Już!!!

ciotka_zgryzotka1

 

ciotka_zgryzotka2

 

Tuż po dwunastej przyjechała pani Iwona Pakuła, właścicielka wydawnictwa Akapit Press, przywożąc – prosto z drukarni! – pierwsze paczki „Ciotki Zgryzotki”: egzemplarze autorskie dla mnie  oraz kilkaset „Ciotek” do podpisania (na Targi Książki i inne okazje). Podpisałam!

Jak widać na zdjęciach, pani wydawczyni jest bardzo zadowolona. A ja też!  „Ciotka” jest opasła (to najgrubszy z wszystkich tomów Jeżycjady), bardzo ładnie wydana, a obaj absztyfikanci (na tylnych okładkach) prezentują się wielce kusząco.

No, miła to chwila, doprawdy!

Premiera 14 marca. Tego dnia cały nakład znajdzie się w księgarniach.

Pozdrawiam Was serdecznie i… no cóż, chyba pójdę sobie poczytać.

Uściski!

Wasza uradowana

MM

215 przemyśleń nt. „Już!!!

  1. „Yes!!!” – wykrzyknęłam nagle i niespodziewanie, a z wrażenia aż podskoczyłam na kanapie…Musiało to ( sądząc po minie mojej drugiej połówki, zwanej potocznie mężem ) wyglądać równie komicznie, co irracjonalnie…
    Spojrzał jak spojrzał ( ten mój drugi połówek) i chyba czekał na wyjaśnienie…
    A jak niby mam wytłumaczyć ludziowi płci męskiej- który nie dość, że nie przeczytał ani jednego tomu Jeżycjady ( nie może więc wiedzieć, kto zacz Ida Pałys alias Ida Borejko), to co do tożsamości Jane Eyre czy Pana Rochestera- pozostaje w stanie równie słodkiej nieświadomości…
    A już tłumaczyć mu chciałam, jak bardzo mnie ucieszyło, że Iduś mówi i myśli o panu T.Stephensie ( i Rochesterze – w ogóle) – właściwie to samo, co ja…
    Ale w porę się w język ugryzłam (oj, zabolało…) i zatrzymałam tę radość dla siebie…
    Chyba dobrze zrobiłam, co ?
    Chociaż…Kto zacz Toby Stephens- to mój mąż dobrze wie…Wspólnie oglądaliśmy, między innymi, Fotografa Elfów…i bardzo nam się podobał…
    To ja się jeszcze zastanowię…:-) :-) :-)

    Pozdrawiam serdecznie cały Lud tej pięknej i dobrej Krainy oraz Drogą Autorkę i wszystkich Ludzi Dobrej Woli…I już sobie idę…Zgryzotka woła…
    Ale jeszcze się ( w temacie Zgryzotki i nie tylko) odezwę…

  2. Może i dobrze. Nie umknie Ci, Whisky, najmniejszy szczegół „Ciotki Z.”.
    Przesyłam uśmiech pełen wdzięczności.

  3. Mam już od dnia premiery, tylko jest drobna sprawa… Jakiś czas temu uświadomiłem sobie że nie pamiętam jak się skończyły „Imieniny”, więc pożyczyłem z biblioteki, a jak skończyłem to doszedłem do wniosku że „W sumie już będzie czwarty rok jak mieszkam na Jeżycach, przydałoby się odświeżyć znajomość z Borejkami”. No i zacząłem czytać od początku, dla porządku zostały mi jeszcze dwie poprzednie części zanim będę mógł się wziąć za „Ciotkę” :v

  4. Ciotkę Zgryzotkę mam i ja, ku mojej radości. To mój trzeci własny tom. Akurat powiązane romantycznymi wydarzeniami u młodego Stryby i pierworodnego Pałysów.
    Znam całą serię, z którą przygodę rozpoczęłam w szkole podstawowej, czyli ponad piętnaście lat temu. Nawet znalazłam swoją równolatkę – Tygryska.
    Uwielbiam „przyjeżdżać” do rodziny Borejków, wcisnąć się między nich i razem z nimi przeżywać wszystkie momenty wzruszeń i radości. A czasami zajrzeć też do starych bohaterów (np. mojego ulubionego Damazego).
    Marzę, żeby samej mieć taaaaką liczną i wspierającą się rodzinę.
    Dziękuję za Jeżycjadę i czekam już niecierpliwie na Chucherko – wyczuwam Łusię.
    Pozdrawiam

  5. Och, Błotowijku!
    Ależ proszę od początku, tak, jak autorka zamyśliła. We właściwym porządku.

    Nutko (wiad.pryw.)- gratulacje serdeczne! Bardzo dziękuję za powiadomienie.
    Proszę szybko wyzdrowieć!

  6. Już kupiona!
    Czas wziąć kąpiel, ciepłą herbatę i zagłębić się w lekturze.
    Pozdrawiam :)

  7. Nareszcie! Przyznaję, że jest to jedna z niewielu serii, na które czekam z niecierpliwością. A jeśli do tego wszystkiego książka dotyczy pokręconej Idy, to jeszcze lepiej :) Jak dobrze, że to już.

  8. Nie mogę się wprost doczekać! Dobrze, że to już za chwilę!!! Po prostu przebieram nogami jak szalona, a z tego oczekiwania przeczytałam już wszystkie tomy Jeżycjady, to chyba jakiś czytelniczy amok, bo nawet nie zachowałam kolejności – bynajmniej… Najpierw sięgałam po najulubieńsze, a potem już po wszystkie po kolei! Odliczam godziny, już nawet nie dni.
    Dziękuję za możliwość oczekiwania.
    Agata

  9. Magpie, a u nas ciepły, wiosenny dzień z mnóstwem słońca. Ogród pachnie! Nie wytrzymałam i przycięłam wszystkie krzewy, lecz niestety nie da się ich przycinać bez użycia prawej ręki… Au, au.

  10. Panno Anno, Ciotka połykana między mazurkiem i barszczykiem będzie bardzo zadowolona,

  11. Sandro, to prawda wielka, że książka jest wspaniałym przyjacielem człowieka. „Pociecho moja, książeczko”… tak, jest i pociechą.
    Cieszę się, że moja „Ciotka” odegra w Twoim życiu rolę przyjaciółki.

  12. Czuje się trochę jak Ignacy w chorobie.
    Co to za przyjemność mieć czas czytać to, co się chce w ilości jakiej się chce (no prawie).
    Na premierę „Ciotki odnawiam znajomość z mieszkańcami Jezyc i okolic. Pekam z dumy, że w ciągu niecałego przecież weekendu udało mi się zakończyć „Nutrie”, „Córkę i
    „Imieniny” (choć to wcale nie idzie o bicie rekordów).
    I już wiem, że po radości przeczytania „Ciotki (który to moment będę trochę odwlekac) znowu męczyć mnie będzie to samo pytanie, które tak często towarzyszy bohater(k)om serii: Jak żyć? (Zarówno po przeczytaniu Jezycjady, jak i w ogólności)
    Jakich wyborów czytelniczych dokonywać, bo książek wiele do przeczytania a czas jednak nieubłaganie sunie do przodu.
    To pytanie już za chwilę spadnie na barki mej córki, 10-letniej Gabrysi.
    Tęsknię za taka duża, serdeczna rodzina.
    Na emigracji (od 10 lat mieszkam w Anglii) często brakuje przyjaciół i oczywiście rodziny.
    Nasi rodacy przyjeżdżają tu za chlebem, a nie po to by zawierać przyjaźnie niestety. Angielski czy innej narodowości przyjaciel jest wspaniały i chwała za to, że jest ale już tak nie zrozumie jak człowiek wychowany w podobnych realiach.
    W te nostalgie otwiera się przede mną świat złożony z papierowych stron. Moje dzieci tak bardzo przywykly do obecności książek, że dziwi je gdy odwiedzamy dom, w którym książek najzwyczajniej w świecie nie ma.
    Dla nas wszystkich – zjawisko nie do pojecia.
    Dziękuję pięknie za „Ciotke” i za te ilość stron. Będzie można się dłużej delektować. Przy murzynku Gabrysi czy puchatce.

