Niedziela Palmowa

lorenzetti_intocht_grt

Wjazd Chrystusa do Jerozolimy                                                             mal. Pietro Lorenzetti (1280-1348)

 

W Niedzielę Palmową składam Wam wszystkim najlepsze życzenia i przesyłam najcieplejsze myśli.

Dziękuję za Waszą pamięć i nieustającą życzliwość!

Niech święta Zmartwychwstania będą pełne Światła, które zawsze przecież jest tam, gdzie ludzie są dla siebie nawzajem dobrzy. I niech nam te świąteczne uczucia pomagają w dalszych, powszednich dniach, tygodniach i miesiącach.

Radości, dobroci, pogody życzę z całego serca!  –

Małgorzata Musierowicz

 

173 przemyślenia nt. „Niedziela Palmowa

  1. Niedawno przeczytałam pani książkę – Kłamczuchę bardzo mi spodobała i coś czuje że dość szybko pójdę po kolejną :)

  2. Pewnie wszyscy już napisali o swoich przemyśleniach po „Ciotce”, ale może i ja dorzucę swoje pięć groszy :) Trochę nie w temacie, za co przepraszam, ale dopiero teraz znalazłam czas, żeby napisać.
    1. Przede wszystkim, dziękuję za to, że mała Mila ostatecznie, na kartach Jeżycjady, została uznana za Milenę. Nie spodziewałam się zobaczyć tego już w „Ciotce”! Jak mi się wtedy ciepło na sercu zrobiło! Dziękuję! To ja wtedy pisałam z pytaniem o jej imię :)
    2. Dziękuję też za scenę ojcostwa Ignasia! Była bardzo wzruszająca, i to jego pojednanie z teściową…
    3. Fryderyka absolutnie nie wyrzucać! Trzeba go trochę naprostować, ale to w gruncie rzeczy dobry facet, trzeba dać mu jeszcze jedną szansę.
    4. Róża zmieniła fryzurę! Nie ma już tej prostej grzywki, ale i tak jej ładnie.
    5. Aga oddająca Gabrysi tablicę – mistrzostwo!
    6. Dziadek z Bobusiem – rozczulający.
    7. Łusia jaka ładna się zrobiła, te rude loki! Ania też ok :) Są z mojego rocznika (nieco ponad tydzień różnicy), więc ich losy bardzo mnie interesują.
    8. Ale Nora to chyba najpierw miała loczki, a Ania proste włosy? Zresztą, nieważne, ważne, że Norę strasznie polubiłam, położyła mnie na łopatki tą Zumbabą :)
    9. Nie mogę jednak Norze wybaczyć, że nie wybrała Gaudentego! Chłopak jak marzenie… Muszę przyznać, że pobił on wszystkich jeżycjadowych chłopaków w moich prywatnych rankingach. I według mnie wcale nie zachował się źle. Chciał pocałować Norę, bo widział, że jej się podoba, sama przecież była w nim zakochana i było to widać. Gaudenty mógł czuć się całkiem pewnie, nie spodziewał się odrzucenia. Nie to, co August! Przecież on chciał pocałować Norę aż dwa razy! Pierwszy raz, gdy podrzucił ją do domu, a drugi raz pod koniec książki. Wiedział, że Nora nie jest nim zainteresowana, więc te jego nachalne pocałunki były zupełnie nie na miejscu. Bezczelny!
    Pewnie jestem w mniejszości, ale trudno :) Ja jestem z „teamu Gaudenty” :D
    Jeszcze raz dziękuję za powrót do Jeżycjady! Był to powrót bardzo miły i mam chrapkę na więcej! Pozdrawiam serdecznie!

  3. Pani Małgorzato
    Skończyłam czytać kolejną część Jeżycjady, ale jakże smaczną i mam nadzieję, że nie ostatnią. Powiem więcej, nie wyobrażam sobie, że to rozkoszne czytanie mogłoby się kiedyś skończyć. Jeszcze nigdy żadne książki, nie chciały tak często być w moich rękach, jak te napisane przez Panią. i z całego serca się cieszę, że moje 30 lat życia spędzam z Pani książkami. To one towarzyszą mi w najpiękniejszych i najsmutniejszych momentach. To ich bohaterowie są dla mnie niczym najmilsi znajomi. Dziękuję- z całego serca :)

  4. Wszystkim Księgowym i Pani Małgosi życzę niegasnącej Nadziei, Wiary i bezgranicznej Miłości.
    Alleluja!

  5. Drogiej Ulubionej Autorce,
    Wspaniałym Adminkom,
    Fantastycznemu Ludowi Księgi
    błogosławionych Świąt, paschalnej radości, życzliwości od bliźnich nie tylko na święta życzy stara mysza spod regału.
    A teraz do Ciotki. Nareszcie!!! (I cóż, że za dużo wykrzykników)

  6. Kochana Pani Małgorzato, drodzy Księgowi! Niech zmartwychwstały Chrystus przywróci do życia to, co w nas wydaje się już martwe, niech umocni wiarę, nadzieję i miłość. Wszystkiego najlepszego, Alleluja!

  7. Moja siostra, Małgosia, właśnie wybuchła homeryckim śmiechem, czytając CZ.
    A znów druga siostra, Kasia powiada, że Zgryzotka jest cudowna i „przywraca jej wiarę w książki”!

  8. Błogosławionych Świąt Zmartwychwstania Pańskiego życzę z całego serca Pani Małgorzacie, Jej Rodzinie i wszystkim Księgowym. Alleluja!

  9. Alleluja! Pan zmartwychwstał!
    Pani Małgosi oraz wszystkim Księgowym życzę błogosławionych Świąt Wielkiej Nocy.

  10. Święta Wielkej Nocy zawsze wypadają w pierwszą niedzielę po pełni księżyca, po zrównaniu wiosennym. Właśnie dziś jest ta pierwsza pełnia po zrównaniu wiosennym. U nas jest pochmurnie, pada deszcz, nic nie widać, ale za to wczoraj była „prawie-pełnia”, piękna i jasna.

  11. W naszej strefie czasowej jesteśmy już po rezurekcji.
    Z której cytuję: „Radości, którą jest Chrystus w naszych sercach”.

    P.S. Nam strzelać nie kazano.

  12. Składam życzenia dobrych, radosnych i spokojnych Świąt Wielkiej Nocy dla kochanej Pani Małgosi i wszystkich miłych Księgowych. Wesołego Alleluja.

    P.S. Po świętach postaram się przysłać zdjęcia „Ciotki” w Kostaryce.

  13. Zdrowych,spokojnych i pieknych Swiat Wielkiejnocy dla Pani Malgorzaty z cala Rodzina oraz dla wszystkich Ksiegowych

  14. Kochani ,dla wszystkich ,nie wyłączając domowych zwierząt – wszak On odkupił całą naturę – jasności w sercach i owocnych Świąt Zmartwychwstania Pańskiego. DUA, dziękuję za Zgryzotkę . Zostawiłam ją sobie na smakowity , świąteczny deser , ale Mama z zachwytem przeczytała zaraz w dniu pojawienia się w księgarniach . Ode mnie-ukłony dla Adminki . Najbliższe są mi Jej ilustracje . Mogłyby żyć własnym życiem , nawet bez tekstu , chociaż to tylko moje barbarzyńskie fantazje. Pyszności na stole i wymarzonych , miłych gości.

