieśli świeżego, mokrego,

Białego i tego bzowego.

 

Liści tam – rwetes, olśnienie,

Kwiecia – gąszcz, zatrzęsienie,

Pachnie kropliste po uszy

I ptak się wśród zawieruszył.

 

Jak rwali, zacietrzewieni

w rozgardiaszu zieleni,

To się narwany więzień

Wtrzepotał, wplątał w gałęzie.

 

Śmiechem się bez zanosi:

A kto cię tutaj prosił?

A on, zieleń śpiewając,

Zarośla ćwierkiem zrosił.

 

Głowę w bzy – na stracenie,

W szalejące więzienie,

W zapach, w perły i dreszcze!

Rwijcie, nieście mi jeszcze!

 

 

 

Kochane Zośki, Miła Wannabe!

Wszystkiego najmilszego z okazji imienin!

Przesyłam wam stosowny widok z mego okna (jest duży wiatr, bzy się miotają)  i uściski!

MM

 

 

 

137 przemyśleń nt. „Dla Zosiek

  1. Podobno w tym roku bzy są szczególnie piękne.

    „… nie każdemu w latach dojrzałych trafia się sposobność naprawienia błędów młodości.”
    To a propos bajki Krasickiego.

    Sięgając pamięcią do opisu sprawy Dziadów nie dostrzegam analogii.
    Muszę jeszcze raz przeczytać.

    Kris, nasza najmłodsza też w niedzielę.

  2. Witam serdecznie. Milo jest tu zajrzec w deszczowy dzien i dostac duza dawke pozytywnej energii :) Dziekuje za to!

  3. Ignacy Krasicki

    Wół Minister

    Kiedy wół był ministrem i rządził rozsądnie,
    Szły, prawda, rzeczy z wolna, ale szły porządnie.
    Jednostajność na koniec monarchę znudziła;
    Dał miejsce woła małpie lew, bo go bawiła.
    Dwór był kontent, kontenci poddani?z początku;
    Ustała wkrótce radość? nie było porządku.
    Pan się śmiał, śmiał minister, płakał lud ubogi.
    Kiedy więc coraz większe nastawały trwogi,
    Zrzucono z miejsca małpę. Żeby złemu radził,
    Wzięto lisa: ten pana i poddanych zdradził.
    Nie osiedział się zdrajca i ten , który bawił:
    Znowu wół był ministrem i wszystko naprawił.

  4. Wlasnie wczoraj w poludnie tak sobie czytalam profesora Raszewskiego list do czytelnikow w sprawie „Dziadow” Dejmka, takie szukanie” sprawcy zamieszania”, bo kolatala mi sie po glowie pewna analogia. To jest cos wspanialego! Nie powiem wiecej, polecam Raptularz Tom I, str-399-409.

  5. Pardon DUA, pomyłka!;)
    P.S. Debatę można też było w Interneciku obejrzeć, by the way:).

  6. No, jasne, Duśko, że to był żart!!!
    A Profesor nie odwodził, tylko zachęcał (bo ja nie chciałam). „Tam nic nie trzeba robić”- kusił.:)))
    Przypomnij sobie tę lekturę. Zawsze aktualna.

  7. Wiadomo, że Internet lepszy, chociaż też nadmiernie wciąga niestety. My nie mamy telewizora od czasu kiedy się popsuł, będzie jakieś 15 lat temu. Nikt za nim nie zatęsknił ani razu, bo jak się wydarza coś wartego obejrzenia, to idziemy do sąsiadów, jak za dawnych, dobrych czasów. A w towarzystwie też jakoś lepiej się ogląda, międzypokoleniowo, przy herbacie.

  8. Dobry wieczór, a propos polityki, czy to nie przypadkiem prof. Raszewski odwodził Starostę od zamiaru kandydowania do Sejmu?:) Czy też ten zamiar DUA był tylko żartem? Niezależnie od powyższego, ja widzę Starostę w Ministerstwie Edukacji! Ole!

  9. Dzięki, Celestynko!:)))

    Sowo, mój wyrzuciłam, i to na śmietnik, gdzie jego miejsce, ale jest jeszcze staroświecki telewizor w pracowni pana Musierowicza. Sport głównie jest oglądany.
    W pozostałych zakątkach naszej zagrody pracują komputery. Ja wolę. Nie muszę słuchać napastliwych głosów i kłótni. Wszystko sobie przeczytam na spokojnie. A jakby co to się przerzucam na Anagram Magic.

    Lubię ci ja bowiem kulturalne rozrywki oraz kulturalnych ludzi.:)

  10. Hm, hm, czyli jednak jakiś telewizor w domu DUY jest. A myślałam, że został wyrzucony ;)

  11. Całe szczęście! :) Bo kłótnie o politykę (tak jak te o pieniądze) „zabijają prawdziwą miłość”. Dobrej nocy!

  12. Skoro ten całus od Sowiątka dla każdego, to czuję się również nim obdarowana. I od razu lepiej. : )
    Czasem jednak trudno jest w życiu przyjąć to, co nie jest zgodne z naszym wymarzonym planem. Ale w sumie takie lekcje pokory są potrzebne. W sumie inaczej nie znaczy gorzej. Po prostu inaczej. Ot i moja dzisiejsza myśl „filofizoficzna”.
    No nic, zmykam do obowiązku studentki i odsyłam buziaki o słodkim zapachu naleśników. : )

  13. Przebóg, jak to?
    Zawsze na bieżąco. Starosta tylko powstrzymuje się dyskretnie od politykierstwa. Nie jest bowiem od tego, by dziatwę indoktrynować.
    Ale swoje poglądy się ma, oczywiście.
    Zresztą, jak tu nie oglądać mężowskiego telewizora, kiedy cały dom rozbrzmiewa od okrzyków?! Całe szczęście, że się nie różnimy w ocenie i w przekonaniach.;)

  14. A co do bzów, u nas w domu stoi w wazonie zerwana gałązka i naprawdę pięknie pachnie. Bardzo mocno i bzowo. Wygląda też ślicznie. Szkoda, że niedługo uschnie. Ja w ogóle wolę nie zrywać roślin. Niech sobie rosną. :-)))

  15. Zuziu, ja też pisałam we wtorek próbny test i z polskiego był faktycznie był prosty poza wypracowaniem na końcu. Nie starczyło mi na nie czasu i w efekcie napisałam trochę nie na temat. A matematyka była jeszcze łatwiejsza, skończyłam 10 minut przed końcem. Mi z polskiego wychodzi 6. Niestety nasza pani z historii nie daje szóstek na koniec roku. :-(

  16. Małe dzieci nie lubią konkurencji, to prawda. Ale kiedyś jeszcze przyjdzie czas i na trawnik, i na rajskie jabłonki, i na mały tunel z wisterii.