  13. Aniu, dzień dobry!
    Nie, nie będę na targach, ale będzie za to stos „Ciotek Zgryzotek” z autografami. Właśnie do mnie przysłano dwie wielkie paczki i będę tu podpisywać książki aż do poniedziałku, kiedy to zostaną odebrane (a zarazem wydawcy przywiozą mi nowe paczki…). Będzie pod dostatkiem tych podpisanych egzemplarzy, już pani wydawczyni o to dba!
    Można też chyba zamówić wprost w „Akapicie” taki egzemplarz z autografem.

  14. Dzien dobry Pani,

    Chcialabym miec taki podpisany egzemplarz Ciotki Zgryzotki… Planuje przyleciec z Wielkiej Brytanii na Poznanskie Targi Ksiazki w marcu, ale nie wiem, czy Pani tam bedzie… Bardzo prosze o odpowiedz :)

    pozdrawiam serdecznie z mrocznej wyspy, na ktora wiosna jeszcze nie chce przyjsc.

  15. Dzień dobry Pani Małgorzato,
    To świetna wiadomość, że nowa książka już niebawem dostępna w księgarniach :)
    W końcu będzie można się oderwać nieco od medycznych pozycji. Nie mogę się doczekać! To cudowne, że Jeżycjada czytana przeze mnie od szkoły podstawowej ciągle się powiększa.
    Pozdrawiam serdecznie z Katowic :)
    Nie licealistka, a już studentka drugiego roku – Joanna

  16. 15 marca mam dzień wolny w pracy. Koleżanka układająca grafik chyba wiedziała co robi.
    Bardzo lubię na trawniku mlecze, koniczynę i stokrotki. Można pleść wianki. Już nie mogę się doczekać.

  17. Pani Małgosiu, dziękuję za chwilę szczęścia w życiu, gdy mogłam zanurzyć się w moim świecie. Każda wizyta u Borejków to najlepszy czas, każdy ich problem to moja zgryzota, każda chwila szczęścia to Radość. Chciałbym jeszcze dodać, że mam dwie córki, jedna ma na imię Ida (oj charakterek!), a druga to Małgosia. Nie mogę się już doczekać 14 marca
    Pozdrawiam serdecznie

  18. A do mnie nie dotarły „słówka zebrane w drodze bolesnych doświadczeń”.:(
    Za to dzisiaj jakiś bandyta leciał wyłącznie słówkami, których moje oczy nigdy nie widziały. Nb.paiża wśród nich była, ale ją jeszcze jakoś zdzierżyłam, bo coś skojarzyłam z grunwaldzkich doświadczeń Piotra. Pojęcia nie miałam, co to takiego, ale przynajmniej wiedziałam, że istnieje.
    Jestem zniechęcona do literaków. Kiedy ja mam się uczyć tego marsjańskiego języka?

  19. Dobry wieczór ! W niecierpliwym oczekiwaniu na „Ciotkę Zgryzotkę” zamówioną już miesiąc temu, podczytuję wcześniejsze tomy Jeżycjady. Myślałam że znam je na pamięć, a jednak trafiłam na istną perełkę. Ignacy Borejko wspominający film „Garsoniera” to moje odkrycie dnia ! Przed chwilą przeczytałam krótki opis filmu i już wiem co koniecznie chcę obejrzeć w najbliższym czasie. Dziękuję i pozdrawiam :)

  20. Niedroździa występuje jeszcze w Słowniku języka polskiego – PWN 1958-1969 – W. Doroszewski.
    Teraz niedopuszczalne.

  21. O to, to! Do literaków jak znalazł. Dopisałam słówko paiża.

    Tylko słówka na razie dotarły.
    Ojej, jak się cieszę na coś jeszcze :-)

  22. Niekrzyżodziobia – faktycznie, to raczej niemożliwe.
    Nierudzikowa czy nierudzicza?
    Ta irytująca nowość w postaci łącznego pisania „nie” jest przecież wielką pomocą w grze w literaki.:)))

  23. Dzień dobry!
    Właśnie dotarły do mnie „Słówka zebrane na drodze pełnej bolesnych doświadczeń”. Dziękuję!!!
    Będę dopisywała do tej listy następne.
    Przeczytałam wszystkie słówka i nie mogę nadziwić się przymiotnikom: niesowia, niegęsia, niewiewiórcza, a nawet nieniedźwiedzia i nienietoperzowa. Są nieludzie i nieczłowiek. W ptasiej reprezentacji jest nieczajcza, niesójcza, niewróbla, niedzięciola, a nawet niemarabucia i niemarabutowa. Nie wszystkie ptaki się załapały na takie przymiotniki. Drozdy, kosy, czyżyki, jemiołuszki, sikory, rudziki, krzyżodzioby już nie.
    Muszę przestać, bo będzie za mną niebobrze :-D
    Dziękuję! :-*

  24. Aż mnie brzuch rozbolał od śmiechu. To i ja coś dołożę: notatka z „Romea i Julii”: „Dziewczyna budzi się i przebija sztyletem ukochanego”.
    Gdzieś mi „się” umknęło po drodze.
    I dzień dobry tak w ogóle!

  25. Nie wiem dlaczego, ale mnie bardzo śmieszy: ” Osobiście uważam, że ” Wesele” napisał Wyspiański”.

  26. Bożenko, bardzo dziękuję za wnikliwy research.
    Dla Prusa i jego współczesnych wyzwisko „kopernik” było więc całkowicie zrozumiałe i w pełni jasne. Dla nas już nigdy nie będzie. Ot, jeszcze jeden figiel polszczyzny.
    Jakie to ciekawe!

  27. Puchałko, no to masz jeszcze trochę, podduś się jeszcze:

    „Dopiero po obserwacji delfinów zaczęto pływać na nogach, tak jak to robią delfiny ogonem.”

    „W Lublinie mało jest ośrodków, gdzie można się – za przeproszeniem – rozerwać. ”

    „Pani była uprzejma dotknąć autorytetu.”

    (z książki „Polszczyzna płata nam figle” – nie są to, o wstydzie, wypowiedzi nieletnich czy cytaty z zeszytów szkolnych. Tak mówią dorośli.)

  28. Cudne, Babciu Gąsko!
    Co do wiad.pryw.:- spokojnie, zdziwisz się, jak to po nim spłynie. Wyrośnie na wspaniałego faceta, zobaczysz! A jak mu kiedyś przypomnisz obecne tarapaty, zdziwi się i uśmiechnie z pobłażaniem.

  29. Czytam sobie Księgę, podczas gdy moi uczniowie biedzą się nad sprawdzianem… i muszę dusić w sobie śmiech. Wygląda to na pewno dosyć komicznie, bo co jakiś czas widzę spojrzenia, zastanawiające się „czy z naszą panią na pewno wszystko dzisiaj w porządku?”

  30. Cześć i czołem! „Ojciec wyjechał na wakacje, żeby dzieci miały świeże powietrze”, „Na święta kupiliśmy półtora żywego karpia” i już klasyk, ale ciągle śmieszy, może ktoś nie zna: „Robak, ratując pana Tadeusza, strzelił do niedźwiedzia, który nie wiedział, że jest jego ojcem”
    Ściskam- b.g.