  15. Najserdeczniejsze zyczenia zdrowych i pogodnych Swiat Wielkiej Nocy dla DUA, nieocenionych Adminkow i kochanych Ksiegowych przesylaja Sondelanki

  16. Mam do Pani pytanie. Jak (bądź czym) maluje Pani okładki książek? Bo słyszałam, że rysunki robi Pani odręcznie. A okładki? Są malowane komputerowo czy ręcznie? Pytam z ciekawości. :)

  17. Pani Małgosiu, właśnie skończyłam czytać CZ i chcę bardzo podziękować za kolejne chwile wzruszeń, a także życzyć dużo radości, spokoju, błogosławieństwa i wszystkiego co najlepsze z okazji nadchodzących Świat.

  18. Chyba wpis poleciał w eter bez podpisu, więc parafrazując klasyka dodaję, że to byłam ja. :)

  19. Wesołych, Dobrych, Pięknych Świąt dla Starosty i Wszystkich Księgowych. Mazurek Pani Twardowskiej (z podwójnego ciasta!) i improwizowanej polewy z gorzkiej czekolady, cukru pudru ze skórką pomarańczową, cynamonem i migdałami upieczony! Mam nadzieję, że będzie dobry, bo to dla mnie obowiązkowe ciasto wielkanocne. Robię sobie wiosenny prezent i zamawiam swój ex libris, wydaje mi się, że to dodaje dodatkowego ducha książce. „Ciotka Zgryzotka” jeszcze przede mną, kto mi zazdrości? ;)))) Czuję, że będzie w zajączkowej paczuszce, bo mama ostatnio oznajmiła mi, że w którejś księgarni na wystawie widziała całą Jeżycjadę. :)
    Uściski!

  20. Radosnych, pięknych i pełnych nadziei Świąt Zmartwychwstania Pańskiego życzy Kokoszka z rodziną.

  21. Miłości rozrastającej się jak wielkanocna baba drożdżowa w nas i wokół nas. Nadziei, która, czy wiosna się spóźnia, czy nie, pączkuje zielono na gałązkach. Wiary, która widzi zawsze więcej, dalej i wbrew. Tego życzę Kochanej Mojej Pani Małgosi i miłemu Ludowi!

  22. Pani Małgorzato, drodzy Komentujący,
    życzymy Wam samych wspaniałości! Niech zmartwychwstały Chrystus ożywia Wasze serce i napełnia je radością, siłą i nadzieją każdego dnia na nowo.
    Zdrowych, wesołych świąt!
    Agata z rodziną :)

  23. Kocha DUA i Księgowi!
    Najlepsze życzenia na Wielkanoc,
    zdrowia i radości,
    Wiary, Nadziei i Miłości,
    niech na dobre zagoszczą w naszych sercach,
    ściskam Was serdecznie.
    Just i Giorgio

  24. Z okazji świąt Zmartwychwstania Pańskiego życzę wszystkim tu zebranym, abyśmy się kiedyś spotkali w niebie. A póki co, opieki Bożej i błogosławieństwa. I żeby On nas prowadził Swoimi ścieżkami.

  25. Droga Ulubiona Autorko,
    Drogie Adminki,
    Drodzy Księgowi Goście naszej Ulubionej,
    radosnej i pięknej Wielkanocy dla Was i Waszych najbliższych!

  26. Jakie to piękne – Światło jest zawsze tam, gdzie ludzie są dla siebie nawzajem dobrzy.

    Kochanej Pani Małgosi, wspaniałym Adminkom i miłemu Ludowi Księgi życzenia Radosnych Świąt Wielkiej Nocy składa Bożena z rodziną.

    Ufajmy w moc Wiecznego Dobra.

  27. Kochani, pięknych, pełnych światła i radości Świąt! Niech Wam przyniosą Zmartwychwstanie w tym, czego najbardziej potrzebujecie.

  28. Droga Pani Małgorzato,
    życzę Pani i wszystkim bliskim Pani osobom dobrych spokojnych Świąt Wielkanocnych. Oby ta wiosna także przyniosła nową nadzieję i jak najwięcej dobra dla świata!
    Dla wszystkich Księgowych Alleluja!!!

  29. Kresowianką to ja jestem po pradziadku, ale podejrzewam, że ton w kuchni nadawała prababcia z Podhala. Dzięki czemu wiem, co to znaczy: grule z kapuchą. Dziadek Bogumiła też z kresów, ale babcia była Łoteszką, więc znowu to ona rządziła w kuchni. Jak się chce jeść swoje ulubione potrawy, trzeba brać żonę ze swych stron.;)
    Czy doszła przesyłka, kochany Starosto, bo się zaczynam martwić?
    Roboty huk, a że podczas triduum chór śpiewa, więc na nic już nie ma czasu. Ledwo zipię.

  30. Życzę Wam wszystkim – Pani Małgorzacie, Adminkom i wszystkim Księgowym – Radosnych, Wspaniałych Świąt Wielkiej Nocy, pełnych Dobra, Miłości i Światła.

  31. Dobry wieczór!
    Widzę, że tematy już wielkanocne – a więc i ja dołączę się do życzeń!
    Wszystkim życzę miłych, spokojnych a szczególnie rodzinnych świąt wielkanocnych – oraz smacznego jajka i mokrego dyngusa (nie wiem czy będzie możliwy – pogoda zapowiada się nieciekawie – znów ochłodzenie).

  32. Za oknem ptaszki pięknie dziękują za całodzienne dokarmianie w ten chłodny czas, lubię ten ich wieczorny śpiew. Na niebie – srebrzysta pełnia, a w radiu pan Mareczek zapodaje spokojną, piękną muzykę. Piekę babę mamy Żakowej i mazurek. Pozdrawiam wszystkich serdecznie:).

  33. Dobrych i radosnych Świąt Wielkanocnych dla Pani Małgosi, Adminków i wszystkich Księgowych.

  34. Kochani Przyjaciele, dziękuję za wszystkie życzenia i serdecznie je odwzajemniam!
    Radosnych, pięknych Świąt!

  35. Kochani, zycze Wam juz teraz spokojnych, radosnych i rodzinnych Swiat Wielkiej Nocy! (Ale odezwe sie jeszcze w niedziele).
    Jakie apetyczne te przepisy na pasche oraz przepisy mazurkowe Sowy… (przeczytalam przed chwila, choc dzis Wielki Piatek, wiec niezbyt odpowiedni dzien do myslenia o przysmakach). Ja ogranicze sie do upieczenia ciasta czekoladowego, bo moje Pociechy tylko takie lubia… Bedzie poza tym wloska colomba.