    Sowiątko przesyła całusa dla DUA i dla wszystkich Księgowych również, bo zawsze obdarowuje całusami wszystkich obecnych w pokoju. Każdemu rozdaje po tyle samo, o nikim nie zapomina.

  17. Dbam!
    Nawożę, podlewam, strzygę.
    No, ale ja już nie mam malutkich dzieci, które są ważniejsze od trawnika.:)
    Dobranoc!
    Całus dla Sowiątka, które pewnie cieplutko sobie posapuje.

  18. A właśnie miałam zapytać co Pani robi, że ma taki piękny, zielony dywan. Bo mój to taki bardziej wypsiały.

    Pan P. dziękuje za pozdrowienia i również pozdrawia.

  19. Moja mama wygrzebała z ziemi jakaś poczwarkę i mi ja dała. Zidentyfikowałam ja. Jest to ćma: Krokiewka lękliwica (Phlogophora meticulosa). Życzę przyjemnego wieczoru!

  20. To musi byś niezwykłe czytać ksiażkę, w której jest rodzina, majaca to samo nazwisko co czytelnik. Nie takie częste w dodatku(nazwisko). Ja tak nigdy nie miałam. No chyba, że na Litwie Borejkowie sa często spotykani- nie wiem.
    PS: Mój dziadek pochodził z Wilna.

  21. Fanko Robrojka, dziękuję za dobrą wiadomość prywatną. Gratuluję serdecznie!

  22. Ja mogę Pani uściski przesyłać kiedy tylko Pani zechce!
    Skończyłam,szybko poszło,zrobiłam też na plusa.
    Nagietki to śliczne kwiatki,moja mam też wczoraj coś sadziła,ale nie wiem co,a brat teraz skosił trawę.
    :)U nas dzisiaj nie pada,rano padało,jak do szkoły szłam i chyba wystarczyło.

  23. Warto popytać o te korzenie, Zuziu! To takie ciekawe.
    Oho! Ogrzały mnie te uściski. Zmarzłam w ogrodzie, siejąc nagietki Cream Beauty (w miejsce tulipanów).
    Dobry deszcz pada, posiałam też trawę tu i ówdzie. Niech pada, niech pada.

  24. To cudownie!Miło mieć taką koleżankę,cieszę się,nie potrafię do końca opisać dlaczego,ale się cieszę!

    Tak,zabrałam się do roboty i…skończyłam polski,a więc jestem na dobrej drodze do matematyki!Przyjemny temat,liczby ujemne.
    Dostałam 5 minus ze sprawdzianu z pól figur,ale się cieszę!

    Babcia kiedyś mi opowiadała(nie jestem do końca pewna),że nasza rodzina też ma korzenie litewskie,ale bardzo,bardzo dalekie.Tak samo ostatnio odkryłam z koleżanką z klasy(Zosią,tą od nie oddanej książki,której nadal nie oddała…),że jesteśmy rodziną,ale też bardzo,bardzo,bardzo daleką.
    Świat jest mały!:)
    Za to ja ściskam Panią bardzo mocno!:)

  25. Nie, Zuziu kochana. Reni Borejko nie było w Jeżycjadzie. Ona jest z prawdziwego świata.

    Prawdziwa rodzina Borejków mieszkała (i mieszka) przy naszej dawniejszej ulicy, w Poznaniu (nie, nie przy Roosevelta). Wspaniała rodzina!- z Litwy pochodząca. Ale oczywiście inna niż w powieściach. Nie ośmieliłabym się opisywać prawdziwej, realnie istniejącej rodziny. Wszystko wymyślam.

    Renia była pacjentką mojej Mamy, a potem już moją koleżanką: wysoka, radosna, piegowata i ładna dziewczyna z długim złotym warkoczem. Bardzo prawa i szlachetna.
    W młodości wstąpiła do zakonu dominikanek i od lat już pracuje na misjach.
    Cieszy się z powodzenia Jeżycjady! Jesteśmy w stałym kontakcie.

    W ogóle – rozumiemy się z siostrami dominikankami.(Pozdrawiam Radonie!)

    No, dobrze! A teraz, Zuziu – bez wykrętów: najpierw obowiązki. Dobrze je z siebie zepchnąć i mieć potem furę wolnego czasu!
    Przysyłam całuska w czółko.

  26. Kto to Renia Borejko?Czy była w Jeżycjadzie?
    Jeżeli tak to się już kompletnie załamię,że aż tak nieuważnie czytam,a staram się.Bardzo się staram.

  27. No wie Pani co?
    Przez Panią nie robię angielskiego i matematyki.Dlaczego Pani tak pasjonująco pisała(i nadal pisze)wpisy szóstkowe?Tak mnie wciągnęły,że nie nie mogę się zabrać do lekcji.
    Ech…
    Ale mogę powiedzieć,że nie mam tego Pani za złe,pracę domową mogę i tak odrobić później.

    Mi też się nie podobała „Stara baśń”Nie mogłam przebrnąć,wiec wyszło na to,że przeczytałam paręnaście stron.Podziwiam Panią,że przeczytała tą książkę.
    Pozdrawiam!!

  28. „I pomyślał też, że życie jest piękne.
    Li i jedynie”.
    Mimo wszystko.
    Podsuwam więc Wam taką myśl na dobranoc. : )
    A zapach powietrza po deszczu, taki orzeźwiający także bardzo lubię.

  29. Ja próbuję wciąż poznać naszą miejscową roślinność. Widzę, że w naszej rodzinie taka zaściankowość istnieje od pokoleń. Na rynku można kupić jabłka Koksę. To są moje ulubione, zimowe rarytasy.
    W Gdańskich bibliotekach niestety Stanisława Falkowskiego nie ma. Starają się kupować to co ludzie najczęściej wypożyczają, czyli kryminały.

  30. Dzień dobry! Nareszcie zakwitł mi kaktus, hoduję kilka gatunków, ale tylko ten kwitnie. Nigdy nie wiem, kiedy wypuści paczki, tak samo jak moje kwiatki (zakwitły w zimę).

  31. Dzień dobry,
    pisałam dzisiaj próbny sprawdzian roczny z polskiego.Był bardzo łatwy,a więc mam nadzieję,że poszedł dobrze.Wolałabym żeby ten właściwy był łatwy,ale jeszcze nic nie wiadomo.
    Pisałam też (próbny)z matematyki.Był prosty.Dla mnie!Niespotykane…
    A i z historii,ale ten już był końcowy,teraz mogę powiedzieć,że będę miała sześć na koniec roku.Pan tak powiedział.Bardzo cieszę!