  31. Dzień dobry w ten deszczowy poranek!
    Jak miło poczytać Wasze wesołe wpisy, od razu samopoczucie się poprawia.
    Bozenko, ten humor zeszytów z ” Przekroju” jest świetny. Pamiętam, że w przeszłości czytałam i pekalam ze śmiechu.
    Uśmiechy ślę !

  32. A jednak zostaje niedosyt. Najwyraźniej nad „kopernikiem” prześlizgują się kolejne pokolenia badaczy, kwitując rzecz zbyt krótko, co, jak widać, Ludu Księgi nie zadowala. Podziwiałam tu prawdziwe kwerendy Magdy Z. i Sowy P.; widać, że temat wart porządnych badań. W artykule „Złość w Lalce Bolesława Prusa” (2007, www) językoznawca Krzysztof Trochimiuk po prostu wymienia „kopernika” wśród przykładów inwektyw mniej czytelnych oraz zupełnie obcych współczesnemu odbiorcy. I dodaje „kopernikowi” podane już tu przez Magdę Z. objaśnienie „wyzwisko warszawskie”. Artykuł zawiera wiele interesujących przykładów i analiz, autor podkreśla głęboką świadomość socjolingwistyczną Prusa, która gwarantowała, że żadne słowo w powieści nie zostało użyte niestosownie czy przypadkiem, ale w kwestii „kopernika” to dla nas ciągle za mało. Ale już tak chyba zostanie.

    Chwała Wiewióreczce za dociekliwość i inspirację.

    Za oknem szaro, popatrzę więc sobie na zdjęcia tutaj, bo na nich już najmilsza wiosna :)
    „Cioteczka” coraz bliżej!

  33. Co za miły obrazek mnie tu przywitał dzisiaj. Dziękuję! Pozdrawiam tego Szkraba!:)

  34. Jakże cudowna wiadomość. Przez ostatnie 2 miesiące ponownie przeczytałam wszystkie części, od Małomównego. A tu? Najgrubszy tom? Czyż życie nie jest piękne? Wiosna idzie, u mnie 4 stopnie na +, las wzywa, ogród budzi się z zimowego snu a synek krzyczy: Mama brym brym. (Wolne tłumaczenie: chodź na dwór). Mój Szkrab jest takim samym gadułą jak Józinek. Zaczynam rozumieć Idę. MM dziękuję.

  35. No proszę, my się tu przez słowniki przekopujemy, a wystarczyło zapytać się Bożeny!

    Pękam ze śmiechu przez was, a muszę być cicho.

  36. „I dziś rano w półfinale pobiegła bardzo dynamicznie z olbrzymim zębem i olbrzymim nerwem”.

    Wszystkie moje cytaty – z książki Jerzego Podrackiego.
    Dobranoc!

  37. „Gospodarze w porównaniu z błyskawicznym przyspieszeniem tempa przez Holendrów przypominali zmęczone krokodyle włóczące się po boisku w upalny dzień.”

  38. Aaa! Emancypacja kobiet najpiękniejsza!:)
    Idziemy spać ze śmiechem na ustach.

  39. I z „Przekroju” (wydobyłam z dna szafy wycinki; jakie miłe zajęcie na wieczór!):

    Jadwiga rzuciła 32 metry i pobiła nimi koleżankę.
    Żeromski napisał podręcznik dla kulturystek mieszkających na wsi.
    Antek i Boryna bili się zawsze na tle Jagny.
    Soplica chwycił karabin i zabił Stolnika, nie przymierzając go nawet do oka.
    Emancypacja kobiet polega na tym, że każda kobieta może pracować w zawodzie, w którym nie powinna.

    I dla Sowy P.:
    Sowa to ptak, który tylko nocą wychodzi na światło dzienne.

    Uśmiechniętych snów!

  40. Mamo Isi, musiałam sprawdzić, zmięk żółty: chrząszcz z rodziny omomiłkowatych, drapieżnik…
    Po prostu padłam ze śmiechu.
    Wiech cudowny, polecam, baaardzo.

  41. „Przypominam, że mecz toczy się przy kilkustopniowym mrozie i w żółtych swetrach”.

  42. To są przykłady z działu „Humor z anteny” – wyłapywane przez zespół redakcyjny z audycji radiowych i telewizyjnych.

    Jeszcze jeden, bardzo piękny i soczysty:

    ” Bo ten jeden żołądek świni po prostu fizjologicznie dyktuje nam zbożochłonność produkcji wieprzowiny”.

  43. Z mojej (i Łusi Pałys) ulubionej książki „Polszczyzna płata nam figle” (1993) pod redakcją Jerzego Podrackiego:

    „Pierwsze kroki stawiałem na trąbce”.

  44. „Wyzwiska” typu „ty sufraganie” czy „ty gwadelupo” bywały nawet przyczyną spraw sądowych, o czym wspominają w starej i poczciwej „Stylistyce polskiej” Halina Kurkowska i Stanisław Skorupka. Autorzy przytaczają tam również naszego „kopernika” z „Lalki” jako „świadectwo użycia z intencją obraźliwą ogólnie szanowanego nazwiska”.

    Poskakałam sobie trochę po czytanej wieki temu „Stylistyce”. W nawiązaniu do przytaczanego tu niedawno rozkosznego humoru zeszytów szkolnych jeden przykład:
    „Ich postawa bezpośrednio lała wodę na młyn wroga klasowego”.

  45. „Czytamy w nich, iż Urszulka po całych dniach śpiewała sobie, niczym „lichy słowiczek w krzaku zielonym”, „i tę trochę teraz płacę sowicie łzami”, co komentator zaopatrzył w następujące objaśnienie: „koncert słowiczka był bezpłatny, ale gdy umilkł, pogrążając ojca w żalu po stracie, łzy są jego zapłatą za koncert, i to zapłatą tym sowitszą, że śpiewu było niewiele, a łez bardzo dużo”.

    Jest to przykład przypisu tworzonego „ponad rzeczywistą potrzebę”.

  46. A to się ze wstydem przyznam, że Wiecha czytałam mało. Ale jeszcze to sobie zrekompensuję.
    Przeczytałam już prawie w całości książeczkę Janusza Tazbira i pod koniec lektury dochodzę do wniosku, że edytor oprócz bogatej wiedzy oraz cierpliwości do mrówczej roboty, powinien mieć także spore pokłady poczucia humoru i dystans.
    Z niepokojem skonstatowałam, że w tym wydaniu Lalki, na które się przed chwilą powołałam, są przynajmniej dwa poważne błędy w przypisach. ;)
    I chyba fragmencik zacytuję (z akapitów o przypisomanii i z przypisu Biblioteki Narodowej do „Trenów” Kochanowskiego z 1922 roku):

  47. Sowo, to co ty wykoncypowałaś na temat geniusza z Bożej łaski, także domniemywałam już wcześniej. Nie wiem czy trafnie myślimy, ale może?
    A przeglądam sobie teraz polecane „Edytorskie potknięcia” – nieduża to książeczka, którą pożyczyłam dzisiaj, skoro i tak wybrałam się do biblioteki.

  48. A nie, u Wiecha jednak, u Wiecha!
    ” Przez niego nieraz ja bym w czapkie od szkopów dostał, bo to lebiega, niewidymka, za grosz orientacji nie posiadająca. Raz, na przykład, zapychamy przez Kierbedzia ,,oczkiem”.

    – Jak to ,,oczkiem”?