    Dzis czas refleksji, mam zamiar poczytac Tischnera…

  36. Radosnych, wesołych Świat dla kochanej DUA i PT Księgowych od nas wszystkich- b.g. z przyległościami

  37. Dzien dobry. Wiem, ze „gosc nie w pore gorszy od Tatarzyna”, ale gdyby przypadkiem ktos zajrzal tu chylkiem, to mam pytanie: czy na Literaturka te rozbeltane bialka z cukrem rozprowadza sie po uprzednim podpieczeniu masy orzechowej? Odtwarzam rzecz na oko troche na podstawie mazurka Pani Twardowskiej z Lasucha. Gdzies zgubilam przepis.

  38. Mocy i zawierzenia Wielkiego Piątku.
    Nadziei i zaufania Wielkiej Soboty.
    Prawdziwej radości Wielkiej Nocy.
    Pięćdziesięciu dni radości paschalnej

    dla Pani Małgorzaty z Rodziną oraz całego Ludu.

  39. Kochana DUA, drogi Ludu Księgi – przesyłam serdeczne życzenia wszystkiego dobrego na nadchodzące święta, niech Zmartwychwstały Chrystus napełni Wasze serca radością,pokojem i nadzieją.

    Piszę w biegu, szykując wywar z łupin cebuli do jajek, pakując walizki na wyjazd i podczytując Ciotkę – jestem w połowie, delektuję się nią! Chwilo,trwaj! ☺️
    Ściskam i wdzięcznym sercem pozdrawiam.

  40. Nie, Nini, ten najlepszy jest mojej Mamy. Z kremem kawowym. I z wiśniami z konfitury.
    Trudny bardzo.
    Ale gwiazdkowy też pyszniutki.

  41. Ooo, wiem, wiem! Kiedyś się odważę na oba te cuda – orzechowy i makowy.
    Dobrej nocy, kochani.

  42. Ten orzechowy, który Patrycja chciała robić na wesele Doroty i Józinka??? Co to najlepszy jest, gdy postoi ze trzy dni?

  43. SowoP, dzięki za wiad.pryw.- uroczy obrazek.

    Nini, Beatuszko, szkoda, że mazurka pistacjowego machnęłam „na oko”, chyba nie odtworzę ile czego było.
    Ale się udał (spróbowałam dyskretnie z boczku).

    Beatuszko, ta sąsiadka dała mi ów boski przepis na tort orzechowy i na makowy też (zamieściłam w „Na Gwiazdkę”)

  44. Krzysztofie, Casciolino, Beatuszko i Chesterko, zawsze można na Was liczyć, dziękuję! Wiedzcie, że macie spory wkład w paschę, której spróbuje moja rodzina! :)
    PS. Mamo Isi, również jestem szalenie zaskoczona, że nie znałaś takiego deseru! To ja w Lublinie o nim słyszałam… ;)

  45. Gdy przeczytałam o projektowaniu mazurków uruchomiła mi się ciekawość, przy opisie zaprojektowanych i już gotowych dołączyła wyobraźnia i ślinianki! To muszą być fantastyczne wypieki i chyba byłoby mi wszystko jedno czy to jeszcze tarta, czy już nie.
    DUA, ta kompozycja mnie zafascynowała i zainspirowała, za rok spróbuję.
    Dla nietolerancyjnych upiekłam migdałowy blat, a na nim masa z mango i daktyli. Tak mi zasmakowała, że postanowiłam i tolerancyjnych nią obdarzyć.

    Dobrych Świąt Kochana DUA i Ludu Drogi!

    PS. W poniedziałek widziałam pierwszego bociana tej wiosny!
    Ech, biedne bociany na tej połaci..

  46. Pozdrawiam serdecznie Panią Sąsiadkę i bardzo się cieszę, że baranek tak się spodobał.
    Mazurki jeszcze przede mną, ten pistacjowy wygląda obiecująco.

  47. Chesterko, z tą sąsiadką jest wyjątkowa sytuacja: znamy się od dziecka, kończyłyśmy razem studia, a nasi rodzice się przyjaźnili jeszcze w czasie wojny.
    Jestem też matką chrzestną jej syna.
    Żadnej innej sąsiadce nie dałabym baranka od Beatuszki!

  48. Dobrze ja mam z Panią, oj dobrze!!:)))
    Jaka z Pani miła sąsiadka! Koniecznie muszę się zainspirować!

  49. Chesterkę całuję w policzki z dołeczkami. „Z dubeltówki, z dubeltówki!”(Jeremi Przybora)

  50. Karikari, tak jest, korzystaj, korzystaj! Potem luby Kozio będzie się ukradkiem wycierał po matczynych pocałunkach. A jeszcze potem będzie się burkliwie uchylał. To trzeba wiedzieć zawczasu!!!

  51. Oho, ile całusków zarobiłam! I od Kozia, i od Mikołajka!
    Dziękuję! Za kosi-kosi też!
    Magdaleno, ależ wszyscy mamy problem „z tą dobrocią”, właściwie przez całe życie.
    I o to chodzi. Mamy mieć problem i mamy sobie z nim poradzić.
    Takie zadanie. Test. Wyzwanie.
    Trzeba je podjąć. Odwagi!

  52. Droga Ukochana Autorko, bardzo dziękuję za przemiłe słowa i od razu się przyznaję i wyznaję, że z tą dobrocią mam problem, ale mam nadzieję, że będę potrafiła się zmienić i wyznać, tak jak Florian, że potrafiłam się zmienić i zasłużyć na moją Rodzinę. A cała Rodzina odwzajemnia życzenia, w tym Mikołajek przesyłając całuski DUA, a Maksymilianek robiąc kosi kosi.

  53. Solenizancik roczek skończy dopiero za 2 tygodnie (w ubiegłym roku Wielkanoc wypadła w połowie kwietnia), ale z największą przyjemnością już teraz go od Pani ucałuję. Kozio na razie jest bardzo całuśny i przytulaśny i z radością przyjmuje niezliczone buziaki ode mnie, więc korzystam z okazji i całuję go póki mogę (pewnie już za jakieś 7-8 lat powie, że jest na to za stary).

  54. Ach, Karikari, co za miły obrazek!
    Cieszę się, że nasze mazurki poszły w świat! A solenizancikowi jutrzejszemu składam najlepsze życzenia i całuję z dubeltówki!
    Radosnych Świąt!

  55. Krzysztofie, dzięki za szczegółowe wiadomości na temat paschy. To i owo wiedziałam, dlatego sądziłam, że Mama Isi, jako kresowianka z pochodzenia, będzie znawczynią tematu.
    Ja tam jutro piekę sernik Kłamczuchy, jest najlepszy w świecie. Bez ciasta!