    Pogoda w tegorocznym maju jest zaskakująca.Ładny dzień,pochmurny,ładny,pochmurny i tak ciągle.
    Nie wiem jak inni,ale wprost UWIELBIAM zapach deszczu,albo woń po burzy.Coś pięknego!
    Podrawiam

  32. Ach, tak, Asiu! Wspaniale o „Nocach i dniach” pisze p. Falkowski w książce „Ciężkie norwidy”. Tam także jest rozdział o tej wierzbowej przypowieści.

    AniuG, nadzieja uzasadniona. Pieskom to mija, naprawdę.

  33. Tak, tak , litery i listy, bo o nich mowa w ksiazce. Lettere oznaczaja i jedno i drugie ( dla niewtajemniczonych ).
    A u nas lato nadeszlo :)

  34. Ha, callistemon- bottlebrush-po polsku kuflik. W piątek na kiermaszu ogrodniczym w objęciach wielu kupujących widziałam donice z tą rośliną. Formowane na pniu, obsypane czerwonymi, podobnymi do włochatych gąsienic kwiatami. Troszkę za oryginalne, jak na moje skromne wymagania, jak przybysz z kosmosu. Kto wie, co mu nocą przyjdzie do głowy? Wyjdzie z donicy i będzie się przechadzał szurając korzeniami…
    PS 1. Od tygodnia ani jednego nowego dołu, nieśmiała nadzieja , może to już?
    PS 2. Idę sadzić dalie giganty( metr wysokości osiągnięty na parapecie jaśkowego pokoju).
    PS 3. dziś +24 st C, jutro pewnie znowu +10 st C, życie pełne jest niespodzianek.

  35. Pani Małgosiu, na stronie Wiwo Pan Falkowski znów skłania ku refleksji.

    Miłego dnia.

  36. Zapomnialam przetlumaczyc tytul ksiazki: „Szkarlatne listy”. Dziekuje Pani Malgosiu!

  37. A to musze odszukac te rosline w okolicach placu Sw.Piotra, napewno wyroznia sie na tle innych.
    Dzis zapowiada sie goracy dzien, ale wietrzyk orzezwia.
    Przeczytalam „Le lettere scarlatte” Ellery Queen, swietnie napisane, wartka akcja, zaskakujace zakonczenie. Polecam!
    Pozdrawiam goraco w drodze do pracy :)

  38. Dzień dobry!
    Nelu (wiad.pryw.), nie pamiętam, ale przejrzyj szybko wszystkie archiwalne wpisy po kolei.To nie zajmie dużo czasu.

    Justysiu, 28 C!- tak zaraz po tych śniegach i lodach!
    A swoją drogą, ja też podziwiam Twoją wielką wiedzę botaniczną. Coś w tym musi być.

  39. Nie trzeba podziwiać mojej wiedzy, Kris. Każdy tak ma. Jak się coś lubi, to się łatwo zapamiętuje rzeczy z tej dziedziny i wiedza jakby sama zostaje w głowie.
    Po pracowitym, ale i upalnym dniu (28C), czas na spoczynek. Dzień dobry wszystkim, a sobie dobranoc.

  40. Pamiętam, widziałam bottlebrush w Rzymie! Rośnie sobie taka roślina gdzieś niedaleko Placu Świętego Piotra. Pisałam nawet o tym Staroście w 2010:)

  41. Też marzę sobie, by mieć dużą biblioteczkę. Powoli co nieco zaczynam sobie zbierać, marzę też, że nawet jeśli nie dla mnie, to może kiedyś kiedyś jakieś przyszłe dzieci z rodziny (jak to zabrzmiało!) znajdą w tym coś dla siebie. No, ale co będzie kiedyś, nie wiadomo.
    Dobrego wieczoru, kochani!
    (PS: Nie wytrzymałam, no nie wytrzymałam i wchłaniam dziś z całą taką niepewnością, oczekiwaniem i tym miłym dreszczykiem aurę zimowych dni sprzed lat, kiedy to Celestyna chadzała po mieście z cieknącymi karpiami w reklamówce. Ach, ach!…)

  42. Ależ proszę, Starosto i Zuziu! Cała przyjemność po mojej stronie. :)
    Dobranoc.

  43. Mnie się kojarzą z takimi owłosionymi gąsienicami!

    Ależ śmieszna roślina! Ciekawe, czy w kanadyjskim klimacie będzie jej dobrze.

    MadziuZ., dziękuję za wyjaśnienie Zuzi kwestii groszków. Tak właśnie było, Zuziu kochana.

    Nelu, już kiedyś pisałam o swojej bibliotece – poszukaj w archiwum wpisów.
    No, dużo tego, dużo.

  44. Tak, Justysiu, masz racje, to odmiana Japanese Bottlebrush, nazywa sie Callistemon (Bottlebrush). Podziwiam Twoja wiedze!
    (Po nazwie widze, ze wszystkim podobnie sie kojarza).
    Milego wieczoru, drodzy Ksiegowi!

  45. O, ciekawe jakie przywary będzie miała tajemnicza osóbka z Feblika.
    Dobrej nocy!

  46. Madziu Z. bardzo dziękuję za odpowiedź.Tak też mi się wydawało,ale nie miałam pewności.Dzięki Tobie jestem już przekonana.
    Tradycje są piękne.Bardzo wzruszają mnie takie fragmenty,jak te z bukietem ślubnym.
    Mi Gizela bardzo przypadła do gustu,to niezwykła osoba..Ilekroć natrafię na fragment o rodzicach Mili to zastanawiam się jak wyglądało by jej życie,czy też byłaby taką mądrą i dobrą osobą?
    Jakże się cieszę,że jestem imienniczą Zuli Makowskiej,bardzo spodobała mi się ta bohaterka…ale co tu dużo mówić,wszyscy bohaterowie Jeżycjady są cudowni,z przywarami,lecz je miewa każdy,beż wyjątku!
    :)

  47. Dzień dobry.
    Zuziu , właśnie dlatego było to tak ważne, że mama Mili Borejko bardzo lubiła groszki – ze względu na pamięć o niej, o pani Makowskiej . „Pamięć i symbole. Tradycja, która tworzy się sama”. (Cytat z „McDusi”)Gizela była bardzo dobra , ale też trochę surowa i nie zawsze potrafiła mówić wprost o uczuciach, dlatego pewnie nie wyjaśniła Mili od razu o co chodzi. Ale przecież Mila i tak zrozumiała – po latach poprosiła o to samo Laurę.
    Nie wytłumaczę ci tego lepiej (może nawet nie bardzo potrafię), ale poczytaj jeszcze sama i przemyśl to sobie, na pewno znajdziesz odpowiedź . :) Bo nie wątpię, że wiesz dlaczego tradycja jest ważna – miło się czyta Twoje wpisy o opowieściach rodzinnych. :)
    Pozdrawiam serdecznie!