    – Tramwajem ,,21″ co na Targówek chodził! ! Wtem trakcie ktoś krzyknął:,,łapanka”. Motorniczy przyhamował i wszyscy pasażerowie chodu, ale gdzie tu zjeżdżać? Most z dwóch stron przez ,,blondynów w blaszanych kapeluszach” obstawiony… Jednem słowem ciemna mogiła. Ale patrzę, że środkiem mostu pogrzeb na Bródno posuwa, i mówię do szwagra: ,,Chodź, Feluś, żałobne rodziny będziemy odstawiać”.

  49. Zapisek pochodzi z artykułu pana Sobczaka o etyce dziennikarskiej.
    A teraz przeglądam „Słowa cienkie i grube” Boya. Interesujące:

    „Wyzwisko musi być obrazowe, niesłychane, trzeba nim umieć żonglować, podbijać je jak wolant. Słowem, wymyślanie – aby je ktoś zauważył – musi być twórcze. Dziś, aby kogoś zwymyślać, trzeba być artystą słowa. Ciężkie słowo musi frapować, musi bawić, elektryzować. Ten kto je tworzy, musi je tworzyć w radości, w upojeniu. Inaczej nic nie osiągniecie.”

    Zgredzie, styl Cię zdradza;)

  50. A może u Reymonta? To tak z ludowa brzmi.
    Lebiega jest mi słowem znajomym, to tyle chyba co miągwa; zastanowiłam się nad niewidymką.
    Google podpowiada, że w którymś wierszu Leśmiana pojawia się czapka-niewidymka (nie wiem czy trafnie podpowiada), czy to może być to samo, co czapka niewidka?

  51. A gdzież ja mogłam wyczytać (bo że wyczytałam – to pewne!) wyzwisko :”lebiega niewidymka”? Pamiętam, że w latach szkolnych lubiłam nim zaskakiwać kuzynki na imieninach. Nikt nie wiedział, o co mi chodzi.
    Może u Wiecha to znalazłam? Nie wiem.

  52. A wiesz, Madziu, ja na słowo piłat natknęłam się na liście warszawskiej gwary przestępczej. Oznacza sędziego. Stąd wykoncypowałam sobie, że ten kopernik mógłby być ironicznym określeniem typu „geniusz z Bożej łaski”. Bo też od intonacji dużo tu może zależeć. A Wokulski słysząc tę litanię obelg stwierdził, że nawet służba żartuje (!) sobie z Molinarego.

  53. Bardzo ciekawe! Bardzo! Gdyby się komuś chciało wnikać głębiej w świat wyrażeń obelżywych, mógłby się dokopać fascynujących odkryć.

    Zgredziku, ja tu widzę numery IP, dla mnie nie ma tajemnic:)

  54. Jeśli chodzi o wtórne, a obraźliwe znaczenie różnych słów, nic nie przebije „Nie przeproszę” Jurandota w wykonaniu Hanki Bielickiej. Że zapodam końcówkę utworu:
    „(…)Mnie wymyślać od potwora.
    A to mątwa, analiza, terpsychora.
    A to fluksja, a to zmora.
    Katapulta, z przeproszeniem, tfuj!”

  55. Madziu, też jestem tego zdania. A biorąc pod uwagę kopernikomanię tego czasu, nie dziwi. I tym samym nie bez powodu Prus ten wyraz wykorzystał.

    Taki urywek z Boya-Żeleńskiego o teatrze:
    „Wszystko to razem wprowadziło opłakane lekceważenie teatralnego rzemiosła (pamiętam czas, w którym nazwisko Sardou było w kołach literackich obelgą, czymś w rodzaju sufragana)”.

    Znalazłam jeszcze zapisek, że w okresie międzywojennym za obelgę uchodziło słowo galileusz.

  56. Jest jeszcze gelbkreuz (żółty krzyż), czyli iperyt.
    Żółcień chromowa.
    No i żółtodziób.

    Mi się podoba grążel żółty. A kropidlak to powinna być pleśń.

  57. Dziękuję, Pani Małgosiu!
    Sama jestem tylko połowicznie usatysfakcjonowana. Wzrósł we mnie głód wiedzy i apetyt na więcej. Gdybym była jeszcze studentką, poszłabym do jakiegoś doświadczonego językoznawcy na konsultacje i po prostu zapytała. No ale – niestety już nią nie jestem. ;)

  58. Sowo, zajrzałam oczywiście do „Słownika gwary warszawskiej XIX wieku”, ale jest on bardzo lakoniczny w objaśnieniach. Ot, przy haśle „kopernik” napisano po prostu „obelżywe przezwisko”. A na podanych przez Ciebie numerach stron, są cytaty z dzieł Prusa, np. z „Kronik”, zupełnie niezwiązane z kopernikiem.
    A czy wiedzieliście, że słowo piłat w gwarze warszawskiej oznaczało tracza? (Od połączenia słów piła i Piłat). Zwróciłam uwagę na tę ciekawostkę podczas poszukiwań. :)

  59. O, Madziu, to i tak bardzo wiele!
    Dzięki!
    Mam nadzieję, że Wiewióreczka wczytała się w te wszystkie wiadomości.

  60. Wśród tylu miłych oczekiwań (sama oczekując z zapartym tchem) powrócę jeszcze na chwilę do sprawy kopernika (tak, ma być pisany z małej litery).
    Nie udało mi się wprawdzie uzyskać tylu informacji, ilu bym sobie życzyła, wręcz przeciwnie – otworzyły się nowe drogi do poszukiwań, ale zacytuję przypis z „Lalki” (z serii Biblioteki Narodowej):
    „kopernik – tu jako wyzwisko (analogicznie do tego rodzaju wyzwisk ludowych jak np. sufragan)”.
    Sufragan, wyjaśniam chętnie (na wypadek, gdyby zaglądała Dziatwa) to w tym nobliwym znaczeniu biskup pomocniczy, biskup diecezjalny. Jeśli ma występować jako obelga, to pierwotne znaczenie zostaje zdeprecjonowane. Wnioskuję więc, że i obelga kopernik słowotwórczo pochodzi od szlachetnego Kopernika.
    Bardzo chciałam dowiedzieć się więcej na temat tego „rodzaju wyzwisk” i jego innych przykładów, ale nie zdążyłam. Byłam późno, na szybko i zaraz zamykali czytelnię. Zajrzałam do paru jeszcze słowników, ale na próżno; wygląda mi to na poszukiwania zakrojone na większą skalę. Może jeszcze kiedyś, raczej jednak nieprędko, podrążę temat.

  61. Podoba mi się słowo: żółte. Żółłł-te. No po prostu przecudne. Nawet lepsze od krzesła.

  62. No i mniszek, poczciwy mniszek!- zatęskniłam za nim. Niechby mi nawet wyrastał na trawniku.

  63. Ach, Mamo Isi!
    Ta Twoja dociekliwość!
    Zebrasoma żółta! Fiołek żółty sudecki!- moje uznanie.

  64. Kolor żółty jest pięknym, wiosennym, słonecznym kolorem. Lubię go i zdecydowanie brakuje mi go w krajobrazie.
    W dodatku nadanym całkiem sporej gromadce roślin i zwierząt, jako to:
    bystrzyk żółty • czop żółty • fiołek żółty sudecki • gajowiec żółty • głodek żółty • grążel żółty • groszek żółty • imbir żółty • kasztanowiec żółty • kob żółty • kosaciec żółty • krokus żółty • kropidlak żółty • limnocharis żółty • liściołaz żółty • łubin żółty • maślak żółty • nostrzyk żółty • pawian żółty • pekińczyk żółty • pyszczak żółty • różanecznik żółty • rumian żółty • sierpoń żółty • siwiec żółty • szablak żółty • szafran żółty • trzmiel żółty • zawilec żółty • zmięk żółty • akacja żółta • akara żółta • anakonda żółta • brzoza żółta • cibora żółta • driakiew żółta • gąska żółta • goryczka żółta • kokorycz żółta • konura żółta • lasówka żółta • naparstnica żółta • piestrówka żółta • pliszka żółta • rezeda żółta • rutewka żółta • sosna żółta • turzyca żółta • ważka żółta • zebrasoma żółta • złoć żółta • złotnica żółta •

  65. Oczywiście, Casciolino! Dla mnie też kolor żółty jest radosny. Zazdrość natomiast nie ma koloru, jest po prostu brzydka.