  56. Kochana Pani Małgosiu! Na chwilunię oderwałam się od pieczenia (mazurek literaturek i mazurek pomarańczowy według Pani przepisu weszły już na stałe do naszego wielkanocnego kulinarnego rozkładu jazdy), żeby złożyć najlepsze życzenia świąteczne: dla Pani, Pani Rodziny i wszystkich Księgowych zdrowego, radosnego, wiosennego i bardzo optymistycznego czasu Wielkiej Nocy.
    Dla mnie tegoroczne Święta będą wyjątkowe – niby już już nie pierwsze z Koziem (bo urodził się rok temu w Wielki Piątek), ale tak jakby pierwsze.
    Gdy piekłam literaturka, Kozio siedział sobie w huśtawce zawieszonej w wejściu do kuchni, przyglądał się temu, co robię, i z zapałem zjadał resztki wafla.

  57. SowoP, mazurki zaprojektowałaś bajeczne!
    Ja już skończyłam z mazurkami: krówkowy z orzechami i ten pistacjowy własnego pomysłu – gotowe.
    Piostacjowy posmarowałam gorzkim dżemem pomarańczowym, na to wylałam 2 tabliczki białej czekolady, rozpuszczonej ze śmietanką i rumem (doskonałe połączenie, bo biała czekolada jest nieco mdła), na to orzechy laskowe prażone, a na wszystko – gorzkawa warstewka rozpylonego kakao.

  58. Beatuszko, niebieskooki baran wywołał okrzyki zachwytu, podobnie jak Slavikowe ciasteczka foremkowe. Baranka foremkowego pozwoliłam sobie ponieść zaraz do przyjaciółki-sąsiadki, z życzeniami świątecznymi i tulipankiem. Musiałabyś usłyszeć te słowa podziwu! Przyjaciółka jest plastyczką i zna się na rzeczy.

  59. Miła Magdaleno, bardzo Ci jestem wdzięczna za dostrzeżenie linijki o rzeczach małych. Myślę, że dobrzy ludzie zawsze je dostrzegają. Nie są skoncentrowani na sobie, patrzą wokół siebie. Są uważni.
    Pięknych Świąt życzę młodej rodzinie, a Mikołajka całuję!

  60. Magdo i Krzyśku z MA, odpowiedziałam Wam tam, gdzie się wpisaliście: pod „Z dzidziusiem”! Dziękuję!

  61. Kochana DUA, chciałam podziękować za piękną Ciotkę Zgryzotkę, za ukazany Dom i Rodzinę, a moim cytatem przewodnim jest myśl Patrycji „I jak uważnie trzeba żyć, żeby docenić, nie zlekceważyć, żeby dostrzec wszystkie najdrobniejsze z rzeczy małych!” (Str 36). Oczywiście jest jeszcze mnóstwo innych, zapadających w serce słów, które stają się natchnieniem do zmiany w moim życiu, za które z całego serca dziękuję. I jednocześnie składam wszystkim życzenia Pięknych Świąt Wielkanocnych. Magdalena (ta od koparki Mikołajka:)

  62. Starosto, i my ściskamy wszystkich najmocniej.
    Baranek! :-D
    Przy pakowaniu bardzo się starałam, żeby nie ucierpiał, a i tak nie opuszczała mnie dziwna myśl o dekapitacji. Dobrze, że dojechał szczęśliwie.
    Całuję!

    O! Taki przepis na paschę jaki podał Krzysztof i Casciolina w naszej rodzinie funkcjonował od ponad ćwierćwiecza jako „sernik urodzinowy naszej Asi”, pod spodem masy serowej był biszkopt, a na wierzchu owoce z galaretką. Pycha!

  63. Fluid pistacjowy. Ja właśnie będę piec mazurek malinowy z pistacjami, cytrynowo-bazyliowy z mascarpone i herbaciany z gruszkami na winie. Przy czym nie jestem pewna, czy to jeszcze mazurki, czy już tarty.

  64. Dzień dobry!
    Widzę, że rozmowy trwają, a ja tymczasem mam pytanie. Co oznacza często używany skrót DUA?
    Serdecznie pozdrawiam i życzę wesołych świąt oraz pieczenia ciast! :-)

  65. Może komuś przyda się mòj uproszczony przepis na Paschę. Może nie jest pięknie odciśnięta, więc nie bardzo się ją kroi, raczej wyjada się ją łyżkami z miseczki, ale pyszna.
    Pascha:
    75 dag tłustego twarogu
    10 żòłtek ugotowanych na twardo
    20 dag masła roztopionego
    25 dag cukru
    Laska wanilii lub 2 cukry waniliowe
    Bakalie wg uznania.
    Składniki prócz bakalii zmiksować np w malakserze. Bakalie wrzucić, wymieszać i siup do lodówki na kilka godzin.
    Żółtka gotuję wrzucając po oddzieleniu od białek prosto do wrzątku na kilka minut. Białka zużywam np na Pieguska, ale to inna historia.

  66. Za Wikipedią:

    Pascha – tradycyjna potrawa wielkanocna pochodzenia północno-rosyjskiego, przygotowywana z twarogu lub z mleka, śmietany, masła, zwykle z dodatkiem żółtek, cukru, wanilii i innych składników, również bakalii. Zwykle bardzo słodka, podawana zazwyczaj w postaci ściętej piramidki ozdobionej rodzynkami i skórką pomarańczową.

    Rosyjska tradycyjna pascha przyrządzana jest i podawana zasadniczo tylko raz do roku na Wielkanoc. Robi się ją przede wszystkim z mleka i jajek, które kojarzone są z wiosennym odradzaniem się przyrody i od zawsze obciążone były religijnymi znaczeniami symbolicznymi, także w chrześcijaństwie. Dodatki do paschy – cukier, bakalie itp. są produktami luksusowymi, symbolizującymi bogactwo i dobrobyt.
    Kształt ściętej piramidy symbolizować ma Grób Chrystusa.
    Pascha jako potrawa Wielkanocna znana jest również w Polsce, zwłaszcza wśród rodzin wywodzących się z Kresów Wschodnich. W ostatnich czasach, w związku z zanikiem znajomości tradycji i symboliki traktowana bywa jako zwykły deser, podawany przez cały rok, także w dni powszednie.

  67. Kasiu z Gdańska, wpisałaś się pod poprzednim tematem – „Z dzidziusiem”, dziękuję! Tam też Ci odpowiedziałam.

  68. Upiekłam spód do mazurka z tego, co pod ręką miałam: pistacje (niesolone), masło, jajka, mąka, chrupiące opiekane płatki żytnie, cukier trzcinowy. Po upieczeniu natychmiast odłamałam kawałeczek: aaa! Niezwykle pyszny!

  69. Interesujący Fluid Ojca i Córki!:)
    Beatuszko-serduszko, wszystko dobre, ale ten Baranek! Z ozdobnymi pierniczkami o kształtach wielkanocnych!
    Ach, cudo, cudo urocze. Z turkusowymi oczkami!
    Beatko, ściskam z wdzięcznością i całuję! Radosnych Świat!

  70. Maly smakowy dodatek: do gotujacego sie mleka mozna wrzucic rozcieta laske wanilii (wyjmujemy ja dopiero przed odcedzeniem sera).

  71. Radosnych, błogosławionych Świąt Wielkanocnych życzą DUA, całej Rodzinie i kochanemu Ludowi.
    Oby słoneczko łaskawym okiem spojrzało i umiliło świętowanie.