  48. Dzień Dobry w ten piękny poranek.
    U nas dziś statutowo wolny dzień (Victoria Day), czyli długi weekend, a więc dodatkowy dzień na prace ogródkowe. Otwarte dziś są tylko sklepy z roślinami.
    Kris, czy ta roślina, o której piszesz, to nie jest przypadkiem Japanese Bottlebrush (Sanguisorba obtusa)? Właśnie taką posadziłam w sobotę. Narazie to tylko korzeń, który zamówiłam z katalogu. Ale to bylina, z nie krzew.
    Jeśli krzew, to chyba Chenile (Acalypha hispida) masz na myśli. Tą mam w doniczce, karłowatą odmianę, bo na zimę trzeba ją wnieść do domu.
    Pozdrawiam znad doniczek, bo właśnie wynoszę moje kwiaty domowe na zewnątrz, by się wzmocniły i nabrały energii przez najbliższe cztery miesiące.

  49. Dzien Dobry Pani Malgosiu,
    Z przyjemnoscia nadrobilam braki w Pani Ksiedze Gosci i wyczytalam, ze to juz od 60-u lat zbiera Pani ksiazki :)! Jako milosniczka tych wlasnie bardzo by mnie interesowalo kilka szczegolow co do kategoryzacji i miejsca przechowaniu ilez to juz ksiazek?? Biorac pod uwage, ze nie zostawia Pani w zbiorze tych mniej wartosciowych musi sie ich przewiac u Pani od lat cale mnostwa :)!! Pozdrawiam serdecznie

  50. Dzień dobry,
    Pani Małgosiu,jak to było właściwie z tymi groszkami na ślub Mili i Tygryska.
    Gizela mówiła,że to nie ma znaczenia jeśli chodzi o róże,ale ma jeśli chodzi o groszki,dlaczego dla niej,a potem dla Mili Borejko było to tak ważne?
    Znalazłam fragment w „Kalamburce” z roku 1945,gdy jest powiedziane,że Zula Makowska uwielbiała groszek i o nim wciąż mówiła wiersze.
    Zechciała by Pani wytłumaczyć,bo jakoś nie mogę się doczytać.

    Przepiękna pogoda,wczoraj znowu narwałam bzu.Oj,mógłby rosnąć caluteńką wiosnę!:)

  51. Uwielbiam ten wiersz! Najcudowniejszy na maj. Aż mi się buzia cała śmieje:)
    Ukłony dla wszystkich.

  52. Dzień dobry wszystkim!
    Właśnie przed chwilą dostałam od koleżanki kilka gałązek bzu. Ma kwiaty o niezwykle delikatnym odcieniu fioletu i prześlicznie pachnie. A po powrocie z pracy biorę się za placek z rabarbarem. Też będzie pachnieć, tylko inaczej. :)

  53. Oj tak, przyda mi się poznać trochę więcej wierszy. Z chęcią przeczytam wszystkie, które Pani tu zamieści.

    Adisiu, też przez długi czas byłam przekonana, że jest to forma błędna. Dowiedziałam się, że jest to liczba mnoga od słowa chłopak, a chłopcy to liczba mnoga od słowa chłopiec.

  54. Dobry wieczor! W dziecinstwie bardzo duzo rozmawialam z moimi Babciami, opowiadaly mi wielokrotnie swoje dramatyczne przezycia z czasow wojny oraz tyle rozne ciekawe historie z lat ich mlodosci… Opowiesci te na pewno w pewnym stopniu mnie uksztaltowaly, czesto o nich mysle. Babcia Lucyna byla ogromna milosniczka Sienkiewicza, zwlaszcza Trylogii, lubila opowiadac mi jej fragmenty. A Babcia Krystyna kochala poezje, pokazywala mi czesto swoje ulubione wiersze… Czytam Wasze wpisy, odzyly te wspomnienia. Bardzo wartosciowe sa takie opowiesci i rozmowy.

    Na Sardynii pieknie teraz pachnie, obserwuje czasem rozne dziwne rosliny, ktorych nazw nie znam – ostatnio na przyklad natrafilam na krzewy z duzymi ciemnorozowymi kwiatami, przypominajacymi do zludzenia szczotki do mycia butelek! :) Cudne.

    Dobranoc!

  55. Tak się składa, że mój słownik jest z roku 1989, więc jednak to nie tak znowu niedawno. Ale rozumiem, każdy może nie przepadać za jakimś słówkiem. Ja lubię obie formy.

  56. Dzień dobry! Ostatnio dowiedziałam się, iż forma „chłopacy” nie jest błędna. Zawsze wbijano mi do głowy, że nie powinno się tak mówki, z tu się okazuje, że można! Czego to ci ludzie nie wymyślą…

  57. Zuziu, a jeszcze lepiej – nagrywać! To ma dodatkowy walor: uwiecznia głosy i twarze osób opowiadających!

  58. Tak, niestety, już się tam znalazło. Podobnie jak „pasjonat”- dawniej słowo to nazywało człowieka wybuchowego, łatwo ulegającego pasji (w znaczeniu: gwałtowne uczucie, namiętność).
    Potem zaczęto używać tego słowa na określenie hobbysty, czyli człowieka, który z pasją zbiera np. kapsle od butelek lub znaczki. „Pasjonat relaksu” – słyszałam także.:)))
    Językoznawcy przyjęli obecnie, że skoro jakieś słowo, wskutek nieustannego powielania błędu, zakorzeniło się na dobre w polszczyźnie – należy je uznać za prawidłowe. Ot, ciekawostka.
    Ale nie muszę lubić i używać takich słów. Nie napisałam, że użycie słowa „urokliwe” to błąd. Napisałam, że ja bym użyła innego.

  59. Kiedy przeczytałam Pani wiadomość, pomyślałam, że wyczarowałam sobie to słowo i zwatpiłam w swoje wyczucie języka. Sprawdziłam w słowniku i… znalazłam :D

  60. Dziękuję za dobre rady,wiele już takich historii się nasłuchałam,a ostatnio jak byłam u dziadków,to prosiłam,żeby spisał to jak pradziadek Józef uciekł Niemcom,właśnie do nas przyjechali,to jak nie spisał to go poproszę,żeby opowiedział.