    Magpie (wiad.pryw.), najlepsze życzenia i myśli dla Mamy!

  66. W oczekiwaniu na „Ciotkę” ja również zachwycam się żółtymi tulipanami na moim kuchennym stole. Dla mnie żółty to kolor radości, nie zazdrości.

  67. A rzeczywiście, Moniko, poszłam sobie poczytać: „The Collected Plays of Neil Simon”. Przemiła lektura.
    Neil Simon był autorem wielu sztuk i scenariuszy filmowych (do wielu pysznych komedii), miał wspaniałe poczucie humoru. Mistrz dialogów!

  68. Pani Małgorzato, czy poszła Pani sobie poczytać? Zgaduję, że tak :) Proszę zdradzić co to za książka?
    Bo ja uwielbiam „Frywolitki „. Cudownie by było czytać nowe felietony o Pani ulubionych książkach :)

    Serdecznie pozdrawiam
    Monika

  69. Wiadomości z ostatniej chwili. Do hurtowni „Carpe diem” włamali się zamaskowani sprawcy i pożyczyli kilka egzemplarzy „Ciotki Zgryzotki”. Na swoje nieszczęście zajrzeli do książek zbyt blisko miejsca przestępstwa, co ułatwiło ich schwytanie, bo nie mogli oderwać się od lektury. Teraz będą mieli odpowiednie warunki do jej kontynuowania.

  70. mam nadzieję że z jesienną Ciotką przyjdzie wreszcie prawdziwa wiosna a tymczasem korzystam z zimna i lecę na lodowisko =)

  71. Tak sobie pomyślałam, że te 307 stron, jak również uchylenie rąbka tajemnicy, że już się myśli o kolejnej powieści, są najlepszym dowodem na to, że Starosta jest w świetnej formie, pod każdym względem. Co nas bardzo cieszy! Ha! 307 stron to naprawdę nie bagatela, zwłaszcza, że każdą trzeba dopracować i wyszlifować.

  72. A dziś u Borejków, a raczej Pałysów świętują, i to podwójnie. Ciekawe, co tam smacznego sobie podjadają i o czym gawędzą, no i… w jakim gronie, o kogo wzbogaconym.
    Ja zaś, jak niektórzy z Was, uraczę się rosołkiem, przygotowanym już wczoraj.
    Błogosławionej niedzieli!

  73. Bardzo dziękuję za wspaniałe wieści. Odliczam…
    Naprawdę nie mogę się doczekać (nie wiem, czego bardziej – książki, czy spotkania 21.04). Wspaniałej niedzieli dla Pani :)

  74. 307 stron! Ojej! I jeszcze tylko 10 dni! Choć one będą się dłużyć najbardziej…
    A w środę byłyśmy się z Łusią bronić magistersko! Mówiłam między innymi o Borejkach – w odpowiedzi na pytanie o rodziny w polskiej literaturze. Łusia w tym czasie zagadywała komisję i rozdawała urocze uśmiechy. I obroniłyśmy się na piątkę! :)
    Podrawiam serdecznie – mam nadzieję, że u Pani także pięknie świeci słonko.
    Miłej niedzieli!

  75. Piegusko, mój tok myślenia był podobny.
    Ale ktoś z miłych Księgowych podpowiedział, że Akapit przecież nie wyśle dziesięciu tysięcy egzemplarzy książki NA RAZ, więc siłą rzeczy MUSZĄ zacząć wysyłać wcześniej. Jest więc dla nas, usychających z oczekiwania, cień nadziei, że dostaniemy przesyłkę ze dwa dni wcześniej. Pozdrawiam serdecznie wszystkich oczekujących i przebierających nogami.
    U nas zimno,mróz, czas idealny na gotowanie nieśmiertelnego rosołku. To też ma swój urok. A mój pies patrzy na mnie wyczekująco i prosząco zarazem (zawisł wzrokiem na moich ustach, chyba czeka, aż wydobędzie się z nich słowo „spacer”), więc rodzinny spacer przedobiedni mnie chyba nie ominie.

  76. Tak, plama z bigosu mogłaby być nieco drażniąca.
    Zdrowiej, nasza Piegusko!

    Beniaminku, adres już mam, dzięki, odezwiemy się.

  77. Ach, jak się cieszę! Ciotka tuż tuż. Mamo Isi, miałam podobne wątpliwości – zamawiać czy kupić w księgarni – przemyślałam i chyba lepiej kupić w księgarni. A nuż kurier utknie w zaspie (patrząc za okno – bardzo możliwe), zgubi, albo po prostu dotrze tak późno, że osiwieję od czekania. (Jeszcze może mu teściowa bryznąć bigosem;) ) Pozdrawiam wiosenne, choć grypowo:(

  78. Wystarczy, że wpiszesz tu swój adres mailowy, jako wiadomość prywatną rzecz jasna. Adminki się odezwą!

    A więc już taka duża ta córeczka, której narodzinami się nam chwaliłeś!
    Cieszę się bardzo, że wszystko u Was dobrze i pozdrawiam serdecznie!

  79. Warte i to bardzo! Zawsze muszę piec podwójną, lub nawet potrójną porcję, a i tak starcza najwyżej na dwa dni…

  80. Dziękuję ślicznie. U nas wszystko w porządku. Na wszystko brakuje czasu, a jak jest chwila czasu to już nie ma sił :/ Potomstwo jest już uczniem „zerówki”. Dzielnie znosi rozstanie z dotychczasowym życiem i koleżankami. Jeśli mógłbym jakoś podesłać zdjęcia, to proszę powiedzieć jak :D

  81. Beniaminku, miło Cię widzieć po latach! A więc wszystko dobrze, jak się domyślam?
    Gratuluję domku. Zuch z ciebie!
    A jak tam potomstwo?

  82. Marcelino harcerko, jakże się cieszę! Przepisy do tej książki dobierałam z wielkim staraniem – żeby były nietrudne w wykonaniu, a warte wysiłku!

  83. A do ulubionych zapachów dorzucam:
    Kruche ciastka (zwykłe i czekoladowe, na surowo i upieczone),
    Stare książki,
    Las wiosną (i latem i jesienią i zimą).

    PS I upiekłam też „kruche pięty Achillesa”z dżemem malinowym ale zapomniałam tam napisać

  84. Dobry wieczór!
    Ostatnio mam fazę na ciasteczka z książki kucharskiej „Całuski pani Darling”. Upiekłam już tytułowe „całuski pani Darling”, „ciastka migdałowe pana Perukki”, „lukrowane całuski Filifionki” i „złociste biszkopciki Ani Shirley”. Wszystko przepyszne!
    Przeglądałam dzisiaj z moim młodszym bratem „Noelkę” (on bardzo lubi przeglądać moje książki, chociaż nie umie czytać) i on wymyślał, kto jest na każdym obrazku. Grześ to był Pan Kleks,Ignacy Borejko to smutny dziadek z telefonem,Baltona okazał się policjantem, a Terpentula marynarzem :)
    PS Biedronko, wyobraziłam sobie opasłą Ciotkę robiącą skok (rabunkowy, ze spadochronem) na księgarnię,hi hi… :)

  85. Witam serdecznie droga Pani Musierowicz. Piszę do Pani ze swojego wymarzonego, własnego, ciężką pracą zdobytego domku. Marzenia się spełniają tylko naprawdę trzeba im po prostu pomóc. Samo „chcenie” nie wystarczy :D

  86. Nie, Teatru Księżyc nie znam, natomiast za oknem mam właśnie teatr księżycowy. Satelita dziś wygląda jak złoty talar!