    Oddalam się kaszląc rozdzierająco z powodu zapalenia oskrzeli.
    Uściski
    Ania.g

  72. Dzień dobry!
    U nas też nigdy nie robiło się paschy na święta. Może trzeba spróbować :-)
    Patrycjo, przeczytałam z moich zasobów kilkanaście przepisów na paschę, podstawą jest tłusty twaróg, masło, cukier, żółtka (surowe lub gotowane), czasem śmietanka i bakalie, owoce, czekolada. Co kto lubi.
    Niektórzy robią sami ser (kwaśną śmietanę miksuje się z jajkami i wlewa do wrzącego mleka, trzeba to podgrzać, ale nie gotować, po odcedzeniu mamy delikatny, pyszny ser). Robiłam kiedyś taki.
    Wiesz, Patrycjo, zrób swoją własną wersję. Jestem pewna, że będzie pyszna, bo też zauważyłam, że na święta wszystko wychodzi pyszne, nawet wtedy, gdy nie do końca się uda.
    Będzie dobrze, trzymam kciuki :-)
    A po latach domownicy będą wspominać: wszystko dobre, ale ta pascha Patrycji mmmm…

    Radosnych Świąt, Starosto i Ludu kochany!

  73. Dziele sie najlepszym przepisem na prawdziwa pasche, ktora robila moja Mama:

    Skladniki: 2 litry mleka swiezego pelnego (najlepiej takiego w szklanej butelce), pol litra smietany kwasnej gestej, 6 jajek, 30 dag dobrego masla, 25 dag cukru pudru (mozna dac mniej), ewentualnie sok z cytryny, rodzynki i inne bakalie (ja nie daje, sam ser jest najlepszy). Mleko zagotowac . Do gotujacego wlewac jajka rozbeltane wczesniej ze smietana. Na malym ogniu gotowac do wytracenia twarozku (serwatka ma byc ledwo biala). Odsaczyc wytracony ser na podwojnej duzej gazie (ja wykladam nia durszlak, przelewam, potem robie u gory supel i zawieszam gdzies, np. na kranie kuchennym, dobrze zaciskajac) i wystudzic, najlepiej przez noc. Maslo rozetrzec z cukrem pudrem. Dodac do zimnego twarogu i dobrze wymieszac (mozna tez zmiksowac). Czesc masy mozna zabarwic (kakao). Przelozyc do formy (najlepsze sa takie silikonowe albo plastikowe, ale forma do babki wylozona gaza od biedy tez moze byc). Schlodzic w lodowce. Smacznego!

  74. Przepis wypróbowany wielokrotnie, funkcjonuje w naszej rodzinie od ćwierćwiecza

    Pascha

    2 l. mleka (nie UHT, tylko pasteryzowane – ja używam Mlekovity 3.2%)
    ½ l. śmietany 18%
    6 jaj
    300 g masła
    250 g cukru pudru
    sok z cytryny

    Mleko zagotować. Do gotującego się mleka wlewać jajka rozmieszane ze śmietaną. Na małym ogniu gotować do wytrącenia się twarożku. Przecedzić przez gazę.
    Masło rozetrzeć z cukrem pudrem. Dodawać twarożek, sok z cytryny (ewentualnie rodzynki i/albo inne dodatki), wszystko dokładnie wymieszać w mikserze.
    Formę wyłożyć gazą, nakładać paschę. Część można zabarwić rozpuszczoną gorzką czekoladą bądź kakao, wówczas nakładać warstwami. Wstawić do lodówki dla stężenia.

  75. Nawet nie wiedziałam, że pascha to nie tylko nazwa święta, ale i potrawy. Przepis na potrawę jest w necie; przypomina sernik w kształcie babki.
    My tam trzymamy się potraw tradycyjnych.
    Na dworze taka zawieja, że przez całą zimę takiej nie było. Z okazji Wielkanocy ulepię bałwanka w kształcie zajączka.

  76. Proszę o przesłanie dokumentacji, Ateno! Pokażemy po świętach!

    Patrycjo, nigdy nie robiłam paschy, a więc nie mam SPRAWDZONEGO przepisu. Czuję, że Mama Isi Ci pomoże. A już na pewno Beatuszka.

  77. Dzień dobry!
    Mam pytanie: Czy może Szanowna Pani Małgosia lub ktoś z Szanownych Księgowych ma sprawdzony przepis na paschę wielkanocną i chciałby się nim podzielić? Zażyczono jej sobie u mnie w domu i od razu zwracam się z ufnością do Was.

  78. Monik, tak jest w istocie.:)
    A obecnie i tak skupiam się na projektowaniu mazurków.

  79. pracy huk, więc dopiero teraz dziękuję, rzeczywiście pasuje: młodzi – świeży zaczyn drożdżowy. A jeśli chodzi o losy naszych bohaterów, oddaję je w ręce autorki, Ona wie najlepiej.:

  80. Kochanej Pani Małgosi i Drogim Księgowym życzę błogosławionych świąt Wielkanocnych.
    Z-martwych-wstania do pełni życia. Świętujcie w radości, pokoju, miłości. Niech Pan, który wchodzi mimo drzwi zamkniętych i mówi „Pokój wam” będzie obecny pośród Was.

  81. Drogiej Autorce i Drogim Księgowym życzę wielkiej paschalnej radości!
    A od jutra moje ulubione dni w roku, intensywne, bo i próby i śpiewanie chórowe na liturgii.
    Pan zmartwychwstał i jest z nami, Alleluja!

  82. Dołączam się do pięknych życzeń i oddaję się rozmyślaniom o mazurkach i babach!

  83. Radosnych Świat Wielkanocnych!
    Obfitości łask Zmartwychwstałego i wszelkiego Dobra!

  84. DUA i kochany Ludu, radosnego świętowania Zmartwychwstania w promieniach wiosennego słońca!

  85. Odzyskalam Ciotke, bo pozyczylam bylam.
    Czytam po raz drugi i narzuca mi sie badzo podobienstwo Nory (Wrzesniowej) i Idusi (Sierpniowej). Idusia oczywiscie byla bardziej egzaltowana, ale tak samo odczuwaja pewne rzeczy, syndrom kopciuszka np. Doprowadza mnie do lez :-)
    Mamo Isi :)

  86. Może one nie są duchowieństwa, bo nie wiem, czy to kapelusze, czy inne nakrycia głowy (o kapeluszach analiza nic nie wspominała). Ale kolorystycznie by pasowały. Nie może być to pałac biskupi?

  87. I dodam jeszcze, ze ja rowniez studiowalam medycyne w Poznaniu ;-)
    W chwili obecnej na wyjezdzie (Norwegia), ale moze kiedys wrocimy?