    Tak,muszę to wszystko pospisywać,abym potem mogła się tym cieszć!
    Dziękuję,pozdrawiam

  61. Witaj, Jadziu! A to się ucieszyłam, że jako pierwsza mogłam Ci przedstawić ten klejnocik!
    Muszę tu częściej zamieszczać wiersze.

    Psianko, racja! To właśnie losy kobiet sprawiają, że te rodzinne opowieści są tak fascynujące.
    Polska ma trudną historię, ale za to wspaniałe kobiety! Waleczne (były duszami powstań!), odważne, mądre, samodzielne, pielęgnujące tradycje i siłę rodziny.

    Zarazem wszystkie nieszczęścia i tragedie niesione przez historię, najmocniej ranią właśnie kobiety. To ich opowieści słucha się ze łzami.

    A czy wiecie, że prawa wyborcze otrzymały Polki wcześniej niż Amerykanki, Angielki czy Francuzki? I to już w 1918 roku!
    Dekretem Józefa Piłsudskiego! („Wyborcą do Sejmu jest każdy obywatel Państwa bez różnicy płci” „Wybieralni do Sejmu są wszyscy obywatele/obywatelki państwa, posiadający czynne prawo wyborcze”).

  62. Ha, Kapucynko! Ja bym powiedziała: uroczo.

    Dzień dobry, Mamo Natalki i Kubusia! Tak, pewne rzeczy wyczuwa się poza słowami! Cieszę się, że jest jeszcze jedna taka rodzina, w której lubi się dzieci, książki i wiersze. I muzykę, i kwiaty.
    Dziękuję za dobre słowa, zwłaszcza ucieszyły mnie te o książkach Emilii. Jestem dumna z całej swojej fantastycznej czwórki, ale start Emilki był szczególnie utrudniony: wbrew pozorom, niełatwo było iść w ślady matki. Musiała znaleźć własny obszar, własny styl, własne środki wyrazu, własną formę. I w pełni jej się to powiodło!
    Pozdrawiam najserdeczniej całą miłą rodzinę! Pięknej majowej niedzieli!

  63. Dzień dobry! Bardzo miło i domowo (a raczej ogrodowo) wygląda ten bez. Pisząc to patrzę sobie za okno i mam przed oczami podobny widok. Lubię kiedy wiatr tak przeczesuje korony drzew i krzewów, i traw, a one posłusznie poddają się temu zabiegowi, bujając się, kłaniając i wznosząc znów swe dłonie w górę, wielbiąc swego Stwórcę. Zawsze wygląda to tak samo urokliwie.
    Życzę miłego dnia!

  64. Pani Małgosiu,
    bardzo dziękuję za tyle miłych słów dla naszej rodziny. Chciałam jeszcze tylko dodać, że faktycznie bzy to moje ulubione kwiaty, a ten wiersz od zawsze był moim ulubionym utworem. Poza tym na naszej półce stoją równym rządkiem również wszystkie książki Pani Emilii Kiereś. Są absolutnie baśniowe, tak jak oprawa graficzna strony internetowej Pani Emilki. Choć niedziela, stosujemy starą zasadę : „jak dobrze wstać, skoro świt”, zwłaszcza wiosną, i korzystać z tych wszystkich pięknych zapachów i widoków, i zieleni (we wszystkich cudownych i szalonych odcieniach).
    Serdecznie pozdrawiam Ulubioną Autorkę i wszystkie wielbicielki bzów.

  65. Dobry wieczór.
    Jak tylko zobaczyłam zdjęcie, to się uśmiechnęłam. Nie lubię zbyt wielu kwiatków, ale bez uwielbiam. Wspaniały jest jego subtelny zapach – niekiedy minie się bez i nawet się tego nie poczuje, innym razem jego woń czuć z daleka… Niestety, w Krakowie nie jestem w stanie go wyczuć – „zapach” miasta go przytłacza, dlatego tak cieszy mnie powrót do domu (na wieś), gdzie mogę się nim rozkoszować do woli.
    Dziękuję za ten wiersz, nie znałam go, a spodobał mi się :)

  66. Dobry wieczór !
    Zuziu, jakże Ci zazdroszczę, oprócz tego autografu :), tych trzech pokoleń w jednym miejscu. My mieszkamy w domu z 1911r. ale kupili go dopiero 20 lat temu moi rodzice. Nie mamy rodzinnego domu, takiego od dawien dawna i bardzo mi brakuje własnych korzeni. Dlatego właśnie spisaliśmy opowieści sąsiadów bliższych i dalszych, którzy te korzenie tu mają.
    Pani Małgosia dobrze Ci radzi żebyś uważnie słuchała rodzinnych historii, wiele jest fascynujących i wartych zapisania, szczególnie o dzielnych kobietach :)

  67. „Księżniczka” to piękna książka, i mądra. :)
    Jak to miło, że trafiło Ci się takie stare wydanie! Ja mam nowsze, z lat 60tych.

    A co do opowieści rodzinnych: słuchaj ich, Zuziu, pytaj dziadków i babcie, pytaj rodziców, oglądaj stare zdjęcia. a potem wszystko opisz! Na podstawie historii trzech pokoleń jednej rodziny można napisać kilka powieści! A nawet sagę!

    Psianka zainteresowała się opowieściami swoich sąsiadów (mieszka w okolicach Gór Złotych), pisała tu kiedyś, że to fascynujące i piękne historie. Ciekawa ich jestem.

  68. Już piszę.To „Księżniczka” Zofii Urbanowskiej,wzięłam na chybił trafił,ale tytuł mnie zaintrygował.
    Jakże ciekawa musi być książka o wsi psianki,takie rzeczy są interesujące.
    Na naszym podwórku są trzy domki i trzy pokolenia,jakby to wszystko spisać co się tu dzieje w naszej rodzinie,oj to by było fascynujące!