    Biedronko, białe tulipany są zachwycające. Dzięki!

  87. Wobec tego bardzo Pani gratuluję! :) Przesyłam wirtualny bukiet białych tulipanów i wracam pod regał, tam sobie spokojnie na Cioteczkę zaczekam.

  88. Biedronko, tak jest, przeczytałam, jestem bardzo zadowolona.:)

    Piętaszku, dzięki za trop, pooglądam sobie.

  89. Ach, Sowo! Nie robiłam baniek na mrozie, ale bardzo Ci dziękuję za ten trop! Podejrzewając, że znajdę coś niecoś na ten temat w necie poszukałam i… zachwyciłam się. Toż to prawdziwy spektakl. Można patrzeć i patrzeć, jak misterne koronki tworzy mróz na cienkich jak mgiełka lodowych kulach. A czy Pani, UA widziała już jak to wygląda? Polecam np. Bubbles Freezing in Slow Motion :)

  90. Dobry wieczór!
    Co za świetna wiadomość, Ciotuchna w całej okazałości! Teraz zapewne jeździ sobie po Polsce, gotując się do skoku na księgarnie 14 marca. :)

    DUA, czy Pani już po lekturze??:)

    Pozdrawiam serdecznie wszystkich oczekujących i szczęściarzy, którzy poznali już opasłą CZ.

    Z ukłonami,
    Biedronka.

  91. Droga Krysiu –
    dziękuję za tak obszerną wiadomość prywatną. Przeczytałam z wielką uwagą i pozwól, że wyrażę moje równie wielkie współczucie.
    Tak, pamiętam Cię tamtą, nastoletnią! Powód oczywisty. Niewiele było czytelniczek z takim zmartwieniem.
    Przesyłam Ci mnóstwo uścisków i krzepiących myśli. Jeśli mogę pomóc jakoś konkretnie – napisz, proszę. (Jak widzisz, wiadomości prywatne są naprawdę tylko dla mnie)
    Dziękuję za podanie ciekawego adresu w Poznaniu – to bardzo miłe (zajrzę kiedyś). Tak, piękne zapachy i ja lubię, a jeśli chodzi o tamten zapach w dawnym liście, to bynajmniej się nie zmienił, nadal go używam. (Jak się już przywiązuję, to na długo!)
    Krysiu, zapraszam Cię do naszego tutaj grona – będzie Ci raźniej i weselej. Pewnie, że wszyscy mamy swoje smutki i swoje nieszczęścia, ale przecież staramy się, by panował tu dobry nastrój, a więc i Ciebie podtrzymamy na duchu! Dobre słowo i wspólny śmiech, a przecież i wspólne myślenie, i żywa wymiana opinii – to wszystko bardzo człowiekowi pomaga w złych chwilach.
    A więc śmiało!

  92. O matko! Bardzo się cieszę, że będzie to najgrubszy tom Jeżycjady, bo przeze mnie jest on najbardziej wyczekiwany! Obie okładki prezentują się fantastycznie! Mam nadzieję, że na spotkaniu autorskim z Panią w kwietniu, w Empiku, w Poznaniu również będzie można zdobyć Pani autograf…
    Pozdrawiam

  93. Jak tu pięknie i radośnie!
    Ładnie się prezentuje ta grubiutka (huraaa!!!) „Ciotka Z.”. Jeszcze troszkę, troszeczkę i dla nas też nastanie to wytęsknione „już!!!”.
    Tak mnie ten miły nastrój natchnął, że dziś i u nas (jestem u Rodziców) zagościły tulipanki: żółte w pokoju stołowym, różowe z białymi brzeżkami w moim pokoiku.

    PS
    DUA, bardzo mi się podoba wazon, w którym stoją Pani tulipanki. Kolor oberżynowy – dobrze widzę?

  94. Opasła Ciotka prowokuje Freudy. Przeczytałam „w bujnym fotelu”.

    Piętaszku, czy próbowałaś kiedyś bawić się w stołowe bańki mydlane na mrozie? Ciekawe doświadczenie.

  95. Ogromnie się cieszę, ze pierwsze egzemplarze „Ciotuchny” już wydrukowane.
    Bardzo ciepłe i wiosenne zdjęcia z żółtymi tulipanami. Pozdrowienia dla Pani Iwony.

    Dodam jeszcze, ze zamówienie w Akapicie zostało przyjęte, pozostały jeszcze formalności bankowe i będzie się czekać na przesyłkę.
    Napięcie rośnie…

  96. do ulubionych dorzucę jeszcze zapach (alergicy zatykają uszy:) świeżo koszonej trawy

    ..i główki niemowlęcia :)

  97. „Wnuczka…” i „Feblik” czekają na stoliczku, aż skończę „The Moonstone” (Ateno, dzięki jeszcze raz!). Czasu raczej zabraknie, więc „Ciotka…” też chyba będzie musiała poczekać. Taka asceza wielkopostna.

  98. W bujanym fotelu czyta się miło, choć tekst trochę skacze przed oczami.
    Ale co tam!

    Sowo, te dziwne duszki bez twarzy, płaskie jak karteczki, graja na długich jakby – trombitach. Obraz jest bardzo tajemniczy.

    Nutko, no ciekawa jestem, którego tam sobie upatrzyłaś.

  99. Z wyprzedzeniem przyjmuje zyczenia! :D
    To chyba beda najfajniejsze urodziny- „Ciotka zgryzotka”, wyjazd do Poznania na spotkanie z Pania i z ksiegowymi, a potem Wroclaw, potem …”kino, kawiarnia i spacer, w ksiezycowa jasna noc”.

  100. Pani Małgosiu dziś od rana praca wre. Rosół nastawiony, na takie mrozy w sam raz. A ja czekajac na Ciotuchne szykuje sobie w moim nowym pokoju na poddaszu miejsce do czytania. Mam nowy dywanik i lampkę. I półeczki takie wymyslne trzy w jednym. I fotel bujany -prezent od mojej drugiej mamy czyli teściowej. Teraz czekam. Na Ciotuchne i wiosnę.

  101. Ojej, ojej. Jakie cudne, promienne, wiosenne, uśmiechnięte i radosne zdjęcia!!! Już tak blisko, tak bliziutko i będzie można wziąć „Ciotkę” do rąk. Najgrubszy tom Jeżycjady! Wspaniale!
    Od kilku dni wracam myślami do „Ciotki”. Absztyfikant już upatrzony, więc wiem który tom wezmę do ręki w księgarni w środę 14, z samego rana i pójdę prościuteńko do kasy. :)
    Dziękuję bardzo, DUA! Dziękuję Wszystkim, którzy się przy „Ciotce” napracowali wydawniczo i drukarsko. Wszystkim, na czele z Panią, dzięki którym można się tak cieszyć na nadchodzącą premierę! :)

  102. Och, „Ciotka” jest opasla, jak cudownie! Ciesze sie bardzo, ze to najgrubszy tom Jezycjady. Ponad 300 stron!
    Postaram sie za szybko sie przeczytac…
    Gratulacje dla Kochanej Autorki! (Dolaczam sie do pozdrowien dla pani Iwony.) :)

  103. Kocham zupę grzybową, po prostu marzy mi się grzybobranie godne soplicowskiego, a dostanie mi się zaledwie namiastka grzybów. Ale oczywiście żartuję, brak grzybków nie zepsuje mi ani trochę radości z czytania!!!