  88. Pani Malgosiu, brak tuszu japonskiego to nie przeszkoda! Niech sie ucza japonistki nasze na holenderskim, moze Elka i Tomek im przywioza ten wlasciwy. A Zeromskim kibicuje, synowie takich Rzodzicow ;-) Tylko niech sie moze o te Anie nie bija, moze dla Piotrusia jakas kolezanka studentka? I tak mnie zastanawia ten japonski Jacek, cos za duzo ma zalet… Oby nie okazal sie jak Nerwus, bo Lusia do Natalii troche podobna…
    Ach bedzie sie dzialo!

  89. Niedziela Palmowa już minęła. Pojutrze, najważniejsze dni powszednie w roku. Jeszcze zazdrośnie czas pochłania mi praca, ale już się cieszę na dni wolne i świętowanie razem z przybyłymi na Wielkanoc do gniazda rodzinnego Iskierkami. Pewnie nawet tutaj nie będę miała czasu zaglądać, więc już dzisiaj wszystkim a w szczególności pani Małgosi i jej rodzinie składam życzenia błogosławionych świąt.
    Serca niech naprawdę poczują radosne ALLELUJA i niech choć odrobinę zmieni się nam perspektywa codzienności.

  90. Ech, jakoś nigdy nie zdołałam polubić kłamczuchowej rodziny. Niech więc może lepiej bliźniacy pozostaną w kręgu holenderskim, z dala od japońskiego. W sumie ciekawa jestem, jak się potoczą losy Ani, która – jeśli dobrze pamiętam – wybrała kierunek studiów mocno pod wpływem Łusi (Nadziejo Polonistyki, spodziewałam się Ciebie na innym wydziale!). Takie inspiracje potrafią być niebezpieczne, zwłaszcza przy wyborze studiów, a już w ogóle językowych. Tam potrzebna jest prawdziwa pasja – a Ani było w Ciotce tak mało, że trudno wyczuć, czy ona tę pasję ma. Jako studentka koreanistyki mogę się pod tym podpisać obiema rączkami.
    Co do Chucherka – pasuje mi bardzo ta nazwa do Małej Mili. Teraz pozostaje mi tylko czekać na potwierdzenie, czy moja teoria się potwierdzi – potwierdzenie w formie książki, oczywiście.
    Pozdrawiam!

  91. Fluid, Sowo! Właśnie słucham utworu „Wesoła Wielkanoc” w wykonaniu wspaniałej Ireny Kwiatkowskiej.

    „Już dzwony śpiewają,
    już okna umyte,
    już w naftalinie ciuch…
    I nagle to jajo-
    tym listem pokryte-
    dopiekłeś ty mi za dwóch!
    (…)
    Radosne nastroje
    i powinszowanka,
    i alleluje co krok.
    A tu robi swoje
    okrutna pisanka
    i życie truje na rok.;)

    Miłego wykonywania pisanek o budującej treści, a jeśli nie budującej, to tylko dla żartów (patrz Bobcio).

  92. Nie tyle nie mam przekonania, ile brak mi pojęcia w temacie.;) Ale co tarcze herbowe wyższego duchowieństwa robią na cywilnym budynku, Sowo?

  93. A, nie wiem! Jeśli Lud nadeśle odpowiednią ilość eksponatów (zdjęć), to będzie Galeria!
    Proszę się przykładać niezależnie od tego.

  94. Widzę, że Mama Isi nie ma przekonania co do tarczy herbowych. A wspomina o nich włoska Wikipedia, w całkiem sporej analizie tego obrazu. O oliwnych drzewach też jest tam mowa.

    Z innej beczki: czy będzie w tym roku Galeria Pisanki? Bo nie wiem, czy się wygłupiać z malowaniem. Trzymam też ciągle w archiwum zdjęcie łabędziego jeziora z galarety.

  95. Monik, ja nie wiem, ale obstawiam, że to zaczyn drożdżowy na mleku.
    A piekącym na Święta polecam przepis na babkę drożdżową wielkanocną Mamy Żakowej, zamieszczony w „Łasuchu Literackim”. Wspaniałe ciasto, zobaczycie!

  96. Tak, Mamo Laury Alicji! Medycynę!
    Ależ ładnie wymyśliłaś wątek z Anią Górską i Pawełkiem! Nie wiem jednak, czy zdołam tego dokonać. Zresztą w sklepiku bliźniaków przeważają tusze holenderskie, o japońskich nie pomyśleli.
    Już namalowałam okładkę do „Chucherka”, ale jeszcze się nad nią zastanawiam, będę malować inne wersje. Jak więc widzisz, prace ruszyły!

  97. Kochana Pani Malgosiu! Dziekuje za Ciotke Zgryzotke, bardzo milo sie to wszystko ulozylo, mimo zmian.
    Czekam juz na Chucherko! Chyba bedzie o Malej Mili, bo ona na ilustracji wyglada mi na chucherko. Ale pozory pewnie myla, raczej bedzie wojownicza i niezlomna jak Ida ;-) I czy mozna jakos Anie Gorska z bracmi Zeromskimi polaczyc? Hildegarda im sie wymknela do Londynu, to moze Anie i Pawelka Zeromskiego da sie jakos polaczyc? On taki uduchowiony, filozofia Wschodu, dla Ani jak znalazl. Moze Ania pojdzie do ich sklepu po tusz by pieknie kaligrafowac (?) japonskie znaki? Oj bedzie sie dzialo!
    I mam pytanie, co studiuje Dorotka, czy medycyne? Pozdrawiam i zycze wesolych Swiat! Mama Laury Alicji ( lekarz neurolog)

  98. Ateno, przepraszam, wyraziłam się nieściśle. Nie było huraganów przez te kilka lat, póki firma nie zrezygnowała z eksperta.;)

  99. Piętaszku, Ludu co to jest wlać młodzi? w przepisie??? i do tego gęstych? Odkąd próbuję grać w literaki ciągle zastanawiam się co to za słowo?!

  100. Mamo Isi, jak to nie ma huraganów? Przecież zeszłego roku mój znajomy stracił łódkę, przez Irmę w (Miami). Po drugiej stronie Florydy (od Zatoki Meksykanskiej) innemu znajomemu wyrwało palmę sprzed domu (Sarasota). Pracowałam akurat nad projektem w Savannah (Georgia)i musieliśmy przerwać na tydzień, bo ta paskuda tam też przyszła.
    Odchodzi mrucząc

  101. Raczej ciekawostka, ale może ktoś się skusi :)

    Babka łokciowa wielkanocna – z „Kuchni wielkopolskiej” (stary przepis)

    „1 litr żółtek bić przez pół godziny, następnie wsypać pół litra suchej mąki(tak napisano), 1/4 litra gęstych młodzi, znów bić pół godziny; formę wyłożyć wysmarowanym papierem, tak wysoko, jak arkusz zachodzi, wlać masę w formę i postawić na letnim piecu, aby podrosła na dwa palce niżej formy; wtenczas wstawić ją w gorący piec na 3 kwadranse, lecz bardzo ostrożnie, żeby się nie trzęsła; z pieca u góry ciepło wypuścić i przykryć babę papierem. Po upieczeniu wyjąć ją z pieca ostrożnie i położyć z formą bokiem na poduszce: gdy ostygnie wyjąć z formy, lecz również ostrożnie, bo ciasto jest bardzo lekkie”. Uff!