  69. Bardzo mi miło, Zuziu droga!
    A co to za książka, ta z 1922 roku? Ciekawa jestem (jako stary mól książkowy)!

  70. Dobry wieczór,
    jaka jestem szczęśliwa!!Zdobyłam na targach książki w Warszawie książkę z Pani autografem.Trzymam książkę,którą Pani trzymała,tata mówił,że byłam czerwona z emocji!Bardzo,bardzo miły dzień!Zaszalałam,kupiłam 6 książek,w tym jedną z 1922 roku.Zachwyca mnie to,tle ludzi myślało,trzymało tą książkę,przeżywało ją,ona przetrwała wojnę!Gdyby umiała mówić,były nawet z 1883 roku,zabytek!
    Nabyłam też „Kwadrans” Pani Emilki,ale niestety,nie było z autografem,trudno i tak się cieszę.Bardzo.
    Dziękuję,że pisze Pani książki,a ja mogę je kupować!
    PS Kupiłam(te z Jeżycjady)”Kalamburkę”(przy autografie jest kwiatek)oraz „Mcdusię”

  71. Dziękuję za odpowiedź pani Małgosiu! W takim razie spróbujemy ocalić bez w tym roku! Ale na razie niech sobie kwitnie :)

  72. Dziewczynko z zapałkami, tak, to była chwila szczęścia.:)

    Gosiu, kto chce mieć ładne i bujne bzy, musi, zaraz po tym jak przekwitną, obciąć sekatorem wszystkie uschłe kiście, u nasady. Krzew się dzięki temu wzmacnia i rozrasta.

  73. A mi zakwitł bez, o którym myślałam, że zamarzł! Bzowo mi!!

  74. Podobno jak znajdzie się pięciopłatkowy kwiatek bzu i zje go się to będzie się miało szczęście. Szukałam dzisiaj długooo, ale nie znalazłam i byłam zawiedziona, że nie spotka mnie szczęście. Ale może samo patrzenie i wąchanie bzu było tym szczęściem.
    Uwielbiam zanurzać twarz w wilgotne bzy. Dzisiaj mama przyniosła z ogrodu cały bukiet w trzech kolorach. Cudny!
    Kiedy wybrałam się dzisiaj na spacer przyglądałam się , w których ogródkach rośnie bez. Bardzo żałowałam ludzi, którzy nie mieli własnego krzewu i nie mogli go podziwiać cały czas.

  75. My również całujemy. Będziemy zaglądać na Pani stronę częściej.
    :-*

  76. Dobrze, kochani. Postaram się!
    Dajcie mi tylko trochę odsapnąć. I zaraz ruszam do akcji!
    Jak to miło, że cała Wasza rodzina nas lubi!
    Pozdrawiam także Tatę.
    Myślę, że macie bardzo miły i dobry dom. Zgadłam?
    Całusy!
    MM.

  77. Pani Małgosiu,
    bardzo dziękujemy za uściski, a mama za pozdrowienia. Tata pragnie przekazać, że od zawsze był wielkim miłośnikiem twórczości Pani Brata ( a mama i my – Pani). :-) Mamy w domu całą Jeżycjadę i bardzo lubimy do niej wracać. Nie możemy się już doczekać Feblika. Prosimy, żeby Pani jak najwięcej pisała!

  78. Jak pięknie jest wiosną i latem!!! Tak mnie zachęciłyście swoimi wpisami o bzach, że dzisiaj, gdy raniutko szłam na targ, kupiłam cały wielki bukiet. I teraz pachną oszałamiająco i równie oszałamiająco wyglądają na tle moich jasnozielonych ścian. Ach… Jest cudnie.

  79. Psianko, wpisz tu – jako wiadomość tylko dla mnie – swój adres mailowy. Adminki się odezwą!
    Ciekawa jestem tej książki!

  80. Dzień dobry wszystkim księgowym i DUA !
    U nas bzów zatrzęsienie w tym roku, mamy też takie z pełnymi kwiatami, ale nie wiem jak się nazywają.
    Bardzo miło jest w nowym kąciku, a ciepło promieniuje stąd jak zawsze …
    Pani Małgosiu mam dla Pani obiecaną książkę o naszej wsi ale nie wiem na jaki adres mam przesłać ?
    Kris – my też mamy Komunię Św. za tydzień i ćwiczymy już dłuugie czytanie o zesłaniu Ducha Św. z wieloma trudnymi nazwami narodów. O tego nie można byle jak przeczytać :)

  81. Absolutnie, absolutnie!
    Wiersz jest też o ptaku. I o tym, że język polski jest giętki, piękny, podatny, muzyczny, i że można malować słowem!
    Trzeba tylko umieć – a Julian Tuwim umiał to jak nikt.
    Cześć, Natalio i Kubo, miło was tu widzieć. Skoro Mama tak lubi bzy, to sama musi być bardzo do lubienia – pozdrawiam ją!
    A Was ściskam.

  82. Ale piękne bzy!!!! Ulubione kwiaty naszej mamy.
    Wiersz też jest świetny. Można prawie poczuć zapach tych bzów, kiedy się go czyta. U nas niedaleko rośnie dużo właśnie takich krzewów i bardzo lubimy je wąchać.
    Pozdrawiamy wszystkich – Panią Autorkę i Zośki.

    PS. W przeciwieństwie do pani polonistki uważamy, że wiersz jest o tym, jak pięknie jest wiosną.

  83. Ja nie wiem,bo nie dostaję prezentów na imieniny,tylko dorośli. Choć nie,raz dostałam czekoladę!:)
    Ale faktycznie,jak wszyscy dostają , a ty nie to można czuć się poszkodowanym.Współczuję i ściskam:)))
    Dobranoc wszystkim,miło,że pytasz:)

  84. Dzień dobry bzowym wielbicielkom, a wszystkim Zośkom życzę, by całe ich życie pachniało bzowo, jaśminowo i lipowo. Zaczał się ten cudowny ciag zapachow.
    Zuziu! Ja też mam imieniny dzień przed urodzinami i w przeciwienstwie do reszty rodziny dostawałam tylko raz prezenty, życzenia et cetera… Pamiętam, że czułam się trochę poszkodowana, a Ty?

  85. Sama nie wiem, jak mi się udało wpisać się nie tam, gdzie trzeba; dziękuję, Starosto kochany, żeś to przyuważył, bo nawet do głowy by mi nie przyszło szukać swego wpisu w uprzednim wątku i bym się zamartwiała, com ja takiego niezgodnego z regulaminem napisała;)))

    No i dzisiaj już pan ordynator wszystko wiedział i orzekł, że Mama nie będzie miała operacji zaćmy.
    Po głowie chodzi mi motto z mojej ulubionej opowiastki zen:
    – Dobrze się stało, czy źle się stało? Któż to może wiedzieć?