  104. Z ulubionych zapachów kulinarnych – zapach piekącego się ciasta drożdżowego albo piernika.

  105. Nie dziwię się. Nawet tak słabo wyraźny podoba się. Pierrociki grają na czymś?

    Dobrze, że ciotka słusznie opasła, dobrze, że zimowe noce są długie. Tylko jeszcze trzeba będzie załatwić opiekę dla dziecka na czwartek, bo mamusia będzie musiała odespać;).

  106. Ooo!!!
    Nie miałam czasu wczoraj tu zajrzeć, zaglądam dzisiaj, a tu taka niespodzianka! Tulipany, uśmiechy, Ciotka już tak realna, no i miło opasła. Co za fajny początek soboty.
    Zupa grzybowa – uwielbiam! Ale mnie się wydaje, że Kapucynka zatroszczyła się o to, czy aby ta zupka Borejkom nie zaszkodzi … definitywnie.
    Przekład od DUA owszem, ładniejszy, oprócz jednego słówka. Moim zdaniem „skrzy” oddaje lepiej naturę zjawiska niż ” iskrzy”.

  107. Dołączam się do pozdrowień dla miłej pani wydawczyni.
    Jeśli chodzi o Rzymian i i chce konie, to takich lapsusów słownych było dużo. Nasza Pani od Historii w liceum ostro dyktowała notatki, ze względu na czasy nie uznawała podręczników. Była niezwykła, uczyła nas myśleć i wyciągać wnioski.

  108. Jakze milo sie usmiecha pani wydawczymi. Szczesciara. Dzierzy Ciotke w dloniach. Nawet dwie. Prosze pozdrowic mila pania.

  109. racja, zdecydowanie lepiej! bardziej płynnie, śpiewnie i miękko.

    i potwierdzam, zupa grzybowa najlepsza! i w ogóle grzyby.
    i zapach grzybów w mokrym od deszczu lesie. jeden z najbardziej ulubionych zapachów.
    tuz po zapachu ogniska.

  110. Eviku, podziwiam go, satelitę bladego, podziwiam!
    Jak dziś wschodził, był złoty, wspaniały.

  111. Kapucynko, najmocniej przepraszam, a cóż Cię razi w zupie grzybowej? Najlepsza to z zup, no, jedna z najlepszych.:)

  112. Ja mam „Królową śniegu” w przekładzie Stefanii Beylin i Stanisława Sawickiego i to brzmi znacznie płynniej i pełniej, a przede wszystkim – piękniej:

    „Wtedy pomyślał sobie, że wie jeszcze za mało, i spojrzał w wielką, wielką przestrzeń, a ona leciała z nim wysoko ponad czarnymi chmurami, wicher szumiał i wył, tak jakby śpiewał stare pieśni. Lecieli ponad lasami i jeziorami, nad morzem i lądem; daleko pod nimi gwizdał zimny wiatr, wyły wilki, śnieg iskrzył się, wyżej leciały czarne, kraczące wrony, a nad wszystkim wysoko w górze świecił jasno księżyc i Kay patrzył nań przez całą długą, zimową noc; w dzień zaś spał u stóp Królowej śniegu”.

    Co za pouczające porównanie!

  113. DUA, o nieee, jeszcze się okaże, że Borejkowie zrobią zupę grzybową i tyle… :’D

  114. Nie chce byc nieskromna, ale tak sie sklada, ze wszyscy ksiegowi czekaja na moje urodziny ;)

  115. H.CH.A
    Baśnie
    z duńskiego przełożyła Bogusława Sochańska
    (ilustrował magicznie Flemming B.Jeppesen:)

    wersje z ilustracjami J.M.Szancera tez mamy, do obu wydań jestem przywiązana.

  116. Dołączam się do okrzyków zachwytu.
    Ludu, miejcie się ciepło!

  117. Gratuluję!!!
    Nie mogę się doczekać.

    A dziś pełnia, pierwsza w tym miesiącu. Bo będzie i druga, w Wigilię Paschalną.
    Z tego wynika, że tym roku po raz drugi będziemy mieć niebieski księżyc.

    Dziś u mnie niebo piękne, bez chmur, więc ładnie widać.

    Pozdrawiam.

  118. Coś podobnego, zgadłam! Ale zupełnie nie rozpoznawałam melodii. Mam może w innym przekładzie?

  119. 4.
    „Gdy nastał dzień, Kaj spał u stóp Królowej”

    DUA jest nadzwyczajna.
    normalka.

  120. Ponad 300 stron! A ja cieszę się z tej premiery tym bardziej, że niedawno udało mi się wreszcie namówić starszego brata do czytania Jeżycjady (a właściwie zawarłam z nim umowę: on przeczyta „Kwiat kalafiora”, a ja jedną z książek Pratchetta, którą zaczęłam czytać i jakoś nie mogłam dokończyć; warto było :) ). Potem jeszcze moja młodsza siostra miała „Kwiat kalafiora” jako lekturę i bardzo jej się spodobał. Brat aktualnie jest już przy „Pulpecji”, siostra przy „Brulionie”. Trochę się naczekałam, aż będę mogła z nimi pogadać na ten temat, bo zaczynałam czytać Pani książki mając lat 9 :) Poza tym na szczęście żadne z rodzeństwa nie dotarło jeszcze do końca serii, więc nie będą mi podbierać „Ciotki” ;)

  121. Jak miło. Jak dobrze. Dziękuję DUA, dziękuję Kochani Księgowi.
    Pozwolę sobie dorzucić coś z zeszytów szkolnych: notatka z historii ” Rzymianie jeździli na koniach i vice versa”.
    Na ciotkę czekam niecierpliwie, ale radośnie.

  122. Międzyczasku, najpierw myślałam, że to Kaj leci z Królową śniegu, ale chyba jednak nie.
    A kto zgadł?

  123. Drogi Błażeju, jakże mi miło, że ktoś tak czeka w sąsiedztwie!:)
    No i ta niedoszła rocznica! Co za zbieg okoliczności!:)
    Pozdrawiam serdecznie!

  124. Nawiasem mówiąc, premiera Ciotki odbędzie się dokładnie w 20. rocznicę ślubu Nutrii i Filipa, do którego nie doszło.

  125. Aż się obudziłam i natychmiast mi ulżyło, że to tylko sen, ponieważ wiem, że Pani by nam tego nie zrobiła :D

  126. Pani Małgorzato,
    Z niecierpliwością czekam na 14 marca i na tę chwilę, gdy wezmę Pani najnowszą książkę w dłonie :-) Tradycyjnie zacznę czytanie od końca, to taka moja tradycja- przeglądam najpierw ostatnie strony, by sprawdzić, czy kolejny tom jet w przygotowaniu :-)
    Pozdrawia oddany od lat 15 czytelnik

  127. 3.
    „Nad tym wszystkim świecił księżyc, wielki i jasny, a Y patrzył na niego w te długą, długą zimową noc.”

  128. Co za radość! Już tak blisko, ale jak ciężko wytrzymać. Pani wydawczyni to ma dobrze, już na pewno przeczytała, szczęściara, i wie kto to jest na okładce. Pani Małgosiu, śniło mi się kiedyś, że przeczytałam „Ciotkę” i tuż po skończeniu uświadomiłam sobie nagle, że nie było ani słowa o Tygrysiątku!