    Nie zrobię takiej BABY, to pewne, ale miałabym ogromną ochotę spróbować choć raz, jak takie ciasto smakuje. Życzę wspaniałych, rodzinnych Świąt!

  102. Pani Małgosiu kochana, Ciotka Zgryzotka jest cudowna! Przeczytała mi się trochę za szybko ale za to z jaką przyjemnością! Auguścika od razu pokochałam – mogłabym mieć takiego syna a zakończenie – po prostu rewelacyjne! Dziękuję

  103. Ago, nie, raczej nie zakładam zmiany konwencji.
    Dzięki za miłe słowa.

    Ozdobniczko, to chyba ten właśnie serniczek.

  104. Pani Małgosiu, czytam ,,Ciotkę” i zastanawiam się. Czy sernik Agi z rozmarynem i czekoladą zrobiony na przyjazd Róży, Gabrysi i dzieci z Oksfordu to ten sernik walentynkowy, w kształcie serca? Pamiętam jak podawała Pani przepis w zeszłym roku i tak mi się skojarzyło.

  105. Dzień dobry,
    już jakiś czas temu skończyłam „Ciotkę..” i musiałam przemyśleć sobie to i owo, a potem poczytałam, co też na ten temat sądzi Lud. Wszystko chyba wyłapałam, co potrzebne, choć , jak zawsze, czytałam zachłannie. Droga Autorko-humor ma Pani przedni! Jak Mila szła do łóżka i ciekawa była, czy zastanie tam psa..hahaha..mam to samo! I co najważniejsze- on ZAWSZE tam jest (przemieszcza się z prędkością światła i cicho, na palcach, a potem śpi i każdemu szkoda go wyrzucać). Zachowanie owczarka niemieckiego też uchwycone w punkt (hihih- znam to przekrzywienie głowy w bok). Jednocześnie , obok humoru, jest też dużo refleksji na temat przemijania i zmian, których nie sposób w życiu uniknąć. Przykre jest dla mnie Roosevelta bez Mili i Ignacego, bez Gabrysi, ale, niestety, tak to już jest…dobrze, że starsi państwo mają taką opiekę.
    Mam jeszcze pytanie odnośnie ostatniej strony powieści-czy od kolejnego tomu zmieni się konwencja i będzie bardziej „Kalamburkowo”? Jeżeli to zbyt śmiałe pytanie-rozumiem.
    Tak czy inaczej „Ciotka..” jest świetna i niedługo sięgnę po nią po raz kolejny (pewnie odkryję mnóstwo smaczków).

  106. Tak, okazał się bardzo skuteczny. Wskutek czego firma zrezygnowała z utrzymywania tamże eksperta i musiał się przebranżowić.;)

  107. Czytała w przerwie próby. Ale niewykluczone, że w przerwie koncertu też by czytała – zwłaszcza taką książkę.
    Przypomniałam sobie, że kiedyś zdarzało mi się nawet czytać książki w trakcie prób, gdy było dużo taktów przerwy. Ale tak myślę teraz, że to jednak ryzykowne, szczególnie w przypadku bardzo wciągającej książki.

  108. Wyjechali chyba w 2002 na stypendium postdoktoranckie Kasi, no i siedzą. Karol został wysłany na Florydę jako ekspert od wyceniania szkód pohuraganowych ( było akurat po huraganie Catherine), no i odkąd tam siedzi żadnego huraganu ani na lekarstwo.

  109. Kochana Małgosiu, nie, nic się nie pali. „Ciotka”, jak to napisałam w liście, jest przeznaczona dla mojej synowej, Kasi, która od początku XXI wieku siedzi w Miami. Po prostu przy jakiejś nadarzającej się okazji książkę jej podeślę. Ale kiedy taka okazja się nadarzy, Bóg to raczy wiedzieć.
    Też siedzę po uszy w robocie. Wczoraj przy pakowaniu, dwa razy musiałam otwierać paczkę, bo najpierw zapomniałam włożyć zdjęcia, a potem „Ciotki”. Ale jak by mnie kto znienacka zapytał, jak się nazywam, to jeszcze pamiętam.;)

  110. O, ten obraz akurat znam.
    Okno mam umyte, tak jak zaplanowałam! I zaplanowałam sobie także inne porządki na różne momenty tego tygodnia (do czwartku – żeby później już świętować).

    A wczoraj grałam z jedną dziewczyną, która niecierpliwie czekała na przerwę, żeby móc poczytać „Ciotkę”! Właśnie się ostatnio zastanawiałam, czy spotkam ją gdzieś (Ciotkę, nie dziewczynę)

  111. Jesienna Ado (wiad.pryw.)- dziękuję! Cieszę się, że „Ciotka” sprawiła tyle radości!
    Radosnych Świąt!

  112. Mamo Isi (wiad. pryw.) jasne że potwierdzę! Czy mam odesłać dedykacje jeszcze przed świętami? Bo mogę nie dać rady! („Robota, tak wiele roboty!”)

  113. Przeczytałam „Ciotkę” tylko dlatego,że mój szczeniak zajął się gryzieniem starych maskotek i starych szczęśliwie nie wyrzucanych kapci.Córka twierdzi ,że ma on coś z piranii.Nic to. „Ciotka” super.

  114. Jakże mi miło :)
    Błogosławieństwa Bożego na czas Świąt i kolejne miesiące dla Pani i Bliskich !

  115. Just, dziękuję za obie wiadomości prywatne!
    I naprawdę bardzo się cieszę.
    Radosnych Świąt!

  116. Ach, Pani Małgorzato, życie jest piękne!
    To takie moje przemyślenie po całym dniu.

    Życzenia napiszę później, na razie nie mam natchnienia.
    Serdeczne pozdrowienia :)

  117. Kochana Pani Małgorzato, życzymy, aby w jak największym stopniu zawsze otaczało Panią nie tylko Dobro, ale i dobro.

  118. Kaha, wpisałaś się pod „Z dzidziusiem”- bardzo mi miło, dziękuję, a odpowiedziałam Ci tamże!

  119. O, na innej reprodukcji internetowej widzę, że kapelutki mają cztery różne kolory. Jest jeszcze zielony i purpurowy, pozostałe bardziej nieokreślone. W oknie obok widać też wyraźnie jakąś czarno odzianą postać.

  120. To nasze, polskie palmy, Lisie. Gałązki wierzby.
    Włoskie „palmy” to gałązki oliwne. Casciolina ma rację, Lorenzetti namalował oliwki! – zgodnie z włoską tradycją.

  121. Dobry wieczór!
    Dziś Niedziela Palmowa, za tydzień – Wielkanoc. Ciekawe, że wielu ludziom palmy kojarzą się właśnie z takimi, jakie przynosimy do kościoła. Mam nadzieję, że ten dzień był dla wszystkich udany! ;)
    Serdecznie pozdrawiam!