  86. Dzień dobry,
    wszystkiego najlepszego Zosiczki!Daje Wam wszystkim bukiet bzów,ogromny i pachnący!!
    Chciałabym mieć tak na imię,nie tylko dla bzów,lecz to przede wszystkim.
    Ja mam imieniny dzień przed urodzinami,w sierpniu.Co wtedy kwitnie,czyżby wszystko już zakwitło?
    Jak ta pogoda zmienna,jeszcze wczoraj było ślicznie,a dzisiaj to zimno,deszcz…..o,przestało padać,ale ptaki śpiewają cały czas!Pozdrawiam ciepło z gęsią skórką:)

  87. Uwielbiam zapach bzów!!! One pachną tak oszałamiająco… U nas kwitnie tego już sporo. We wszystkich odcieniach fioletowego- od prawie białego do purpurowego :)
    Pozdrawiam wiosennie,
    Werka

  88. Mężczyźni też kochają kwiaty, tylko się z tym nie afiszują – rzekł Puchacz Pan.
    Jak czytam takie wiersze jak „Rwanie bzu”, jestem skłonna w to uwierzyć :)

    „Malowany wózek”? Trzeba będzie włączyć do repertuaru.

  89. Ale, jak mówię, czerwiec też dobry, Ateno. Róże!

    Mama Isi złożyła podziękowania w imieniu Zosieńki, ale uczyniła to pod wpisem „Hana-kwiaty”. Warto zajrzeć, bo ładny tam załącznik (umiem, umiem!- od przedszkola!).

  90. Chcialoby sie zmienic imie, dla bzow. :)
    Wszystkim solenizantkom, duzo radosci i slonca.
    Przeciez w zaswiatach tez przyjmuja zyczenia, i tam posylam dobre mysli.

  91. Dzien dobry:-)
    Toz to i moja Sofijka malutka obchodzi swoje pierwsze imieniny, dzisiaj uswiadomila mi to moja Mama. Wszystkim Zosiom i Sofijkom Wszystkiego najlepszego:-)

  92. Duśko (wiad.pryw.) – tak właśnie jest. Dziękuję serdecznie i ściskam!

    Kris, w czerwcu też miło. Są róże i piwonie, i wajgela krzewuszka cudowna, i jaśminy, i maki.
    Co to jest, że kobiety kochają kwiaty, i to aż tak?

  93. DUA, a jaki piekny ten bez w Pani ogrodzie, jak milo musi byc przy nim usiasc, wyobrazam sobie, jak cudnie pachnie!

    A ja dzis zamowilam lilie sw. Antoniego dla Daniela na I Komunie Sw. (to juz za tydzien!) – we Wloszech jest taki zwyczaj, ze dzieci przystepujace do I Komunii wchodza przed rozpoczeciem mszy wspolnie do kosciola i skladaja lilie przy oltarzu. Bedzie pachnialo!

  94. Wspaniale, bzowe i pachnace zyczenia dla wszystkich Ksiegowych Zoś!
    (Milo miec imieniny w maju, tyle kwiatow wokol!)
    W imieniu Sofii dziekuje za kazde dobre slowo. :)
    Bardzo lubie ten wiersz Tuwima, jest taki dynamiczny!

  95. I jeszcze imieninowe caluski dla Isiowej Zosienki! Myslalam o niej wczoraj, i o calej przemilej Rodzinie, a dzis nie wlaczylam do najmlodszych solenizantek…
    Oczywiscie dla Asi tez – zeby bylo po rowno i sprawiedliwie :):).
    I najlepsze zyczenia dla Andrzeja, syna – na jutro!

  96. Wszystkiego najpiękniejszego miłym Zosiom!
    Bzy spod mojego wrocławskiego okna powoli już przekwitają, ale tyle innych roślin wciąż kwitnie (i będzie kwitło!), że i tak jest się czym cieszyć:) Z mojego okna w pracy mam widok na morze zieloności, poprzetykane czerwonymi dachami domów – eh, tak trudno się skupić na pracy…

    A dziś także, o ile dobrze kojarzę, rocznica śmierci Emily Dickinson, której wiosenny wiersz pan Stanisław Barańczak przetłumaczył tak:

    Wiosną – jest takie Światło –
    Jakie się nie ukaże
    O innej porze Roku
    Ledwie nastanie Marzec,

    A już Wiosna nadaje
    Barwę Samotnym Polom –
    Nauka jej nie nazwie –
    Ale czuje ten Kolor
    (…)

  97. Dla wszystkich księgowych Zofii najserdeczniejsze życzenia i bukiecik stokrotek, a te Zofie co już odeszły – niech dogoni w niebie najpiękniejszy śpiew kosa. Pamiętajmy o nich w modlitwie.

  98. Dziękuję, Sondelańciu.
    Sofia daleko, na Sardynii, ale i ją ściskamy!

    Ann (wiad.pryw.) i Tobie dziękuję za tę pamięć. Wycieczka po angielskich ogrodach? AniaG już tam jeździ, zachwycona. Kto wie, kto wie?

  99. Dzien dobry.
    Najlepszego imieninowego wszystkim ksiegowym Zosiom i Zosienkom!
    I tym najmlodszym-Sofijka Kris; i tym rozbrykanym-Zosia wojtowna(mam nadzieje, ze w tym roku nozki sobie nie uszkodzi); i tym rodzinnym-Zosia, corka Starosty; i tym wszystkim ukrytym pod nickami i pod regalem.
    Rok temu slalismy zyczenia i bukiety Pani Zofii… Przesylam Jej teraz zapach i delikatne dzwonienie konwalii, swiezo rozkwitlych pod najwiekszym swierkiem.

  100. Pachnace bzem zyczenia dla zosienek, w tym i dla coreczki Kris – Sofii, mojej chrzesniaczki! U mojego taty na dzialce takze kwitna bzy, jego mama – babcia Zosia tez by sie cieszyla.
    W drodze do pracy laduje sobie akumulatorki zagladajac na te przyjazna wyspe :))

  101. I niezapominajkowe! Dzięki, Ryśku! Brakowało mi Twoich przypomnień!:)

    Justysiu, tak, to ten niby biały. Biel osiąga dopiero po pełnym rozkwicie; kiedy ma pączki, sprawia wrażenie brudnawego ( mają kolor słabiutkiego, różowawego odcienia fioletu). Za to siła, bogactwo i zapach – super.

    Wójtowa córeczka też ma dziś imieniny. Całusy, Zosiu miła!

  102. Wszystkim Zosiom bzowe, tulipanowe i konwaliowe życzenia.:D
    Moje bzy jeszcze czekają w pąkach.
    Idę pracować .
    Pa!

  103. Dzień Dobry.
    Piękne bzy! Zastanawiam się ile różnych gatunków tu jest. Naliczyłam pięć, ale może jest więcej? A który z nich nazywa się „Krasawica Moskwy”, czy ten jasny, pierwszy z lewej?
    Pozdrowienia i życzenia dla wszyskich Zosieniek.