  129. 2.
    „Lecieli nad jeziorami i lasami, nad morzami i lądami;
    pod nimi szumiał zimny wiatr, wyły wilki, skrzył się śnieg,
    a w górze nad śniegiem leciały, kracząc, czarne wrony.”

  130. 1.
    „Pomyślał wtedy, że jednak to, co umie, to za mało, i spojrzał w wielką, ogromną przestrzeń powietrzną, a X poleciała z nim wysoko, hen na czarną chmurę, a śnieżna burza grzmiała i huczała, jakby śpiewała starodawne pieśni.”

  131. W jeden dzień to ja pewnie też połknę. Obawiam się, że wieczoru zabraknie, a w tygodniu ciężko zarywać noc ;)

  132. Sowo, Sowo!
    Czcionka identyczna jak w Febliku, Wnuczce etc. Marginesy jak trza.
    A obraz kupiłam kiedyś w Gdańsku, w galerii, tak mi się spodobał.

  133. 307 to będzie w najbliższym czasie moja ulubiona liczba :) Zachodzi obawa, że jeden wieczór nie wystarczy na lekturę, trzeba będzie przenieść tę przyjemność na weekend. Pani Małgosiu, ściskam :)

  134. Pełnia.
    i opasła książka Ulubionej Autorki.
    jak mi dobrze.

    na fali wspomnień i tęsknoty mam dla was zagadkę (Księżycową rzecz jasna)
    DUA, czy mogę? :)

  135. 307 stron radości, będę się rozkoszować każdą stroną, jestem pewna.
    To już naprawdę niedługo.
    Dziękujemy pani Małgosiu!

  136. Z przodu wiosna, ale w tle jesień. A obok intrygujący obraz, jakby lekko księżycowy?

    Ta opasłość mam nadzieję nie wynikła z powiększenia czcionki i poszerzenia marginesu? Żartuję oczywiście.
    Ogromnie się cieszę na tę niedaleką już premierową środę! I gratuluję serdecznie!

  137. Przygotowując się do Ciotki, jestem po Wnuczce i w trakcie Feblika.
    To co najbardziej ostatnio zauważam w książkach DUA współgra ze zdaniem, które tak bardzo utkwiło mi w pamięci: „Tylko nastrojone serce potrafi nastroić serce” (ks.K.Grzywocz)

  138. (tak się teraz zastanawiam – pachnąć czy pachnieć? nie wiem, czym błędu nie popełniła)

  139. Jeju! Cieszę się! A jak musi pachnąć! Lubię zapach nowych książek, a ciotek – zwłaszcza takich – barrdzo lubię! Ciekawe, kiedy my ją otrzymamy?
    Cieszy mnie też ta kontynuacja „dzwoneczka”, od razu za jednym zamachem kupię obie części, bo nie posiadam.

  140. Och, patrzę, patrzę i napatrzeć się nie mogę!
    Co za cudny, rozgrzewający serce widok.
    Tak tu sobie siedzę w tym mroźnym Wrocławiu i się cieszę.
    „Ciotuchna” i to opasła, już tak niedługo!

  141. Może Ida skoczyła na prawdziwki tam, gdzie się nie udało dotrzeć w Febliku..?
    Pamiętam, co Profesor Dmuchawiec powiedział o otwieraniu prezentów. A raczej zacytował..

  142. Cudna, grubiutka Ciotka na 307 stron już na salonach Starosty!
    Wciąż nie mogę podjąć męskiej decyzji, czy kupić ją w necie, czy w księgarni. Bo jeśli ta kupiona w necie jeszcze nie dojdzie, a zobaczę ją na wystawie księgarni, to nie ma mowy o stoickim spokoju. Runę do środka, kupię „Ciotkę” i zacznę ją czytać już w księgarni. A może lepiej ze dwie „Ciotki”, żeby mi tej jednej jedynej nikt nie wyrywał.

  143. Ooooo, opasła! I już jest! Ależ się cieszę!

    Dziś włożyłam do wazonu takie same tulipany. :o)

  144. Aaaaaa, chyba porzucę biologię i chemię na czas czytania! Ciekawa jestem, czy w Spasanej Ciotce pojawią się jakieś grzybki… moje ukochane. Wszak to czas jesienny

  145. DZIĘKUJĘ!!!:)))

    Celestyno, a jakże.
    Regał wg mojego projektu (lubię szufladki!), wykonał kolega plastyk, specjalista meblarz. A tamta pierwsza wersja strony powstała w tymże czasie.

    Ago, 307 stron.:)

  146. O.Super.Będzie w prezencie na urodziny mojej córki.W prezencie dla mnie za urodzenie chyba,bo to ja uwielbiam Pani książki.Panią również.

  147. O, a czy te mile szufladki to model, jaki posluzyl do narysowania pierwszej wersji Pani strony?

  148. Zuziu, tak samo pomyslalam! Mimo, ze okladka jesienna, to wiosna z tych zdjec powialo. Jakis wielkanocny wrecz nastroj:) Usmiechnieta Pani Wydawczyni, tulipany. Radosny nastroj czekania dla nas.
    Cos wspanialego.
    Pani Malgorzato, mam identyczny w kolorze, dosc gruby „gosciowy”obrus.
    Pozdrawiam Pania bardzo serdecznie!

  149. O, jakie miłe wiosenne zdjęcia! :) Przyjemnie rozgrzewają w ten kolejny mroźny dzień. Cioteczka zamówiona, ale tak zwyczajnie w Empiku. Będzie jakieś dwa dni po premierze.

  150. Jest, jest, jest!!!
    Wyczekana, wymarzona,OPASŁA (nasza DDDUUUAAA dotrzymała słowa )!
    Serdeczne gratulacje i pozdrowienia dla Wydawców, którzy, przypominam, skrócili nam o miesiąc czas oczekiwania.

  151. Ach! Pani Małgosiu! Gdybym tylko mogła wyrazić swą radość! Mam ochotę skakać, śpiewać i chodzić tyłem! A w duszy jakby mi coś zatrzepotało! Rzucam się w Pani ramiona nie zważając na konsekwencje!
    PS Piękne tulipany! Jakże pasują do „Cioteczki”, mimo że ona jesienna.
    Aaa!

  152. Krysiu, dziękuję za wiadomość prywatną. Mahalia Jackson!- kochana bardzo! A przejmująca „Silent Night” w jej wykonaniu towarzyszy nam od lat 80, kiedy to po raz pierwszy usłyszeliśmy ją na Boże Narodzenie. Od razu kupiliśmy płytę CD! A nie było to wtedy łatwe!
    Ściskam Cię serdecznie i życzę zdrowia oraz radości!

  153. Ach, gdyby tak zobaczyc fragmencik tekstu zaraz pod ilustracja z 1.09.2017! Kim jest okładkowa Bohaterka? Niebawem wszystko bedzie jasne ☺

  154. Jaka radosna, najmilsza chwila! Dla Autora, Wydawcy, łakomego czytelnika!
    Dołączamy do uśmiechu na zdjęciu :)

  155. Z tych, jakie pamiętam objętościowo największa. Poprzednie jedynie podczytywałam, gdy udało się od kogoś pożyczyć… Wygląda, to ładnie jestem ciekawa, kto otrzymał miano Ciotki Zgryzotki? Niestety, w najbliższym czasie nie będę miała sposobności się przekonać. Wyjeżdżam do kuzynów w sprawach zdrowotnych.

Dodaj komentarz