  122. Tym palmom bliżej do drzewek oliwnych (które rzeczywiście mają srebrny połysk), a to typowo włoska tradycja, żeby ich gałązek używać w Niedzielę Palmową.
    Element na balkonie przypomina mi odrobinę wiklinowe, podłużne donice. W tej sytuacji ciemna plama nad nimi to mogłyby być kwiaty.

  123. Może nikt ich tam nie trzyma, może tylko przycupnęły sobie na chwileczkę, alegorycznie.

  124. Pani Małgosiu, dziękuję bardzo za życzenia, które z radością odwzajemniam.
    A ponieważ święta tuż, tuż, pozwolę sobie zadać pytanie, które nurtuje mnie od momentu zakończenia lektury „Ciotki”: Jakie pisanki malowała Nora?

  125. A, właśnie, też dziękuję za namiary na internetowy sklep z nasionkami. Dopadam go od dwóch dni w wolnych chwilach i już jestem na 20 stronie;)
    To posrebrzenie liści rzekomych palm jest intrygujące. Możliwe, że malarz widział takie posrebrzane, przywiezione z Ziemi Świętej.
    Ptaki do polowania z całą pewnością nie są trzymane na balkonie.

  126. I jeszcze życzenia ciepłych (w każdym znaczeniu), jasnych, pięknych Świąt, bardzo radosnych, słonecznych i rodzinnych! :)

  127. Pani Małgoniu, dziękuję za namiary nasienne!! :) Prawda, że nadziela plonu hipnotyzuje przy tym oglądaniu?… ;-)

  128. Jeszcze chciałam dodać, że nie jest mi niemiłą myśl o całkiem nowej książce (serii?). Jak również nie jest mi niemiłą wiadomość o Chucherku:) Akunin kiedyś powiedział, że zdarzało mu się pisać dwie a nawet trzy książki równocześnie. Wtedy każdą z nich pisał w innym miejscu swojego mieszkania (kryminały pisał w kuchni ;)) To żadna sugestia tylko tak mi się przypomniało. Pozdrawiam wiosennie w tę słoneczną niedzielę.

  129. Radośnie czekając na emeryturę i delektując się życiem przeczytałam „Ciotkę”. Ciotka piękna, zabawna i wzruszająca. I co za dialogi! Nieźle się uśmiałam. DUA, lubię te trudniejsze postaci w Pani książkach. Tygrys, Fryderyk, Aga, Janusz. Myśląc o nich przyszedł mi do głowy obraz japońskiej sztuki łączenia złotem tego co rozbite (kintsugi). Nie da się scalić bez śladu pęknięć ale też Japończycy nie robią tego byle czym – tak powstają złote blizny. Wzruszył mnie też temat ojcostwa w „Ciotce”. Zdarza się, że zamiast wsparcia dostajemy ciężar od protoplastów (już sama nie wiem czy to z CZ czy któregoś z Księgowych).
    Dziękuję za ten cytat de Mello, że nie możemy bać się dopalania świecy, w końcu świta nowy dzień.
    Uwielbiam to końcowe podwójne „he,he”. Pełna i wyłączna kontrola nad sytuacją! Poza tym kontrolowanie jest takie męczące ;)
    „Bynajmniej nic się nie kończy, a natomiast wszystko się zaczyna, bowiem skoro warto uparcie odnawiać te jakże sfatygowane gniazda, to znaczy, że życie trwa w najlepsze”, dużo przemieszczeń w książce, tych zewnętrznych i tych wewnętrznych. Lubię przemieszczenia.

  130. Mamo Isi, też mnie to uderzyło, te palmy mają drobne srebrzyste liście, jak wierzby.:)

    Wannabe, przyłączam się do ekipy, przywiązanej do idei braterstwa.

  131. Miałam wczoraj szczęście wyjeżdżać z Krakowa i zobaczyć wszystko, co tylko najpiękniejsze! Zatem, po pierwsze, stoiska z wielkimi, kolorowymi palmami stojącymi wszędzie, wszędzie, wszędzie! Po drugie, niezliczone grupki harcerzy ZHP przybywających na uroczysty apel w związku ze świętem patrona. Już dawno nie widziałam tak eleganckiego dwuszeregu! Stary Rynek prezentował się cudownie. Gromadźmy się na nim więc, niczym harcerze i palmy!
    Tęsknię bardzo za ideą braterstwa i widok tych małych drużyn podbudował mnie.

  132. A może i pięciu. Kołczany ze strzałami? Oj, palmy daktylowej to pan malarz nie widział w tym XIII wieku.
    Pogoda dziś taka, że zdjęłam łapki sosnowe z co delikatniejszych krzewów. Sześć worów łapek.
    Jeżeli od jutra znowu będzie zimno jak w psiarni, to znaczy że Aura mnie podgląda, paskuda.

  133. A to nie jakieś ptaki (w czapkach)? Sokoły? Zajrzyj, Mamo Isi, do słownika alegorii. Sokół to pielgrzym, między innymi.

  134. Błogosławieństwa Bożego dla kochanego Starosty z Rodziną, dla kochanych Księgowych z Rodzinami, dla wszystkich bliźnich! Z całego serca życzę:)
    Nie mogę się dopatrzeć, co Pietro Lorenzetti powiesił na balkonie w ilości czterech sztuk. Czy ktoś ma w tej kwestii jakieś informacje?

  135. Pani Malgosiu!
    I moglabym juz zakonczyc na tym, bo ten wykrzyknik obejmuje wszystkie moje emocje po przeczytaniu CZ.
    Po pierwsze chcialam Pani bardzo podziekowac za wprowadzenie informacji, o tym, ze bialy cukier to trucizna. Chcialam kiedys poprosic, zeby napisala Pani jak bardzo cukier i jego nowoczesne pochodne szkodza nam i naszym dzieciom, ale nie zrobilam tego- bo to przeciez Pani ksiazki, nie moje! :) A tu prosze – samoistne spelnienie marzen!!! Po drugie- zakonczenie „he, he’m” rozwazan Nory (koniec powiesci), jest godne obywatelom Lakonii i miesci tutaj mnostwo rozwazan i przyslow typu „Chcesz rozsmieszyc Pana Boga- powiedz mu o swoich planach”. Gdyby Pani ksiazki byly po lacinie nie roznilyby sie od rozwazan Marka Aureliusza,czy Seneki. Naprawde!

  136. Puchałko!
    Dziękuję bardzo za te serdeczne słowa, aż sama się wzruszyłam.
    Dla całej Waszej rodziny: radosnych Świąt Zmartwychwstania!

  137. Bardzo przepraszam, że zupełnie nie w temacie- ale dopiero skończyłam czytać „Ciotkę” i bardzo bardzo dziękuję! Spłakałam się wielokrotnie, ale te wszystkie piękne myśli związane z macierzyństwem i narodzinami tak mnie mocno dotknęły, że nadal mam łzy w oczach, pisząc ten komentarz. Pani Małgorzato- dziękuję!
    Będę teraz nadrabiać Księgowe zaległości, ciekawe ile mi to zajmie?
    Błogosławionych Świąt!

Dodaj komentarz