  104. A dziś nie powinno się też zapomneć o niezabudce ;-) Bo jest także Dzień Polskiej Niezapominajki. Niezapomnianego dnia! :-)

  105. Dziękuję! Dobranoc!
    A jutro – pamiętajcie o Zosiach! (w dziale e-kartki mamy taką specjalną zośkową).

  106. Właśnie dzisiaj przywiozłam od rodziców z ogrodu śnieżnobiały bez. A tu taka niespodzianka od Duy dla nas wszystkich.
    My, nie Zośki też dziękujemy. Piękna ta część ogródka jeszcze z tą kompozycją kwiatową pod renklodą.
    Dobrych snów, tudzież lektur:)

  107. „Kfjatuśki”… ojejku, jakbym słyszała, jak małe dzieciątko to wypowiada, tak wdzięcznie, uroczo i aż się uśmiechać chce. : )
    Bzy natomiast przecudne! Lubię, kiedy Pani dzieli się takimi pięknymi rzeczami. Jest tylko jeden minus – te na ekranie nie pachną!

  108. Ech, DUA, w naszej okolicy ciężko o bzy (za to dużo galerii wzroku i innych instytutów urody (rolleyes)), niestety. Ale w sobotę udajemy się za miasto, więc może przydybie się gdzieś te wspaniałe kwiaty:). Pochwalę się, że kwiaty u Różyczki już nie są „apsik”, ale najprawdziwszymi „kfjatuśkami”:).

  109. Madziu, dziękuję za korektę!:)
    Dobrze, że powiedziałaś!

    Duśko, masz fluida z Ann. To tulipanki.
    Czy pokazałaś już Różyczce jak pachnie bez?

    Ann, polecam begonie, lubią cień, a kwitną wiernie do jesieni.

  110. A, begonie, nurtował mnie ten żółty rzucik, dziękuję :-) Jak dobrze tutaj zajrzeć i trochę odpocząć w takim miłym i przyjaznym towarzystwie, naprawdę… Uśmiecham się do DUA, ślę też uśmiechy do Miłych Księgowych:-) Spokojnego wieczoru!

  111. Ach, co za piękny widok z okna! DUA, a co tam rośnie ładnego (i komponującego się z kolorem bzów) pod drzewem? Trawniczek z kolei jak dywanik!:)
    P.S. Chyba już kiedyś tu wspominałam, ale napiszę dla przypomnienia, że nasza podstawówkowa polonistka mówiła nam ze zgrozą, że przedmiotem zacytowanego przez Starostę wiersza jest ochrona środowiska, a dokładnie niszczenie przyrody przez złych ludzi;).

  112. My tu mamy wyłącznie świetne dziewczyny, Aleksandro!
    (Wliczając Ciebie!)
    Super babki: dobre, radosne, pracowite, energiczne, oczytane, bystre, dzielne, samodzielne, zadbane, a jeszcze gotować umieją!

    Ann, pod śliwą renklodą rosną fioletowo-białe tulipany, niżej niekwitnący jeszcze fioletowoniebieski bodziszek, a zewnętrzny krąg to żółciutkie, pełne, niskie begonie.

  113. Aż żałuję, że nie mam na imię Zofia ;) Ale przecież też mogę sobie popatrzyć na te cudowne bzy i poczytać ulubiony wiersz.
    Uśmiecham się do wszystkich Zosiek i do Pani, Pani Małgosiu :)))
    Bardzo lubię czytać wpisy Zuzi. Świetna z niej dziewczyna!
    Pozdrowienia wieczorową porą.

  114. Dobry wieczór, ale tutaj pięknie majowo, po deszczu bzy pachną oszałamiająco, wariacko, jak zaczarowane, te na zdjęciu pięknie malują wszystkie odcienie lila i fioletu, cudownie! Chciałabym zobaczyć cały ten ogródek ;-) Tuwim wspaniały,
    A co to takiego żółtego pod drzewem, koło tulipanów? U mnie też bzowo, ale i sezonowe „atrakcje” – ślimaki zjadły irysy, a mrówki założyły sobie gniazdo właśnie pod korzeniami bzu, ech. Za to piwonie za niedługo będą startować! I wszędzie konwalie i paprocie. To lubię:-)
    Pamiętam o Zosiach i Zofiach!
    Dobrego wieczoru!

  115. Miła Zuziu12, rozumiem skromność, ale popatrz: gdybyś się nie pochwaliła, to ja nic bym o tym nie wiedziała.
    A tak to się cieszę, że takie dobre uczennice są moimi czytelniczkami!

    Agulu, „Dwa wiatry” to też wspaniały wiersz. Bardzo lubię i podziwiam Tuwima.

    Ten, który zamieściłam we wpisie, jest chyba najpiękniejszym wierszem o bzach w całej literaturze światowej!
    Nie wyobrażam sobie, by ktoś mógł o nich napisać lepiej.

  116. Śliczne bzy! Podobne rosną koło domu mojej babci, ale nie kwitną tak pięknie.
    PS.Ja też miałam mówić ten wiersz na konkursie zuziu. Ale powiedziałam „Dwa wiatry”.

  117. Będą Pani książki z autografem!??CUDOWNIE!Dziękuję!
    O Admince to wiedziałam,a czy kiedyś jeszcze Pani będzie jeździć?
    Może do soboty wystarczy dla mnie…:)Ja również nie przepadam za miastami.
    Właśnie wróciłam z podwórka,oglądałam przez lornetkę drzewa i aż zapragnęłam na jednym się znaleźć,ale to niestety nie możliwe bo jest ooooogromne.Ostatnio wyszukałam cudne miejsce na łączce obok domu,zakochałam się w nim!
    PS Nie dziwię się Pani Emilce,że kocha tę książkę,mnie wprost pochłania.
    Mam pięć proponowane z polskiego,a z historii to mogę mieć nawet sześć:)źle się czuję z takim chwaleniem…..

  118. Sama sadziłam! – i popatrz, jak wyrosły, szalone.
    Zuziu, w sprawie „Momo” (spod poprzedniego wpisu)- czytałam, rzecz jasna, i bardzo lubię. A Adminka wręcz kocha tę książkę!
    A na Targach nie będziemy: Emilia niestety chora, a mnie się nie chce jechać (nie lubię miast!). Za to będzie dużo naszych książek z autografami, na prośbę Wydawcy podpisałyśmy całe paki.

  119. Jakie przepiękne bzy!Śliczne!
    Ja też muszę jutro złożyć życzenia mojej Zośce z klasy!
    Dziękuję Pani!
    PS Miałam mówić ten wiersz na konkursie recytatorskim

Dodaj komentarz